Obrady Sejmu bez posłów

Decyzja o zmianie przepisów pozwoli na obrady Sejmu bez posłów i bez budynku. Jesteśmy już w krainie absurdu, gdzie wszystko da się uzasadnić. Rozumiem zagrożenia, ale w przypadku kilkuset posłów i pracowników kancelarii niezbędnych do podjęcia jakichś czynności można wprowadzić ścisłą kwarantannę, przebadać ich i bez kontaktu za światem zewnętrznym wpuścić na salę obrad sejmu. Społeczeństwo po coś wybierało tych ludzi, dlatego dziesięć dni w kwarantannie i normalne obrady Sejmu są ich obowiązkiem.

Posiedzenie Sejmu w formie elektronicznej jest zwykłą, obrzydliwą ściemą. Nie będziemy mieli żadnej pewności, że głosowali w danym momencie uprawnieni posłowie. Nie będziemy wiedzieli, w jakim stanie psychicznym i fizycznym są ci posłowie, a zatem czy mogą wypełniać swoje obowiązki? Wielu innych rzeczy nie poznamy w tym głosowaniu i całym posiedzeniu, ale partii rządzącej chyba właśnie o to chodzi. Mamy po prostu stan ekstremalny, ale w żadnym wypadku nie jest to w sensie formalno-prawnym stan wyjątkowy czy nadzwyczajny stan klęski żywiołowej.

Wielki Strateg z Żoliborza chce wysyłać Polaków na wybory, ale sam boi się spotkać z posłami w Sejmie. Nie da się tego inaczej określić. To jest tchórz. Wie pan Kaczyński o zarażeniach posłów i panicznie boi się o siebie. Niestety. Tchórz rządzi tak odważnym narodem. Polacy, obudźcie się wreszcie.

Tchórzostwo posła Kaczyńskiego jest jednak tylko jednym powodem dla tej gigantycznej ściemy. Jestem przekonany, że PiS przy normalnych obradach stracił na dzisiaj większość w Sejmie, bo wielu posłów jest chorych lub objętych kwarantanną. No i „tarcza z tektury” nie przeszłaby w tym normalnym Sejmie, a jest konieczna dla finansowania jakichś biznesowo-mafijnych celów partii rządzącej.

Piotr Tomski

Test przed poważnym zagrożeniem

Usłyszałem bardzo „ciekawą” hipotezę na temat obecnej pandemii koronawirusa. Ktoś przypuszcza, że ta pandemia jest tylko testem – próbą generalną – przed wypuszczeniem na świat wirusa, który bezwzględnie będzie zabijał wszystkich zarażonych. No cóż! Jeśli tak jest, to jako ludzkość nie zaliczamy tego testu.

Najtrudniejsze dla współczesnych ludzi jest siedzenie we własnych domach. Taki mamy styl życia. Nie wiem w zasadzie, czym jest ten trend podyktowany, ale właśnie taki styl życia doprowadził do gwałtownego rozwoju pandemii w Europie Zachodniej. Młodzi ludzie szczególnie nie potrafili zatrzymać się w domach nawet na chwilę i zarażali innych.

Nie mamy też instynktu społecznego, bo tak naprawdę interesujemy się wyłącznie czubkiem własnego nosa, a potrzeby reszty ludzi nie interesują nas, chyba że mamy chęć rozerwać się, zabawić lub coś zyskać za to zainteresowanie. Tak. Możemy sobie poklaskać na balkonach blokowisk, bo to fajnie wygląda, ale pomóc bezinteresownie służbom medycznym potrafią nieliczni wolontariusze, bo po co podejmować ryzyko dla innych.

Wróciliśmy do granic państw narodowych i jednak nie wyobrażamy sobie prawdziwej federacji narodów w okresie kryzysu. Po co były propagowane te bajki o globalizacji, skoro pierwszy ból gardła i kaszel załatwił sprawę na długo. Hi, hi, hi … Pomyślmy teraz o prawdziwej broni biologicznej i reakcji zachodnioeuropejskich armii na jej użycie. Czy wszyscy żołnierze pójdą na zwolnienia lekarskie albo wezmą bezpłatne urlopy? W Polsce może wyślemy do walki Wojska Obrony Terytorialnej, których wyszkolenie pokazało się przy okazji spożywania kanapek z platformy towarowej samochodu ciężarowego, gdzie leżało obok tych kanapek coś w foliowych workach. Liczyliśmy znowu przy obronie Polski na sojusze, których nie ma.

Chiny być może straciły miliony obywateli w tej epidemii, ale starannie ukrywają dane. Nie wiem, jak sytuacja rozwinie się na całym świecie, ale na pewno nie jest świat gotowy do obrony przed … No właśnie. Czego możemy spodziewać się dalej? Miejmy nadzieję, że pandemia  nie jest testem i wygramy z tym koronawirusem już wkrótce.

Piotr Tomski

 

 

Orędzia i konferencje i wywiady

Prezydent i główni politycy pisowscy nie mają już żadnych hamulców moralnych w korzystaniu z okazji do kreowania siebie na zbawców narodu i może całej Europy, bo przecież polski przykład walki z koronawirusem służy całej Europie. Orędzie prezydenta wygłoszone na początku weekendu było kolejnym, żenującym występem propagandowym, po którym Andrzej Duda jako kandydat na prezydenta ma zyskać kilka punktów w wyborach i wygrać je w pierwszej turze.

Scenariusz jest prosty i przejrzysty: przez miesiąc będzie straszenie i kary, a po miesiącu zostaną ogłoszone sukcesy w walce z pandemią, ozdrowienia i koniec kwarantanny dla wszystkich, żeby do 10 maja Polacy byli gotowi na wybory bez zastrzeżeń formalnych ze ściśle określonym ustawieniem emocjonalnym. Scenariusz powyższy ma jednak słabe punkty. Pandemia w Europie i tym samym w Polsce może potrwać dłużej i kwarantanny nie da się zakończyć. Liczba chorych może do maja będzie rosła, a sytuacja ekonomiczna Polaków może znacznie się pogorszy. I co wtedy? Boję się teraz, że politycy PiS mogą niczego poza scenariuszem nie zauważać, a telewizja publiczna im stworzy „właściwą” rzeczywistość. Hi, hi, hi … Ludzie będą umierali, ale przecież ludzie zawsze umierają. Przykład chińskiego zwycięstwa z epidemią można jeszcze dopracować.

Dzisiejszy wywiad Wielkiego Stratega z Żoliborza osiągnął Himalaje hipokryzji. Duda najwięcej traci na zatrzymanych kampaniach. Hi, hi, hi … Ktoś dobrze to podsumował w Internecie, że dla tego Wielkiego Geniusza muszą drukować specjalne gazety i robić specjalne wiadomości w telewizji, bo całkowicie oderwał się od rzeczywistości, natomiast sam wywiad po prostu został dokładnie ustawiony, żeby tylko nie padło przypadkiem jakieś źle postawione pytanie.

Piotr Tomski

 

Testy i testy i jeszcze raz testy

WHO nie jest firmą z autorytetem w moich oczach, ale zalecenia na temat wykonywania możliwie największej liczby testów uważam za bardzo słuszne. Tylko w ten sposób można wprowadzić w pandemię pewien porządek, który pozwoli ją opanować, natomiast chaos jest czynnikiem wzmacniającym rozwój chorób i śmiertelność.

Polskie władze długo nie chciały wykonywać odpowiednio dużej liczby testów i chciały zastąpić je umieszczaniem w kwarantannie dużej liczby niezbadanych osób. Myślę, że dopiero zarażenie członków rządu i szybkie ich zbadanie trochę otrzeźwiło przedstawicieli władz, którzy nie mogą tak bezczelnie różnić się od reszty społeczeństwa. Prezydent Duda z żoną ujawnili fakt przeprowadzenia błyskawicznych badań dopiero po tygodniu, kiedy liczba testów wykonywanych dla „pospólstwa” znacznie wzrosła.

Jeszcze niedawno nie rozumiałem potrzeby przynależności Polski do Unii Europejskiej czy innych organizacji międzynarodowych typu ONZ czy Rada Europy. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę czystą głupotę polskich władz w ostatnim czasie pandemii, to nadzór nad tymi nieodpowiedzialnymi ludźmi jest zbawienny dla Polaków. Gdyby nie jednoznaczne stanowisko WHO, to pewnie do dzisiaj pisowscy politycy tłumaczyliby, że należy badać wyłącznie osoby o wysokim stopniu prawdopodobieństwa zakażenia wirusem. Gdyby nie interwencja władz unijnych, to w kolejkach na granicach do tej pory wjeżdżający do kraju Polacy staliby trzydzieści godzin.

Mam nadzieję, że wkrótce nastąpi interwencja którejś z wyżej wymienionych organizacji w sprawie majowych wyborów prezydenckich w Polsce. Te wybory naruszą prawo, jeśli odbędą się w okresie pandemii i obowiązywania specjalnej ustawy o zagrożeniach, bo narażą część ludzi na zarażenie i de facto pozbawią prawa wyborczego osoby objęte kwarantanną, które nie będą mogły pójść do wyborczych lokali.

Piotr Tomski

Kampanie bez kampanii

Czasy Edwarda Gierka wróciły po czterdziestu latach. Dobry gospodarz jeździ po Polsce i dziękuje Polakom za wsparcie władzy w czasach zarazy. No i prognozy są takie, że ten dobry gospodarz wygra wybory prezydenckie w pierwszej turze.

Polacy przetrwali zabory, sanację i komunę, przetrwają zatem rządy PiS. Polacy potrafią żyć poza państwem i mimo państwa. Niestety. Mamy co prawda dwudziesty pierwszy wiek i takie postawy antypaństwowe w Unii Europejskiej nie powinny się wydarzyć, ale nic przecież nie poradzimy na mechanizmy polityczne, które nie działają we właściwy sposób. Unia Europejska zresztą nie sprawdziła się i jej symboliczna władza działa li tylko w zakresie realizacji zysków przez odpowiednie grupy biznesowe za zgoda właśnie uwikłanych polityków z całej Europy. Pisowscy politycy doskonale opanowali te zasady uwikłania i podejmowania niezbędnych działań, które zapewnią im pełne błogosławieństwo unijnej administracji.

Pozostaje Polakom wziąć karabiny w dłonie i strzelać albo zgodnie z duchem innego patriotyzmu podjąć modernistyczną pracę u podstaw w celu uświadomienia większości obywateli w kwestii konieczności wyprowadzenia Polski z ciemnogrodu wpływów upadłej „sekty JPII”, z którą dogadany PiS chce zarządzać umysłami Polaków przez najbliższe dziesięciolecia. Papież Franciszek podjął już obronne działania w całym Kościele przed wpływami tej sekty, natomiast w Polsce jej wyznawcy razem z PiS nie poddają się żadnym naciskom i dobrowolnie władzy nie oddadzą. Niestety.

Pojawiły się promyczki nadziei w tej pandemicznej sytuacji. Po pierwsze, jeśli zrezygnują z udziału w wyborach wszyscy kandydaci z wyjątkiem Andrzeja Dudy, to wybory zostaną odwołane. Po drugie, wizja zarażenia się śmiertelnym dla osób starszych wirusem powstrzyma te osoby przed wyjściem do lokali wyborczych, jeśli będziemy głośno i powszechnie uświadamiać te osoby przed wyborami, a wiemy, że elektorat PiS w tych wyborach będzie się składał w większości z osób starszych. Nadzieja jest. Hi, hi, hi … Jak to było? Zabierz babci dowód! Hi, hi, hi … Teraz będzie: powiedz babci o koronawirusie przy urnie wyborczej.

Piotr Tomski

 

 

Prezes NBP ma nieprzebrane ilości gotówki

Dzisiejsza konferencja prasowa Premiera RP, Ministra Finansów i Prezesa NBP była farsą nad farsami. Rzucone tam hasła były żenującą próbą zaklęcia rzeczywistości, która nie wytrzymywała już wstępnej analizy. Jest mi bardzo przykro, że moich rodaków ci przedstawiciele najwyższych władz RP potraktowali tak, jak traktuje się bezmyślnych idiotów.

Kto może uwierzyć w stwierdzenie, że NBP ma nieprzebrane ilości gotówki? Rozumiem konieczność uspokojenia narodu w sytuacji rozprzestrzeniającej się pandemii, ale argumenty do takiego działania uspokajającego należy dobierać bardzo rozsądnie, żeby skutki nie były odwrotne od zamierzonych. Myślę, że panowie nikogo nie uspokoili.

Nie chcę tu analizować „Tarczy antykryzysowej”, bo w ogóle nie wierzę w takie zapowiedzi, chyba że płyną już pieniądze do konkretnych odbiorców. Może się okazać, że premier nie wspomniał o wielu warunkach do spełnienia w ramach wniosków o rządową pomoc, co znacznie utrudni jej otrzymanie. A może będą jakieś progi dochodowe lub maksymalne stany konta, które zblokują dopłaty dla obywateli? Nie wiem. Zobaczymy tę tarczę w pracy.

Nie widziałem na tej konferencji realnego planu wyjścia z długów państwa, jakie powstaną po uruchomieniu tarczy. Gospodarka nie wróci na odpowiednie tory wypracowywania zysków przez bardzo długi okres. Co zrobimy przez najbliższe lata? Drukarki NBP będą pracowały ciągle i dostarczały naprawdę nieprzebrane ilości gotówki przez te lata? Mrzonki na tej konferencji, które snuł premier Morawiecki w związku z publicznymi budowami z zakresu ochrony klimatu były dla mnie dowodem totalnego odlotu. Tak. Przypomniały mi się pomysły premiera o elektrycznych samochodach polskiej produkcji. Co z tego wyszło? Nic.

Piotr Tomski

 

Zainfekowany rząd w Polsce

W polskich ławach rządowych pojawił się koronawirus. Przyszedł niespodziewanie i właściwie można rzec: podstępnie. Uderzył w ulubieńców ludu i Wielkiego Stratega z Żoliborza.

Zakończył się wobec powyższego okres beztroski i kampanii wyborczej Andrzeja Dudy, która była prowadzona kosztem ogromnych zagrożeń dla szeregu funkcjonariuszy państwa polskiego. Mam nadzieję, że nie okaże się w najbliższych godzinach, iż choruje w Polsce połowa rządu i połowa kancelarii prezydenta, chociaż nie wiem, czy w chorej głowie Wielkiego Geniusza z Żoliborza nie zrodziła się taka potrzeba w celu wywołania współczucia i podziwu w narodzie dla poświęcenia wyżej wymienionych połów rządu i kancelarii. Nic nie łączy tak, jak łączy wspólna choroba.

Prezydent odwołał dzisiaj nawet posiedzenie rady gabinetowej, które miało przecież dostarczyć następnych punktów w sondażach wyborczych, podobnie do weekendowych występów w Garwolinie, gdzie koronawirus rzeczywiście, jak wyszło po czasie, szalał pomiędzy uczestnikami prezydenckiej imprezy kampanijnej pod szpitalem, bo jeden z pisowskich działaczy połamał wszelkie procedury zabezpieczeń epidemiologicznych i naraził kilkaset osób na infekcję podczas swoich uroczystych imienin. Nic nie dzieli tak, jak dzieli wspólna głupota. Działacza pisowskiego Wielki Prezes już osobiście zawiesił, ale dlaczego nie zawiesił jeszcze prezydenta, który w skali powodowanych zagrożeń tegoż działacza bije na głowę.

Miałem być poważny w sytuacji pandemicznej, ale działania polskich władz nie pozwalają mi na powagę. Jest mi bardzo przykro przy tym, że muszę należeć do grona szyderców, które jest tak bezbożnie … wolterowskie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Życie dla zdyscyplinowanych

Przeżyją tylko ludzie zdyscyplinowani i odpowiedzialni. Buntownicy wyginą w mękach powikłań wirusowych. Hi, hi, hi … Wolność, równość i braterstwo oraz prawa człowieka razem z prawami obywatelskimi przestały istnieć, bo zaistniał imperatyw indywidualnego życia ponad wszystko.

Nie mogę ciągle nabrać stosownej powagi do sytuacji pandemicznej, ale tak naprawdę zagrożenia i ewentualna choroba są mocno niezależne ode mnie, co mogę porównać do wypadku samochodowego albo upadku po poślizgu na islandzkich lodach. Doznałem obu tych wrażeń i żyję, chociaż bezpośrednio po nich miałem wątpliwości w kwestii przeżycia. No cóż! Dyscyplina w czasach pandemii jest konieczna. Możemy sobie żartować, ale tylko zbiorowe działanie może nam pomóc przejść przez tego typu złożone problemy.

Zbiorowe działania ludzi są jednak możliwe i przede wszystkim pożyteczne pod pewnymi warunkami, z których podstawowym jest zaufanie do władz. Musimy sobie zadać te pytania. Czy ufamy władzom? Do jakiego stopnia możemy ufać władzom? Gdzie kończy się dyscyplina i posłuszeństwo?

Może wcale nie jest tak, jak napisałem na wstępie. Zdyscyplinowani i odpowiedzialni mogą tak samo umierać, jak będą umierać buntownicy, jeśli okaże się na przykład, że władze oszukiwały ludzi i problemem nie jest sam wirus, a największym problemem będą ekonomiczne konsekwencje rygorów stosowanych przez władze wobec społeczeństw. Może ci zdyscyplinowani będą pokornie czekać na pomoc władz, która nigdy nie nadejdzie.

Piotr Tomski

 

 

Gdzie jest Wielki Strateg z Żoliborza

Strach ma wielkie oczy i uderza w pierwszej kolejności w ludzi słabych. Od kilku dni Geniusz z Żoliborza prawdopodobnie nie wynurza się z domu chronionego przez kilkunastu „pogromowców”, żeby nie narazić się na oddziaływanie najmniejszych nawet porcji koronawirusa. Nie dziwię się w sumie, bo tak wycieńczona osoba po ostatnich operacjach nie miałaby żadnych szans w starciu z tym akurat koronawirusem, ale warto w takim razie opowiadać o tym we wszystkich polskich mediach. Hi, hi, hi … A tu jest cisza na temat Naczelnika z Żoliborza.

Przypomnijmy sobie sytuacje z pierwszymi sekretarzami sowieckiej partii. Czy nie mamy podobieństw? Hi, hi, hi … Skala jest tu inna, ale kłamliwa propaganda o naczelniku, zbawcy narodu, strategu i geniuszu jest już bardzo podobna, a brak rzetelnych informacji o tym panu jest już identyczny z pierwowzorami. No cóż! Zmiany polityczne po okrągłym stole były tylko ściemą elit i jedynie lekko zmieniły system, żeby stworzyć więcej pozorów dla mas obywatelskich. Pozory, pozory i jeszcze raz pozory. ZSRR ze swoimi „sojusznikami” też był systemem wielkiej ściemy dla mas, w której bogato żyjące elity wciskały ideologiczny kit całej reszcie. Czy nie jest już podobnie w Unii Europejskiej albo Stanach Zjednoczonych? Elity żyją sobie własnym dobrze zakamuflowanym życiem, natomiast zagospodarowane masy żyją iluzją praw obywatelskich, praw mniejszości albo praw zwierząt czy obroną klimatu. I masy mogą znowu sobie za te idee swobodnie umierać, a żyć mogą wyłącznie dzięki zmontowanym na tysiące sposobów liniom kredytowym, za które trzeba płacić przez całe życie tych mas.

Nie trzeba było nam Wielkiego Stratega z Żoliborza, żebyśmy mogli zaimplementować ten powyższy, chory system w Polsce po socjalizmie peerelowskim i dalej ta osoba nie jest nam potrzebna, a zatem zdrowia życzę panu Kaczyńskiemu na dalszej drodze całkowitej izolacji od spraw Polski i Polaków. Nie potrzebujemy więcej tchórzy do rządzenia Polską.

Piotr Tomski

 

Koronawirus w polityce polskiej

Różnica pomiędzy Islandią a Polską jest taka, że na Islandii politycy rzadko występują na konferencjach prasowych w sprawie działań koronawirusa, natomiast w Polsce wszystkie konferencje na ten temat prowadzą politycy. Od problemu pandemii są fachowcy. Polacy, obudźcie się wreszcie i pogońcie premiera, prezydenta i wszystkich innych, których rolą nie jest medialne bicie piany epidemiologicznej.

Jeśli PiS nie przełoży wyborów prezydenckich, to nie wezmę w nich udziału, bo nie będzie to miało najmniejszego sensu. Prezydent bierze udział w działaniach służb państwowych, do których w ogóle nie powinien mieć dostępu. Wszystko staje się jego kampanią wyborczą. Telewizja publiczna wspiera tylko prezydenta. Sytuacja sięgnęła dna nawet na Twitterze, gdzie każda krytyka partii rządzącej lub prezydenta jest natychmiast hejtowana przez pisowskich trolli.

Materialne problemy Polaków po tej pandemii będą na tyle duże, że w dystansie czasowym władza PiS upadnie, bo zaklinanie rzeczywistości nie wypełni portfeli opróżnionych brakiem dochodów, a PiS nie ma w tej chwili konkretnych pomysłów na ochronę ekonomiczną Polaków. Niestety, wobec powyższego przeznaczenie dwóch miliardów złotych na publiczne media jest zbrodnią popełnioną na narodzie i mam nadzieję, że Polacy już nigdy nie zapomną tej zbrodni Wielkiemu Strategowi z Żoliborza.

Piotr Tomski