Smutny ambasador z Izraela

Smutne jest pojawienie się w Polsce kolejnego ambasadora Izraela, który bezczelnie zabiera głos w sprawach wewnętrznej polityki polskiej i to na temat demokratycznych wyborów Polaków. Smutne jest tak bezczelne wtrącanie się w sprawy Polaków, zwłaszcza że polskie władze państwowe nie reagują.

Rok temu te władze szły w Marszu Niepodległości obok członków dzisiejszej Konfederacji, a dzisiaj te same władze spokojnie słuchają, jak jakiś niewydarzony Izraelczyk niepokoi się tym marszem i wejściem do Sejmu Konfederacji.

Smutno mi, że byli w czasie II Wojny Światowej tacy Żydzi.

Pamiętajmy o wszystkich Żydach.

Piotr Tomski

Reprywatyzacja sądowa po Jakim

PiS powołał do życia komisję do spraw skutków reprywatyzacji kamienic i próbował odwrócić decyzje o zwrocie wielu nieruchomości, które trafiły w ręce … nieuprawnione z różnych powodów, bo prawa do tych nieruchomości przechodziły bardzo dziwną drogą w dziwne ręce. Komisja działa od dwóch lat, ale kasta sądowa dopiero teraz pokazuje całą gamę swoich odpowiedzi z podważeniem podstaw prawnych działania komisji na czele. Gdyby ktoś miał jaszcze wątpliwości, to przypomnę, że należącym do kasty, chodzi wyłącznie o to, żeby było, jak było.

Kaście chodzi o możliwość wydawania orzeczeń na korzyść pełnomocników stuczterdziestoletnich ludzi i bezkarność po takich orzeczeniach. Kaście chodzi o utrzymanie wpływów w określonych środowiskach (kancelarie prawne, prokuratury, policja i inne służby) z którymi współdziała od lat na zasadzie naczyń połączonych do wymiany płynów „wewnątrzustrojowych”, bo tylko te wpływy i wymiany gwarantują powyższą bezkarność po wydaniu absurdalnych orzeczeń za kasę. Kaście chodzi o przywrócenie ładu własnościowego, za który kasta już wzięła kasę i musi się do końca wywiązać, bo w sytuacji innej grozi jej … kara umowna w postaci ujawnienia informacji niejawnych o wyczynach kasty, po czym już nawet sam TSUE i ojciec chrzestny Safjan nie pomogą w zamiataniu. Kaście chodzi wreszcie o ciszę, bo tylko w ciszy kasta jest kastą, a cała reszta po cichu prosi o łaskę lub płaci za spokój w załatwianiu swoich spraw, jak przystało na dobre, feudalne państwo ze średniowiecza.

Dla dopełnienia śmieszności prac komisji w relacji z działalnością kasty napiszę tylko jedno o panu Jakim, który zawdzięcza tej komisji karierę w parlamencie europejskim. Otóż pan Jaki od początku do końca był funkcjonariuszem partyjnym i nic więcej. Komisja jest formą ludowego trybunału, natomiast pan Jaki był tylko wykonawcą „woli ludu” z nadania partii. Przykra jest ta ocena, ale niczego innego tam nie zauważyłem po dwóch latach telewizyjnych cyrków transmitowanych najczęściej na żywo.

Piotr Tomski

Dziewięćdziesiąta rocznica wielkiego przebudzenia

Dziewięćdziesiąt lat temu wydarzył się „czarny czwartek” na amerykańskiej giełdzie przy Wall Street w Nowym Jorku, co jest uznawane za początek wielkiego kryzysu gospodarczego o zasięgu globalnym. Dlaczego ten kryzys jest tak ważny? Ten kryzys jest ważny, bo był pierwszym kryzysem, który wywołały … marzenia. Ten kryzys jest ważny, bo ówczesny system marzeń przy zarządzaniu gospodarkami świata działa do dzisiaj.

Nie mogę tu wdawać się w analizę przyczyn kryzysu z 1929 roku, ale mogę krótko wyrazić moje podsumowanie tych przyczyn. Podsumowaniem jest tylko jedno słowo: spekulacja. To jest słowo klucz do działalności giełdy nowojorskiej, która przynosiła ogromne zyski właśnie na spekulacyjnej bańce w obrocie akcjami notowanych tam spółek. Handel akcjami był kredytowany przez banki bez odpowiednich zabezpieczeń w rezerwach bankowych i to marzenie o ciągłym wzroście cen akcji doprowadziło do zatrzymania obrotów giełdy, kiedy wszyscy zorientowali się, że mają w rękach tylko bezwartościowe, papierowe wersje swoich marzeń o bogactwie.

Czy po tylu latach ludzkość wyciągnęła wnioski z tamtych wydarzeń? Wydawałoby się dzisiaj, że giełdy są zabezpieczone przed takim kryzysem, a rozproszony system narzędzi finansowych powinien rozłożyć ewentualne wstrząsy w gospodarce na wiele płaszczyzn i kierunków. Jest jednak wiele osób, które twierdzą, że lepszy jest tylko kamuflaż dla systemu oszustw i nic więcej. Bańki spekulacyjne powstają jak grzyby po deszczu i właśnie na różnych płaszczyznach w różnych kierunkach prowadzą ludzi do bankructw. Ostatni kryzys z 2008 roku był najlepszym przykładem na to, że lekcji sprzed dziewięćdziesięciu lat menedżerowie od finansów nie odrobili.

Co teraz czeka marzycieli? Czy zawali się zbiór kredytów studenckich? Czy spekulacje na cenach nieruchomości w wielu miejscach świata zasypią tysiące funduszy inwestycyjnych – w tym emerytalnych funduszy? Nie wiem. Zapewne kryzys zaskoczy nas wszystkich.

Piotr Tomski

Śmierć w kontenerze do raju

Dzisiaj w nocy odkryto w okolicach Londynu ciała trzydziestu dziewięciu osób w kontenerze stojącym na naczepie ciężarówki, która przyjechała na Wyspy Brytyjskie z Belgii. Wydarzenie jest jednym z wielu zbrodniczych wydarzeń w historii najnowszych ruchów migracyjnych ludzkości i będzie zwłaszcza medialnie na pewno użyte do robienia polityki, co jest kolejną zbrodnią.

Świat jest podzielony pod względem ekonomicznej kondycji społeczeństw i to musi generować problem wędrówki ludzi z miejsc o złej kondycji do miejsc o kondycji dobrej. W epoce powszechnego dostępu do informacji o miejscach dobrobytu już nikt nie chce świadomie spędzić życia w biedzie i trudno kogokolwiek o tę niechęć obwiniać. Jeśli teoretycznie dajemy wszystkim ludziom na świecie te same prawa, to tym bardziej nie powinniśmy pozbawiać ich prawa do wolnego wyboru miejsca pobytu. Teoretycznie! Praktycznie ludzie nie mają równych praw i są przywiązani do miejsc, w których się rodzili, a za wyrwanie się z tych ograniczeń niektórzy muszą zapłacić życiem.

Opowiadanie bajek o równości i prawach człowieka powinno być karane, jak karze się współudział w zbrodni, bo to właśnie te bajki wepchnęły te trzydzieści dziewięć osób do kontenera znalezionego pod Londynem. Zapewne zapłacili za podróż do raju, z którego mieli zapewne wspomagać całe swoje rodziny. Przemytnicy zapewne ze strachu albo z niedbalstwa zostawili ich na męczeńską śmierć.

 

Piotr Tomski

 

 

 

 

Unieważnić wybory

Kiedy Konfederacja złożyła wniosek o unieważnienie wyborów, to podniósł się wrzask ze strony wyznawców PiS, że ktoś śmie podważać wynik demokratycznych wyborów. No cóż! Już za kilka dni kierownictwo PiS uznało, że podważanie pewnych części tych wyborów jednak jest słuszne. Czy w tej sytuacji można poważnie traktować ludzi, którzy zmieniają zdanie w zależności od własnych potrzeb?

Konfederacja słusznie, moim zdaniem, uznała wybory za sfałszowane, ponieważ TVP prowadziła w zasadzie jawną kampanię wspierania jednej partii, czym naruszyła prawo wyborcze i wpłynęła na wynik wyborów poprzez wpłynięcie na wyborców. Nie trzeba tu dużej wyobraźni, żeby można było dostrzec powód do unieważnienia wyborów.

Powyższy problem jednak będzie rozpatrywany zgodnie z nowymi przepisami, które PiS wprowadził w czasie ostatniej kadencji Sejmu, dając uprawnienia do decydowania o wyborach nowej izbie w Sądzie Najwyższym. Zaznaczmy, że chodzi o izbę w całości wybraną już przez KRS po pisliftingu. Zobaczymy przy okazji, po co był potrzebny ten pislifting Sądu Najwyższego? Obawiam się teraz, że sędziowie będą przychylać się jedynie do wniosków PiS i odrzucać wszystkie inne wnioski w sprawach nieprawidłowości wyborczych.

Byłem gorącym zwolennikiem reformy sadownictwa od Sądu Najwyższego po każdy wydział w każdym Sądzie Rejonowy w Polsce. Byłem też naiwnym wyborcą PiS, czego nie mogę od kilku lat sam sobie wybaczyć. Zwolennikiem reformy sądownictwa jestem dalej, tyle że działania PiS trudno nazwać reformą. Nie chodziło mi o wymianę jednych oszustów na drugich oszustów przy pozostawieniu im immunitetów, przywilejów i możliwości swobodnego tworzenia rzeczywistości sądowej w krainie absurdu, gdzie wyobraźnia Franza Kafki nie sięgała. Mnie chodziło o kilka prostych rozwiązań, które przywrócą elementarną sprawiedliwość na sale rozpraw, a sędziowie zostaną zobowiązani do przestrzegania przepisów prawa i zdrowego rozsądku. Dostałem w pakiecie politycznych sędziów i farmę trolli z Ministerstwa Sprawiedliwości, z którą miałem częsty kontakt w Internecie.

Z mojej perspektywy sytuacja jest może nawet śmieszna, bo przecież PiS ma dość silną władzę już na podstawie liczby posłów w Sejmie i może sobie tworzyć rząd. Po co więc ta zabawa w liczenie głosów w wyborach do Senatu? Dowiemy się zapewne z opóźnieniem, że rozegrało się coś poważnego, w ciszy, w zupełnie odrębnym temacie biznesowo-politycznym.

Piotr Tomski

 

 

 

  Jawność według PiS

Przed wyborami parlamentarnymi PiS hucznie z przytupem prezesa uchwalił ustawę o jawności majątków członków rodzin polityków, a za chwilę po wyborach prezydent Duda tę ustawę skierował do Trybunału Konstytucyjnego przed jej podpisaniem, co spowolni jej ewentualne przyjęcie o czas nieznany.

Zapowiedzi polityków PiS o jawności polskiej polityki były chyba jednym z najczęściej powtarzanych haseł w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, które doprowadziły PiS do władzy. Już po wyborach ta jawność objawiła się wyciągnięciem niczym królika z kapelusza Mateusza Morawieckiego na ministra. Czy ktoś słyszał o nim w kontekście tworzenia rządu w czasie kampanii wyborczej? Nie. To jest prawdziwa jawność według PiS. Po dwóch latach od wyborów facet znikąd rządził już Polską na stanowisku premiera. Jawność według PiS to jest też nieujawnienie aneksu do raportu z likwidacji WSI i tajne negocjacje zmiany nowelizacji ustawy o IPN w Wiedniu z Izraelczykami.

Przypuszczam, że po jakimś czasie Trybunał Konstytucyjny uzna ustawę za naruszającą zasadę równości obywateli wobec prawa albo za naruszającą prawa obywatelskie rodzin polityków, co spowoduje odrzucenie w całości tych nowych rozwiązań prawnych. Możliwe jest veto prezydenckie i po nim wystąpienie prezesa ze słowami: zabrakło woli politycznej w tej sprawie. Wszyscy tak bardzo chcieli jawności, ale przecież wyroki trybunału są … święte i zdanie niezależnego prezydenta trzeba uszanować.

Zastanawiałem się przy tej decyzji prezydenta, że może chodzić tylko o danie czasu politykom na uporządkowanie stanu posiadania ich rodzin. Szybkie procedowanie w parlamencie nie pozwoliło na pozbycie się niewygodnego majątku, a teraz uznano, że kilka miesięcy załatwi problem i nastąpi czystość życia politycznego w Polsce.

Piotr Tomski

 

Kaczyński z wieżami ponad prawem

Zapadła decyzja o umorzeniu postępowania w prokuraturze w sprawie przestępstw popełnionych przy planowaniu budowy wież przez spółkę „Srebrna”. Odmowa wszczęcia śledztwa zapadła w okolicznościach dość „nietypowych” i chyba została dobrze przygotowana politycznie, co podkreśla pełnomocnik Giertych Roman.

Decyzja prokuratora zapadła podobno w dniu jedenastego października, czyli zapadła w momencie bezpiecznym dla wyborów parlamentarnych, kiedy jej ujawnienie musiało nastąpić już po wyborach. Jedni będą twierdzić, że to jest przypadek, natomiast drudzy zauważą tu zmowę i działanie pod dyktando politycznego szefostwa prokuratury. Tak. Ci pierwsi mogą też mówić, że tę właściwą decyzję wymodlił ojciec dyrektor Rydzyk z całą rzeszą wdów od tych groszy dawanych na działalność „Radia Maryja” i będzie to mówienie równie prawdopodobne, jak mówienie o przypadkowym zbiegu dat.

Sprawa trafi teraz do sądu, który oceni zasadność decyzji prokuratora, a następnie (jeśli sąd podważy decyzję prokuratora, co jest bardzo prawdopodobne) znowu prokurator wykona czynności niezbędne do podjęcia chyba już ostatecznej decyzji w tej sprawie, bo mecenas Giertych twierdzi, że PiS ostatnio dokonał zmian w przepisach prawa i zamknął możliwość złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia w tej sprawie. Jeśli to jest prawda, to znaczy, że PiS posunął się do zmian systemowych, żeby zapewnić spokój i ciszę wielkiemu geniuszowi z Żoliborza w jednej sprawie karnej. Powiem krótko: cyrk.

Prywatny folwark Kaczyńskiego działa w najlepsze. Wielki fundator ma się dobrze, a następczyni jest przygotowana do roli chyba też na poziomie właściwym we właściwym otoczeniu towarzyskim (vide: pani z NIK).

Piotr Tomski

Rocznica hańby

Śmierć księdza Popiełuszko urosła przez trzydzieści pięć lat do symbolu polskiej niemocy, bo nigdy nie została do końca wyjaśniona, a z powodu tych niejasności część sprawców została w procesie sądowym uniewinniona. Niestety, nie wyszliśmy jeszcze z niewoli, skoro w takich sprawach nie potrafimy dojść do prawdy przez trzydzieści pięć lat niby wolnej Polski.

Kiedy zobaczyłem prezydenta Dudę składającego w tę rocznicę kwiaty przy grobie księdza, to musiałem przecież to skojarzyć z ustawą degradacyjną i prezydenckim vetem – chroniącym faktycznie interesy zbrodniarzy odpowiedzialnych również za śmierć księdza Popiełuszko. Musiałem to skojarzyć z odwołaniem Macierewicza i wycofaniem się przez PiS z redukcji emerytur dla politycznych żołnierzy. Jeśli istnieje Bóg, w którego tak mocno wierzył ksiądz i oddał dla tej wiary własne życie, to dlaczego nie uderzył gromem z jasnego nieba w tego pajaca, udającego prezydenta Polski. Nie wiem. Może to kolejny dowód na brak Boga? Może tylko dowód na permanentną wolność wyboru daną ludziom przez Boga?

Śmierć księdza była nawet z punktu widzenia władz peerelowskich niepotrzebnym przekroczeniem uprawnień przez grupę funkcjonariuszy należących do elit tamtego państwa. Władze kościelne z kolei księdza powstrzymywały i zmuszały go do milczenia, co zmaterializowało się w ostatecznym zakazie głoszenia kazań w chwili śmierci. Co znaczy taki kontekst tej zbrodni? Czy dzisiejsza ochrona współpracowników reżimu peerelowskiego jest ważniejsza od prawdy o tej zbrodni?

Przy okazji chciałbym jeszcze zapytać w relacji z działalnością księdza Popiełuszko o braci Kaczyńskich, którzy podobno byli działaczami opozycyjnymi i ich rodzinny dom znajdował się blisko kościoła, gdzie ksiądz odprawiał swoje msze za ojczyznę. Jak wyglądała ta relacja?

 

Piotr Tomski

 

Nieudacznicy z opozycji „obywatelskiej”

Od 2014 roku powtarzam wszystkim zwolennikom Platformy Obywatelskiej jedno: przywódcy tej partii muszą być w całości wymienieni, bo są nieudacznikami, którzy zmarnowali ogromne poparcie społeczne. Niestety. To właśnie przywódcy Platformy w 2015 roku swoim nieudacznictwem zapewnili władzę i obecną, drugą kadencję tej władzy Kaczyńskiemu.

Donald Tusk jest kłamcą, który zapewniał Polaków o najwyższej wartości urzędu premiera Polski, a kilka dni po tych zapewnieniach porzucił ten wspaniały urząd dla stanowiska symbolicznego w strukturach Unii Europejskiej, bo tak mu było wygodniej i tak się opłacało. Myślę, że wtedy wielu ludzi w Polsce zrozumiało, kim naprawdę jest ten chłopiec w krótasach do haratania w gałę. Namaszczona przez Tuska następczyni (nieudacznica w rozmiarze mega) dopełniła dzieła rozkładu Platformy jeszcze przed wyborami do Sejmu. Przywództwo Schetyny w Platformie było już tylko nieudacznictwa zgrabną kontynuacją.

Dlaczego Platforma trwa do dzisiaj w stanie nieudacznictwa? Sieć uwikłań między jej działaczami gwarantuje stabilność tego układu, a wymiana przywódców skutkowałaby wymianą chyba wszystkich działaczy. Inaczej napiszę: po kilku latach obserwacji widzę, że Platforma może być partią nieudaczników albo może Platformy nie być w ogóle.

Żal mi tylko ludzi przyzwoitych, którzy z racji liberalnych przekonań uwierzyli w Platformę i do dzisiaj nie chcą przejść w sferę wiedzy w kwestii Platformy. Wiedza polityczna jest dostępna powszechnie i likwiduje problemy. Rozmarzę się w tym miejscu i napiszę, że dobrze poinformowani Polacy mogliby się wreszcie porozumieć.

Piotr Tomski

 

Banasiowe trzeba zapłacić

W najnowszej historii Polski są afery, które zmieniały bieg tej historii. Mam dzisiaj nadzieję, że afera Banasia ostatecznie się zaliczy do tego typu wydarzeń. Mam nadzieję również, że tym razem zakończy się władza PiS i wielkiego stratega z Żoliborza, bo Banaś jest twardy i dużo wie. Wypisz i wymaluj – drugi Rywin. Hi, hi, hi …

Prezes kolejny raz stracił czujność, a jego żołnierze wpuścili w swoje szeregi człowieka pozbawionego tradycyjnych zasad moralnych i wyobraźni na poziomie dziecka. Burdel w kamienicy może sobie prowadzić każdy człowiek, ale polityk takiego prawa nie ma na całym świecie. Niestety. Muszę tu stanowczo zaznaczyć, że mój stosunek do prostytucji czy tradycyjnej moralności jest oparty na obojętności i swobodzie wyboru, dlatego nie krytykowałbym nikogo z grona szarych obywateli za taką działalność. Ja mogę nie krytykować burdelowej działalności, ale politycy odbywający regularne modły u ojca dyrektora Rydzyka chyba sobie na tę obojętność burdelową pozwolić nie mogą.

Odzyskiwanie kamienic było podobno specjalnością członków, sympatyków i współpracowników środowiska Platformy Obywatelskiej, które wchłonęło podobno wszystkich cwaniaczków po epoce peerelowskiej. PiS na tym tle miał być oazą uczciwości. Nagle wyskoczył Banaś i oazy nie ma. Dziwne okoliczności pozyskania przez Banasia kamienicy od zaprzyjaźnionego żołnierza AK już tylko dopełniły problem, który tak dopełniony może dla PiS trwać przez sześć lat, aż wszyscy Polacy dobrze zapamiętają standardy panujące w kierownictwie partii rządzącej.

Piotr Tomski