Czarna rewolucja w USA

  Kiedyś przeczytałem książkę pod tytułem „Bolszewicy w polskim dworku”. Nie pamiętam nazwiska autora i książka może nie była arcydziełem, ale przypomniała mi się właśnie teraz, bo opowiada o wprowadzaniu rewolucji na ziemiach polskich w 1920 roku, kiedy bolszewicy z armią czerwoną weszli do naszej młodej ojczyzny. Totalna dzicz rabowała wszystko.

  Policjanci w USA popełnili zbrodnię, za którą powinni ponieść karę bezwzględną. Dla mnie nie podlega ta sprawa żadnej dyskusji. Protesty społeczne w związku z tą sprawą są uzasadnione i w pełni bym się w nie zaangażował, gdyby dotykały policji, władz państwowych czy polityków. Czarna rewolucja jednak jest czymś zupełnie innym. Niestety. Mamy kolejny raz zmarnowaną okazję do naprawy świata, bo kolejny raz skutki uboczne rewolucji, zwane koniecznymi ofiarami, przysłoniły zakładane cele rewolucji.

  Skala kradzieży, pobić i zniszczeń jest porażająca. Na początku rozumiałem te zdarzenia, ale teraz chaos jest już tak niebezpieczny, że zrozumiem coś, co może być przyczyną wielu zbrodni, czyli zrozumiem wprowadzenie wojska do amerykańskich miast. Myślę też, że wielu rozsądnie myślących ludzi również oczekuje dzisiaj w tych amerykańskich miastach wojska na ulicach.

  Boję się też podobnych zdarzeń w Polsce. Policja polska przesadza w swoich interwencjach wobec szarych obywateli, a szarzy obywatele zaczynają czuć „zmęczenie” kryzysem ekonomicznym wywołanym nadmierną reakcją władz państwowych na epidemię. Boję się teraz, że któraś interwencja może być iskrą do polskiej rewolucji antypisowskiej. Poziom polskiej nienawiści może popłynąć z polską krwią, bo jest naprawdę wysoki.
  Piotr Tomski

Wyborcza gra w chowanego

  Kiedy już wydawało się, że sprawa wyborów prezydenckich się konkretyzuje, to okazało się znowu, że nic o wyborach nie wiemy. Podobno wszystko było uzgodnione, ale teraz tylko Konfederacja konsekwentnie dąży do szybkiego przeprowadzenia procesu wyborczego. Nie wiem, o co chodzi w tej zabawie w chowanego, ale najgorsze jest to, że większość uczestników tej zabawy chyba też nie wie, o co im samym chodzi w danym momencie.

  Zapisywałem się na listę wyborców zagranicznych już na dziesiątego maja i zawiadomiono mnie, że wybory w moim okręgu wyborczym odbędą się właśnie tego dnia, po czym jeszcze raz zawiadomiono mnie, że jednak wybory się nie odbędą i mam zapisywać się jeszcze raz. Pomijam już kwestię powagi państwa polskiego, ale odpowiedzialności klasy politycznej za państwo pominąć się nie da, a o zmarnowanych siedemdziesięciu milionach złotych nie da się zapomnieć. Chowajcie się politycy dalej. Jeśli dobrze się schowacie, to już nigdy nikt was nie znajdzie i będzie panował w Polsce święty spokój. Hi, hi, hi …

  Zabawnie zabrzmiał wczoraj Wielki Strateg z Żoliborza, kiedy straszył siłą państwa tych, którzy spowalniają wybory prezydenckie. Sam zepsuł system prawny w Polsce, co uniemożliwiło przeprowadzenie wyborów w wyznaczonym terminie, a teraz straszy innych jakimiś konsekwencjami za postępowanie zgodne z prawem. No i arbitralnie wyznacza termin wyborów, do czego nie ma żadnego prawa.

  Polska już przerobiła wielu takich pajaców w swoich dziejach i przerobi również tego z Żoliborza. Żal jest tylko straconego czasu i straconych miliardów złotych na wykarmienie całej kamaryli tego pajaca, bo wszystko mogło od dawna służyć rozwojowi Polski. Znowu straciliśmy pięć lat na grę w chowanego.

  Piotr Tomski  

Polska w stanie niemocy

  W Polsce zarobki przeciętnych pracowników są na poziomie jednej trzeciej zarobków pracownika z Europy Zachodniej. Kiedy podnosi się ten problem, odzywa się rzesza pracodawców, ekspertów i polityków, która twierdzi, że tak musi być. Musi? No właśnie.

  Jedynie niektórzy politycy lewicy uważają, że należy w Unii Europejskiej przyjąć unijną płacę minimalną. W Polsce z całą pewnością by znaleziono sposoby na ominięcie wypłacania minimalnej pensji, ale może nawet nie ten problem jest najważniejszy. Polscy, uczciwi przedsiębiorcy w większości przypadków nie mieliby środków na takie wypłaty dla swoich pracowników. Czy zatem wstępne twierdzenie, że w Polsce muszą być niskie płace, jest słuszne? Nie. Znajdzie się rozwiązanie.

  Pierwsze pieniądze dla polskiego pracownika można znaleźć w płaconych podatkach i innych opłatach budżetowych. Otóż samo wprowadzenie właściwej ulgi podatkowej już podniosłoby wynagrodzenie o kilkanaście procent, a niższa opłata na ZUS od najniżej uposażonych również powinna dać następne procenty wzrostu pensji.

  Drugi element dotyczy finansów przedsiębiorstwa w Polsce i jest to bardzo drogi kredyt na działalność oraz koszty obsługi bankowej.  Z moich informacji wynika, że różnica pomiędzy kosztem kredytu dla przedsiębiorcy w Polsce a w Europie Zachodniej wynosi ponad pięć procent. Ile z tego można przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń? Podzieliłbym na pół oszczędność na uczciwym kredycie i każdy byłby zadowolony. Mamy dalszy wzrost wynagrodzenia.

  Trzeci czynnik podnoszący wynagrodzenie jest chyba najważniejszy, ale i najtrudniejszy dla wszystkich. Chodzi mianowicie o organizację pracy w Polsce. W Polsce jednak traci się zbyt dużo czasu i tak zwanej energii na działalności zbędne. Hi, hi, hi … Wylano na ten temat morze słów, dlatego ograniczę się do mojego procentowego osądu. Wzrost wydajności pracy w Polsce może podnieść wynagrodzenia o dwadzieścia procent – moim zdaniem. Prowadzi to wprawdzie do dodatkowego bezrobocia na dość dużą skalę, ale z bezrobociem walczyć jest łatwiej, niż walczy się z nieróbstwem.

  Wymienione powyżej proste czynniki pozwoliłyby podnieść wynagrodzenie przeciętnego pracownika w Polsce o czterdzieści albo pięćdziesiąt procent. Gdzie szukać dalej? Myślę, że jednak należy szukać u pracodawcy i to jest przykre. Najwięcej problemów generują w tym obszarze pracodawcy spoza Polski, którzy oszczędzają na wynagrodzeniach produkując na światowe rynki, ale nie są bez winy także Polacy zatrudniający Polaków. Niestety. Ograniczenie dochodów przedsiębiorców w relacji do wynagrodzeń pracowników będzie w przyszłości konieczne albo dojdzie do zamykania takich działalności.

  Jestem przekonany, że polska niemoc finansowa musi niedługo zakończyć swój żywot, chyba że wkroczymy ponownie do świata „wschodnich” rozwiązań ekonomicznych, w którym żyliśmy blisko pięćdziesiąt lat od ostatniej wojny. Polacy chyba jasno deklarują swoje aspiracje i to jest najważniejsze. Polacy już poznali życie poza Polską i mogą teraz w Polsce poznane porządki wprowadzać bez polityków, ekspertów czy dziwnej proweniencji biznesmenów.

  Piotr Tomski

Władza PiS się dopełniła

  Wielki Strateg z Żoliborza zrealizował dzisiaj swoje największe marzenie i ma kontrolę nad wszystkimi ośrodkami władzy w państwie polskim. Hi, hi, hi … Sąd Najwyższy padł. Hi, hi, hi …

  Kiedy dowiedziałem się o nominacji na prezesa dla pani Manowskiej, to dla mnie osobiście najważniejszym pytaniem było: jakie rosołki potrafi gotować ta pani? Od jakości rosołków bowiem zależeć będzie pozycja pani prezes w hierarchii ważności personalnej w obozie władzy. Pani prezes z Trybunału Konstytucyjnego dzięki smacznym rosołkom została odkryciem towarzyskim i teraz może wszystko. Hi, hi, hi … Pani Manowska może zaskoczy pomidorówką albo ogórkową? Wielki Geniusz z Żoliborza jest przecież tradycjonalistą i domatorem, to może staropolskie zupy go przekonają. Zobaczymy.

  Władza posła Kaczyńskiego dopełniła się dzięki przejęciu Sądu Najwyższego, ale tak naprawdę to już większego znaczenia może nie mieć. PiS rozsypuje się od wewnątrz, a sondażowe poparcie dla prezydenta Dudy topnieje niczym śnieg w maju. Czołowi politycy PiS zaczynają demonstracyjnie gardzić Polakami i przede wszystkim kłamać prosto w oczy telewidzów czy dziennikarzy zadających niewygodne pytania. Sytuacja robi się dramatyczna, bo ekonomiczne położenie większości Polaków wymaga podjęcia poważnych działań ze strony władz państwowych, natomiast przedstawiciele tych władz zajmują się propagandą nieistniejących sukcesów i zatajaniem dowodów własnych przekrętów.

  Wobec powyższego marzenie posła Kaczyńskiego potrwa do sierpnia i zakończy się prawdopodobnie ostatniego dnia urzędowania prezydenta Dudy podpisaniem aktów ułaskawienia dla wszystkich kolegów z PiS za wszystkie przestępstwa popełnione w latach 2015 – 2023. Hi, hi, hi … Będzie to prawdziwe dopełnienie władzy PiS, bo przecież w 2015 roku po wyborach parlamentarnych od ułaskawienia „niewinnego” pana Kamińskiego z „niewinnymi” wspólnikami zaczęło się rządzenie PiS.

  Piotr Tomski

Nie chcemy ciągle widzieć klęski gospodarczej

  Niedawno w ramach rekreacji pojechaliśmy na wycieczkę wokół Keflaviku i zobaczyłem stojące bez tablic rejestracyjnych setki samochodów z wypożyczalni wokół lotniska. Nie ma szans na uruchomienie tych samochodów, a za rok ten sprzęt będzie nadawał się na złom. Dla branży turystycznej na Islandii to nie jest już kryzys, to jest klęska. Puste hotele, stojące autokary i niewielki ruch w większości restauracji oraz bezruch w dziesiątkach sklepów z pamiątkami dopełniają obraz upadku.

  Podobno pięćdziesiąt tysięcy ludzi zostało bezrobotnymi od początku epidemii do końca kwietnia, natomiast do końca maja statystyka może być jeszcze gorsza, mimo że branże poza turystyką funkcjonują właściwie normalnie. Ryby w każdym razie się łowi i aluminium się produkuje. Hi, hi, hi … No i nastroje społeczne właściwie nie są złe, bo epidemia zabrała na Islandii dziesięć osób, ale nikt głośno nie chce mówić o spadku PKB czy właśnie upadku turystyki. To zawieszenie i oczekiwanie jest stanem nadziei, ale też wiary w rządzących polityków, którzy odwrotnie od polskich polityków nie są aktywni w mediach, natomiast autentycznie pracują nad sposobami wyjścia z tej klęski.

  Wiara czyni cuda, jak mówi klasyk, tyle że w Polsce już chyba nawet rząd nie wierzy w swoje deklaracje.

  Piotr Tomski

Twój pedofil jest lepszy od mojego

  Doszło w telewizji rządowej do licytacji na wartość prezentowanych przypadków pedofilii z filmem braci Sekielskich. Zdarzenie żenujące i przykre, bo problem jest ogromny i nie powinien mieć barw politycznych, a właśnie polityczna telewizja w takie barwy pedofilię ubrała kolejny raz.

  Przyzwoici ludzie mają obowiązek wziąć udział w rozwiązywaniu problemu pedofilii. Nikt nie ma prawa powiedzieć, że ten problem go nie dotyczy, bo w mniejszym lub większym zakresie większość Polaków płaciła na różne czynności w Kościele katolickim i większość Polaków finansuje celebrytów czy artystów poprzez oglądanie ich lub kupowanie ich produktów artystycznych. Niestety, skala działalności i wzajemnych uwikłań tych złych ludzi jest przerażająca.

  Przerażające są również fakty prezentowane w obu filmach, które dotyczą działalności prokuratur. Prokuratury są wspólnym elementem obu filmów. Po roku od emisji pierwszego filmu braci Sekielskich prokuratorzy zrobili postępy w pracy, bo dowiadujemy się o ich pomocy informacyjnej dla Kościoła, czyli dowiadujemy się o przekazywaniu materiałów z postępowań sprawcom i ich instytucjonalnym współpracownikom. W filmie redaktora Latkowskiego jest podobnie i słyszymy, że prokuratorzy nie stosują nawet aresztu wobec biznesmenów podejrzanych o pedofilię i gwałty, natomiast policja ochrania ich biznesy.

  Kilka lat temu była ogromna afera pedofilska na Wyspach Brytyjskich, w której udział wzięli również celebryci i którą również tuszowały służby państwowe. Polska zatem nie jest wyjątkowa w skali świata, ale Polacy muszą otrząsnąć się z kościelnej ciemnoty i ślepej fascynacji światem mediów. Polacy muszą rozsądnie i otwarcie mówić o każdym pedofilu, a przede wszystkim żądać publicznie wyjaśnień każdej sprawy.

  Na Islandii również istnieje pedofilia, ale tutaj nawet rządy upadają, kiedy ktoś nieostrożnie udzieli wsparcia pedofilowi. Hi, hi, hi … Poprzedni rząd upadł, bo ojciec ówczesnego premiera nieświadomie poręczył za pedofila, który odbył karę i chciał wrócić do normalnego życia po kilku latach „pozbawienia honoru”. No właśnie. A niektórzy twierdzą, że Islandia jest krainą zdemoralizowaną do szpiku kości. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Zaskoczenie w obozie władzy

Pewien redaktor z telewizji rządowej napisał gdzieś na portalu tej telewizji, że prezydent Duda po prostu przegra wybory, jeśli rządzący się nie ogarną i nie znajdą odpowiedniej koncepcji na nowe otwarcie kampanii. No cóż! Prorok jakiś to jest. Oni już niczego nie są w stanie znaleźć. Oni już niczego nie widzą po ostrym cieniu mgły. Hi, hi, hi …

W obozie władzy znowu pojawiła się ta początkowa pewność, że prezydent Duda nie wygra tych wyborów. Kampania opierała się o wartość władzy samej w sobie dzięki zastraszeniu epidemią, ale ile można się bać o socjalne bezpieczeństwo, skoro i tak tego bezpieczeństwa już nie ma, a raczej Polacy muszą go szukać poza granicami Polski. Dziwne zaskoczenie w obozie władzy mamy, chociaż większość obserwatorów sceny politycznej w Polsce mówiła o spadku poparcia dla PiS w miarę upływu czasu epidemicznego.

Winnego za ten stan rzeczy w obozie władzy nawet nie trzeba szukać, bo jest poseł Gowin. Hi, hi, hi … Z punktu widzenia przeciętnego członka Zjednoczonej Prawicy ta wina jest bezsporna, a kara za tę zbrodnię powinna być tylko jedna. Niestety. Moim zdaniem Gowin chyba stracił orientacje w sytuacji i się pogubił w planach, bo nie sądzę, żeby intencjonalnie doprowadził do porażki Dudy. Nie wiem zapewne wszystkiego, ale ambicje tego polityka już kilka razy doprowadziły go do ogromnych błędów. Tak. A kara będzie jedna. Hi, hi, hi … Pan Zbyszek – minister – już nad karą pracuje.

Wspomniany redaktor z telewizji zawsze mnie śmieszył, ale tym tekstem pokazał, że potrafi jeszcze pomyśleć i alarmować. Większość funkcjonariuszy medialnych przyklepuje bzdury powtarzane przez polityków PiS i toczy się razem z nimi w przepaść. Mam nadzieję, że pan redaktor u swoich nie jest w ogóle czytany. Hi, hi, hi … Swoją drogą to Wielki Strateg z Żoliborza nie odpuszcza takich krytycznych tekstów w mediach rządowych, chyba że dał na nie wcześniej zgodę, licząc na opamiętanie swoich poddanych.

Piotr Tomski

Wojna z PiS na wielu frontach

Rywalizacja w wyborach prezydenckich zamieniła się pod koniec poprzedniego tygodnia w wielofrontową wojnę z PiS, którą prowadzi już chyba razem reszta Polaków. Hi, hi, hi … Zapewne o to chodziło wszystkim, a wyznawczyni miłości w polityce musiała zrezygnować z kandydowania w wyborach, bo psuła zakres wojny.

Otwarcie nowego frontu wojny na szeroko pojętym odcinku kultury masowej jest dla PiS bardzo niebezpieczne, zwłaszcza że zbiegło się z ponownym objawieniem pieszczocha ludzi masowej kultury na horyzoncie wyborczym, czyli wystartował z hukiem pan Trzaskowski. Hi, hi, hi … Nie wiem, czy Platformę stać na tak szerokie wpływy, ale widzę w tym zbiegu okoliczności coś podejrzanego.

Druga odsłona potwornego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele katolickim odgrzała problem, który PiS obiecywał dokładnie zbadać, a okazało się po roku, że prokuratura wspiera informacyjnie władze kościelne poprzez udostępnianie im materiałów z postępowań karnych. To już nie są żarty. To jest współudział w tuszowaniu przestępstw, bo nikt nie wie, do czego hierarchowie kościelni wykorzystują wiedzę z postepowań, natomiast z filmu wiemy, że kryją pedofilów, chowają ich po zakonach lub szpitalnych kaplicach i zmieniają im parafie. Wojna religijna z PiS jest nieunikniona, ponieważ to po pierwszym filmie braci Sekielskich rok temu Wielki Strateg z Żoliborza powiedział, że Kościół katolicki to jest Polska.

Korupcyjne wątki w PiS stają się coraz głośniejsze, a zmiany prawne związane ze specjalną ustawą epidemiczną zwalniają polityków PiS z odpowiedzialności karnej za przekręty przy zakupach sprzętu medycznego. Bohaterowie walki z epidemią powoli okazują się zwykłymi oszustami i naciągaczami, którzy zarobili miliony na dotacjach, zakupach bezprzetargowych i dostawie towarów bez odpowiednich atestów.

Teraz już tylko patrzeć, jak przyjdzie moment, w którym na tej wielofrontowej wojnie padną pierwsze strzały z karabinów. Żadna ze stron nie wytrzyma długo tego napięcia, a poziom wzajemnej nienawiści staje się autentyczny – przynajmniej w społeczeństwie.

Piotr Tomski

Rafał i co dalej

Decyzja Platformy Obywatelskiej o wystawieniu nowego kandydata w osobie Rafała Trzaskowskiego jest krzykiem rozpaczy partii jeszcze niedawno rządzącej. No cóż! Zakładam, że może w drugiej turze wyborów prezydenckich będę musiał głosować na tego pana. Tfu! Hi, hi, hi … Z zaciśniętymi zębami, z drżącymi dłoniami i z rozkołatanym sercem oddam głos na każdego, kto nie jest Andrzejem Dudą.

Ideowość kandydata Trzaskowskiego jest bez wątpienia zerowa, tyle że ideowość pozostałych kandydatów jest na poziomie podobnym, może wyjąwszy kandydata Bosaka z jego narodowym zacięciem. Wobec powyższego będzie się liczyła wyłącznie kreacja medialna kandydata, a to z kolei stawia kandydata Trzaskowskiego bez wątpienia w czołówce wyścigu. Trzaskowski już w wyborach warszawskich pokazał, jak potrafi w mediach zamieszać. Moim zdaniem, pozostali kandydaci już mogą się bać.

Jest jednak jeszcze druga możliwość w związku z upadkiem notowań pani Kidawy-Błońskiej, którą musimy brać pod uwagę. Myślę mianowicie o trwałym rozproszeniu elektoratu KO na kandydata Hołownię i kandydata Kosiniaka-Kamysza. W takiej sytuacji i Salomon z pustego nie naleje. Będzie koniec kandydata Trzaskowskiego. Zobaczymy.

Mam też małą nadzieję w nowym układzie na zjednoczenie całej opozycji wokół jednego, najsilniejszego kandydata, którym może zostać już niedługo śliczny Rafał. Po co czekać na drugą turę, kiedy można wypunktować Dudę w pierwszej.

Przykro mi jest tylko z jednego powodu: Pan Trzaskowski mnie zablokował na Twitterze, chociaż nie wymieniliśmy ze sobą ani jednego zdania. Hi, hi, hi … Jeśli tak się traktuje ludzi o innych przekonaniach politycznych, to niczego dobrego to nie wróży. Rozumiem blokadę mojej skromnej osoby przez posła Tarczyńskiego, po którym niczego mądrego się nie spodziewam, ale unikanie sporów przez wydawałoby się otwartych i rozsądnych ludzi typu Radosław Sikorski czy Tomasz Lis jest dziwne. Hi, hi, hi … No właśnie. Rozsądnych? Otwartych?

Piotr Tomski

Poważna zamiana niepoważnych kandydatów

Dzisiaj dowiedzieliśmy się nagle, że Platforma Obywatelska znana ostatnio jako KO wymieni kandydata w wyborach prezydenckich. Szok! Hi, hi, hi … Napiszę tak: lepiej jest zrobić coś późno niż wcale. Żartowałem, oczywiście, z tym szokiem i z tym lepiej.

Ująwszy rzecz nieco poważniej, to kandydatka KO w wyścigu do pałacu prezydenckiego nie była dobrym „prawyborem” koalicji. Nikt nawet nie musiał się wysilać, żeby w sondażach wyborczych zeszła na koniec liczącej się stawki, a powiedzmy sobie szczerze, że wśród kandydatów jakichś specjalnych asów nie ma. Rozumiem, że wyborcy KO byli zwolennikami bojkotu dotychczasowych wyborów, ale poziom poparcia rzędu dwóch procent był żenującą klęską.

Kandydat Nowej Lewicy również powinien być wymieniony. Robert Biedroń jest kandydatem, do którego polskie społeczeństwo jeszcze nie dojrzało. Hi, hi, hi … Pojawiła się okazja i kandydat powinien zaspokoić polską niedojrzałość obyczajową, a pod względem ideowym dobrych ludzi na lewicy przecież nie brakuje. Weźmy takiego pana Zandberga. Prawdziwy to jest komunista i stare pokolenie peerelowskich działaczy obudzi na pewno. Hi, hi, hi … Może i pół elektoratu PiS wróci do lewicy. Hi, hi, hi …

Miało być poważnie, ale sytuacja nie skłania do powagi, bo po „ostrym cieniu mgły” także kandydat PiS powinien być wymieniony. Śmieją się z niego już wszyscy, chociaż nie wszyscy robią to oficjalnie ze strachu przed karzącą ręką Wielkiego Stratega z Żoliborza. Hi, hi, hi … Może Wielka Beata powinna wrócić do gry i stanąć do rywalizacji?

Piotr Tomski