Zdelegalizować Platformę Obywatelską

Uważam, że użycie plakatu stworzonego w celach propagandowych przez hitlerowców czy użycie odhumanizowanych określeń przez szefa wyżej wymienionej partii powinno się spotkać z odpowiednią reakcją władz państwowych i w efekcie tej reakcji powinna zapaść decyzja właściwych organów o delegalizacji tej organizacji. Faszyzm w Polsce jest zakazany i „żarty” z nim związane muszą być karane.

Działacze Platformy widzieli w Polsce zaniedbania władz w zwalczaniu faszyzmu, bo kilku wariatów ułożyło pod kontrolą dziennikarza z TVN swastykę z wafelków. Czy stosowanie faszystowskich plakatów i nazywanie ludzi szarańczą nie wymaga zwalczania? No właśnie. Za chwilę przywódcy Platformy będą podawać siebie za przykład tych zaniedbań w wykonaniu PiS, jak już wiele razy słyszałem od nich, że oni nie zrobili niczego złego w czasie ośmioletnich rządów, bo nikogo nie skazano za te rządy.

Poważniej rzecz ująwszy, Platforma Obywatelska działa na rzecz interesu narodowego Niemiec i należałoby zebrać wszystkie wypowiedzi jej polityków w tej kwestii, a następnie złożyć do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie albo prywatny akt oskarżenia do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie w postaci zawieszenia działalności tej partii. Szczegóły należałoby uzgodnić z prawnikami, ale to jest właśnie rola dla jakiejś narodowej fundacji lub narodowych mediów, żeby zapobiec eskalacji powszechnej zdrady. Może wreszcie jaśnie oświecony minister od kultury uruchomiłby do patriotycznych zadań swoją żonę tak bronioną przy okazji rozliczania fundacji pozarządowych przez prawicowe media, a może znakomita felietonistka pani Kaczyńska Marta zajęłaby się powyższym tematem, zamiast pisać w ramach doraźnych przedsięwzięć politycznych swojego stryjka o uczuciach i wstydzie zwierząt futerkowych.

Ale się rozmarzyłem z tym PiS i jego przybocznymi.

Piotr Tomski

Przyjęcie w Ambasadzie RP w Rejkiawiku wieczorem 13 października 2018 roku

 

O godzinie 193o rozpoczęło się przyjęcie w Ambasadzie RP w związku z przyjazdem na Islandię polskiej delegacji z Marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim na czele. Przyjęcie co prawda rozpoczęło się planowo, bo zaproszeni goście stawili się punktualnie, natomiast delegacja przybyła łaskawie pół godziny później z przyczyn nieznanych. Goście wcale nie byli tym opóźnieniem zmartwieni i już oficjalne przemówienia ambasadora oraz delegatów odbyły się po prostu w przemiłej atmosferze przy kieliszkach.

3C58A509-E3D4-4A40-ABD5-E94702CED4E6

Okazją do przyjęcia i w ogóle przyjazdu polskiej delegacji była dziesiąta rocznica powstania polskiej szkoły na Islandii, dlatego w składzie delegacji była Minister Edukacji Anna Zalewska. W uroczystości w polskiej szkole brała udział nawet premier Islandii i żona prezydenta Islandii, ale, niestety, na przyjęcie już nie przyjechały. Szkoda, bo formuła przyjęcia pozwalała na bezpośrednie rozmowy między wszystkimi na sali przy szwedzkich stołach i bardzo chętnie bym porozmawiał z panią lewaczką o jej różnych lewackich wyskokach, narażających Islandię na duże niebezpieczeństwa. A propos szwedzkich stołów muszę wspomnieć, że jedzenie było znowu doskonałe, a polski bigos był przepyszny i powalał nawet obecnych na spotkaniu Islandczyków.

0FF39576-CB9B-4CAC-878A-0E8E2C5B560F

Porozmawialiśmy chwilę z ambasadorem i marszałkiem i opuściliśmy przyjęcie zadowoleni ze spełnienia obowiązku obywatelskiego, patriotycznego i społecznego. Większość Polaków jednak nie czuje tych obowiązków w tym samym stopniu, jak czują je inne narody. Baliśmy się przed przyjęciem, że może dojść do jakiejś demonstracji przed budynkiem z hasłem: konstytucja. „Demokraci” z Polski mogli też zakłócić przyjęcie, ale na szczęście nie przyszli. Bojkot zaspokoił ambicje „prawdziwych” Polaków na Islandii, a może nie mieli odwagi się wychylić wobec udziału władz islandzkich w uroczystościach.

Piotr Tomski

Jaki jest naprawdę Jaki

Reprywatyzacja kamienic w Warszawie była źródłem ogromnych dochodów dla wielu ludzi z różnych środowisk, które tworzą tak zwane elity społeczne. I nikt mi nie wmówi, że to dotyczy wyłącznie Platformy Obywatelskiej, bo wystarczy podać trzy okoliczności, które identycznie wikłają w problem PiS. Chodzi mianowicie o dotychczasową bezkarność pani Hani mimo trzech lat rządów PiS, chodzi o udział obecnego wiceministra Zielińskiego w zwrocie kamienicy rodzinie pani Hani i chodzi o umorzenie wielu dochodzeń w sprawach związanych z reprywatyzacją w Warszawie przez prokuratorów do dziś pracujących pod światłym kierownictwem pana Zbyszka razem z panem Jakim. I co? Jaki jest naprawdę Jaki?

Tak naprawdę pan Jaki powinien mieć na mieście ksywę Farmazon. Rozumiem, że młody i niesamodzielny polityk musi wykonywać polecenia prezesa, ministra i koalicyjnej starszyzny, ale po co w takim razie robi z siebie szeryfa – obrońcę uciśnionych. Pozwolono mu prowadzić komisję do spraw reprywatyzacji, ale żadna w tym jego zasługa. Podejrzewam, że właśnie po to ją prowadzi, żeby w ogóle mieć jakieś szanse w wyborach w Warszawie, bo bez tej komisji o panu Jakim nikt by nie słyszał. Przepraszam! Każdy kojarzyłby pana Jakiego z zepsutą nowelizacją ustawy o IPN, skutkującą totalnym upokorzeniem Polski, i z zamrożoną ustawą reprywatyzacyjną, która miała rozwiązać ostatecznie problem dzikiej reprywatyzacji. Dołożyłbym jeszcze kwitnące „królestwo grypsery” w polskich więzieniach pod nadzorem pana Jakiego i mamy po prostu Farmazona. Mamy tylko Farmazona, za którego w Warszawie decyzje podejmowaliby starsi panowie.

Jeszcze dwa lata temu wierzyłem choć trochę, że ludzie z tej Zjednoczonej (niby) Prawicy chcą coś dobrego zrobić. Dzisiaj pozostało mi pośmiać się ze mnie i z tych ludzi, którzy jeszcze wierzą w PiS.

Piotr Tomski

My i oni bez was

Od wielu lat istnieje w Polsce podział – my i oni. Ostatnio pisał o tym podziale znany polski bloger prawicowy, który konieczność jego stosowania widzi w obowiązywaniu do dzisiaj ustaleń okrągłego stołu. Podział na dwie grupy nie pozwala na bliższe relacje między ludźmi i chyba przy okrągłym stole to też ustalono. Oni rządzą, a my im służymy. Układ ma trwać na wieki.

Ten fenomen socjologiczny czy nawet gramatyczny, w którym istnieją jedynie oni i istniejemy my, bardzo wiele upraszcza, ale należy go zniszczyć, wyrzucić i o nim zapomnieć. My musimy rozmawiać z wami, a wy musicie rozmawiać z nami, żeby wspólnymi siłami ich rozliczyć i pozbawić władzy, po czym rządzić będziemy wspólnie z wami – demokratycznie. Utopia?!

A gdyby trzysta lat temu powiedział nam ktoś o prawach wyborczych dla chłopów albo kobiet, to co byśmy mu odpowiedzieli? Utopia. Podobnie jest teraz. Mamy okazję do podjęcia działań obywatelskich na skalę w historii ludzkości niespotykaną, gdzie obywatele dzięki nowoczesnym technologiom mogliby dokładnie kontrolować tak zwaną władzę i podejmować szybkie decyzje na różnych płaszczyznach: ustrojowej, ustawowej czy personalnej. Nie dajmy się zniechęcić do udziału w sprawowaniu władzy i korzystaniu z już dostępnych narzędzi, które oni ciągle nam obrzydzają, deprecjonują i ośmieszają wszelkimi sposobami.

Podam jedynie pierwszy przykład doskonałego narzędzia w obywatelskiej walce o władzę z nimi. Chodzi mianowicie o zawiadomienie o przestępstwie z art. 231 Kodeksu Karnego. Nie będę wdawał się w szczegóły, ale pisanie tych zawiadomień dla nich wszystkich jest dokuczliwe. Urzędnicy, politycy, sędziowie i prowadzący postępowania prokuratorzy są jednakowo wściekli, że muszą tłumaczyć się przed „szarymi obywatelami” ze swoich bezkarnych poczynań.

Do dzieła pisania Obywatele! Hi, hi, hi… Oni muszą czuć na plecach nasz i wasz oddech.

Piotr Tomski

Prezydencki wykład w Szwajcarii

Muszę przyznać, że dzisiaj pierwszy raz po całkowitym zerwaniu z PiS byłem dumny z prezydenta. Muszę przyznać również, że w Europie Zachodniej nikt od dawna nie powiedział o Polsce i jej roli w świecie tak mocnych słów, które miały taki ładunek prawdy. Wykład w Zurichu był po prostu w moich oczach jakąś formą rehabilitacji prezydenta za ostatnie dwa lata kompromitacji i obrony „komuszego” układu w wojsku oraz w sądach.

Polska została zdradzona i „sprzedana” przez sojuszników. Tę prawdę należy ciągle powtarzać na całym świecie i serdecznie uśmiechać się do naszych obecnych sojuszników.

Dziękuję Panie Prezydencie.

Piotr Tomski

 

Objazdowy kabaret pana Kaczyńskiego

Kiedyś miałem duże zastrzeżenia do premier Kopacz za jej wyjazdowe posiedzenia rządu w czasie kampanii wyborczej do parlamentu w 2015 roku. Głosowałem wtedy na PiS i byłem zdegustowany wykorzystywaniem stanowisk państwowych do zwykłej propagandy partyjnej. Historia jednak lubi się powtarzać w wersji „mega”. Działania propagandowe premiera Morawieckiego, do których doprowadził pan Kaczyński, przekroczyły wszelkie granice przyzwoitości. Nie wiem, czy w ogóle funkcjonuje rząd podczas kampanii, czy tylko premier tego rządu z kilkoma ministrami prowadzi artystyczne występy objazdowe po całej Polsce.

Samorządy działają w indywidualnych uwarunkowaniach i centralne władze z premierem na czele nie mają tam wiele do powiedzenia, a zatem udział premiera w kampanii powinien być pozbawiony sensu. No właśnie. Sensu to my w tej kampanii partii rządzącej nie znajdziemy.  Powtarzanie tych samych haseł o spełnianiu obietnic wyborczych ma uwiarygodnić kandydatów samorządowych i to chyba jedyny argument z jakimś sensem w ustach premiera. Ale dla jednego hasła przerywać rządzenie krajem i ruszać w objazd? No i czy premier tak naprawdę zna tych wspieranych kandydatów gdzieś na prowincji?

Pewne jest w tym jedno: telewizja publiczna musi mieć codziennie coś do pokazania z władzami partii i z rządem w terenie. Rząd i partia z narodem są razem na co dzień. Kabaret pracuje na najwyższym poziomie.

Piotr Tomski

Wizyta osoby w Krakowie

Neutralny, bezstronny i jednakowo ustosunkowany do wszystkich rządów krajowych w Unii Europejskiej Pan Donald Tusk we własnej osobie przyjechał do Krakowa i powiedział do całej Polski, że z kolan nie wstała, bo za jego rządów na kolanach nigdy nie była. Dodał jeszcze zalecenie dla Polaków, żeby się jednoczyli i podawali sobie ręce. No mesjasz prawie przyjechał do prastarej stolicy ciemnogrodu i przywiózł po trzech latach nieobecności światło z Europy, a za tym światłem biegało po krakowskich ulicach kilkadziesiąt osób w celu uwiecznienia się z osobą na smartfonach.

Rozśmieszył mnie najbardziej temat główny, o który mówiła osoba na konferencji w Krakowie. Tak mnie ten temat rozśmieszył, że nawet o nim nie wspomnę, bo nie chcę znowu doznać omdlenia ze śmiechu. Europejczycy zjednoczeni obecnie wokół pieniędzy i przeróżnych możliwości ich wykorzystania dla przeróżnych przyjemności mają docenić rolę Kościoła w zjednoczeniu zlaicyzowanej Europy? Pachnie mi to ideologią marksistowskiego procesu historycznego, po którym stare musi zginąć, żeby mogło żyć nowe. Ale jaja! Zapewne tak podsumowałaby wystąpienie osoby pewna bardzo mądra i wrażliwa pani komisarz z europejskiej komisji.

Osoba wyjedzie za chwilę z Polski i wróci do stałych zajęć w Europie, czyli wróci do pomagania w codziennych czynnościach głównym urzędnikom europejskim, na przykład będzie podawał marynarki czy podsuwał krzesła. W końcu osoba jest tylko Polakiem na emigracji. Przykra to jest sprawa, bo wielu Polaków w odniesieniu do osoby miało nadzieję na więcej, widząc może jakiś wzór do naśladowania. A tu zostały krzesła, marynarki i babranie się w roli Kościoła katolickiego oraz podawaniu sobie rąk.

Piotr Tomski

Miał tych doradców Tusk

Nigdy nie widziałem u Pana Tuska najmniejszych nawet przejawów inteligencji, ale nigdy nie przypuszczałem, że dobierze sobie doradcę, który po porady chodzi do Prezesa Kaczyńskiego. Czy to znaczy, że Pan Kaczyński doradzał Panu Tuskowi? Na to chyba wyszło. Przypuszczam teraz więcej: za wszystkie błędy Pana Tuska mogą odpowiadać prowokacyjne porady Pana Kaczyńskiego.

Nie wiem, czy można traktować poważnie kogoś, kto otrzymawszy propozycję pracy, idzie po poradę do konkurencji. Podstawowe zasady współżycia społecznego temu przeczą. Otwarte mówienie o tym w relacji do wielkich, wspaniałych zasad moralnych niesionych na sztandarach PiS jest co najmniej przejawem politycznej głupoty. Prezes prawdopodobnie zakłada, że już nikt go nie słucha, jeśli opowiada takie historie. Każdy myślący człowiek zapyta przecież, do kogo dzisiaj chodzi Pan Morawiecki po porady. I co powie Prezes? Przychodzi do mnie, bo ja jestem najpiękniejszy na świecie?

Mam nadzieję, że Polacy włączyli myślenie i już nie pozwolą politykom bez zasad oraz bez wyobraźni manipulować narodem tak dumnym ze swojej godności.

Piotr Tomski

No i mamy służbowego premiera

Taśmy prawdy kolejny raz przypomniały o polskiej rzeczywistości w dość przykry sposób. Wyszło znowu, że znowu rządzą Polską chamy i „służbowe” pijaki. Jest to jednym słowem: patologia.

Udawanie, że po czterech latach mamy do czynienia już z „odgrzewanym kotletem”, który zastąpił „taśmy prawdy”, jest po prostu żenującą farsą w wykonaniu polityków PiS.

Dla mnie dzisiaj odkrywczy walor mają powiedziane wtedy przez Pana Morawieckiego słowa: służbowe banki. Proszę, zastanówmy się nad wnioskami z tego stwierdzenia. Kim jest Pan Morawiecki jako ówczesny prezes banku?

Piotr Tomski

 

Islandzki odlot

Od mojego pierwszego dnia na Islandii zastanawiam się, co spowodowało tak dobrą opinię o Islandii na całym świecie? Nie wiem tego po kilku latach życia tutaj, a za to już wiem, że ta opinia jest fałszywa. Hi, hi, hi …

Prawda nie interesuje zbyt wielu ludzi, ale z kolei nikt nie lubi być oszukiwanym, czyli nikt nie lubi być frajerem. Paradoks?! Każdy chce i lubi kłamać, ale nikt nie lubi i nie chce być okłamywanym. Myślę, że to jest poważny problem dla socjologów czy może psychologów. Ten właśnie problem leży u podstaw wielkości i też nieuniknionego końca wielkości Islandii. Jeśli podstawowe koszty utrzymania przewyższają dochody bardzo wielu pracujących mieszkańców Islandii (nie chodzi o najmniej zarabiających czy żyjących z zasiłku) to nikt nie ma prawa mówić o bogatym społeczeństwie czy powszechnym dobrobycie. Jeśli czynsz za niewielkie mieszkanie jest dużo wyższy od wynagrodzenia, a ceny podstawowych produktów żywnościowych są wyższe dwukrotnie lub czterokrotnie od cen identycznych produktów na Wyspach Brytyjskich albo w Niemczech, to wynagrodzenie islandzkie na poziomie europejskim niczego nie daje. Przy tym ogólny poziom zadłużenia „szarych” obywateli właśnie w związku z nabytymi nieruchomościami jest niebotyczny, bo ceny tych nieruchomości są sztucznie utrzymywane na bardzo wysokim poziomie, żeby gwarantować różnym funduszom inwestycyjnym dużą wartość ich udziałów w tych nieruchomościach. Fikcja za duże pieniądze! Odlot islandzki!

Pani premier zarządzająca tą fikcją za duże pieniądze odleciała ostatnio totalnie. Twierdzi pani premier, że Islandia powinna wyjść z NATO, zlikwidować ostatnie bazy dla wojska i właściwie zerwać stosunki z USA, bo rządzi tam zły prezydent Trump. No i może wkrótce zagospodarują ten kraj Chińczycy albo Rosjanie, a wtedy islandzki dobrobyt po prostu eksploduje. Islandia zawdzięcza Amerykanom bardzo wiele, bo kilkadziesiąt lat korzystała na kilkudziesięciu tysiącach amerykańskich żołnierzy, którzy zostawili tu sporo pieniędzy, i teraz ustami pani premier Islandia wyraziła swoją wdzięczność. Państwo bez armii – bez jednego choćby żołnierza – nie chce należeć do NATO i nie chce się bronić. Odlot islandzki!

Ekonomicznym cudem jest w ogóle istnienie Islandii po dziesięciu latach od finansowej klapy, zwłaszcza przy takich fikcyjnych działaniach, jak kreacja pustego pieniądza przez banki komercyjne, konsumpcja w oparach absurdu (chyba połowa Islandczyków za kredyty kupiła sobie nowe samochody w ciągu ostatnich dwóch lat) czy zabezpieczanie kredytów wywindowanymi cenami nieruchomości. A ten cud znowu odbył się na oczach Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który chwali Islandczyków właściwie za „gaszenie pożaru benzyną”. Odlot islandzki!

Piotr Tomski