Polska znowu upokorzona – dzień drugi

Obudź się Polsko!

Dzisiejsza sekwencja zdarzeń przy nowelizacji ustawy o IPN w polskim parlamencie po prostu mnie wprowadziła w stan szoku. Grupa trzymająca władzę w Polsce w stylu najgorszym z możliwych udowodniła wszystkim, że robi to, co chce. A że chciała zrobić dobrze Żydom, to zrobiła. I nic Polakom do tego.

Głosowałem na PiS i już nigdy nie zagłosuję na partię związaną z Kaczyńskim czy jakimikolwiek jego politycznymi pomiotami. Masa krytyczna oszustw grupy Kaczyńskiego przekroczyła granicę w moim przekonaniu i powrotu nie ma. Nie wystarczy chowanie się za społecznymi programami, którymi de facto kupiono głosy wyborcze Polaków. Grupa Kaczyńskiego w sposób jawny i symbolicznie podporządkowała się obcym, a tak zwany interes narodowy nagle przeniósł się do Nowego Jorku i Tel Awiwu. Nie uwierzę już w ani jedno słowo wypowiedziane przez ludzi z tej grupy. Jeśli prawo w Polsce można w ciągu dnia zmienić wspólnie z izraelskim faszystą, mordującym codziennie ludzi, i jeszcze tego samego dnia wydać z nim oświadczenie o przyjaźni narodu polskiego z Izraelczykami, to można posunąć się do każdej podłości, zdrady i zbrodni.

Nastąpił koniec pewnej epoki.

Piotr Tomski

Polska znowu upokorzona

Obudź się Polsko! Takie hasło powinno brzmieć dzisiaj w całej Polsce w związku z wysłuchaniem naszego ministra w sprawie naruszeń „praworządności” w Polsce. Obudź się Polsko i powiedz europejskim elitom: dość.

Toczy się właśnie walka o władzę między europejskim elitami a demokratycznie wybranym rządem polskim, co jest tak absurdalne, że tylko nawoływanie do udziału w rządzie na wzór średniowieczny biskupów katolickich byłoby bardziej absurdalne. No bo jeśli podstawą praworządności mają być gwarancje nietykalności dla „leśnych dziadków” z PRL-u ulokowanych dożywotnio w Sądzie Najwyższym, to wchodzimy na pole ideologii, może nowej religii i zupełnie nierealnego oderwania elit od reszty społeczeństwa.

Dzisiejsze wystąpienie ministra Szymańskiego jest upokorzeniem Polski, ale tak naprawdę pokazuje do czego doszła Europa. Demokracja liberalna doprowadziła Europę do dyktatury tak zwanej „poprawności polityczne”, w której prawa mniejszości znaczą więcej od praw większości. Ostatnio na przykład prawa homoseksualistów do uznania ich związków są ważniejsze od woli większości parlamentarnych w kilku krajach europejskich, które jeszcze nie uległy dyktatorskim naciskom Europy. Dwa lata temu tym elitom nie przeszkadzało, kiedy prezes Rzepliński w Trybunale Konstytucyjnym wprowadził nową zasadę „wyższej konieczności” ponad domniemanie konstytucyjności ustaw i tym samym po prostu popełnił przestępstwo. Pozbawiona podstaw prawnych decyzja jednego pana była dla Europy lepsza od obowiązującego prawa i od woli przedstawicieli narodu w Sejmie.

Obawiam się teraz, że upokarzanie Polski potrwa dłużej, a obecny rząd jest zbyt uległy. Nie były potrzebne żadne ustępstwa, bo po stronie Europy nie chodzi o kompromis, porozumienie czy negocjacje. Europie chodzi o ścisłe podporządkowanie Polski. Polacy mają być posłuszni i mają wykonywać polecenia, pracować oraz się uśmiechać na samo łaskawe spojrzenie „panów” z Europy.

Piotr Tomski

Piłka nożna jest jednak polityką

Po przegranym meczu z Kolumbią doszedłem do przekonania, że nasi piłkarze nie powinni jechać do Rosji. Nasi piłkarze powinni idealistycznie przy byle okazji zbojkotować mistrzostwa u Putina i podziwiałby ich cały świat. Niestety. Nie mieli odwagi, a teraz nie mają już nic.

Putin doskonale wykorzystał sportową imprezę do ocieplenia własnego wizerunku i pokazania światu, że jest normalnym politykiem. Tak. W tej sytuacji to świat nie jest normalny, bo czepia się o jakieś wypadki i jakieś dziwne trucizny, które w dodatku nie działają skutecznie. Wymieszanie sportu z polityką powoduje ogólny chaos informacyjny i to Putinowi wystarczy. Putin jest już normalnym elementem wszystkich przekazów z mistrzostw.

A Polska? Polska jest totalną klęską. Opozycja polityczna w kraju i poza jego granicami (vide: internetowy wpis europosła Janusza Lewandowskiego) od razu połączyła po meczu z Kolumbią reprezentację piłkarską z partią rządzącą, wskazując Polsce miejsce ostatnie w Europie czy nawet stwierdzając niedopasowanie Polski do Europy pod każdym względem. Przykre jest istnienie takich osobników w publicznej przestrzeni. Przez dwadzieścia pięć lat rabowali i krzywdzili Polaków, a teraz twierdzą, że Polska do Europy nie pasuje. Straszne!!!

Nie dajmy się zwariować. Piłka nożna jest drobiazgiem i tyle.

Piotr Tomski

 

 

 

Bojkot i tak trzymać

Pierwszy raz w historii Unii Europejskiej dochodzi do tak nietypowej sytuacji, jaką jest otwarty bojkot „szczytu” przywódców wszystkich państw unijnych przez grupę czterech państw grupy wyszehradzkiej. Szczyt ma co prawda charakter nieformalny i nawet pan Tusk był przeciwny jego zwołaniu, ale wobec trudnej sytuacji w kraju samej jaśnie pani kanclerz Merkel ten szczyt miał być bardzo istotny dla losów Europy. Myślę, że przywódcy państw z grupy wyszehradzkiej doskonale zrozumieli „grę” pani Merkel z panem Macron i nie chcą w niej uczestniczyć w roli statystów.

Duet Merkel-Macron chce wprowadzić w Europie ostateczną dyktaturę. Mają o wszystkim decydować pieniądze, a idee czy polityka mają się podporządkować. Dyktatura jest ubrana w praworządność i humanitaryzm, ale tak naprawdę chodzi tylko o definitywny koniec demokracji. Rozumiem Niemców, bo mają pieniądze. Nie rozumiem Francuzów, bo oni mają tylko długi. Reszta Europy również pieniądzem nie śmierdzi, nie wyobrażam sobie zatem jakiejś ogólnej euforii w związku z tą „nowoczesną dyktaturą pieniądza”.

Bojkot może nie będzie obecnie miał dużego znaczenia formalnego, ale może będzie pewnym symbolem walki o idee i zasady. Niedawno polska premier była osamotniona w walce o zasady, kiedy wybierano pana Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej, a teraz jest już kilka państw z Polską. Tak trzymać!

Piotr Tomski

 

Sądowy feudalizm kwitnie cz. 2

Rok temu pisałem o feudalizmie sądowy w Polsce i miałem nadzieję, że partia rządząca coś z tym problemem zacznie robić zgodnie z wyborczymi obietnicami. Nadziei już nie mam żadnej w tej kwestii, bo najmniejsze nawet próby oczyszczenia sądownictwa i poddania go kontroli społecznej generują opór środowiska, które jest wspierane przez polityczną opozycję w Polsce i europejskich polityków liberalno-lewicowych. Partia rządząca przy tym nie przejawia specjalnego uporu w naprawianiu sądów i wycofuje się pokornie przed rozjuszonymi obrońcami „demokracji i praworządności”.

Liczyłem przede wszystkim, że zgodnie z art. 182 obowiązującej w Polsce konstytucji PiS odda obywatelom nadzór nad działalnością wszystkich sądów i bez żadnych wyjątków da możliwość badania pracy wszystkich sędziów. Wystarczyło przyjąć odpowiednią ustawę i „udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości” stałby się faktem zgodnym z konstytucją, z którym nikt nie mógłbym dyskutować. Rządzący stworzyli za to Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym z ławnikami, co na razie nie działa i działać nie zacznie, a jeśli zacznie, to przecież stworzą tę izbę sędziowie wiadomej proweniencji, natomiast ławnicy zostaną zmarginalizowani. Liczyłem i się przeliczyłem, mówiąc krótko.

Nie muszę chyba wyjaśniać, na czym polegał feudalny ustrój państw. Czy ustrój polskich sądów nie ma cech zbliżonych do feudalnych ustrojów państwowych? Panowie feudalni podlegali jedynie kontroli własnej i sędziowie żądają identycznego przywileju. Panowie feudalni decydowali o życiu poddanych i sędziowie również chcą mieć poddanych, o których będą decydować. Panowie feudalni sami sobie byli prawem i sędziowie idąc tą drogą nie uznają prawa tworzonego przez „poddanych”. Nie muszę chyba przypominać, czym skończył się ustrój feudalny we Francji na przykład. Czy sędziowie pójdą tą drogą do takiego końca? Życzę w takim układzie miłego i szybkiego cięcia gilotyny.

Piotr Tomski

 

Franca z Europy

  Do Polski przyszła czy przyleciała Franca z Brukseli i chce polski rząd uczyć praworządności. Polaków ta Franca chce uczyć praworządności.

Druga Franca siedzi sobie w Watykanie i chce uchodźcami ubogacać cywilizowane społeczności chrześcijańskie. Polaków ta Franca też chciałaby ubogacić, a że Polacy to ludzie wierni Kościołowi , to może Franca narozrabiać.

Trzeba więc te France dwie wykreślić z polskiej przestrzeni i zapomnieć o nich raz na zawsze. Rozumiem, że boli polskie serce,  bo to tradycja, wielkie idee i wizje. Przede wszystkim jednak te France dwie to pozory, kłamstwa i wyzysk słabszych.

Francom mówimy stanowcze: nie!!!

Na żołdzie międzynarodowej finansjery

Dla jasności muszę napisać, że prezesa PSL nie lubię i uważam za wyjątkowego szkodnika społecznego. Jego słowa o premierze Morawieckim jednak były wspaniałym podsumowaniem upadku „dobrej zmiany” i w ogóle całego naprawiania Polski przez PiS. Jak może pouczać w kwestiach patriotyzmu kogokolwiek osoba jeszcze niedawno pracująca dla… „zagranicznych inwestorów”.

PiS szczyci się wykonywaniem obietnic wyborczych i realizacją programu. Czy przed wyborami w 2015 roku ktoś słyszał o panu Mateuszu Morawieckim? Jeśli ktoś o nim słyszał jako o przyszłym wicepremierze Polski z ramienia PiS, to proszę o informację. Starałem się pilnie śledzić polską politykę i ja wtedy o tym panu nie słyszałem. Pani Szydło miała zostać premierem i tak się stało, ale jej zastępca wyskoczył niczym królik z kapelusza.

Najbardziej obrzydliwym zjawiskiem była zmiana stosunku tego ”królika” do kredytów frankowych w czasie pracy dla banku i po wyborach. To już nie jest hipokryzja. To jest wcielone zło. Nie dajmy się oszukać. Ten pan jest wyjątkowo złym człowiekiem. Zarobił miliony złotych na udzielaniu kredytów frankowych Polakom i wyprowadzaniu zysków z tego procederu poza Polskę, a teraz udaje patriotę i socjalistę. Niech najpierw odda każdą zarobioną nieuczciwie złotówkę i przeprosi za błędy, a dopiero po tym może coś mówić do innych.

Piotr Tomski

 

 

Prezydenckie propozycje

Pojawiły się wreszcie oficjalne pytania prezydenckie do referendum konstytucyjnego, którego oprócz prezydenta i jego najbliższych współpracowników nikt nie chce. Pytania na pewno nie zmienią tego stanu rzeczy, a to jest dopiero początek drogi do ewentualnej zmiany konstytucji. Jaki jest więc sens tych prezydenckich działań? Żaden!

Od dawna jestem na siebie „obrażony” z powodu głosowania na urzędującego obecnie prezydenta. Już nigdy więcej tego błędu nie popełnię, ale muszę z tym żyć. W takim stanie psychicznym muszę teraz mieć dodatkowe pretensje do siebie o pewną formę współudziału w tym dziwnym maratonie referendalno-konstytucyjnym pozbawionym sensu.

Konstytucja w dzisiejszym kształcie nie jest doskonała, ale ja nie słyszałem o doskonałym akcie prawnym, który eliminowałby wszystkie wątpliwości czy nie rodził sporów interpretacyjnych. Polska konstytucja nie jest pod tym względem gorsza od innych i nie jest od innych lepsza. Myślę, że największym problemem polskiej konstytucji są jej interpretatorzy ze wszystkich stron, interpretatorzy wszystkich opcji politycznych i wszystkich najwspanialszych uczelni prawniczych oraz interpretatorzy nadzwyczajni z Trybunału Konstytucyjnego, którzy zdolni są do każdej interpretacji. No właśnie. Przy osobach pana Rzeplińskiego czy pani Przyłębskiej każda ocena prawa w relacji z konstytucją nawet zmienioną dziesięć razy będzie robiona zgodnie z duchem prawa lub z wyższą koniecznością, co chyba jasno pokazuje, że konstytucja nikogo nie obchodzi. Więcej napiszę: każdy uważa, że tylko jego adwersarze łamią konstytucję.

Odrębnym problemem jest zebranie większości konstytucyjnej w parlamencie. Prezydent nie ma chyba kontaktu z rzeczywistością, jeśli zauważył gdzieś możliwość zebrania większości w Sejmie.

Piotr Tomski

Historyczna błazenada

Spotkanie Trumpa z Kimem zostało okrzyknięte wydarzeniem historycznym przez media całego świata. Panowie może nawet dostaną pokojowego Nobla za to spotkanie. Mnie jednak wydaje się na granicy pewności, że to spotkanie i podpisane porozumienie nie mają najmniejszego znaczenia. Była to historyczna błazenada dwóch największych na świecie politycznych pajaców.

Boję się natomiast konsekwencji tego porozumienia dla rozwoju konfliktu irańskiego. Trump z politykami izraelskimi może teraz skupić całą energię na wojnie z Iranem, który z mitycznej nuklearyzacji nie chce się wycofać. Było wesoło, ale już niedługo może być strasznie.

Boję się o Polskę w tej chorej sytuacji, bo możemy liczyć tylko na siebie, a nasze siły są … albo sił nie ma. Polacy są podzielenie sporami o „wolne” sądy, o sformalizowanie użytkowania „dziurki” pana Rabieja i o kolano prezesa, który znikł. Polacy nie mają właściwego przywództwa, pod którym mogliby pójść na prawdziwą wojnę. Niestety. Kiedy widzę obecną uległość rządzących wobec ambasador izraelskiej po tym, co kilka miesięcy temu powiedziała w Auschwitz, to jestem pewien, że zgodzą się rządzący na każde żądanie Izraela i USA. Żądania mogą dotyczyć nie tylko mienia o wartości kilkuset miliardów dolarów. Żądania mogą dotyczyć udziału Polaków w walkach, które pochłoną wiele polskich istnień.

Kiedy pomyślę, że cieszyłem się zwycięstwem wyborczym Trumpa, to sam z siebie śmieję się do łez. Tak to się kończy wybieranie mniejszego zła.

 

Piotr Tomski

 

 

 

A jednak dyktatura

Usłyszałem ostatnio bardzo mądry wywód pana posła Grabowskiego z „antysystemowego” ugrupowania Kukiz’15 na temat urealnienia kosztów funkcjonowania polskiego parlamentu. Pan poseł uznał, że można do parlamentu wybrać jedynie liderów poszczególnych partii i dać im adekwatną do wyniku wyborczego liczbę głosów, uprawniającą do wszystkich sejmowych głosowań. Przy dyscyplinie w klubach parlamentarnych nie ma przecież najmniejszego znaczenia zdanie poszczególnych posłów. No właśnie. Pójdźmy zatem dalej. Po co cały parlament? Skoro większość parlamentarną ma PiS, to zostawmy jedynie pana posła Kaczyńskiego z uprawnieniami do wszystkich sejmowych głosowań. Będzie najprościej i najtaniej.

Partia rządząca przestała dbać o pozory demokratyczne i jej przedstawiciele po prostu mówią wprost o żenujących dla szarych obywateli kulisach podejmowania decyzji. Pani Mazurek wypaliła niedawno, że pan prezes Kaczyński nie dał jeszcze zielonego światła, więc parlament nie pracuje nad przygotowanym już projektem ustawy. Na dodatkowe pytanie pani rzecznik zirytowana odpowiedziała krócej: mówiłam, że prezes nie dał zielonego światła. Skróćmy w związku z powyższym drogę decyzyjną i pozostawmy wyłącznie prezesa.

Niech nie cieszą się teraz przeciwnicy PiS, bo w poprzednim rozdaniu parlamentarnym było identycznie, tyle że zielone światło dawał swoim „tłustym Grasiom” pan Tusk. Acha! Jest bardzo prawdopodobne, że w wielu przypadkach to zielone światło świeciło aż z Berlina, ale czy to zmienia jego barwę? Nie. W końcu to my nie wiemy dzisiaj, czy dzisiejsze zielone światło nie zapala się w Tel Awiwie albo Nowym Jorku.

Piotr Tomski