Niewiniątka z PiS

  Przed PiS trzy lata rządzenia bez żadnych zagrożeń wyborczych. Nie wiem wprawdzie, czego partia miałaby teraz wielkiego w tym spokoju dokonać poza grabieżą publicznych pieniędzy i umacnianiem swojej pozycji, ale w każdym razie Niski z Żoliborza już osiągnął rodzaj władzy niedostępnej wcześniej nikomu w historii „drugiej peerel”.

  Wierzyłem jeszcze niedawno, że partia Niskiego z Żoliborza działa dla dobra Polaków i Polski. Wierzyłem, że wcześniej mieli wiele obiektywnych trudności w tym działaniu, ale po przejęciu samodzielnej władzy będą się kierować wyłącznie interesem Polaków i Polski, chociaż tożsame to nie jest. No cóż. Wiara jest domeną naiwniaków i na takiego kolejny raz wyszedłem. Hi, hi, hi …

  Dzisiejsze postawy polityków PiS są żałosne. Czytałem wywody Wielkiego Geniusza z Żoliborza w związku z koniecznością rekonstrukcji rządu Morawieckiego i doszedłem do wniosku, że on jest jednak idiotą, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że wśród odbiorców jego „boskich” deklaracji mimo wszystko zdarzają się ludzie rozumni i jego umysłową niepełnosprawność potrafią zauważyć. Chodzi mi przede wszystkim o to, że ten Wielki Strateg sam siebie oskarżył o pięć lat nieefektywnego rządzenia, zbyt dużej liczby ministrów i przede wszystkim chaosu kompetencyjnego. Pięć lat trwał ten bałagan. Czy dalej niewiniątka z PiS nie widzą problemów? Skoro trzeba dzisiaj naprawiać pięcioletnie błędy, to może trzeba zastosować opcję zerową w całej partii, bo to właśnie poseł Kaczyński te wszystkie problemy stworzył osobiście.  

 Zapewne niewiniątka z PiS stwierdzą, że ten przerost ministerialnych stanowisk i chaos kompetencyjny są spowodowane przez opozycję. Tak. Poseł Czarnek już uznał, że „ideologia LGBT” leży u podstaw zniszczenia Polski w czasie II Wojny Światowej. Geniusz! Może pisowskie niewiniątka do rad nadzorczych różnych spółek też wysłała opozycja? Może europoseł Czarnecki – mega niewiniątko z PiS – nie wyłudził żadnej kaski na paliwo, a wypłaty na siłę wpłacali mu na konto brukselscy urzędnicy, żeby mu opinię zszargać?

  Sam już nie wiem, gdzie leży granica absurdu w pisowskich „prawdach objawionych”, po której Polacy przestaną na nich głosować. Może nie ma takiej granicy, bo ludzie generalnie przestali myśleć?

  Piotr Tomski

Źli ludzie w raju

  W sobotniej Gazecie Wyborczej ukazał się doskonały artykuł na temat Islandii i Polaków na Islandii. Gazeta Wyborcza jest daleko pod względem ideologicznym od moich przekonań, ale pod względem prawości przekazu wspomnianego tekstu jestem dumny z tego, że Polacy potrafią pisać taką prawdę.

  Jeszcze niedawno Gazeta Wyborcza niesłusznie atakowała rząd islandzki na podstawie słów jednego Polaka, któremu nie podobała się obrona firm turystycznych przez rząd w początkowej fazie epidemii koronawirusa. Z obrony nic nie wyszło, a kraj się zamknął i testował wszystkich. Nie znam państwa i rządu, które byłyby lepszym przykładem do naśladowania w ochronie zdrowia podczas początku epidemii. Ale!!! Dzisiaj rząd popełnia błąd za błędem, a gospodarka po prostu pada. Jestem może osobiście dotknięty, bo dostałem trzymiesięczne wypowiedzenie w pracy (hi, hi, hi …) ale chyba nikt w tej chwili nie ma tutaj jasnej koncepcji wyjścia z kryzysu. Wprowadzanie ponownych obostrzeń dla podnoszących się firm jest zbrodnią. Brak obiecanych dotacji dla kredytów budowlanych. Podwyżki cen podstawowych produktów żywnościowych. Spadek wartości korony. Kilkumiesięczne opóźnienia pierwszych wypłat zasiłku dla bezrobotnych. Źli ludzie zaczęli zarządzać tym islandzkim rajem ziemskim.

  Uderzające było opisanie pani premier Islandii, która po śmierci Polaków w Rejkiawiku nawet nie zareagowała w odpowiedni sposób. Polskie władze, oczywiście, również nie reagują w odpowiedni sposób i nie bronią polskich obywateli. Niestety. Organizacje polonijne (i tu się z wyborczą nie zgadzam) jeszcze niedawno wdawały się na łamach islandzkich mediów w awanturę z polską ambasadą o skład personalny tej ambasady, co zupełnie nas Polaków skompromitowało w oczach Islandczyków.

  Piotr Tomski

Wirus wrócił

  Nie odszedł właściwie ten koronawirus, a okazuje się teraz, że wrócił. Islandia chyba znowu się zamknie, chociaż nie wiem, czy to tylko plotki, czy rzeczywiście władze planują nowe zamknięcie. Wróciły na razie ograniczenia na stadiony piłkarskie, gdzie nie ma znowu publiczności, a od jutra mecze będą przekładane na kilka tygodni. Wróciły restrykcje do restauracji, które muszą zachować dwumetrowy odstęp między klientami albo zamknąć lokal. No i wracają maseczki. Komunikacja miejska w pierwszym rzucie wprowadza obowiązek omaseczkowania pasażerów. Zobaczymy, co będzie później.

  Wyznawcy teorii spiskowych zwani przez innych realistami ciągle podważają jakąś wyjątkową wagę koronawirusa i twierdzą, że to jest tylko ściema, która ma posłużyć do przejęcia kontroli nad ludzkością przez określone grupy ludzi i przede wszystkim ma doprowadzić do przegrupowania kapitału do tych wąskich grup. Nie wiem, w co można wierzyć, ale dotychczasowe działania władz różnych państw są co najmniej dziwne i na pewno nie zawsze służą obywatelom tych państw. Niestety. Politycy nie budzą od dawna zaufania społeczeństw, ale teraz jedynie strach powstrzymuje jeszcze ludzi przed masowymi protestami przeciw pozbawianiu ich większości dochodów i perspektyw na dochody, bo zasiłki nie są wypłacane wiecznie, natomiast zamknięte firmy nie otworzą się bez planowej i pewnej pomocy władz. Kredyty trzeba spłacać, a nowych nikt nie da wyłącznie na spłatę starych.

  I znowu pojawia się podejrzane pytanie: dlaczego wirus wrócił w środku lata? Wszelkie prognozy mówiły o jesieni i bezpiecznym lecie.

  Piotr Tomski

A w Stambule też Murzynki biją

  Pojawił się w Polsce doskonały temat zastępczy, który kolejny raz poruszył większość Polaków, chociaż nie powinien poruszyć nikogo. Konwencja stambulska nie została ratyfikowana i wdrożona do miejscowych przepisów prawa przez wiele państw. Nie ma w ogóle takiej potrzeby, bo wystarczy stosować ogólne przepisy prawa karnego i też cywilnego w różnych państwach, żeby osiągnąć cele zakładane teoretycznie w konwencji. W czym jest problem w Polsce?

  Mam wrażenie, że w Polsce chodzi wyłącznie o nową awanturę, która odwróci uwagę Polaków od istotnych problemów ekonomicznych i politycznych, a przede wszystkim pobudzi „ciemnogród” do wspierania partii rządzącej i opozycję do opluwania „ciemnogrodu”. Hi, hi, hi … Chwilowo wyczerpał się nośny temat LGBT, dlatego upatrzono sobie przebrzmiałą kwestię konwencji, żeby rządowe media mogły wykazać swoim wyznawcom wyższość moralną katolickiej Polski nad resztą bezbożnego świata.

  Rozumiem obawy milionów kobiet w Polsce, że przemoc domowa będzie traktowana przez organy państwa po macoszemu. Obawy te mają podstawy w dotychczasowym postępowaniu PiS z pedofilią w Kościele czy właśnie z „ideologią” LGBT, a przede wszystkim obawy te rodzi polska tradycja zamiatania pod dywan przemocy domowej. Wstydzić się musiała pobita kobieta, kiedy jej oprawca udawał najczęściej niewinnego. I nikt mi nie wmówi, że było inaczej, bo widziałem wyczyny moich sąsiadów z prowincjonalnych blokowisk w Polsce. Niestety.

  Problem powyższy jednak jest w pełni do rozwiązania przez polską policję, chyba że w końcu rozwiążemy polską policję i stworzymy ponownie milicję prawdziwie obywatelską. Hi, hi, hi … Obywatel obywatela ucisza najskuteczniej.  

  Piotr Tomski

Zgoda po polsku nie buduje

  Polscy politycy ze wszystkich partii nawołują do zgody narodowej, co miałoby służyć realizacji tak zwanych interesów narodowych. Piękne hasła jednak tylko w zawołaniu są podobne, bo już co do samych interesów narodowych zgody nie ma pomiędzy politykami i ich zwolennikami również. Więcej! Nawet naród jest inaczej rozumiany przez różnych polityków i nawet Polakiem można ich zdaniem nie być, jeśli nie wyznaje się odpowiednich wartości, przekonań albo religii.

  Zapominają wyżej wymienieni, że naród nie jest monolitem, który składa się z jakiś klonów wykonanych matrycą – najlepiej zatwierdzoną przez Kościół katolicki. Naród składa się z ludzi, a każdy z tych ludzi jest odrębną jednostką. Każdy może mieć inny wygląd, może mieć inne poglądy i może wyznawać inne wartości. Naród w swojej istocie jest różnorodny pod wieloma względami, a kto tego nie rozumie, z tym nie jest mi po drodze, bo z człowiekiem ograniczonym umysłowo lepiej przez życie nie podróżować. Hi, hi, hi …

  Jestem Polakiem i nikt nie ma prawa mówić mi, że tak nie jest. Jestem ateistą i uważam, że Kościół katolicki od wieków działa jedynie na szkodę Polaków. Czy teraz mam zgodzić się ze stwierdzeniem, że Kościół katolicki to jest Polska? Załóżmy, że ze względu na historię Polski i przekonania milionów dziś żyjących Polaków mógłbym się zgodzić na taką deklarację w ramach kompromisu, ale co miałoby z niej wynikać dla narodowego interesu? Nowe korzyści dla ludzi Kościoła?

  Zastanawiam się od dawna, dlaczego polscy patrioci uważają tylko sobie podobnych za patriotów, a na przykład polscy narodowcy wykluczają ludzi inaczej myślących z narodu polskiego? Trudno się dziwić później, że od tych wszystkich wzajemnych wykluczeń z lewej i z prawej właściwie nie ma już prawdziwych i honorowych Polaków. Hi, hi, hi … Po ulicach w Polsce przy okazji świątecznych manifestacji albo przy okazji demonstracji biegają sami zapluci i opluci szaleńcy z policjantami włącznie, którzy zupełnie stracili rozeznanie, kto jest ich dozgonnym wrogiem, a kto jest ich wiernym sojusznikiem. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Praworządność relatywnie

  Po unijnym szczycie nikt nie jest zwycięzcą i nikt nie jest przegranym. Fenomen. Hi, hi, hi … A może to jest sztuka zawierania kompromisów? Może właśnie chodziło o to, żeby po tym porozumieniu każdy mógł mówić o swojej wersji porozumienia jako jedynej prawdzie objawionej?

  Historia funkcjonowania Unii Europejskiej uczy jednego: silni wykorzystują słabych w grze interesów. Polityka w Unii jest tylko kalkulacją. Jeśli ktoś uważa dzisiaj, że walka o klimat jest czymś więcej niż biznesem, to bardzo błądzi. Podobnie jest z praworządnością, która jest wyłącznie gwarantem interesów silnych na podwórku słabych. I podobnie jest z LGBT i ich prawami, co na przykład w relacjach Unii z krajami arabskimi czy nawet w relacjach z Rosją nie ma najmniejszego znaczenia, natomiast w relacjach ze słabymi krajami Unii służy do ciągłego pohukiwania i pouczania.

  Zupełnie innym problemem w kontekście praworządności jest postawa polityków partii rządzącej wobec Unii, a raczej są to dwa typy tej postawy przeznaczone na użytek wewnętrzny i zewnętrzny. PiS z jednej strony podporządkowuje się władzom Unii i wykonuje wszystkie zalecenia unijne, a z drugiej strony wobec swoich wyborców udaje wstawanie z kolan czy nawet zapowiada w kolejnych programach wyborczych (bez kontaktu z rzeczywistością) renegocjacje pakietu klimatycznego. Hipokryzja maksymalna.

  Co będzie dalej? Dalej będzie normalnie, to znaczy Polacy kasę dostaną, ale będą musieli ją wydać w Europie. Tak. Amerykańskie wypady Dudy muszą się skończyć. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Chwała wielkiej Ukrainie

  Gdyby jeszcze kilka dni temu ktoś mi powiedział, że Polska będzie miała opinię bardziej skorumpowanego kraju niż Ukraina, to uśmiałbym się do łez. No a teraz śmieję się do łez, bo wyszło na to, że nawet polska prokuratura tak uważa. Hi, hi, hi…

  Pan Sławek od zegarków nie należy do mojej bajki. Nie współczuję mu z powodu jego trzymiesięcznego aresztowania. Uważam nawet, że powinien trafić do aresztu wcześniej z innych powodów, o których sam mówił na towarzyskich spotkaniach w studiu nagrań w dziupli sowy. Hi, hi, hi … Ale! Zatrzymywanie pana Sławka w związku z aferą korupcyjną na Ukrainie jest dla mnie nie do przyjęcia. Międzynarodowa współpraca w tej sprawie jest też nie do przyjęcia, zwłaszcza że Ukraińcy pracują w sposób znacznie odbiegający od tak zwanego państwa prawa i od dawna budują swoją „praworządność” na wrogości do Polaków. Tak. Polacy stali się pokazowymi ofiarami i sami formalnie do tego dążą. Wyjdzie dalej na to, że Ukraina byłaby państwem dobrobytu, gdyby nie rozkradali jej niedobrzy Polacy.

  Na sprawę nakłada się polityka polska i ukraińska, a pamiętać należy, że na Ukrainie nastąpiła zmiana władz, po której pan Sławek robotę stracił i chyba musiał wyjechać. Polityka nie nadaje wiarygodności tego typu sprawom, zwłaszcza że ukraińscy politycy żyją według innych standardów niż nawet polscy politycy; na Ukrainie przeciwników politycznych po prostu wsadza się do więzienia. Czy Polska idzie w tym kierunku? Czy teraz Niski z Żoliborza krzyknie znowu na jakimś wiecu: chwała Ukrainie?

  Piotr Tomski

Dziewic Kurski wiecznie niepokalany

  Cała Polska żyje sprawą rozwodu i ślubu pana Jacka Kurskiego, dlatego ośmielam się dorzucić moje trzy grosze. Hi, hi, hi … Znam jedną taką telewizję, w której od wielu lat witają się podobnym zawołaniem, przypuszczam zatem, że każdy program informacyjny w TVP wkrótce będzie się rozpoczynał od tytułowych słów: pan nasz – Jacek Kurski – dziewic wiecznie niepokalany, niech żyje. Hi, hi, hi …

  Dla katolików jest ten problem dość trudny, co już zdążyłem zauważyć w Internecie. Dla mnie na szczęście sprawa pana Jacka Kurskiego jest tylko śmieszna i sprowadza Kościół katolicki do tak zwanego dna. Gdzie są zasady, którymi kierowali się katolicy przez wieki? Czy dzisiaj można już wszystko w Kościele kupić? Zapewne zawsze wszystko w Kościele było na sprzedaż, ale kiedyś przynajmniej pozory były zachowywane i takim ekstrawagancjom rozwodowym nie nadawano rozgłosu, jak to się robi dzisiaj. Kiedyś nawet królom było trudno kupić rozwód, jak pokazała historia Anglii, a dzisiaj byle prezes telewizji dostaje od Kościoła unieważnienie małżeństwa po dwudziestu latach owocnego współżycia. Cyrk niebiański. Hi, hi, hi …

  Dla katolików w Polsce powinien być problemem również Niski z Żoliborza, który teraz ostentacyjnie jeździ do klasztoru w Częstochowie, bo uważa ostatnio, że Kościół to jest Polska, jednocześnie wykluczając z polskiej zbiorowości osoby o nietradycyjnych poglądach, czyli wykluczając osoby, które do kościołów nie zaglądają. Niestety. Dla polskich katolików Niski z Żoliborza jest już świętym, chociaż jeszcze nie umarł. Mamy zatem pierwszy przypadek w historii Kościoła katolickiego, w którym świętym zostanie żywy „cywil”. Hi, hi, hi … Reszta Polaków ma tylko prawo i obowiązek się modlić.

  Pan nasz, Jarosław Kaczyński, dziewic wiecznie niepokalany, niech żyje. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Kolejny przekręt z polskim przemysłem

  Decyzja o fuzji polskich firm paliwowych jest, moim zdaniem, jednym z największych przekrętów po upadku peerelu. Miałem nadzieję, że dobijanie polskiego przemysłu już się zakończyło, ale to były tylko złudzenia. W białych rękawiczkach unijnych polskie białe kołnierzyki znowu zarobić chcą miliardy kosztem dobra wspólnego i wyprzedaży polskich dóbr zagranicznym „inwestorom”.

  Połączenie firm z większościowym udziałem państwa odbywało się pod hasłem nadania temu połączonemu tworowi siły i mocy wielkiego kapitału. Państwo polskie jednak musi wpuścić przy tym połączeniu obcy kapitał do rafinerii gdańskiej, w której utraci większościowy pakiet kontrolny, i musi sprzedać trzysta stacji benzynowych Lotosu. Aha! Państwowe firmy tracą wyłączność na handel paliwami lotniczymi w Polsce, co w kontekście planów budowy super lotniska jest co najmniej dziwne, zwłaszcza że państwo ma podobno wybudować terminal do przyjmowania paliwa lotniczego w porcie w Szczecinie i oddać go w użytkowanie zagranicznemu „inwestorowi”. Dziwne. Hi, hi, hi … Śmierdzi na kilometry.

  Przypomina mi się historia z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to dzisiejszy prezes NBP był ministrem od wydawania koncesji na międzynarodowy obrót paliwami w Polsce. Pan Adaś tak myślał, że wymyślił numer życia. Chamski to był numer z tą koncesją, ale przecież nic się nie stało. Pan przecież nie wiedział, że oddał komuś miliardy nowych złotych w perspektywie wielu lat. No i to nie on był winien. Dzisiaj to nie on odpowiada za wypłacanie dwom paniom razem około stu tysięcy złotych miesięcznie z banku, który należy do Polaków. Kabaret to jest, bo i uroda tych pań jest kabaretowa. Hi, hi, hi …

  Problem jest bardzo poważny, a zajmują się nim jedynie politycy Konfederacji, Polacy natomiast chyba doznali zbiorowej zapaści i stracili rozum. Skoro przez tyle lat utrzymaliśmy silne firmy paliwowe w ręku polskim, to po co to niszczyć?

  Piotr Tomski

No i mamy prezydenta połowy Polaków

  Liczyłem na przegraną Andrzeja Dudy w wyborach. Niestety, pęknięcie Polski na połowę okazało się minimalnie przesunięte na korzyść PiS albo postarano się, żeby to pęknięcie przesunąć lekko w stronę PiS. Hi, hi, hi … Nie wierzę w stuprocentową uczciwość członków komisji wyborczych i nie wierzę w uczciwe zwycięstwo Dudy. Nie jest to nawet do końca kwestia wiary, bo są namacalne dowody wyborczych przekrętów, które mniej więcej pokrywają się z poziomem przewagi Dudy.

  Wylało się morze słów po wyborach i nie ma sensu tego powtarzać, zwłaszcza że w tej chwili istotna naprawdę jest tylko przyszłość w kontekście tego pęknięcia Polski. Mam wrażenie, że tym razem podziału Polaków na dwa plemiona już nie da się złagodzić. Nie da się łatwo zapomnieć tego, co robiła TVP w czasie wyborów, co mówił sam Duda o LGBT i opozycji gorszej od koronawirusa oraz nie da się zapomnieć tego, co zrobił rząd w czasie kampanii wyborczej. Najgorsze jednak jest to, co powiedziano już po wyborach, kiedy fala pogardy dla połowy Polaków nieprzychylnej Dudzie wylała się w Internecie. Tragedia narodowa.

  Nigdy nie gardziłem ludźmi mniej wykształconymi czy posiadającymi … mniejsze zasoby wiedzy. Wychowany w czasach peerelu nauczony zostałem szacunku dla pracy i ludzi pracy. Dlatego jest mi bardzo przykro, że pęknięcie Polski zostało połączone właśnie z poziomem intelektualnym Polaków, bo tego podziału nigdy się nie zasypie. I ten podział jest zbrodnią pomagdalenkowej mafii z Wielkim Strategiem z Żoliborza na czele, który zjednoczył ponownie „lud pracujący miast i wsi”.

  Piotr Tomski