Wojna ideologiczna ważniejsza od dobrobytu

  Decyzja o utrzymaniu frontu ideologicznego przeciw LGBTQ+ w województwie małopolskim jest tragicznym przykładem zbiorowej autodestrukcji. Takie mamy nowe Powstanie Warszawskie albo Powstanie Styczniowe w XXI wieku. 

  Dwieście pięćdziesiąt lat minie w przyszłym roku od początku rozkładu Polski, bo jakaś część jej obywateli wolała bronić religii przy pomocy państwa ościennego i, żeby było śmieszniej, przy pomocy tego samego państwa dzisiaj może podobna część obywateli Polski walczyć zbrojnie z LGBTQ+. Jak to mówią? Zbyt podobne to jest, żeby można było spać spokojnie. Czekam zatem na oficjalną, państwową przyjaźń partii rządzącej z Putinem.

  Nie wiem, co ma w głowie arcybiskup Jędraszewski czy minister Czarnek, ale ten pierwszy na pewno raz w życiu już bronił osoby LGBTQ+ i powinien doskonale rozumieć te problemy. Chodzi mianowicie o przypadek arcybiskupa Paetza, przy którym Jędraszewski pisał listy obronne w związku z molestowaniem kleryków. Swoją drogą, był przecież bliskim współpracownikiem tego geja, może więc ich bliskość miała dwa aspekty. Hi, hi, hi … Dlaczego teraz Jędraszewski atakuje swoich? A dlaczego Kaczyński atakuje swoich? Taka podła jest natura ludzka i autodestrukcyjna. Hi, hi, hi …

  Przekaz z całej tej wojny ideologicznej pójdzie w świat. Polska pozostanie zniewolonym ciemnogrodem na wiele najbliższych lat, co jest szczególnie upokarzające dla narodu, który dał światu wiele dowodów odwagi, braterstwa i umiłowania wolności.

  Na początku 2018 roku wspólnie z polskim ambasadorem walczyłem o sprostowanie krytyki medialnej w islandzkiej prasie, która źle pisała o naszej historii. Dzisiaj już takich prób bym nie podjął. Przykra to jest okoliczność.

  Piotr Wódecki

Wspomnienia i znowu stan dzisiejszy

  Przypomnę mój zapis z dziennika:

  „Czwartek, 21 stycznia 2016 roku.

  Na Islandię dotarli pierwsi imigranci. Gazeta, dla której pracuję, opublikowała dzisiaj zdjęcie arabskiej rodziny z jakimś uchachanym Islandczykiem w garniturze. Rodzina dotarła tu z Libanu, ale zapewne chodzi o Syryjczyków, którzy uciekali przez libańskie ziemie, a informacja prasowa jest efektem braku dziennikarskiej dociekliwości tutejszych. W każdym razie islandzkie kobiety już mogą się bać i raczej wieczorami nie powinny wychodzić z domu, żeby uszanować inność kultury przybyszów. Na razie uchodźcy trafili do ośrodka na dalekiej północy i w Reykjaviku będzie spokój.”

  Dzisiaj (17 czerwca 2017 roku) widzę na ulicach Reykjaviku coraz więcej kobiet w chustach i coraz więcej facetów o semickich rysach twarzy, ale obawy sprzed roku i sześciu miesięcy się nie urzeczywistniły. Pomyliłem się i chyba mogę spać spokojnie. Islandia nie spełnia wygórowanych oczekiwań imigrantów zwanych uchodźcami. Tu nikt nikomu nie da niczego za nic, a na drzewach nie rosną banany.

  Dzisiaj (18 sierpnia 2021 roku) widzę na ulicach Rejkiawiku jeszcze więcej kobiet w chustkach, ale obawy sprzed pięciu lat są śmieszne i to nie dlatego, że na drzewach islandzkich nie rosną przez cały rok banany. Islandia ma swoje słabe punkty w relacjach z uchodźcami i chyba wszyscy o tym wiedzą. Afgańczycy raczej tu nie dopłyną, a dostarczeni w ramach międzynarodowej pomocy będą mieli duże problemy z zaaklimatyzowaniem się w tym wspaniałym i otwartym dla swoich społeczeństwie. Hi, hi, hi … Zawsze jakiś urzędnik może zapomnieć o przedłużeniu ich pobytu i odlecą do Afganistanu, chyba że się rozpłyną, jak niedawno rozpłynęli się uchodźcy wydalani do Egiptu na pewną śmierć.

  Piotr Tomski

Oszukanica jedna

  Pani marszałek Witek w ramach partyjnych interesików i rozgrywek została zwykłą oszustką. Powołała się na pięć opinii prawnych, które nie dotyczyły problemu, jakim zajmował się Sejm.

  Dla mnie najistotniejszym elementem jest całkowity brak wartości społecznych w sprawie „lexTVN”. Rozumiałbym tę oszustkę, gdyby robiła coś dla dobra wspólnego. Wtedy kłamstwo proceduralne jest poświęceniem jakiegoś dobra prawnego, dla znacznie wyższego dobra; zachodzi tak zwana wyższa konieczność. Rozumiałbym, ale też dalej uważałbym, że należy dobro osiągać prawdą, bo kłamstwo jest złem samym w sobie i zbyt często o tym się przekonywałem na podstawie własnych doświadczeń.

  No właśnie. Kiedy TVN mówi prawdę o PiS, to należy zlikwidować TVN. Pozbawiając Polaków dostępu do informacji o faktach niewygodnych dla rządu i partii, pisowcy chcą utrzymać władzę, która powoli wymyka się im z rąk. TVP nie zapewni zwycięstwa i obowiązywania wszędzie kłamstw partyjnych, jeśli inna stacja będzie dla wszystkich dostępna z innym przekazem.

  Marszałek Witek od dawna jest uległa wobec Wielkiego Guru z Żoliborza i mogę śmiało postawić tezę, że należy do grona najgorliwszych wyznawców „kultu kaczyzmu”. Dla sądu i wymiaru kary dla tej pani nie będzie żadnych okoliczności łagodzących. Miała pełną wiedzę o partyjnym charakterze sprawy reasumpcji i bezprawnej decyzji. Norymberga w Polsce musi się powtórzyć. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Polskie wojny i klęski 

 Ostatni tydzień w historii Polski zapisze się jako wyjątkowy czas rozpętania wojen dyplomatycznych i natychmiastowych klęsk polskiego rządu czy nawet szerzej – polskiego państwa. 

 W Afganistanie daliśmy się wkręcić w wojnę dwudziestoletnią, w której poza śmiercią naszych żołnierzy nie osiągnęliśmy jako państwo niczego. Przynależność do NATO niczego nam nie gwarantuje, a inne przyczyny w tej chwili w przypadku wojny w Polsce spowodowałyby brak militarnej reakcji naszych sojuszników. Nikt nie będzie przecież umierał za złodziei z czasów holokaustu i złodziei TVN-u. Hi, hi, hi … 

 Powody wizerunkowe przynajmniej powinny skłonić premiera Morawieckiego do wypowiedzi bardziej dostosowanych do tego, czym dzisiaj żyje cały świat i wszystkie agencje informacyjne. Nie. On musi reklamować „ruski ład”, bo musi zbierać punkty u Wielkiego Stratega z Żoliborza, natomiast do Afganistanu nawet nie poleci polski samolot po naszych współpracowników. Ludzie, którzy zaufali Polakom, musieli „się rozproszyć” albo uciekać z nadzieją na pomoc w polskiej placówce dyplomatycznej w Delhi. Czy nasze MSZ w ogóle istnieje? Czy może zajmuje się wyłącznie pouczaniem innych w sprawie aborcji, LGBT i wykładów w polskich placówkach dyplomatycznych na temat ogromnej wartości Kościoła katolickiego? 

 Dzisiaj mija termin dany Polsce na likwidację Izby Dyscyplinarnej SN. Izba działa z ograniczeniem, wyrok więc nie został wykonany. Po kopalni Turów to jest już kolejne niewykonanie wyroku. I co dalej? Autorytet Komisji Europejskiej, TSUE i przede wszystkim Rzeczypospolitej Polskiej przestaje istnieć? Jak to kiedyś mówili: wpuść chama na salony, to wodę z wazonów wypije i kwiaty zeżre. 

  Piotr Tomski

Wolność od zysków

  Wojna o TVN wkracza w decydującą fazę, a wszyscy jej uczestnicy tracą rozsądek i zaczynają mówić o zjawiskach, które się wykluczają. Mam wrażenie, że Arystoteles w tej wojnie zastanawiałby się tylko nad jednym: jak ci ludzie mogą w ogóle istnieć? Hi, hi, hi …

  Zacznę od pierwszych sprzeczności. Wolność wypowiedzi nie istnieje, kiedy za tę wypowiedź się płaci. Wolność wypowiedzi nie istnieje, kiedy ta wypowiedź ma przynosić zyski. Wolność wypowiedzi nie istnieje, kiedy ma się podobać odbiorcy. Trudno po powyższych uwagach te lamenty nad wolnością mediów traktować poważnie, jeśli wolność wypowiedzi nie istnieje.

  Weźmy teraz drugie sprzeczności. Władza nie chce wpływać na media, ale je koncesjonuje w sposób nietransparentny. Władza nie chce wpływać na media, ale chce wpływać na stosunki własnościowe w mediach. Władza nie chce wpływać na media, ale bezpośrednio wpływa na obsadę personalną w redakcjach uwikłanych w związki z władzą.

  Etyka dziennikarska nakazuje walkę z władzą o TVN i ja to doskonale rozumiem, tyle że należałoby to robić na płaszczyźnie prawdy i wyłącznie prawdy. Należy na każdym kroku podkreślać, że PiS po prostu dąży do przejęcia nieprzychylnego tej partii medium, na co nie ma zgody w cywilizowanym społeczeństwie. I tyle. I aż tyle. Nie plączmy do tego haseł, które zakłamują rzeczywistość.

  Jako człowiek żyjący mediami islandzkimi muszę wtrącić trochę z mojego podwórka. Otóż z całej gamy islandzkich mediów dla mnie wiarygodne i niezależne są jedynie dwa (jedna stacja telewizyjna i jeden portal z papierowym dwutygodnikiem) natomiast pozostałe stanowią jedną, wielką, sprzedajną masę. Hi, hi, hi … Ale o szczegółach przy innej okazji. W każdym razie wielu Polakom TVN jest bardzo potrzebny i musi pozostać w formie obecnej.

  Piotr Tomski

Policja polska bez znieczulenia

  Poznałem w moim życie bardzo wielu policjantów, z którymi miałem różne „przygody”. Miałem prawdziwych przyjaciół w policji, ale przede wszystkim miałem zajadłych wrogów, z którymi toczyłem otwarte wojny. Udało mi się załatwić kilku policjantom wydalenie ze służby lub emeryturę. Wszystko jednak odbywało się w cywilizowany sposób i, co jest najważniejsze, nigdy żaden policjant nie użył wobec mnie siły, a ja nigdy nie przekroczyłem właściwych norm w relacjach z nimi.

  Nie rozumiem dlatego wydarzeń z ostatnich dni w Lubinie. Czy policjanci aż tak się zmienili? Czy policjanci zeszli do poziomu przestępców? Rozumiem, że można poddać się emocjom i popełnić jakiś błąd, ale policjant powinien reagować natychmiast na taki błąd. Proces szkolenia i odpowiednia selekcja szkolonych ludzi powinny zagwarantować to, że na polskie ulice wyjdą tylko odpowiedzialni policjanci.

  Obawiam się teraz eskalacji działania z każdej strony ewentualnych starć na ulicy. Policjanci nie mają przecież monopolu na broń, środki chemiczne i gotowość do użycia brutalnej siły. Dla zdesperowanych wariatów wystarczy zresztą kilka butelek z benzyną albo kwasem, żeby pojawiły się ofiary śmiertelne. Kto za to odpowie? Mieliśmy już przykłady z Francji czy USA, które przyniosły kataklizm.

  Pamiętam obraz policjanta z pałką teleskopową na protestach kobiet. Używając takiej pałki w tłumie, funkcjonariusz musiał chyba brać pod uwagę przypadkowe uderzenie w skroń kogoś protestującego. Czy może to był debil bez wyobraźni? Tak. Uważam, że tacy debile powinni być szybko ujawniani i pozbawiani policyjnych legitymacji. Ten amok policyjny musi się skończyć.

  Piotr Tomski

Daleko od rozumu w PiS

  Pani Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego wydała dzisiaj zarządzenie, którym zatrzymała w dość dziwny sposób rozpatrywanie nowych spraw przez Izbę Dyscyplinarną SN. Sprawy będą przechowywane. Tak, to nie jest żart. Hi, hi, hi …

  Zamrażanie i przechowywanie spraw w sądzie jest zjawiskiem w przyrodzie nie znanym, ale widocznie w PiS naprawdę jest już wszystkim daleko do rozumu. Przede wszystkim zgodnie ze stanem dzisiejszym wszyscy sędziowie są w świetle tego zarządzenia bezkarni. Można? Tylko pisowscy mistrzowie intelektu mogli wpaść na taki pomysł, bo TSUE wskazywał przywrócenie starych procedur dyscyplinarnych i unieważnienie wszystkich orzeczeń Izby Dyscyplinarnej.

  Nasuwa się teraz podstawowe pytanie: co z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie orzeczeń TSUE? Nie słyszałem jeszcze objaśnień pisowskich całej sytuacji, ale spodziewam się ciekawych wywodów. Hi, hi, hi …

  Mam nadzieję, że strach przed zbliżającym się rozliczeniem pisowskiej „kasty sędziowskiej” doprowadzi do uporządkowania polskich sądów i ich prawdziwej reformy, po której obywatele będą mogli liczyć na elementarną sprawiedliwość w jawnych, apolitycznych i sprawnych postępowaniach. Czy to takie wielkie oczekiwanie?

  Mam nadzieję, że pan Zbyszek przez niektórych zwany Zerem również zostanie zamrożony i przechowany w jakimś areszcie śledczym, zwłaszcza za próbę doprowadzenia do wypowiedzenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Polacy nie głosowali na PiS dlatego, że chcą wyjść z Rady Europy czy Unii Europejskiej. W PiS chyba o tym zapomnieli.

  Piotr Tomski

Sztuką jest okraść okradzionych

Pan Zbyszek Ziobro jest jednak najlepszy we wszystkim. Hi, hi, hi  … Sztuką najwyższej próby jest właśnie okraść okradzionych.

  Złodziejem każdy może zostać i nie ma w tym fachu nic szczególnego, chyba że kończy się studia prawnicze, zostaje się politykiem, obejmuje się stanowisko Prokuratora Generalnego i okrada się tych, którym należy się pomoc. Zawsze szczególnie brzydzili mnie osobnicy, którzy powinni teoretycznie zajmować się pomocą ludziom potrzebującym, a w praktyce szkodzili tym ludziom albo po prostu żerowali na nich na wzór hien.

  Ziobro powinien mieć zarzuty już za zdefraudowanie pieniędzy unijnych w 2013 roku, które przeznaczył na cele inne niż deklarowana konferencja klimatyczna, co swoją drogą jest krańcowym cynizmem w wykonaniu pana Zbyszka. Stosunek pana Zbyszka do klimatu chyba znamy wszyscy. Prokuratura podległa temu panu, oczywiście, nie zauważyła popełnionego przestępstwa, mimo zawiadomienia złożonego przez posłów Nowoczesnej. Skoro złodziej sam się ocenia w prokuraturze, to efekty są do przewidzenia. Hi, hi, hi …

  Po zawiadomieniach z NIK będzie prawdopodobnie tak samo, jak było z okradaniem Unii Europejskiej. W Danii była w tej sprawie afera i poważne śledztwo, natomiast w Polsce zamieciono sprawę pod dywan. Zainteresowanie medialne problemem jakiegoś funduszu za chwilę zniknie, bo przecież płoną punkty szczepień, naziści wychodzą w „Bydgoszczu” na ulice i w ogóle teraz wszędzie biją Murzyni albo Murzynów. Hi, hi, hi …

  Żal mi jest tylko prezesa Banasia i jego rodziny. Jeśli ma wnuka, to musi teraz uważać, żeby pan Zbyszek się na niego nie zasadził. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Islandia kontra pandemia

  Przy lekturze islandzkich portali internetowych doszedłem dzisiaj do przekonania, że nie ma odważnych w rządzie i jego otoczeniu, którzy byliby gotowi podjąć decyzje o wprowadzeniu obostrzeń pandemicznych. Główny Epidemiolog zrzuca odpowiedzialność na rząd, natomiast rząd czeka na konkretne wytyczne epidemiologa. Hi, hi, hi … Pozostaje jeszcze prezydent i  parlament, tyle że tam to już nikt niczego nie rozumie.

  Szczepionki miały pozwolić ludziom normalnie funkcjonować, ale okazało się dzisiaj, że siedemdziesiąt procent zakażeń na Islandii nastąpiło u ludzi w pełni zaszczepionych. Jak to się ma do wcześniejszych zapewnień, że szczepionki nas uratują? Podobno zaszczepieni w ogromnej większości przechodzą łagodnie covid i nie wymagają hospitalizacji. Mam nadzieję, że to wszystko jest prawdą i bezczynność władz jest właśnie tym podyktowana. 

  Dodatkowo przy tym braku odwagi decyzyjnej pojawia się chaos informacyjny w kwestii już podjętych decyzji. Najlepszym przykładem tego chaosu jest stosowanie masek w sklepach, co jest w tej chwili egzekwowane wszędzie, natomiast niewiele osób o tym słyszało i próbuje dostać się po zakupy bez maski. No cóż. Podobnie jest z kwarantanną i testami dla zaszczepionych, którzy przylatują na Islandię i nie są turystami i, na przykład, nie pracują w służbie zdrowia. Stanie razem z setkami ludzi w kolejce na test nie jest przyjemne, jeśli do tego nie jest konieczne. Hi, hi, hi …

  Mam nadzieję, że po trzynastym sierpnia ten chaos się skończy i pandemia będzie szła własnymi torami bez Islandii. 

  Piotr Tomski

Islandia kwotami połowowymi stoi

  Wspomnienie tym razem pokażę, które jest bardzo aktualne, bo przecież na Islandii zbliżają się wybory parlamentarne, które znowu wygra Partia Niepodległości. Hi, hi, hi …

  Islandia była jednym z pierwszych krajów na świecie, które wprowadziły kwoty połowowe dla swoich rybaków. Podstawowym celem była ochrona łowisk, które stawały się coraz mniej liczne. Nikt jednak nie przewidział, do czego te kwoty w systemie tak feudalnym doprowadzą, bo zakładanego celu wcale nie zrealizowały.

  Islandia stosuje bardzo swobodny system kwot połowowych. Kwoty można sprzedawać, wynajmować i generalnie zarabiać na nich bez wysiłku łowienia ryb czy utrzymywania własnej łodzi. Kiedyś kwoty zostały rozdzielone i „amen w pacierzu”, jak mawiali starzy Polacy. Kiedyś ten system na pewno był sprawiedliwy, ale dzisiaj można go nazwać zwykłą patologią, bo z rzeczywistością nie ma on nic wspólnego. Brak jego weryfikacji prowadzi do wielu nadużyć, na których traci społeczeństwo, a zarabiają uprzywilejowane jednostki i duże firmy połowowe. Uprzywilejowane jednostki zostawiają państwu islandzkiemu grosze, bo skuteczność tego państwa wobec bogatych jest zerowa. Duże firmy nie zostawiają nawet grosza na Islandii, o czym doskonale uświadomiły nas publikacje WikiLeaks i Stundina w sprawie … „namibijskiej”. Hi, hi, hi … Sednem tej sprawy były zresztą kwoty połowowe odkupione w Namibii i Angoli przez spółki powiązane własnościowo z islandzką firmą Samherji.

  Kiedy tylko rozpoczyna się dyskusja polityczna na temat kwot na Islandii, to wielki układ z Partią Niepodległości i panem Bjarnim Benediktssonem (obecnie minister finansów) na czele rozbije każdy dobry pomysł na zakończenie tej farsy. No cóż! Spadkobiercy kwot jako panowie feudalni rządzą tym feudalnym rajem dla swoich. Hi, hi, hi … Wkrótce nie będą mieli ryb w oceanie i sprawa sama się zakończy. Hi, hi, hi … Na szczęście wielu młodych Islandczyków widzi ten problem nieuczciwego podziału kwot połowowych.

  Piotr Tomski