Obudź się Polsko

Dokąd idziesz Polsko?

Kończy się szybkimi krokami rok i jest dzisiaj taki dzień, że nie mogę się powstrzymać od pytania skierowanego do mojej ojczyzny, z której los i ludzie mnie (chwilowo mam nadzieję) wypchnęli. Dzisiaj poczułem dziwny dreszcz, kiedy przeczytałem o analizie amerykańskich specjalistów od wojskowości na temat tworzenia stałych baz amerykańskich w Polsce. Podobno stała obecność wojsk amerykańskich jest przesądzona. I co? Czuję się ciągle dziwnie i myślę, jak czuli się ludzie kochający ojczyznę wolną, suwerenną czy niezależną pod koniec wieku osiemnastego, kiedy przez kilkanaście lat bezpieczeństwa Polaków, polskiej praworządności i swobód obywatelskich broniły obce wojska i obcy monarchowie.

Dlaczego dzisiaj Polacy podzielili się według miłości do sojusznika? Propaganda? Wmawianie Polakom przez setki lat, że nie mają umiejętności do samodzielnego rządzenia i muszą swoje bezpieczeństwo oddać w obce ręce? Niestety. Obudźcie się Polacy! Nie słuchajcie tych, którzy grożą Wam Putinem, kiedy nie chcecie poddawać się Unii, Izraelowi i USA, ale też nie słuchajcie tych, którzy mówią, że Rosjanie mogą być naszymi przyjaciółmi. Obudź się Polsko! Na kolana rzuć tych, którzy każą Ci przyjmować Ukraińców, dumnych z mordowania Twoich dzieci. Na kolana rzuć tych, którzy każą Ci kłaniać się izraelskim bandytom, gotowym już do zajmowania Twojej ziemi.

I tylko tyle życzę wszystkim Polakom. Obudźcie się.

Piotr Tomski

Odpowiedzialność karna za obietnice wyborcze

Bezwzględna, bezwarunkowa i nieuchronna odpowiedzialność karna wszystkich polityków każdego szczebla za niewykonanie złożonych obietnic wyborczych jest na całym świecie koniecznym rozwiązanie prawnym do dalszego rozwoju ludzkości. Niestety. Bez tej odpowiedzialności cofniemy się wkrótce do epoki kamienia łupanego po totalnej wojnie wszystkich oszukanych ze wszystkimi oszukującymi. Technologie wojenne się rozwinęły i skutki takiej wojny mogą być totalne.

Dalsze stosowanie w polityce bezkarności za słowa wypowiadane w kampaniach wyborczych przede wszystkim całkowicie zniechęci ludzi do udziału w wyborach, bo znaczenie oddanego głosu spada, skoro nie wybieramy gwarantowanego, całościowego projektu, programu czy planu, a jedynie osobę bez „twarzy” i tak naprawdę bez przyszłości. Weźmy na przykład Francję i wybory prezydenckie, a następnie dodajmy do tego protest żółtych kamizelek. Taki powiew obywatelskiej świeżości powinien dać do myślenia, bo po nim przyszłość prezydenta Macrona jest wątpliwa.

Gdyby politycy byli uczciwi i mieli dobre intencje, to bez problemów przyjęliby takie uregulowania już dawno temu. Niestety, na całym świecie jest inaczej. Proponuję więc od dzisiaj na wszystkich spotkaniach z politykami proponować im takie zmiany w przepisach prawa i czekać na ich reakcję. Padnie na pewno twierdzenie, że oni zrobiliby to bardzo chętnie, ale … może zbraknąć większości parlamentarnej albo woli politycznej.

Rozmarzyłem się znowu o tym, jak powinno być. No! Gdyby ludzie nie marzyli, to do dzisiaj mieszkalibyśmy w jaskiniach.

Piotr Tomski

POKOmoni strach działa

Sprawa bonifikat za przekształcenie wieczystej dzierżawy we własność w Warszawie jest dowodem na ogromny strach POKOmonów przed zbliżającymi się wyborami. Zrezygnowali lekką ręką z miliarda złotych wpływu do kasy miasta, z czego co najmniej dziesięć procent trafiłoby do … ze względów procesowych nie wskażę miejsca przeznaczenia tych środków. Wszystko tak pięknie przygotowano i nie wyszło.

POKOmony zastosowały więc manewr taktyczny podobny do ich zmiany frontu wobec programu PiS „500+”. Najpierw były przeciwne programowi, a potem żądały rozszerzenia go na wszystkie dzieci. Teraz żądają ustawowego zmniejszenia opłat za przekształcenia w całym kraju, chociaż sami podnieśli najpierw w Warszawie wbrew własnym uchwałom. No cóż! To już nie jest zakłamanie. To jest po prostu oszustwo.

Mam tylko nadzieję, że strach przed klęską w nadchodzących wyborach będzie działał na POKOmony dalej. Mam też nadzieję, że podobny strach pojawi się w PiS, bo jak na razie partia rządząca buja w obłokach bezrefleksyjności. Na arenie międzynarodowej przegrywają wszystko, co można przegrać, tak że nawet Ukraińcy im dokopują po banderowsku, a w kraju rządzi im kasta sędziowska z TSUE na czele. Obawiam się jednak, że ze strachu to PiS odda władzę dobrowolnie POKOmonom, żeby tylko nie narazić się już nikomu, bo zdaniem prezesa nie wolno otwierać nowych pól konfliktu.

A kiedy wróci w Polsce POKOmonia, to Wielki Jarosław jako Wielki Strateg może znowu zacznie chodzić w miesięcznicach albo do ojca dyrektora wpadać na jakiś wywiadzik, żeby udowodnić swoją prawicowość w duchu katolickim.

Piotr Tomski

Załatwiaczka Małgośka znowu wydaje

Naruszanie zasad jest chyba specjalnością współczesnych ludzi, ale przypadek Małgośki Gersdorf jest takim skupieniem tych naruszeń, jakiego jeszcze świat współczesny nie widział. Dlaczego? Może dlatego tak się stało, bo funkcjonowanie tej kobiety opiera się na bardzo wielu zasadach pisanych i też niepisanych, a do tego współczesny człowiek ustalił tyle ogólnych zasad tak zwanej poprawności politycznej, że zasadniczo ludzkość wkrótce może wyginąć razem ze sprawą Małgośki.

Muszę zaznaczyć, że Małgośka jest dla mnie osobą odrażającą. Tak. Nie widzę powodu, dla którego miałbym nie używać słowa: odrażającą. Czy jest zwykłą kryminalistką, której nie można osądzić, bo chroni ją całe sędziowskie towarzystwo wzajemnej asekuracji? Czy jest zaprzańcem oczerniającym ojczyznę w obcych krajach? Czy jest istotą pozbawioną rozumu przy braniu w ręce tego, co jej dają? Czy gwarantuje istnienie w Sądzie Najwyższym „układu” do wydawania odpowiednich wyroków dla odpowiednich ludzi za odpowiednie pieniądze? Nie będzie oficjalnych odpowiedzi. Małgośka jest nietykalna w Polsce i w Europie.

Partia rządząca stała się równie odrażająca, jak powyżej wymieniona Małgośka. Dlaczego?! Ta partia nie potrafiła sobie poradzić z Małgośką i jej promotorami. Ta partia jest partią niemocy, kapitulacji, kroków w tył i padania na twarz. A gdzie są ludzie, na których głosowałem? Gdzie są obietnice wyborcze? Gdzie jest poczucie godności? Nie ma już nic.

Piotr Tomski

Choroby grupowe po polsku

Kolejna grupa zawodowa chce wziąć udział w sukcesie gospodarczym PiS i żąda podwyżki około tysiąca złotych miesięcznie. W swoim życiu robiłem różne rzeczy i byłem również nauczycielem języka polskiego, a zatem tym razem protestujący czy raczej chorujący są mi dość bliscy przynajmniej w sferze duchowej. Rozumiem potrzeby nauczycieli i ograniczenia związane z tym zawodem, ale przede wszystkim rozumiem ich obowiązki wobec młodych ludzi. Trudna to jest praca, która powinna być dobrze wynagradzana, a obecny poziom wynagrodzeń w oświacie jest skandalicznie niski.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak forma protestu nauczycieli, którzy zadeklarowali protest i się rozchorowali. Mam teraz problem z ustaleniem, czy rozchorowali się z powodu protestu, przeciwko protestowi, w ramach protestu czy może jest to epidemia zimowa. Oficjalnie więc nie mamy protestu, bo nie ma większości nauczycieli w szkołach. Reakcje na ten protest też są dziwne, bo w mediach krzyczą, że nauczyciele biorą „lewe” zwolnienia lekarskie, ale dziwnym sposobem nikt nie ma informacji o podważeniu prawidłowości wystawienia choćby jednego zwolnienia lekarskiego, nikt nie powiadamia o nieprawidłowościach ZUS-u, prokuratury lub policji. Zwyczajowy cyrk!

Niestety, przypomniały mi się czasy peerelowskie, kiedy każde działanie było w teorii i w praktyce czymś innym. Czy naprawdę komuna wróciła? Grupowe choroby policjantów, nauczycieli lub pracowników sądów są protestami o podwyżki?

Piotr Tomski

Polska w strefie euro

Rozpoczął się następny etap utraty suwerenności państw Europy Środkowo-Wschodniej, które będą teraz zmuszane do wejścia do strefy wspólnej waluty. POKOmony już otwarcie mówią, że to jest ich cel po przejęciu władzy, a PiS, jak przystało na partię niemocy, ulegnie zapewne niedługo presji europejskich polityków i odda resztki polskiej niezależności w sferze finansów. Mamy już jednolitą egzekucję prawa w Unii Europejskiej, chociaż traktat tego nie przewiduje, to dlaczego mielibyśmy nie mieć jednolitej waluty, skoro traktat to właśnie przewiduje.

Pozostaję Polakom przystosować się do sytuacji. Wybrać należy w tej sytuacji w najbliższych wyborach partie, które zagwarantują wyjście Polski z Unii. Nie ma złudzeń, że wejście do strefy euro jest dla Polaków niekorzystne z wielu względów, jak i podporządkowanie chorego sądownictwa europejskiej sitwie prawniczej było dla Polaków końcem marzeń o systemie wymiaru sprawiedliwości, za który nie trzeba na każdym kroku płacić setek tysięcy złotych – w najbliższej przyszłości setek tysięcy euro.

W konstytucji polskiej jest zapis, który pozwala rządowi wypowiedzieć każdą umowę międzynarodową. Wybrany przez Polaków rząd musi zatem wyprowadzić nas zgodnie z polskim prawem z eurokołchozu i musimy zapomnieć o tej niewolniczej przygodzie. Polacy muszą zrozumieć, że przynależność do tego związku nie ma nic wspólnego z inwestycjami w biznes na przykład, który zgodnie z logiką takich bredni Chiny omijałby szerokim łukiem, a Islandia nigdy nie wyszłaby z kryzysu roku 2008. Prawdziwą politykę robią tylko ludzie odważni i zdecydowani na samodzielne decyzje.

I znowu się rozmarzyłem, a tu na polskim podwórku nawet agencje sondażowe dyskryminują koalicję partii, na które będę głosował i które jednoznacznie deklarują konieczność wyjścia z Unii. W sondażach nie ma po prostu koalicji Wolności i RN. I jak tu nie wierzyć w zmowę?

Piotr Tomski

POKOmony zaorzą się samodzielnie

Zachowanie władz samorządowych w różnych miastach zarządzanych przez ludzi związanych z POKOmanią jest tak autodestrukcyjne w relacji z nadchodzącymi wyborami do europarlamentu i parlamentu polskiego, że nie potrzeba już niczego robić dla ostatecznego pogrzebania tej formacji politycznej. Wystarczy pokazywać światu te decyzje i czekać.

Warszaw jest najlepszym przykładem dla całego kraju, zwłaszcza że wybory w Warszawie dla obu zwalczających się „plemion” politycznych w Polsce były tak ważne. No i po wyborach wygranych przez jednego z głównych POKOmonów zaczęło się łamanie wyborczych obietnic. A to stadion „Skry’ nie będzie odnawiany. A to bilety na komunikację miejską zdrożeją. A to wywóz śmieci zdrożeje. Mistrzostwem świata oszustw wyborczych było głosowanie przed wyborami przez POKOmony w Radzie Miasta za dużą bonifikatą dla mieszkańców przy przekształcaniu dzierżawy wieczystej we własność i za miesiąc po wyborach głosowanie przez te same POKOmony za obniżeniem tej bonifikaty do stanu sprzed wyborów. Mieszkańcy Warszawy mogli się cieszyć dwa miesiące łaskawością swoich wybrańców.

W POKOmanii metoda na „dymanie frajerów” jest już nałogiem. Wielki Donald przechodził przez większość wyborów na hasłach, które zaraz po wyborach odwracał. Sztandarowym przykładem było podwyższenie wieku emerytalnego po obietnicy wyborczej o utrzymaniu go na niezmienionym poziomie. POKOmony zresztą po wyborach nie rozmawiały o swoich obietnicach, twierdząc za każdy razem, że ich decyzje są zawsze słuszne i nie ma dla nich alternatywy, bo cała POKOmania myśli tylko o interesie Polski i Polek i Polaków. Premier POKOmon wystąpił kiedyś w telewizji i powiedział wszystkim, że dla niego bycie premierem Polski jest ważniejsze od każdego urzędu w Europie, po czym spokojnie za miesiąc porzucił stanowisko premiera dla funkcji stricte dekoracyjnej Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Wierzę teraz w elementarną mądrość Polaków i godność. No tak. Pomarzyć zawsze można, ale z wiarą w cokolwiek w przypadku większości Polaków lepiej zaczekać.

Piotr Tomski

Progenitura WSI

Progenitura WSI jest premierem odnowionej RP.

Dzisiaj możemy spokojnie świętować wprowadzenie stanu wojennego trzydzieści siedem lat temu. Rządzi nami premier Morawiecki – latorośl majora Ksenia z WSI delegowanego do bankowości światowej. Szefem komisji od sprawiedliwości w parlamencie polskim jest nagrodzony za stan wojenny prokurator, a zatem powodów do świętowania mamy więcej. No i udało się uratować przed degradacją twórcę stanu wojennego – Wojtka Jaruzelskiego. Jest naprawdę co świętować!

Warszawskie POKOmony wygrały dodatkowo walkę w sądzie o przywrócenie komunistycznych nazw ulic w Warszawie. No i wróci ulica Armii Ludowej. Jest naprawdę co świętować!

Komisja Europejska w osobie potomka holenderskich esesmanów znowu dzisiaj w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego uczy nas praworządności i udowadnia, że nie mamy nic do powiedzenia we własnym kraju, a wspomniany premier jedzie do tego eurokołchozu i kłania się dalej. Jest naprawdę co świętować!

Oszukiwani przez wszystkich polityków rolnicy zaczynają blokować główne drogi w centralnej Polsce, a reszta obywateli poza nielicznymi wyjątkami niczym stado baranów pozwala politykom robić z rolników oszołomów i roszczeniowych „terrorystów”. Niektórzy nawet doszli do tego, że demonstranci żądają otwarcia granic dla rosyjskiej żywności. Jest naprawdę co świętować!

Piotr Tomski

 

Zaufali ponownie czyli kit Morawieckiego działa dalej

Nikt chyba nie wierzył w możliwość nieudzielenia wotum zaufania dla rządu Morawieckiego, ale przecież nie o to chodziło przy składaniu wniosku opozycji o odwołanie rządu. Inaczej napiszę: procedura sejmowa przy wotum nieufności wiąże się z odpowiednimi wystąpieniami, do których nie dopuszczono podczas obrad na temat wotum zaufania. Nie chodzi mi o dobro opozycji (POKO-mony wywołują u mnie odruch wymiotny) ale chodzi o zasady. Tak. Pani premier Szydło powiedziała kiedyś do prezydenta Macron’a, że my mamy zasady, kiedy oni mają pieniądze. Wyszło więc na to, że my już nie mamy nic.

Morawiecki został premierem, bo miał lepiej od Pani Szydło działać na arenie międzynarodowej i lepiej „wstawać z kolan” przy nowych wyzwaniach. No i żaden polski rząd od 1989 roku nie dał się tak przeczołgać obcym państwom. Apogeum tego czołgania było niedawno, kiedy pewna niedouczona ambasador pouczyła na piśmie Morawieckiego, jak ma się zachowywać wobec mediów. Historia nowelizacji nowelizacji ustawy o IPN czy kapitulacja przed KE w sprawie wymiany „zgrzybiałych” sędziów SN są tylko epizodami na drodze totalnego upokorzenia rządu Morawieckiego z jego nieudolnymi ministrami.

Powoływanie się na rządy poprzedników (Morawiecki należał do ich grona) po prostu mnie obraża po trzech latach nieudolnych rządów PiS, zwłaszcza że nie padły żadne słowa wyjaśnienia w szerokiej sprawie KNF czy udziału w tej sprawie prezesa NBP albo dziwnych ruchów ministra Ziobro. Wobec tych braków w przemówieniu Morawieckiego pozbawienie głosu oponentów jest żenującą próbą „pudrowania trupa” politycznego ginącej partii rządzącej. I znowu się rozmarzyłem. Nieboszczka PZPR jako trup polityczny rządziła jakieś dwadzieścia lat. Mam nadzieję, że historia się nie powtórzy.

Piotr Tomski

Pro…Gen… pan Zbyszek musi odejść

Prokuratura w Polsce jest matką wszystkich afer. Jeśli ktoś nie chce w to uwierzyć, to niech pomyśli o odpowiedzialności prokuratorów za zaniechania przy postępowaniach w sprawach tych najbardziej znanych afer z trzydziestolecia odnowionej RP. A pan Zbyniu obiecywał dużo.

Pan Zbyszek lubi mówić o niewyjaśnianiu spraw różnych przestępstw z czasów minionej koalicji rządzącej. Mam zatem pytanie retoryczne: ilu prokuratorów usłyszało zarzuty za zaniechania w tych sprawach. Dodam od razu, że wiele spraw nie uległo przedawnieniu i przy wielu sprawach konstrukcja zarzutów dla prokuratorów pozwoliłaby na ściganie; jasne chyba jest uczestnictwo prokuratorów w związkach przestępczych o charakterze zbrojnym czy nawet kierowanie tymi związkami. Podobne zarzuty można w różnych sprawach postawić policjantom, działającym wspólnie z prokuratorami, a dopiero później można mówić za panem Zbyszkiem o złych sędziach, którzy oceniali akty oskarżenia.

Dlaczego pan Zbyniu nie podejmuje konkretnych działań formalno-prawnych wobec Małgośki Gersdorf? Do dzisiaj ta paniusia nie jest formalnie prezesem SN, a za prezesa się podaje. Weszły ponownie do publicznego obiegu takie sprawy z udziałem Małgośki, że dalsze jej dopuszczanie do orzekania jest po prostu … budowaniem państwa z dykty i kartonów. Był niedawno odpowiedni czas na uporządkowanie tych spraw i wyjaśnienie udziału pani Gersdorf w wydawaniu orzeczeń niezgodnych z prawem a zgodnych z interesem pewnej grupy przestępczej. I co zrobił pan Zbyniu? Nic nie zrobił nasz as pościgowy.

Pan Zbyszek nadaje się jedynie to ręcznego sterowania kilkoma sprawami, które najczęściej ujawnia Gazeta Wyborcza. Zastanawiam się ostatnio, czy przypadkiem nie powstał jakiś nowy związek emocjonalny na tym odcinku? Zobaczymy rozwój następnych doniesień prasowych i działanie pana Zbyszka wokół tych doniesień. Może mamy w Polsce dwie matki wszystkich afer, może matki chrzestne mamy, a może po prostu mamy ojców chrzestnych w tych … „firmach”.

Piotr Tomski