Kac po winie u Mazurka

  Przyznaję, że kiedyś lubiłem słuchać wywiadów Mazurka i nawet lubiłem czytać jego felietony, dość długo publikowane w tygodniku, którego nazwy dzisiaj nie wymienię, bo przyzwoity człowiek takich nazw nie wymienia. No cóż! Każdy błędy popełnia. Przyznaję zatem, popełniłem ogromny błąd, ale już kilka lat temu go naprawiłem. Hi, hi, hi …

  Impreza urodzinowa u Mazurka zgromadziła i „pogodziła” ludzi, którzy podobno ze sobą prowadzą bój na śmierć i życie. Byli tam przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych – oświadczył organizator. Nie było tam tylko posłów z koła parlamentarnego Konfederacji, ale o tym pan Mazurek nie raczył wspomnieć. I nic się nie stało? Konfederaci po prostu zazdroszczą, że nikt ich nie zaprosił. Tusk jest wściekły, bo też nikt go tam nie chciał. „Fakt” opisał to, bo Mazurkowi zazdrości takich układów. Hi, hi, hi …

  Możemy się pośmiać z tej sytuacji, ale wystarczy chwilę pomyśleć, żeby wszystkich wyżej wymienionych na liście obecności u Mazurka z Mazurkiem na czele po prostu wyprosić z przestrzeni publicznej. Każdy przyzwoity człowiek powinien to czuć. Tego nawet nie da się do końca opisać, ale właśnie powinniśmy to czuć. Powinniśmy czuć tego kaca po winie u Mazurka, bo nasze życie to nie jest tylko teatrum. Kłócimy się w rodzinach czy z przyjaciółmi o politykę, a polityka przy winie u Mazurka właśnie z nas się śmieje.

  Piotr Tomski

Przypadek posła Brauna

  Nie mogłem powiedzieć, że zgadzam się z posłem Braunem w czymkolwiek, ale w związku z jego wystąpieniem w Sejmie na temat przyszłości ministra Niedzielskiego mogę teraz mówić o zgodzie w poważnej kwestii. Minister Niedzielski ma problematyczną przyszłość. Hi, hi, hi …

  Ponad sto tysięcy Polaków „dodatkowych” zmarło w ciągu osiemnastu miesięcy pandemii i wszyscy politycy (z wyjątkiem polityków Konfederacji) zapomnieli o tym zjawisku. Wyjątkowo zła organizacja służby zdrowia spowodowała nieudzielanie pomocy ludziom chorym i trzymanie pustych miejsc w szpitalach, kiedy ludzie umierali w drodze do nich. Czy za to nie należy się odpowiedni sąd i wyrok po uznaniu winy? Czy skandalem jest dopominanie się kary śmierci za tysiące istnień ludzkich? Nie. W niektórych stanach w USA stosuje się karę śmierci do dzisiaj i nikt nie ma z tym problemu.

  Ja jestem przeciwnikiem kary śmierci, bo nie wierzę w ludzki osąd jakiejkolwiek sprawy, ale w inkryminowanym przypadku ministra Niedzielskiego wszystko jest jasne. Jasne jest również współsprawstwo posła Kaczyńskiego, premiera Morawieckiego czy poprzedniego – ministra Szumowskiego. Wszyscy razem powinni ponieść karę. Nie powiedziałbym im, że będą wisieć, ale emocje w przypadku posła Brauna wzięły górę nad rozsądkiem i on tak powiedział, niestety. Czy należy go karać za emocje? Czy w ogóle to była groźba? Nie.

  Piotr Tomski

Wykopol w toku

  PiS podjął uchwałę na temat pozostania Polski w Unii Europejskiej i dumnie kroczy dalej w kierunku wyjścia z unijnych struktur. Od kilku lat jednego jestem pewien: kiedy partia coś deklaruje, to robi odwrotnie.

  Dzisiejsza rozprawa w trybunale kierowanym przez panią Przyłębską zwanym w skrócie TKPPP jest koronnym dowodem na antyunijność obozu rządzącego. Najśmieszniejsze były dzisiejsze wystąpienia stron przed przerwą, które właściwie sprowadzały się do jednego – atak na przedstawicieli Rzecznika Praw Obywatelskich. Ta wyjątkowa zgodność była, oczywiście, przypadkowa. Hi, hi, hi …

  Decyzja o przerwie do 30 września z kolei jest w relacji do trwających targów z Unią po prostu ośmieszaniem polskiego państwa i przyznaniem, że u nas wydaje się orzeczenia na zamówienie polityczne. Po czymś takim chyba nikt w Europie nie będzie nas traktował poważnie, skoro de facto mała grupa polityków w każdej chwili może zdecydować o wywróceniu polskiego systemu prawnego wbrew woli ogromnej większości społeczeństwa.

  Obawiam się teraz, że politycy unijni pójdą już na całość i zaczną egzekwować wobec Polski wszystkie obowiązki, kary i przede wszystkim nie wypłacą Polsce złamanego euro przez okres polskiego oporu. Tak. Polski „ruch oporu” przeciwko „okupantowi” unijnemu musi przecież przynieść efekty. Hi, hi, hi …

  Podstawą teraz przed wyrokiem TKPPP powinno być zrzeczenie się wynagrodzeń przez wszystkich europosłów PiS. Brudne pieniądze nie mogą służyć dobrej sprawie. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Populizm zawsze musi przegrać

  Historia jest chyba najlepszą nauczycielką ludzkości, tyle że ludzkość jest wybitnie tępą uczennicą. Hi, hi, hi … W życiu zresztą nie chodzi o to, żeby na wzór szkolny coś wiedzieć, ale żeby z tej wiedzy korzystać. I to już jest problem polityczny.

  Populizm opiera się o przekonanie wyborców, że populistyczni politycy są dla nich jedynym, właściwym wyborem, a ich program służy wyłącznie dla dobra wyborców. Populiści łączą w sobie ideowe założenia różnych stron tradycyjnej prawicy i lewicy, żeby tylko osiągnąć zwycięstwo wyborcze i utrzymać władzę. Analizy teoretyczne zresztą nie mają tu większego znaczenia, bo jaki jest koń, każdy widzi, a głębsza wiedza o populizmie nie jest do niczego potrzebna. Populizm jest po prostu politycznym złem wcielonym.

  Gdyby przeciętny wyborca był na tyle wykształcony, żeby rozpoznać populistę, to wszyscy byliby bezpieczni. Niestety, przeciętny wyborca niewiele wie o polityce i oddaje głos na hasła, które poruszają go emocjonalnie i w jego horyzoncie myślowym generują dla niego zyski materialne albo (jeśli jest osobą religijną) metafizyczne. Jeżeli pojawi się wiara polityczna u tego przeciętnego wyborcy, to czasem do śmierci nie zmieni już zdania. Zło wcielone zdobędzie dozgonne „mięso armatnie”.

  Populizm prawie zawsze przechodzi błyskawicznie w dyktaturę, chyba że w porę i zaskakująco straci stery władzy, jak stało się ostatnio w USA. W Polsce obawiam się najgorszego, czyli myślę, że jest już za późno na normalne odsunięcie PiS od władzy. Polski populizm okrzepł i zdobył na tyle dużo wyznawców powiązanych dodatkowo z religią katolicką, że może przejść w dyktaturę. To byłby początek końca PiS. Dyktatury nie żyją we współczesnym świecie długo, chociaż dla dotkniętych nimi narodów są kosztowne. Polacy nie przelali krwi, kiedy upadała „komuna”, to musieliby ją przelać przy pożegnaniu z PiS.

  Piotr Tomski

Polska w rozkroku unijnym

  Problem przynależności Polski do Unii Europejskiej jest znowu omawiany na wszystkie możliwe sposoby, bo tak sobie życzy grupka szaleńców związanych z częścią PiS. Jedni do tego traktują te wywody jako narzędzie w negocjacjach, natomiast drudzy na poważnie biorą udział w jakiejś wojnie z Unią. Tak czy inaczej problem mamy poważny.

  Ująwszy rzecz historycznie, nie miałem kiedyś pełnego przekonania do wejścia Polski do Unii. Trudno jest mi powiedzieć kiedy i dlaczego, bo wszystko działo się w okresie ostatnich dwudziestu lat, ale zdanie zmieniłem diametralnie. Podobnie zresztą stało się z moim patriotyzmem, który dzięki Kościołowi w Polsce i politykom z PiS oraz również Konfederacji przeszedł znaczne zmiany ewolucyjne. Dojrzałem? Zrobiłem się stary? Pewnie wszystko razem wzięte otrzeźwiło mnie i skłoniło do przemyśleń.

  Kilka razy skarżyłem się na polski wymiar sprawiedliwości do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie doprowadziłem żadnej sprawy do końca, bo nie dopełniłem w nich wymogów proceduralnych związanych ze zmianą miejsca pobytu, a nie zrobiłem tego intencjonalnie, bo nie chciałem tych spraw prowadzić dalej, uznawszy proces z Polską za działanie niepatriotyczne. Dzisiaj to ludzie z tego wymiaru sprawiedliwości skarżą Polskę przed trybunałami w Europie, zatem ja wyszedłem na totalnego głupka. Hi, hi, hi …

  Europa jest właśnie nasza i musimy z tego korzystać. Nie możemy poddać się myśleniu o Europie jako czymś zewnętrznym. Stanie w rozkroku zawsze źle się kończy.

  Piotr Tomski

Wolnościowcy za dychę

  Sejm właśnie wypowiedział się na temat stanu wyjątkowego w Polsce i zaakceptował go między innymi dzięki głosom Konfederacji. Wolnościowcy głosowali za zniewalaniem. W tej sytuacji poseł lewicy powiedział im, że są wolnościowcami za dychę i miał rację.

  Kukiz z dwoma posłami stanął przy PiS kilka tygodni temu, a teraz dołączyli do PiS Konfederaci. Rozumiem ich decyzję, bo większość społeczeństwa popiera działania partii rządzącej w kwestii imigrantów, ale zaakceptować tego nie potrafię. Nikt o jakimkolwiek moralnym kręgosłupie nie może w tej chwili popierać PiS. Niestety, rzeczywistość w Polsce stała się od tej strony bardzo prosta i oczywista: jesteś z PiS – jesteś po złej stronie mocy.

  Stan wyjątkowy służy jedynie propagandzie rządowej i zablokowaniu mediów, ale też bardzo krzywdzi mieszkańców terenów nim objętych. Okazało się po kilku dniach dyskusji, że nie było żadnych racjonalnych przesłanek do wprowadzania go po miesiącu od rozpoczęcia białoruskiej akcji z imigrantami, a rząd użył go do propagandy i wojny z opozycją. I w tej propagandzie dla punktu procentowego poparcia wzięła udział Konfederacja. Wolnościowcy za dychę.

  Spójność poglądów i deklaracji w polityce jest chyba najważniejsza. Część polityków Konfederacji odpływa w stronę Watykanu i przede wszystkim Ordo Iuris, druga część kombinuje pewnie jakiś układ z PiS, a trzecia część gra twardzieli i miłośników karabinów do rozwiązywania problemów z obcymi. Gdzie tu jest miejsce dla deklarowanej na każdym kroku wolności? Wolnościowcy za dychę. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski  

Wybory na Islandii

  Trwają właśnie wybory do parlamentu islandzkiego, po których będzie formowany nowy rząd na Islandii. A i tak wszyscy wiedzą, że wygra Partia Niepodległości, która rozdaje karty w tutejszej polityce od kilkudziesięciu lat.

  W sferze deklaratywnej i ideologicznej ta partia powinna być mi najbliższa. No właśnie. Ostatnio zastanawiam się nad polityką od strony mojego, indywidualnego zespołu przekonań i dochodzę do wniosku, że nie ma partii czy innej organizacji politycznej, która byłaby odpowiednia do zaspokojenia moich potrzeb politycznych. Nie mam więc obiektu politycznych westchnień w Polsce i nie mam na Islandii. I jest mi z tym coraz lepiej. Hi, hi, hi …

  Po ostatnich wyborach na Islandii doszło do koalicji partii o sprzecznych programach i deklaracjach wyborczych ideologicznie wrogich. Długo nie było można sformować rządu, ale w końcu powołano marionetkową premier związaną na amen umową koalicyjną. W koalicji była, oczywiście, Partia Niepodległości, a jej szef – Bjarni Benediktsson – został ministrem finansów. Na wszelki wypadek partia dostała też Ministerstwo Sprawiedliwości, bo sprawiedliwość i kasa zawsze muszą być w odpowiednich rękach. Hi, hi, hi … Premier z Partii Zielonych do dzisiaj może sobie o rządzeniu jedynie pomarzyć. Czy w takiej sytuacji cokolwiek można osiągnąć? Nie. A sondaże wskazują, że po wyborach niewiele się zmieni.

  Islandczycy wybierają posłów przez kilka tygodni. Komisje są otwarte codziennie. Nie ma tłoku ani pośpiechu. I nikt nie krzyczy o fałszowaniu wyników.

  Piotr Tomski

Stan wyjątkowy w Polsce

  Wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych powinno nastąpić kilkanaście dni temu. Niestety, grzanie medialne problemu było ważniejsze od jego rozwiązania, które może nastąpić tylko w spokoju i ciszy.

  Uważam, że ostatnie wydarzenia wokół imigrantów na granicy Polski z Białorusią są takim przypadkiem, w którym żadna strona czy żaden uczestnik tych wydarzeń nie ma wyłączności na rację. Obrońcy praw człowieka słusznie walczą z bezdusznością państwowych służb, ale z drugiej strony wykonywanie rozkazów jest obowiązkiem ludzi służb, którzy nie mogą samodzielnie oceniać moralnego aspektu otrzymanych poleceń, a już na pewno nie mogą odmówić obrony polskiej granicy.

  Nie mam również bladego pojęcia, jak rozwiązać sprawę koczowiska w najbliższej przyszłości. Klincz polskich i białoruskich pograniczników doprowadzi w końcu do śmierci kogoś z zatrzymanych. Symboliczny wymiar takiej śmierci pójdzie w świat i tego najbardziej się obawiam. Polska ma już zły wizerunek, a taki śmiercionośny upór w trójkącie z imigrantami i Białorusinami pogorszy naszą ocenę wszędzie.

  Odrębnym problemem jest kwestia wykorzystania narzędzi stanu wyjątkowego przez rząd PiS. Wszyscy muszą zachować czujność i ostrożność, bo uprawnienia ludzi w mundurach się rozrosną i zapewne chęć korzystania z nich będzie ogromna. Nie wiem, czy nie dojdzie tym razem do jakiejś tragedii po naszej stronie granicy?

  Kiedy słuchałem dzisiaj ministra Kamińskiego i padły słowa o stanie wojennym, to sobie pomyślałem, że ten facet jest niebezpieczny. Czy on naprawdę myśli o wojnie, żeby utrzymać się przy władzy?

  Piotr Tomski

W Afganistanie znowu sieją śmierć       

  Doszło dzisiaj do dwóch zamachów w Kabulu, w których obok wielu cywilnych ofiar zginęło dwunastu amerykańskich żołnierzy. Tragedii pewnie nie dało się uniknąć, ale teraz dopiero popłynie woda na młyny medialne wszystkich stron tego szaleństwa.

  Staram się patrzeć na problemy związane z Afganistanem z dystansem jako Polak, Europejczyk oraz ateista. Otwarta pomoc Afgańczykom może skończyć się następnymi zamachami w Europie czy nawet w Warszawie, bo Polska brała bezpośredni udział w torturowaniu terrorystów i cały świat o tym głośno mówił. Wpuszczanie hurtem przez granicę byłoby poważnym błędem, bo weszłoby do nas wielu ukrytych terrorystów i fanatyków religijnych. Fanatyzm religijny z kolei jest dla mnie nie tylko mentalnie odrażający, ale jest największym zagrożeniem dla ludzkości. Dziwi minie, że dużo ludzi nie myśli o tych zagrożeniach, zwłaszcza w odniesieniu do udziału Białorusi i Rosji w podrzucaniu nam tych obcokrajowców. Jestem przekonany, że nastąpiła selekcja negatywna tych ludzi.

  Współczuję Amerykanom i szczególnie rodzinom żołnierzy, którzy zginęli w momencie końcowym amerykańskiej misji w Afganistanie, co jeszcze bardziej boli. Żal do prezydenta Bidena na pewno jest ogromny, ale miejmy nadzieję, że to już ostatnie dni ryzyka.

  Afganistan znowu zostanie sam w sobie z piekłem dla żeńskiej połowy narodu. No cóż! Niedawno Rosjanie połamali sobie zęby na Afganistanie, teraz zrobili to Amerykanie, może niedługo spróbują Chińczycy. Zobaczymy. W każdym razie najgorszym wrogom nie życzę dzisiaj pobytu w Afganistanie.  

  Piotr Tomski

Przy granicy trybunały rządzą

  Wydarzenia z ostatnich dni są dla mnie doświadczeniem wyjątkowym, bo zobaczyłem przez ten krótki czas więcej dowodów bezprawia, niż widziałem przez wiele lat podczas tak zwanych przemian wolnościowych. Niestety. Emocje zaczynają decydować o funkcjonowaniu państw „prawa”.

  Doszliśmy do ściany, bo powoływanie się na wyższą konieczność zatrzyma dosłownie każde działanie. Myślę, że każdy prawnik zdaje sobie sprawę z konsekwencji stosowania wyższej konieczności w działalności służb państwowych. Chaos będzie wszędzie. Wszystkie procedury da się podważyć. Każdą instytucję da się zamknąć. Czy naprawdę tego chcemy? Czy dzisiejszy przykład polskiego Trybunału Konstytucyjnego i przykład wyższej konieczności z czasów prezesury pana Rzeplińskiego nam nie wystarczą?

  Nie wiem, w jakiej sytuacji formalnej orzekał dzisiaj ETPCz, który nakazał pomoc ludziom przebywającym poza granicą Polski? Stosowanie tego orzeczenia nie jest w ogóle możliwe zgodnie z prawem, natomiast poświęcanie przepisów prawa polskiego w imię wyższej konieczności ratowania życia imigrantów prowadzi do absurdów, według których nasi pogranicznicy będą musieli jeździć i rzucać przez granicę jedzenie, wodę, ubrania i leki, bo wpuszczać do Polski już tych imigrantów nie należy. Szaleństwo.

  Rozumiem konieczność ratowania ludzi dotkniętych wojną i nie ulega dla mnie wątpliwości, że Afgańczycy czy wcześniej Syryjczycy powinni otrzymać pomoc od całego, cywilizowanego świata. Pomoc musi jednak zmieścić się w ramach państwa prawa, żeby nie okazało się, że wpuścimy oprawców i morderców, którzy w naszym kraju będą zabijać swoich przeciwników; tak było na przykład z Czeczenami w ośrodku w Czerwonym Borze.

  Piotr Tomski