Polski Ład nową metodą na wybory

  Olśniło mnie. Hi, hi, hi … Zastanawiałem się nad przyczyną ogłoszenia de facto nowego programu wyborczego przez Kaczyńskiego i zobaczyłem coś, co miałem przed nosem od kilku miesięcy: Kaczyński zupełnie świadomie prowadzi do rozpadu koalicji rządzącej, żeby przeprowadzić przedterminowe wybory do parlamentu w chwili wprowadzania w życie „cudownych” rozwiązań z „Polskiego Ładu”.

  Ten genialny plan był przede wszystkim ostatnią deską ratunku, bo wszyscy zaczęli o nim dyskutować i tym samym problem nieudolności polskich władz w czasie pandemii za jednym ruchem zniknął. Nikt już nie mówi o rozliczeniu Kaczyńskiego za śmierć „nadmiarowych” stu trzydziestu tysięcy Polaków w ciągu roku. Nikt nie mówi, że służba zdrowia padła po sześciu latach rządów PiS. Nikt nie rozlicza PiS z dotychczasowych programów wyborczych. Genialny plan! Hi, hi, hi … Przyjdzie jednak moment rozwagi – mam nadzieję.

  Koalicja rządowa trzeszczy w szwach. Polski Ład jeszcze nie został przełożony na ustawy, a zgodnie z deklaracjami niektórych polityków z Porozumienia musi być zmieniony w kilku punktach. Nie wiemy zatem, co w ogóle zostanie z tego projektu. Nie wiemy, jak dokładnie te hasła przełożą się na cyfry. Czy w takim razie jest tak naprawdę o czym rozmawiać? Czy Polacy dostrzegą ten „błysk geniuszu” Gwiazdy Żoliborza?

  Myślę, że najpóźniej jesienią koalicja upadnie razem z rządem i sprawdzimy poparcie dla partii w wyborach. Historia lubi się powtarzać, mam więc nadzieję, że PiS drugi raz straci władzę w podobnych okolicznościach do razu pierwszego. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Polski ład w nowym socjalizmie narodowym

  Adolf Hitler marzyłby o takich narzędziach kontroli i karania obywateli, jakie mają współcześni politycy trzymający władzę w poszczególnych państwach, gdyby, oczywiście, wcześniej wymyślono globalną wojnę z terrorystami albo globalną wojnę z wirusami i ich mutacjami. No cóż! A może Adolf miał takie plany, bo „Nowy Ład” wymyślił? Hi, hi, hi …

  Socjalizm ma sens jedynie w społecznościach uporządkowanych, zdyscyplinowanych i gotowych do wewnętrznej współpracy. Tacy są Niemcy, Norwegowie, Szwedzi, Japończycy czy Chińczycy i dlatego w ich państwach może funkcjonować coś w rodzaju socjalizmu – w wersji dostosowanej do indywidualnych warunków. Polacy jednak udowodnili wielokrotnie, że dobro wspólne czy w ogóle współpraca przy wspólnych projektach nie jest ich mocną stroną, a zatem socjalizm w Polsce nie ma szans na powodzenie. Napiszę więcej: coraz częściej widzę, że nawet demokracja w Polsce powoli staje się porażką.

  Wobec powyższego może nowy ład miałby sens w Polsce, jeśli oparty byłby o totalny terror i państwo policyjne powiązane z fundamentalizmem religijnym. Czy to jest możliwe w środku Europy? Pewnie jest, zwłaszcza że Europa traci zainteresowanie polskimi sprawami, o czym ostatnio sędziowie się dobitnie przekonali. Praworządność będzie używana tylko w aspektach ekonomicznych i biznesowych, kiedy Europa będzie zarabiać. PiS jest więc na najlepszej drodze do utrwalenia swojej władzy i zakończenia etapu demokracji w Polsce. Następnych wyborów nie będzie. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski   

Pan Zbyszek tnie szablą z plastiku

  Zbigniew Ziobro odsunięty od telewizji publicznej poszedł do telewizji „wRealu24”.  Nie wiem, czy mam się śmiać, czy może płakać nad upadkiem państwa, którego minister od sprawiedliwości komunikuje się z obywatelami za pomocą prawicowej telewizji internetowej.

Nie bardzo rozumiem potrzebę występu w tak niszowym medium, kiedy można iść do stacji o normalnym zasięgu i prezentować się przed normalną widownią. Pominąwszy TVP, wszystkie stacje mogły zaprosić do siebie pana Zbyszka.

  Pan Zbyszek zaatakował okrutnie premiera Morawieckiego i zrzucił na niego całą odpowiedzialność za nieprzeprowadzoną reformę wymiaru sprawiedliwości. Na złego prezesa Kaczyńskiego też sporo zrzucił: niedotrzymywanie umowy koalicyjnej, nierealizowanie programu Zjednoczonej Prawicy i przede wszystkim uległość wobec integracyjnych zapędów Unii. Ostro ciął pan Zbyszek szablą, tyle że szabla z plastiku była i cięcia jakieś takie cienkie wyszły. No i kto to słyszał? Hi, hi, hi … Jedynie prawicowi poszukiwacze prawd zaginionych mogli sobie popatrzeć na wirtuozerię szermierczą pana Zbyszka, który co i rusz tłumaczył, jaka to jest złożona ta polityka.

  Padłem ze śmiechu w momencie, w którym postawiono pytanie o ewentualne połączenie pana Zbyszka z Konfederacją. Niestety, to jest ten moment, kiedy kończą się moje zasoby cierpliwości i uważnie patrzę na monitor. Współpraca Konfederacji z ziobrystami? Podobno ta współpraca już przy pewnych tematach jest w parlamentarnych komisjach? Coś chyba przegapiłem. Hi, hi, hi … Na szczęście nikt tego poważnie nie potraktował.

  Piotr Tomski

PiS i programy naprawy

  Minęło prawie siedem lat rządów PiS i jesteśmy po trzech falach pandemicznych, przy których polska służba zdrowia „statystycznie” okazała się jedną z najgorszych na świecie, a może nawet powinniśmy powiedzieć, że jest najgorsza na świecie. Co zrobiła partia rządząca, żeby naprawić służbę zdrowia? Co zapowiadała ta partia w swoich dwóch wyborczych programach, po których obejmowała władzę w 2015 i 2019 roku? Nie zrobiła niczego, chociaż zapowiadała cudowne uzdrowienie wszystkiego.

  Przeczytałem dzisiaj o sondażu poparcia dla partii politycznych i zobaczyłem wzrost poparcia dla PiS do trzydziestu pięciu procent wyborców. Fenomen. Mogę użyć tylko jednego słowa. Polityka tej partii zabiła w ciągu roku ponad sto tysięcy Polaków i Polacy na tę partię dalej chcą głosować. Syndrom sztokholmski? Nie potrafię tego zrozumieć i myślę, że potrzebna jest poważna socjologiczna debata nad zaistniałą sytuacją. Dlaczego PiS nie został przez Polaków prawidłowo oceniony? Dlaczego akurat im wybaczają Polacy nepotyzm, korupcję, oszustwa, kradzieże i totalną nieudolność w zarządzaniu państwem?

  Kościół katolicki i media prorządowe prowadzą propagandę dla PiS, ale nie zdawałem sobie sprawy z siły ich oddziaływania. Tak. Nie doceniłem wagi tych archaicznych sposobów wpływania na ludzi, a Polska jest jednak … przestarzała. Współczuję teraz tym, którzy muszą w tym zamieszaniu żyć i podejmować codzienne działania, dostosowując się do wrogiego, „średniowiecznego” otoczenia.

  Piotr Tomski

Kryminaliści o kryminalistach z kryminalistami

  Przy okazji nominowania recydywisty na stanowisko dyrektora programowego TV Republika rozgorzała dyskusja na temat znaczenia przeszłości człowieka w relacji z jego obecnym zajęciem. Na szczęście jestem w przestrzeni publicznej tylko nędznym blogerem, a zatem moja przeszłość chyba nikogo nie interesuje i nie będę z nią się narzucał, wspomnę jedynie, że przeszłość formalno-prawna pana Witolda Newelicza w porównaniu z moją przeszłością to jest … mały pikuś. Hi, hi, hi …

  Jest takie chrześcijańskie powiedzenie: niech pierwszy bez grzechu rzuci kamieniem. Dzisiaj jest wiadomo, że zwali się po takim zawołaniu fura kamieni, ale jest też wiadomo, że nie ma ludzi bez grzechu. Najgłośniej w sprawie pana Newelicza krzyczą ci, którzy sobie nawet nie zdają sprawy, że też są kryminalistami. Tak. Kryminalistą tutaj jest każdy, kto przestępstwo popełnił. Prawo nie ma tu nic do rzeczy, zwłaszcza że przestępstwa pana Newelicza uległy zatarciu i nikt nie ma formalnej możliwości mówić o tym, że on jest przestępcą. A ci krzykacze? Palą marihuanę, wąchają kokainę, piszą kłamstwa naruszające dobra osobiste innych ludzi, oszukują i wyłudzają pieniądze etc.. Tak, tak … Palenie i wąchanie wymaga często posiadania dużych ilości narkotyków. Hi, hi, hi … 

  Weźmy z drugiej strony starszych członków lewicy. Wszyscy brali udział w działalności grupy przestępczej generała Jaruzelskiego. Tak, tak … Jest prawomocny wyrok polskiego sądu, który mówi o jej istnieniu, więc każdy człowiek współpracujący na jakimś „odcinku” z tą grupą jest przestępcą. Belka, Miller, Cimoszewicz czy wspomniany w filmie o Neweliczu wspaniały sekretarz krakowski PZPR Jerzy Hausner. Wszyscy współpracowali z grupą przestępczą gen. Jaruzelskiego i mimo przedawnienia odpowiedzialności za ten czyn – są kryminalistami, bo kiedyś popełnili przestępstwa.

  Weźmy dziennikarzy, którzy współpracują z kryminalistami i czerpią garściami od nich informacje, po czym ustawowo ich chronią jako swoje źródła. I co? Nie śmierdzi.

  Weźmy adwokatów, którzy bronią na różne sposoby kryminalistów i nawet udzielają im porad, jak uniknąć odpowiedzialności karnej za popełnione czyny lub te, które będą popełnione. Nie śmierdzi.

  Weźmy świadka koronnego Masę. Nie śmierdzi i może być autorytetem w pewnych, prawicowych kręgach medialnych? Osobiście wiem, że Masa podjął próbę zamordowania człowieka, po czym został świadkiem koronnym, bo mu się nie udało i nie miał w swoim ograniczonym mniemaniu innego wyjścia.  

Weźmy policjantów, którzy ścigają kryminalistów. Ilu z nich ma czyste ręce? Polecam książkę komisarza Wrony, z której można się dowiedzieć, jak pracuje i pije polski policjant. Hi, hi, hi …

  Dajmy sobie zatem spokój z rozliczeniami i autorytetami od tych ocen, bo każdy będzie kiedyś kryminalistą, jeśli jeszcze nie jest. Hi, hi, hi … Pan Newelicz niech sobie spokojnie programuję TV Republika, bo dla mnie ta telewizja nie istnieje i nigdy jej nie oglądam.

  Piotr Tomski

I znowu odbudowa po kryzysie

  Osiemdziesięcioletnia kuzynka mojej żony powiedziała niedawno, że całe jej życie przebiegło w jakichś kryzysach, które zawsze widziały i omawiały polskie władze. Tak. Zawsze też następowały odbudowy po tych kryzysach i właśnie w taką fazę wkraczamy z planem wysłanym do Unii Europejskiej. Hi, hi, hi …

  Kryzys tym razem został spowodowany świadomymi decyzjami politycznymi, które w szybkim tempie doprowadziły do gigantycznych strat finansowych. Zrujnowanie całych branż gospodarki światowej odbyło się planowo w ciągu roku. I co dalej? Odbudowa? A może jesienią nowy kryzys o rozmiarach jeszcze większych? Może spalimy jeszcze więcej pieniędzy, żeby niektórzy, wybrańcy mogli sobie zarobić jakiś grosik? Spalimy miliardy dla perfekcyjnego zakamuflowania kradzieży milionów, bo pewnie tylko o to chodzi w tych kryzysach i odbudowach.

  Nie wierze w dobre intencje polityków, którzy znaleźli się w polskim parlamencie. Niestety. Chaos decyzyjny podszyty religijnym fundamentalizmem, o którym nikt nie chce mówić wprost, ale sześćdziesiąt procent posłów w Sejmie ulega jego wpływowi, może doprowadzić Polskę do kolejnej izolacji i uznania Polaków za ciemniaków i szajbusów. Jeśli takie postrzeganie w Europie zwycięży, to żaden plan na odbudowę nam nie pomoże i pozostanie nam byt sprzątaczy Europy, bo do tego wiedza i inteligencja nie są potrzebne. Jeśli chcemy odbudować siłę narodu, to uczmy się angielskiego i wiedzy o ewolucji zamiast religii czy biblistyki według pomysłu ministra Czarnka od dzików z kukurydzy.  

  Piotr Tomski

Prawdy i legendy polskie o Śląsku

  Uczą nas w od przedszkola, że Śląsk jest integralną częścią Polski. Powstania śląskie mają być dowodem koronnym w tej sprawie i podważyć wiarygodność plebiscytów po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Po stu latach zasłużyliśmy na zwykłą prawdę i odłożenie legend na półki razem z bajkami? No właśnie. Po stu latach to już nie są insurekcje, to są śląskie rezurekcje. Hi, hi, hi … Z martwych powstał polski naród na Śląsku.

  Druga wojna światowa przeniosła Śląsk do Polski i pewnie już tak zostanie na dłużej, chyba że integracja europejska zlikwiduje państwa narodowe na rzecz jednolitej Unii regionów. Nie wiem, czy to jest kierunek realny, czy może Unia się zdezintegruje? Zobaczymy. W każdym razie polskość Śląska po 1945 roku była uznana przez cały świat, tyle że Polska była wtedy radziecka, natomiast Ślązacy byli praktycznie traktowani na równi z Niemcami i często wywożeni na przymusowe roboty do rosyjskich albo ukraińskich kopalń. Taka była druga, polska rezurekcja Ślązaków.

  Trzecia rezurekcja właśnie się zbliża. Zamykają kopalnie. Będzie głodno i chłodno. Od kilku lat zresztą zasypują Polskę rosyjskim węglem, a polski sobie leży na Śląsku i czeka na rezurekcje. Huty może też wkrótce zamkną, bo opłaty za emisje CO2 podnoszą koszty ich funkcjonowania poza granicę opłacalności.

  Prezydent Duda mówił jeszcze niedawno o dwustuletnich zasobach węgla kamiennego w Polsce. Dzisiaj Ślązakom proponuje rezurekcje. Brawo.

  Piotr Tomski

Pieniądze łączą przez podziały

  Kiedy w polskim sejmie lewica połączy się z PiS w głosowaniu za unijnymi pieniędzmi na odbudowę po pandemii, to ja ten fakt w polityce polskiej uznam za ostateczny dowód na wyższość pieniędzy nad poglądami, zasadami czy honorem. Niestety.

  W 2015 roku dałem się uwieść idei naprawy systemu na bazie podstawowych wartości. Na prawicy nie było jeszcze Konfederacji, Paweł Kukiz nie przeszedł do drugiej tury wyborów prezydencki (na niego głosowałem w pierwszej) a zatem został mi tylko odnowiony PiS pod faktycznym przywództwem pani Szydło. Niestety. Mimo osobistych urazów do Lecha Kaczyńskiego, którego zawsze i niezmiennie uważałem za jednego z najgorszych polityków w historii Polski, oddałem mój głos w wyborach parlamentarnych na PiS. Nie zrobiłem tego dla pieniędzy, do wyjeżdżałem wtedy na stałe z Polski po dwóch miesiącach od głosowania; miałem chyba w tym czasie już kupiony bilet na Islandię. Oddałem mój głos z nadzieją.

  Czy po sześciu latach rządów PiS można mieć jakąkolwiek nadzieję na dobre decyzje. Na pewno nie można. Politycy lewicy nie mogą mieć nadziei, a więc pozostaje tylko brudny układ z „brudnymi pałami”. Daleko mi do Platformy Obywatelskiej, ale rozumiem teraz ich postępowanie i plan, który mieli. Lewica swoim układem nie osiągnęła niczego dobrego dla ogółu, natomiast dla siebie pewnie coś tam ugrała. Zobaczymy wkrótce.

  Myślę teraz, że wyczerpał się czas złudzeń i współpracy opozycji w Polsce. Musi nastąpić przeformatowanie. W dystansie czasowym to może być dla Polski wielka szansa.

  Piotr Tomski

Problem uczciwego podziału dochodów

  Rozumiemy wszyscy, że pracodawca nigdy nie zgodzi się z pracownikiem w kwestii podziału dochodów z ich wspólnego przedsięwzięcia. Ten problem jest po prostu naturalny. Nie rozwiążą go żadne umowy i przepisy prawa, bo materialny konflikt interesów jest silniejszy od wszelkich norm i porządków wyobrażonych.

  Wobec powyższego możemy śmiało stwierdzić, że świat opiera się na naturalnym konflikcie, którego nie rozwiążemy, a zatem musimy z nim żyć i umrzeć. Hi, hi, hi … W historii ludzkości próbowano już rozwiązania, w którym wszyscy byli pracownikami i był tylko jeden pracodawca – komunistyczny naród. Może teraz ludzkość spróbuje zrobić odwrotną sytuację, w której wszyscy będą pracodawcami, natomiast pracę będą wykonywać tylko zaawansowane technologicznie maszyny. Nie wiem, czy to rozwiązałoby problem konfliktu interesów wokół samej pracy, ale pewnie znacznie by go złagodziło. Na razie jednak wielu ludzi musi pracować, żeby wielu mogło nie pracować. Hi, hi, hi …

  Byłem w życiu pracodawcą, pracownikiem i też często byłem w tej kategorii nieobecny, to znaczy nie byłem ani pracodawcą, ani nie byłem pracownikiem. Podobnie nieobecny jestem zresztą teraz na Islandii. Jestem więc obserwatorem zewnętrznym problemu uczciwości przy podziale dochodów, a tylko z boku można cały problem dobrze dostrzec i ocenić. Niestety, moim zdaniem jedynym słusznym kierunkiem do rozwiązania tego problemu jest wprowadzenie gwarantowanego dochodu obywatelskiego. No i już słyszę, co o tym myślą ludzie z prawicy. Niestety, to jest błędne podejście do problemu. Prawicy proponuję pytanie: co zrobić z miliardami ludzi bez pracy, których wyeliminują tańsze od nich maszyny?

  Tylko człowiek zabezpieczony socjalnie może racjonalnie decydować o pracy i tym samym o swoim wynagrodzeniu. Dochód gwarantowany spowodowałby niezależność każdego obywatela i wprowadziłby coś w rodzaju konkurencji między pracodawcą a pracownikiem, natomiast praca byłaby tylko sposobem na realizację marzeń czy rywalizację w stanie posiadania. Wbrew pozorom obecnie ten pomysł ma ogromne znaczenie, bo wyjście z kryzysu pandemicznego będzie społecznie kosztowne, co można zminimalizować tylko poprzez pozbawienie pracodawców pełnego wpływu na wysokość wynagrodzeń.

  Utopia? A niebo z hurysami czy Jezusem na tronie nie jest utopią? Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski   

Symbioza polityki z pieniędzmi

  Pieniądze są niezbędne do prowadzenia polityki, ale bez polityki wszelkie środki płatnicze nie istnieją. No i mamy zamknięty krąg. Koraliki, kamienie szlachetne, złoto, monety, banknoty, karty płatnicze czy kryptowaluty wymagają politycznych porozumień i międzynarodowego bezpieczeństwa do obrotu nimi. Świat jest zespołem naczyń połączonych, który od wszystkich polityków i finansistów wymaga współpracy.

  Zrozumienie powyższego zjawiska pozwala wiele dostrzec, a przede wszystkim uniknąć kilku głupich kroków, po których człowiek zostaje z tak zwaną ręką w nocniku. Wiem to z własnego doświadczenia. Hi, hi, hi … A jestem totalnym biedakiem. Hi, hi, hi … Ad rem! Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego kara za zabicie człowieka jest podobna do kary za fałszowanie pieniędzy czy teraz w Polsce za fałszowanie faktur VAT? No właśnie. Już ta okoliczność wskazuje na zbliżoną w oczach polityków wartość „jednostki osobowej” i banknotu. Hi, hi, hi …

  Na polskim podwórku najlepiej widać, jak mocno miesza się polityka z finansami. Prezes banku jest premierem, a premier został też prezesem banku centralnego. Jak działa bank centralny na polecenie polityków? Ilu polityków zasiada w Radzie Polityki Pieniężnej? W Polsce nawet nie stara się nikt ukrywać tych powiązań i dlatego możemy dobrze te związki zaobserwować. No i po owocach ich poznacie. Czy ofiary kredytów frankowych otrzymały pomoc od polityków? Nie, otrzymały tylko obietnicę pomocy i wyjaśnienia o znaczeniu stabilności sektora bankowego.

  Pytanie podstawowe dla dobra obywateli wygląda więc tak: jak tę symbiozę zlikwidować? Wkraczamy tym pytaniem do świata baśni z mchu i paproci, ale z tych baśni przecież pochodzi człowiek. Normalnie to byśmy biegali z małpami w dżungli. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski