Gazowy wiatr odnowy

  Rosjanie wstrzymali dostawy gazu do Polski z powodu niepłacenia w rublach za ich towar. Bardzo ciekawa sytuacja powstała i bez bomby atomowej tego już nikt nie załatwi. Hi, hi, hi…

  Szaleństwo Putina sięgnęło Himalajów. Z takiej podróży żaden szaleniec nie wraca żywy, zatem Putin nie będzie wyjątkiem. Kontynuowanie tej polityki bez totalnej wojny nie miałoby już żadnego sensu. Z kolei użycie broni jądrowej doprowadzi Rosję w krótkim czasie do zagłady. Czy Putin jest gotowy na wszystko? Tak ostatnio powiedział, ale czy on rozumie samego siebie? Czy wie, że Zachód ma większy potencjał militarny? Czy może uwierzył w siłę własnej propagandy i zapomniał o korupcji, która rozbroiła rosyjską armię z konwencjonalnej broni?

  Polska sobie poradzi prawdopodobnie bez gazu z Rosji, który zresztą może sobie kupić z Niemiec, jeśli zabraknie go w niewielkich ilościach w polskich sieciach gazowych, Rosja natomiast, pozbawiając się pieniędzy za gaz, pozbawia się środków do życia społeczeństwa, finansowania wojska i traci podstawy istnienia państwa. Jest więc różnica. Putin podobno zgodził się na rozliczenia poza rublami z większością odbiorców europejskich, ale teraz powstaje pytanie, czy sankcje nie zatrzymają również reszty płatności gazowych. Jest przecież w tym wszystkim Komisja Europejska. Zobaczymy.

  Ja miałem w każdym razie wczoraj pierwszą myśl taką: skończył się w Polsce definitywnie wpływ kacapów na państwo. Ten typ nacisku czy szantażu był jednorazowy i już go nie ma.

  Piotr Tomski

Francja uratowana

  Prezydent Macron nie jest politykiem, z którego poglądami i deklaracjami wyborczymi zgadzałbym się w dużej części. W sferze deklaratywnej jest mi nawet bliżej do pani Le Pen, ale i tak cieszę się, że wygrał ten pierwszy. Hi, hi, hi…

  Niektórzy twierdzą, że Francja jest klinicznym przypadkiem końca podziału polityków na prawicowych i lewicowych. W ostatnich wyborach dwoje kandydatów można było określić jako centrystów, mimo że ich hasła i deklaracje trzymały się jeszcze tego archaicznego podziału prawicowo-lewicowego. Nie wiem, czy koniec starego porządku jest pewny, ale na pewno przeciętny obywatel w Europie już nie wierzy w prawicę, która chce przywrócić sposób rządzenia z dziewiętnastego wieku albo w lewicę, która społeczeństwa europejskie widziałaby najchętniej w komunach rodem z ksiąg Marksa i Lenina. W takim sensie lewica i prawica już umarły i może tylko w Polsce są jeszcze Korwin z Braunem, którym wydaje się, że świat zatrzymał się pod koniec wieku osiemnastego.

  Unia Europejska stała się wartością samą w sobie i dlatego należy ją chronić. Pani Le Pen nie kwestionowała potrzeby chronienia Unii, a jedynie inaczej widzi tę potrzebę, natomiast prezydent Macron Unię postawił na pierwszym planie swojej kampanii, stwierdziwszy przy tym, że wybory prezydenckie są formą referendum za przynależnością Francji do Unii. No i się udało. Francja jest w Unii i chyba zaczyna w niej odgrywać coraz większą rolę – przewodnią, kiedy Niemcy toną w sentymentach do Rosji.

  Piotr Tomski

Staśka Dziwisza oczyścili

  W historii Polski hierarchowie Kościoła katolickiego byli już wieszani przez Polaków za zdradę ojczyzny i pracę dla wrogów. Nadszedł chyba czas na kolejny osąd ludu i wymierzenie stosownej kary. Może wieszać nie będą, ale chłosta jakaś byłaby wskazana i to w południe niedzielne na rynku w Krakowie. Hi, hi, hi…

  Watykan ogłosił, że kardynał Dziwisz postępował prawidłowo w sprawach dotyczących przestępstw pedofilskich popełnionych przez księży w jego diecezji. No właśnie. Oświadczenie Watykanu zaskoczyło wszystkich, bo Stasiek może teraz w tak zwanej glorii opluć każdego, kto zarzuca mu jakieś nieprawidłowości czy tuszowanie pedofilii. A żeby było śmieszniej, to podobno Watykan dostał też dokumenty w sprawie oskarżenia o pedofilię samego Dziwisza i też nic nie zadziałało. Dzisiejszy program w TVN24 był szokujący.

Po opublikowaniu tylu informacji o Staśku i tylu jego publicznych krętactwach Watykan kolejny raz się ośmiesza i daje mu glejt. Kościół katolicki po prostu jest już po drugiej stronie mocy i oddaje cześć Antychrystowi. Jeśli ktoś czytał ze zrozumieniem Księgę Apokalipsy św. Jana i wierzy w Chrystusa jako Boga, to nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do tego, kto umościł sobie gniazdko w sercu Watykanu w 1978 roku. Tak. Był to diabeł.

  Polacy masowo czczą szatana i stawiają mu pomniki. Nadszedł chyba ostateczny czas skończenia z tym grzechem albo ojczyzna zgnije nam do reszty.

  Piotr Tomski

Ziobro poniżej zera

  Dzisiaj pojawiły się informacje, że wreszcie nastąpił przełom w reformowaniu polskich sądów przez pana Zbyszka i ruszy likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN, a przede wszystkim Unia Europejska wypłaci Polsce kasę. No i przełom nastąpił. Pan Zbyszek wpadł na pomysł, że Polska nie będzie płaciła unijnych składek. Hi, hi, hi…

  Jeśli nawet uda się przeforsować pomysł Ziobry ze składkami, to wpływy z unijnych funduszy miały być dużo większe, zatem Ziobro, celując w okolicę zera, jest już poniżej zera. Hi, hi, hi… Geniusz po prostu!

  Mamy kryzys ekonomiczny pełną gębą i rekordową inflację rokującą wzrost. Wyprodukowano w Polsce mnóstwo pieniędzy i dług publiczny poutykano po szafach niczym trupy. Jedyne realne pieniądze na ratowanie ludzi i gospodarki mogą przyjść z Unii Europejskiej, a te pierdoły opowiadają bajki o rekompensowaniu przez Polskę strat składkami. Nie dość im, że płacą kary odliczane od środków dla samorządów, to jeszcze chcą wywołać wojnę o składki. Nie wiemy przecież, jaka będzie procedura karania Polski za niepłacenie składek, bo chyba jeszcze nie było takiego postępowania. A może karą będzie zawieszenie w prawach członka?

  Szybki polexit jest pewnie marzeniem sennym pana Zbyszka. Nie wiem tylko, czy taki osobnik w ogóle jeszcze śni normalnie, czy ma tylko koszmary senne związane z rozliczaniem go za wszystkie krzywdy, jakie wyrządził przyzwoitym ludziom. Tak. Brak unijnych środków też krzywdzi niewinnych ludzi w Polsce, a pisowski bóg od papy Rydzyka patrzy na pana Zbyszka i sny jeszcze bardziej poplącze. Hi, hi, hi… Papa Rydzyk zresztą na unijne datki też czeka w kolejce i też cierpi.

  Piotr Tomski

Ukraińskie przesilenie

  Widzę i słyszę coraz więcej sygnałów, które wskazują na zmęczenie tematem Ukrainy najechanej przez zbrodniczy reżim Putina i tematem pomocy uchodźcom. Niestety. Naturalnym odruchem była pomoc i naturalnym odruchem jest zmęczenie pomagających.

  Putin nie ustępuje i teraz Zachód musi zdecydować o sankcjach, które uderzą z dużą siłą również w społeczeństwa zachodnie. Czy przy ukraińskim przesileniu takie decyzje są możliwe? Dotychczasowe sankcje nie działają, a nowe pewnie już nie wejdą, co znaczy chyba jedno: Putin zaczyna wygrywać. Militarnie rusza nowa ofensywa, natomiast politycznie zmęczony Zachód nie ma siły do odpowiednich działań.

  Przykre czasy mamy, bo mam wrażenie, że pomagamy w mordowaniu niewinnych ludzi. Świat już przespał wiele takich ludobójstw i nic się nie stało, więc jeszcze jedno niczego specjalnego nie wniesie do historii ludzkości. Może tylko nasze oczekiwania w dwudziestym pierwszym wieku były inne, zwłaszcza że wmawiano nam idealny koniec historii w postaci demokracji liberalnej. Hi, hi, hi… Niespodzianka. Żadnego końca historii nie było. Wrócił feudalizm i obok trwa w najlepsze również komunizm.

  Na Islandii wojny nie czuje się nawet w najmniejszym stopniu. Aktywni obywatele żyją jednym z największych przekrętów dekady, czyli oprotestowują demonstracjami pod parlamentem sprzedaż udziałów w Islandsbanki, natomiast mniej aktywni obywatele i rezydenci islandzcy spokojnie pracują, podróżują i odpoczywają, bo właśnie kończy się okres świąteczny (Wielkanoc i Pierwszy Dzień Lata) w którym łącznie było kilka dni wolnych świąt państwowych i można było je łatwo uzupełnić do dwóch tygodni wolnego. Sielanka. Hi, hi, hi…

  Na Islandii po kilku dniach poruszenia Ukrainą w lutym i na początku marca i kilku dni manewrów morskich, nastąpiło totalne przesilenie ukraińskie. Jedynie media jeszcze coś napiszą i powiedzą o Ukrainie, ale kto by na to zwracał uwagę.

  Piotr Tomski

O moich prawicowych przekonaniach

  Stosowanie dzisiaj definicji – prawicowe przekonania – pochodzącej z dziewiętnastego wieku albo nawet z początków dwudziestego wieku do dzisiejszych ludzi jest dużym błędem i przede wszystkim wprowadza chaos w ocenie organizacji politycznych. Chadecy, monarchiści czy neoliberałowie nie muszą wcale należeć do prawicy, jeśli nie mają prawicowych przekonań. Hi, hi, hi…

  Prawicowe przekonania w dzisiejszym świecie błyskawicznej informacji i ogromnej, naukowej wiedzy muszą wynikać najpierw z tradycji umiłowania prawdy, a dopiero potem mogą być konserwatywne pod innymi względami. Prawda ponad wszystko? I już mamy pierwszy zgrzyt. Bóg. Moim zdaniem ludzie miłujący prawdę nie mogą dzisiaj wierzyć w boga, bo prawda o bogu nie daje się zweryfikować, co wyklucza jej przyjęcie w publicznym obiegu jako prawdy.

Nie można tolerować wiary na równi z prawdą i nie można wierzyć ludziom, którzy tylko na podstawie własnej wiary podejmują decyzje o podstawowym znaczeniu dla ich życia czy życia ich bliskich.

  Drugi zgrzyt jest już dla prawdziwej prawicy do zaakceptowania, natomiast dla reszty społeczeństwa nie do przyjęcia: równość ludzi wobec prawa. Wszystkie badania naukowe potwierdzają, że ludzie nie są sobie równi i tym samym powinniśmy dążyć do stworzenia takich przepisów prawa, które ten stan uczciwie i przyzwoicie określą. Skoro guru lewactwa (Harari) w swoich książkach jasno pisze o nierówności ludzi, to dlaczego prawo tego nie określa, dając każdemu człowiekowi taki sam głos wyborczy, jaki ma człowiek zdrowy i świadomy swoich decyzji. Choroba, brak elementarnej wiedzy politycznej czy stosunek do społeczeństwa powinny mieć wpływ na prawa człowieka, skoro już w ogóle istnieje forma pozbawienia człowieka praw publicznych przez sąd, co zresztą też bywa dziwne.

  Zgrzytem trzecim jest wolność. To jest chyba największa pomyłka w zaszufladkowaniu „wolnościowców” do prawicy. To są populiści do zagospodarowania elektoratu poniżej pięciu procent. Jeśli nawet uznamy ich za skrajną prawicę, to i tak mnie to dalej śmieszy. Polski przypadek Janusza Korwina Mikke jest najlepszym dowodem na ułomność tej okoliczności, chociaż jego „wolność” polityczna pochodzi z pogranicza neoliberalizmu i libertarianizmu, to jednak mnie to śmieszy, zwłaszcza w kontekście Konfederacji i polskich narodowców oraz posła Brauna. No cóż. Wolność w sferze idei jest raczej hasłem lewicy, prawica natomiast zawsze mówi o związkach między ludźmi, co samo w sobie jest „zniewoleniem”. Zasady w największym stopniu pozbawiają człowieka wolności.  

  Na razie to tyle o prawicowych przekonaniach. Ciąg dalszy nastąpi.

  Piotr Tomski

Jak obrażamy nasze uczucia religijne

  Spotkało się dwóch wyznawców Chrystusa pod krzyżem. Krzyż połamali, po mordach się obili i trafili do aresztu, bo przecież w swojej gorliwej religijności nie mogli się zatrzymać, dopóki jeden drugiego nie zabije. Hi, hi, hi… Poszło o to, że jeden uznawał krzyż za narzędzie potwornej zbrodni na bogu, natomiast drugi do tego samego narzędzia modlił się całymi godzinami.

  Przy okazji świąt warto jest zastanowić się nad tym, jak obrażamy nasze uczucia religijne. Ja zastanawiam się nad tym każdego roku i, wobec totalnego braku uczuć religijnych, śmieszy mnie ten problem od wielu lat. Niedawno nawet kpiłem z jakiegoś gorliwego chrześcijanina, że mój ateistyczny gniew z powodu czyjejś wiary w boga jest też uczuciem religijny, które powinno być chronione przez prawo. Gniew jest przecież uczuciem. Hi, hi, hi…

  Penalizowanie problemu uczuć religijnych jest samo w sobie śmieszne i archaiczne. Przede wszystkim jednak takie rozwiązanie prawne pozwala krzywdzić ludzi niewierzących i karać ich za jakąkolwiek emanację przekonań, bo zawsze znajdzie się obrażony katol w Polsce, który doniesie katolowi policjantowi, a ten z kolei wspólnie z katolem prokuratorem pójdzie ze sprawą do katola sędziego. Niestety. Nikt na drodze takich doniesień nie zauważy, że sam stosunek do religii narusza bezstronność rozpatrywania religijnych problemów.

  Mamy zatem wyznaniowe państwo i już możemy sobie wielkanocne jajko wsadzić tam, gdzie kończy się u każdego proces trawienny takich jajek. Będzie przynajmniej śmiesznie i radośnie w sposób oczywisty. A potem polejemy się lodowatą wodą. Hi, hi, hi… Ale będą jaja.

  Piotr Tomski

Prawda w czasie wojennym

  Z Gazetą Wyborcza pożegnał się Dawid Warszawski (właściwie Konstanty Gebert) którego felieton z opisem neofaszystowskiego oddziału wojskowego z Ukrainy został zatrzymany, bo zawierał właśnie określenie: neofaszystowski. Redakcja chciała to słowo zastąpić łagodniejszym,  ponieważ prawda w czasie wojny jest zbyt brutalna, jeśli dotyczy wspieranej przez nas strony tej wojny, ale autor na zamianę nie pozwolił i się pożegnał. I co my na to?

  Już zauważyłem pierwsze prawicowe wsparcie dla Żyda z Wyborczej, a lawina dopiero rusza. Hi, hi, hi… Prawda musi być ważniejsza od wspierania sojuszników, oczywiście, jeśli ta prawda nam akurat odpowiada. Ataki na Ukraińców nabierają siły i obawiam się o ciąg dalszy tej naszej przyjaźni, zwłaszcza że Ukraińcy prawdziwych przyjaciół na Zachodzie nie mają, natomiast Rosjanie włożyli duże pieniądze w Zachód, co teraz musi się zwrócić.

  Nie podejrzewam żadnej ze stron sporu w Wyborczej o złe intencje, ale samo zaistnienie sprawy jest dla mnie skrajnym nierozsądkiem na pograniczu głupoty. Pan Gebert wykazał się niezłomnym charakterem i chwała mu za tę niezłomność, chociaż nie musiał przy tym demonstrować i wprowadzać w kanał gazetę, która po prostu nie chce rzucać oskarżeń z pozycji putinowskich. Problem powinien przejść w ciszy i kwestia tego felietonu powinna pozostać w ścianach redakcji. Niestety.

  Prawda w czasie wojennym jest największą ofiarą, bo nawet najwspanialsi ludzie czasem muszą milczeć, żeby prawdą nie wspierać pospolitych zbrodniarzy.

  Piotr Tomski

Glapiński jest wielki

  Prezes NBP ma ogromne możliwości i wpływy, które może wykorzystać w celu wsparcia polityki rządu albo odwrotnie. Wielki Adaś na tym stanowisku jest ślepo posłuszny Wielkiemu Guru z Żoliborza, ale swoje interesiki też potrafi dobrze załatwiać.

  Glapiński właśnie ubiega się o ponowny wybór na stanowisko prezesa NBP i stwierdził, że jest wyjątkowo dobrze przygotowany do pełnienia tej funkcji. Na jednym wdechu wymienił pełnione przez siebie funkcje i swoje wybitne kompetencje. No cóż! Nie przewidział inflacji w Polsce i nie reagował w odpowiednim czasie na jej wzrost, a zatem gadanie o kompetencjach jest tylko śmieszne. Glapiński znowu stwierdził, że stopy procentowe  rosną i spadają, co jest normalne. Nie dodał tylko, że ktoś bierze ogromną kasę od państwa polskiego za pilnowanie tych wzrostów i spadków. On kasę wziął i nie dopilnował swoich obowiązków ciecia polskiego pieniądza.

  W NBP Glapiński zatrudnił słynne na całą Polskę panie, które sobie z nim chodziły. Dzisiaj już tych pań nie widziałem, co chyba świadczy o jakimś lęku wyborczym. Hi, hi, hi… Może panie się zużyły, bo swój wiek już miały, a może panie wygląd straciły, ale na pewno pań nie było już widać przy prezesie, co dobrze wróży rozwojowi sektora bankowego w Polsce. Spadną koszty jego funkcjonowania albo wzrosną, bo i kompetencje przybocznych szefa wzrosną, ale rozwój już jest widoczny.

  Kiedyś podobno Glapińskiemu garnitury kupowali z pieniędzy FOZZ (sprawa Pineiro) bo biedny był chłopaczyna, chociaż milionowe koncesje sprzedawał na handel paliwami odpowiednim ludziom. Koleje losu bywają skomplikowane i trójkąty WSI też. Hi, hi, hi… Gdyby tak wszystkie ukryte u Tośka Macierewicza filmy puścili na YouTube, to mielibyśmy czysty kraj. Niestety. Tosiek woli bawić się pornografią spod Smoleńska. I to jest dopiero przykre.  

  Piotr Tomski

Zamach to jest zamach

  Nie da się zapomnieć o pomysłach Pana Tośka Macierewicza i nie da się już przywrócić godności państwu, które pozwoliło na prowadzenie zamachowego cyrku grupie kompletnie odjechanych staruszków, którzy naiwnie myślą, że dzięki tym bajaniom utrzymają mit jedynie słusznej partii i jej najwspanialszego przywódcy. Nie da się też nie kpić z tego i poważnie traktować ludzi wierzących w ten zestaw zamachowych manipulacji.

  Nie chcę kolejny raz analizować bzdur i kłamstw Macierewicza, bo zrobiły to tysiące ludzi przede mną. Chodzi mi głównie o wyrażenie mojego podziwu dla tego pana za jego bezdenną głupotę i równie bezdenną wiarę w to, że jego wyborcy są tak samo bezdennie głupi jak on. Chodzi mi jeszcze o wyrażenie równie wielkiego podziwu dla posła Kaczyńskiego, który w swojej równie bezdennej głupocie uwierzył posłowi Macierewiczowi i uwierzył, że dzięki wojnie na Ukrainie może kogokolwiek przekonać do zamachowej teorii dziejów.

  W zasadzie to jest chyba moje ostatnie pisanie o katastrofie smoleńskiej, bo nie mogę już nawet myśleć o tej tragedii bez natychmiastowego skojarzenia tych myśli z twarzami dwóch powyżej wymienionych osobników i bez przykrego odruchu po tym skojarzeniu, który jest wstępem do rzygania. Nie wiem, jaka będzie reakcja większości Polaków na wczorajsze i dzisiejsze dochodzenie tych dwóch dziadów warszawskich, ale mam nadzieję, że Polacy wreszcie się obudzą i zamachną się na nich w przyszłych wyborach. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski