Korupcja bez korupcji

  Adam Hofman idzie do biznesmena Czarneckiego rozmawiać na temat biznesów i jest to tylko pogadanka, która nie ma żadnego znaczenia, bo przecież Hofman jest już wyłącznie osobą prywatną. No może Hofman jest lobbystą, ale w przypadku wspomnianej rozmowy lobbuje dla własnej przyjemności. No cóż! W życiu różne cuda widziałem, zatem lobbysta dla przyjemności wśród tych cudów jest jak trabant pomiędzy mercedesami; niby wszystkie są niemieckiej produkcji, tyle że to żaden cud.

  PiS odrobił lekcję z czasów PO i wcześniejszych. Dzisiaj wysyła się z propozycją „nie do odrzucenia” ludzi, od których łatwo jest się odciąć, bo formalnie nie reprezentują nikogo. Pogadać o różnych rozwiązaniach personalnych może każdy, a fantazje na temat profitów płynących z „użycia” określonych ludzi nie są przecież niczym złym. Hi, hi, hi …

  Z drugiej strony tylko naiwniacy mogą wierzyć w krystaliczną uczciwość faceta, który zatrudnia do działań w public relations byłego polityka PiS, bo ten jest tak wybitnym specjalistą, że nikt inny go nie zastąpi. Świat tak nie działa. Czarnecki zatrudnił Hofmana, ponieważ miał taką potrzebę w ramach … prawa karnego. Hi, hi, hi … Potrzeba istniała od kilku lat, natomiast obecne wykorzystanie tego zatrudnienia do takiej rozgrywki jest aktem wyjątkowej desperacji, która z kolei została wygenerowana przez wyjątkowo poważne zagrożenie dla Czarneckiego.

  Nie wiem, jak ta gra się skończy, ale ja osobiście mam nadzieję, że obie strony konfliktu po prostu się wykrwawią na śmierć.

  Piotr Tomski

Chodzi tylko o władzę

  Trump już przez chwilę uznał na Twitterze zwycięstwo Bidena i wielu odetchnęło z ulgą. Oddech nie trwał zbyt długo, bo Trump szybko wyjaśnił, że dalej nie uznaje tego zwycięstwa zdobytego za pomocą fałszerstwa wyborów. Hi, hi, hi …

  Temu tłustemu blondasowi „upasionemu na krwi ludu pracującego” nie mieści się w głowie, że nie będzie miał drugiej kadencji do robienia największych w życiu przekrętów. Trump został prezydentem tylko dla władzy, która gwarantuje bezkarność przy tych mega przekrętach. Nic więcej dla Trumpa nie ma znaczenia. Jeśli komuś wydaje się, że ten facet ma jakieś zasady czy wyznaje jakieś uniwersalne wartości, to bardzo ten ktoś błądzi. Hi, hi, hi … Każdy, oczywiście, ma prawo błądzić.

  Przypadek Bidena jest nieco inny, ale nie dałbym złamanego dolara za jego uczciwość, przyzwoitość czy wiarygodność. Bidenowi również chodzi tylko o władzę, która jemu i grupie związanych z nim ludzi zagwarantuje mega przekręty. I tyle. Chodzi tylko o władzę.

  Sytuacja w Ameryce trochę mnie śmieszy, ale bardziej zaczyna mnie fascynować pod względem ściśle socjologicznym. Co powoduje, że zdemaskowani, patologiczni kłamcy tak mocno poruszają miliony ludzi, że ci wychodzą na ulice i za ich władzę gotowi są ryzykować własne mienie, zdrowie i nawet życie? Jaki jest realny powód takiej polaryzacji społeczeństwa? Nie wiem.

  Musimy po prostu nabrać dystansu do polityki i polityków. Musimy odpowiednimi przepisami prawa ograniczyć władzę polityków do minimum niezbędnego do administrowania państwami, natomiast ich obowiązki egzekwować z bronią w ręku na drodze obywatelskich praw. Hi, hi, hi … Jeżeli teraz ludzkość nie podejmie konkretnych działań wobec polityki, to wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że nastąpi ogólny koniec demokracji. Korwin powiedziałby: wreszcie. Ja powiem: Korwin jest śmieszny i żenuje.

  Piotr Tomski

Ludzie kultury i specjalnej troski

  Rozumiem doskonale, że państwo musi wspierać artystów, twórców i ogólnie tak zwanych ludzi kultury. Rozumiem, że obecny kryzys pandemiczny dotknął ekonomicznie tych ludzi bardzo. Zrozumienie z mojej strony jednak nie obejmuje dziwnych preferencji finansowych dla niektórych ludzi kultury, którzy dostali po kilkaset tysięcy złotych lub po kilka milionów złotych. Dziwna jest przy tym zbieżność politycznych preferencji tych niektórych z miłościwie nam panującą partią albo też wyjątkowa rozbieżność z partią, co trzeba było pieniążkami złagodzić. Polityka ma więc duży wpływ na poziom dochodów ludzi kultury. Hi, hi, hi …

  Ministerstwo od kultury jest prowadzone przez zaufanego człowieka Wielkiego Geniusza z Żoliborza i każda decyzja tej instytucji jest doskonale przemyślana pod katem dobra partii rządzącej. Myślę, że podobnie było już z wypłaceniem milionów euro fundacji Czartoryskich za obrazy przekazane przez jej fundatorów Polakom. Partia miała za to wejść na salony europejskich hochsztaplerów i nawiązać odpowiednie kontakty do oszustw pod osłoną odpowiednich ludzi. Hi, hi, hi … Widocznie te decyzje jednak nie są dobrze przemyślane., chyba że ja o czymś nie wiem. Hi, hi, hi …

  Ludzie kultury są normalnymi ludźmi pracy i jako takim należy im się normalna pomoc państwa w ramach „pandemicznych tarcz”. Nie widzę naprawdę potrzeby organizowania specjalnego funduszu właśnie dla kultury. Czy sprzedawcy ze sklepów meblowych mają taki fundusz? Czy sprzątaczki z branży turystycznej mają taki fundusz? Myślę, że wszyscy powinni podlegać identycznym prawom i obowiązkom w relacji z państwem.

  Piotr Tomski

Veto marzeń i co dalej

  Premier Morawiecki zapowiedział, że zawetuje budżet Unii Europejskiej, jeśli będzie z nim powiązany mechanizm blokowania wypłat środków z powodu naruszania praworządności. Podobnie zrobił premier Orban. Obaj wysłali listy w tym temacie do władz unijnych. No i czekamy na rozwój wydarzeń.

  Budżet został już przyjęty przez Radę Europejską i w sumie to nie wiem, czy konieczne jest ponowne potwierdzanie przyjętego budżetu? Czy zatem będzie okazja do veta? Nie jestem fachowcem w prawnych rozwiązaniach Unii i powszechnie omawiana groźba veta polskiego oraz veta węgierskiego jest chyba realna, zwłaszcza że zapisy z budżetowego spotkania przywódców europejskich były interpretowane na kilka różnych sposobów.

  Potrzeby wewnętrznej polityki w Polsce powodują konieczność twardego veta. Ogłoszono już dawno temu wielki sukces negocjacyjny premiera Morawieckiego, który osiągnął dla Polski ogromne środki. Teraz premier Morawiecki będzie sam ten ogromny sukces wetował. To nie jest tylko rozdwojenie jaźni. To jest życie w podwójnej rzeczywistości. Hi, hi, hi …

  Wielki Strateg z Żoliborza witał z kwiatami premier Szydło, kiedy stanęła przeciwko całej Radzie Europejskiej przy przedłużaniu kadencji Tuska. Dzisiaj marzeniem Wielkiego Stratega jest veto, którym utrudni pracę całej Unii, bo sprzeciw w sprawie Tuska nikogo nie zabolał, a jedynie ośmieszył Polskę. Marzenia chorych ludzi bywają śmieszne i groźne.

  Piotr Tomski    

A miało być święto narodowe

  Przedwczoraj w Warszawie doszło do podpalenia mieszkania podczas Marszu Niepodległości. Ktoś rzucił kilka rac i jedna z nich rozbiła szybę, po czym pojawił się ogień w mieszkaniu, gdzie była pracownia artystyczna. Koszmar. Podpalania mieszkań jeszcze nie było na marszach.

  Zacznę od tego, że używanie rac jest nielegalne w czasie demonstracji. Nielegalne race i de facto nielegalna demonstracja dały razem piorunujący efekt, z którego będą przez najbliższe tygodnie korzystać wszyscy przeciwnicy środowisk narodowych w Polsce. I słusznie. Nie ma żadnego powodu, żeby nie atakować tych środowisk. Przykra to jest okoliczność, ale tym razem kara musi być, bo wina jest bardzo poważna.

  Wpuścić pomiędzy własne szeregi zwykłych chuliganów i twierdzić, że nie ma się z nimi nic wspólnego. To ma być wytłumaczenie? To mówi również paniczyk, na którego głosowałem w ostatnich wyborach prezydenckich. Wstyd mi za to głosowanie. Niestety.

  Organizatorzy tego marszu musieli sobie zdawać sprawę z zagrożeń w sytuacji braku legalności przedsięwzięcia. Mówią dzisiaj o prowokacjach policyjnych czy lewackich, ale one były zawsze i jedynie dobra organizacja marszy przy współpracy ze służbami państwowymi oraz samorządowymi pozwalała te prowokacje zażegnać. Brak tej współpracy musiał skończyć się źle.

  Irytuje mnie tłumaczenie, że demonstracje proaborcyjne upoważniły narodowców do ich marszu. Nie chcę tego analizować, ale zapytam: czy rozpoczęcie Powstania Warszawskiego usprawiedliwiłoby w tym samym czasie Powstanie w Nowym Jorku. No właśnie. A co to ma ze sobą wspólnego poza odbywaniem się na tym samym ziemskim padole?

  Piotr Tomski

Jak PiS z Dziwiszem

  Kościół w Polsce ma trudny okres do przetrwania. Tak zwany układ tronu z ołtarzem wcale nie pomaga teraz w tym przetrwaniu, a straż narodowa jest chyba gwoździem do trumny całego układu. No i bardzo mnie to wszystko cieszy, bo przynajmniej święta i tajemna prawda z dachów jest głoszona. Hi, hi, hi …

  Wczorajszy reportaż w polskiej telewizji i dzisiejszy raport watykański nie pokazały o hierarchach kościelnych niczego, o czym wcześniej bym nie słyszał lub nie czytał. Skupienie się w Polsce na Dziwiszu jest zrozumiałe i ważne, ale o pewnym bardzo istotnym problemie jednak muszę dodać kilka słów. Dziwisz osobiście spowodował, że Lech Kaczyński spoczął na Wawelu. Podobno nawet pomysł tej błazenady był jego. Czy takiego wspaniałego Dziwisza można nie kochać w PiS? Nie można. Wielki Geniusz z Żoliborza w całym polskim Kościele nie ma większego przyjaciela.

  Na tle zarzutów omówionych w reportażu wspomniany przeze mnie związek Dziwisza z Kaczyńskimi jest wyjaśnieniem kolejnych ciekawych wydarzeń. Dlaczego komisja do spraw pedofilii powołana w Sejmie nie działa? Dlaczego nie mógł pracować w niej jedyny, poważnie zaangażowany w walkę z tym zjawiskiem ksiądz? Odpowiedź jest prosta: Dziwisz dzwonił do przyjaciela z Żoliborza i już – wszystko załatwione.

  Śmieszne w sumie byłoby to wszystko wokół Kościoła i Dziwisza, gdyby nie krzywda ofiar kościelnej pedofilii. Bezkarność sprawców ich rozzuchwalała i ofiar były tysiące, kiedy właściwa postawa władz kościelnych mogła temu w odpowiednim momencie zapobiec. Dziwisz jest odpowiedzialny za krzywdy wielu ludzi. Udawaniem wioskowego głupka niczego nie załatwi.

  Piotr Tomski

Nauka zeszła

  Kiedy słucham wywodów różnych ekspertów w czasie miłościwie nam panującej pandemii, to dochodzę do wniosku, że nauka zeszła na psy, manowce czy dno. Naukowcy opowiadają ludziom dosłownie bajki, które wzbudzają sensację lub strach, ale nie są najczęściej poparte żadnymi badaniami naukowymi czy tym bardziej dowodami osiągniętymi za pomocą tych badań. Naukowcy, którzy bajek nie opowiadają, są usuwani z przestrzeni publicznej przez media głównego nurtu i polityków, żeby tylko nie ujawniać pandemicznych kłamstw.

  Jeśli chodzi o mnie, to moja masa krytyczna została przekroczona wystąpieniami prof. Kuny, który wyśmiewał regularnie covidian. Skoro facet przez całe zawodowe życie pracuje z ludźmi chorymi na płuca, to chyba zna się na rzeczy. Skutki zakażenia tym koronawirusem są jego zdaniem podobne do innych zakażeń podobnymi i znanymi od wielu lat wirusami, a skutki powikłań źle leczonych zakażeń u pacjentów z obniżoną odpornością są typowe dla tych zakażeń. Nie ma nic wyjątkowego w covidzie i można do niego podchodzić tak, jak podchodzi się do grypy. I tyle mówi prawdziwa nauka, bo reszta ekspertów i naukowców zaczyna od bicia piany i kończy na liczeniu kasy.

  Jest też Szwecja i inne podejście do koronawirusa. Zgodnie z opiniami powyżej wspomnianych bajkopisarzy Szwedzi nie powinni już istnieć. Szwedzi istnieją i mają się dobrze. Nie zamykali gospodarki i nie wydawali pieniędzy na grupowe eksperymenty medyczno-ekonomiczne, z których nic nie wynika, bo niczemu nie zapobiegły, wprowadziwszy jedynie chaos i śmierć różnych chorych. Wystarczyło skupić się na normalnym leczeniu chorych i izolowaniu wyłącznie ludzi z grupy dużego ryzyka. Pieniądze przeznaczone w tak ogromnych kwotach na świecie na leczenie byłyby bardziej pożyteczne od wydanych na lock down w tysiącu wariantów.  

  Naukowcy mieli obowiązek badania sytuacji i proponowania właściwych rozwiązań. Nie wywiązali się z tego obowiązku i nauka zeszła. Hi, hi, hi …  

  Piotr Tomski

Leczenie czy śmierć polskiej służby zdrowia

  Znam prywatnie lekarzy polskich, z którymi prowadziłem i prowadzę szczere rozmowy o problemach polskiej służby zdrowia. Z biegiem lat i wprowadzanych reform sytuacja w służbie zdrowia jest coraz gorsza, w czym wszyscy jesteśmy zgodni. Postęp światowy w technologiach medycznych jakoś dziwnie Polskę omija szerokim łukiem podobnie zresztą do dobrze wykształconych lekarzy, którzy z Polski wyjeżdżają tam, gdzie mogą wykorzystać swoje umiejętności i godnie żyć z uczciwej pracy.

  Wierzyłem pięć lat temu, że PiS naprawdę chce poprawić funkcjonowanie służby zdrowia i ma konkretny plan na tę poprawę. Pojawiła się nawet propozycja likwidacji NFZ, którą uważam za podstawę do dalszych działań sanacyjnych, bo w państwowym systemie ubezpieczenia zdrowotnego nadzór finansowy powinien być połączony z ogólnym nadzorem państwa nad służbą zdrowia. Płacenie ze strony państwa powinno dotyczyć tylko wykonanych usług i następować po wykonanych usługach z uwzględnieniem możliwości kredytowania dużych placówek. No i chyba konieczny jest element częściowego płacenia za leczenie przez pacjentów, ale po dokładnym przeanalizowaniu możliwości likwidacji tak zwanych prywatnych praktyk w służbie zdrowia, co polegałoby na płaceniu przez pacjenta jakiejś kwoty za wizytę u lekarza, tyle że lekarz musiałby każdą wizytę rejestrować w państwowym systemie służby zdrowia i resztę wynagrodzenia otrzymywać od państwa.

  Powyższe leczenie służby zdrowia jest proste i mam w tej chwili pewność, że jedyną alternatywą jest śmierć. Covid obnażył słabości polskiego systemu opieki zdrowotnej. Wiemy już, że śmierć jest blisko.

  Piotr Tomski  

Amerykańskie wybory

  Po wczorajszych wyborach w USA świat zamarł dzisiaj w oczekiwaniu na wynik. Czy wygra idiota, który chwilami podpala świat? Czy wygra idiota, który już nie pamięta o bożym świecie? Hi, hi, hi … Niedawno napisałem, że dla Polaków wybory amerykańskie polegają na wybieraniu między powikłaniami z grypy a powikłaniami z covidu. W obu przypadkach jest źle i groźnie.

  Trump już w nocy po zamknięciu wyborczych lokali ogłosił swoje zwycięstwo i do tego zażądał zaprzestania dalszego liczenia głosów korespondencyjnych, które ciągle jeszcze nie zostały policzone w wielu stanach. Zwycięstwo Trumpa miało się opierać na wstępnych wynikach i to właściwie bez dokładnego policzenia, bo od początku przewagę w policzonych głosach przełożonych na elektorów miał Biden. Styl Trumpa się nie zmienia i przegrywać ten pan nie potrafi na pewno, natomiast Biden z klasą przekonywał w tym samym czasie wszystkich, że należy spokojnie czekać na wyniki.

  Jestem w tej chwili przekonany, że wygra Biden, ale Trump tego nie uzna. Będziemy może mieli dwuwładzę w USA i może będziemy mieli wojnę domową, którą wrogowie tego mocarstwa wykorzystają do jego ostatecznego zniszczenia. Chińczycy tylko czekają na taką okazję, a ich technologiczne przygotowanie może zaskoczyć megalomanów z Ameryki. Zobaczymy. Amerykańskie ulice w wielu miastach rozpoczęły w każdym razie przygotowania na walki powyborcze. Hi, hi, hi …

  Cieszę się jeszcze z jednego: wygrana Bidena definitywnie zniszczy w Polsce PiS. Hi, hi, hi … Modlę się do moich słowiańskich bogów o to zwycięstwo. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Patriotyzm po polsku

  Nie powinienem chyba wyjaśniać definicji patriotyzmu, ale dla formalności wspomnę tylko, że jest to miłość do ojczyzny połączona z gotowością do poświęceń dla niej i narodu. Krótką definicję przypomniałem, bo bardzo często mam wrażenie, że wielu Polaków jej nie zna albo wyobraża sobie pod tym pojęciem coś innego. No właśnie. Chodzi przecież o patriotyzm po polsku. Hi, hi, hi …

  W powyższej definicji jest najważniejsze określenie, czym jest ojczyzna. Jeśli uznamy, że ojczyzna jest przestrzenią czy miejscem wspólnym dla narodu, to musimy również uznać wiele kwestii dla przeciętnego Polaka niewygodnych. Musimy uznać, że patriotyzm musi odrzucić polityczne podziały i być ideą wspólną dla całego narodu, bo w innym układzie jest … niepełny. Kochamy naród czy tylko jego część? Kochamy ojczyznę czy tylko pewne miejsca w ojczyźnie?

  Usłyszałem kiedyś takie bardzo nieładne określenie: środowiska patriotyczne. Ktoś miał na myśli prawicowe środowiska, które tworzą PiS i Konfederację. Nic głupszego nie można powiedzieć, chyba że wyklucza się z narodu Polaków o lewicowych lub liberalnych poglądach i pozbawia się ich miejsca w ojczyźnie. Czy to jest mądre? Hi, hi, hi …

  Podobnie jest w Polsce ze stosunkiem do Kościoła katolickiego. Patriota musi być katolikiem, a bywanie na mszach jest patriotycznym obowiązkiem. Tak. Nie chodzi tu wcale o patriotyzm watykański. Hi, hi, hi … Hasło „bóg, honor, ojczyzna” nie mówi co prawda bezpośrednio o Polsce, ale przecież wszyscy wiedzą, że to jest jedyny, prawdziwy patriotyzm polski.  

  Nasz patriotyzm najlepiej widać ostatnio w parlamencie europejskim czy w ogóle w działaniach Polaków w różnych strukturach Unii Europejskiej. Polacy z różnych partii politycznych ze sobą walczą i jeszcze wciągają do tej wzajemnej walki innych. Nie liczy się dla nich Polska i jej interes, wizerunek czy przyszłość.  

  Piotr Tomski