Mejzą być

  Chciałbym złożyć wniosek do Sejmu, żeby wprowadzić wyjątek do kodeksu karnego, który przewidywałby karę śmierci za bycie Mejzą. Pomysł tak samo dobry, jak ten z dożywociem za aborcję. Hi, hi, hi …

  Wielce Szanowny Pan Poseł Łukasz Mejza został bezpardonowo zaatakowany za chęć pomagania ludziom ciężko chorym, dla których zwykli lekarze nie mieli już żadnych propozycji. Nie jest ten pan lekarzem i nie mógł w ogóle ocenić tego, co robił pod wpływem uleczonego wspólnika. Uwierzył. Czy za wiarę będziemy Pana Posła karać? Nigdy!!!

  Jakiś poseł z PiS zaczął nawet dowodzić, że „szeptuchy” na Podlasiu też pomagają chorym i w zasadzie można zorganizować wyjazdy do nich z całej Polski w celu leczenia przypadków beznadziejnych, co z całą pewnością pomogłoby polskiej służbie zdrowia. Jedni do „szeptuch”, drudzy na mszę do kościoła i problemy zdrowotne Polaków zostaną rozwiązane. Szczepionki są niepotrzebne w takiej sytuacji nikomu.

  Zastanawiałem się często, gdzie jest granica absurdu w tłumaczeniu niegodziwości pisowskich działaczy. Takiej granicy już nie ma. Skoro można oszukiwać, ćpać, fałszować dokumenty czy po prostu kraść publiczne pieniądze, to chyba wszystko jest dopuszczalne. Prokuratury w całej Polsce nie kiwną palcem w kierunku pisowców, a telewizja publiczna odwróci każde doniesienie o nich na ich korzyść. Przyzwoitym ludziom pozostaje zatem przyglądać się temu zjawisku i czekać, aż pisowcy zażrą się sami albo poddadzą się super terapiom z komórek macierzystych, po czym znikną za dotknięciem różdżki czarodzieja Jarosława z Żoliborza.

  Piotr Tomski

Islandia z nowym – starym rządem

  Po wyborach parlamentarnych pojawiły się duże zastrzeżenia do prawidłowości ich przeprowadzenia, ale parlament samodzielnie uznał się za prawidłowo wybrany i już, koniec i cisza w pospólstwie. Hi, hi, hi … A my w Polsce narzekamy na polityków.

  Wyniki ostatnich wyborów spowodowały, że koalicja trzech partii islandzkich stworzyła rząd w nieco innym składzie od poprzedniego, ale kluczowe stanowisko premiera zajmie pani Katrín Jacobsdóttir, co gwarantuje kontynuację dotychczasowej polityki niemocy. Rząd nie ma mocy sprawczych do zahamowanie korupcji, nie ma mocy zatrzymania w kraju dochodów z hodowli łososi w islandzkich fiordach i nie ma mocy do naprawy służby zdrowia na Islandii. Islandzka Partia Niepodległości dalej okupuje główne ośrodki decyzyjne i dalej „ po trzydziestu latach nikt na Islandii nie zostanie sędzią bez namaszczenia tej partii”. I wszyscy mają być zadowoleni.

  Nie potrwa długo funkcjonowanie państwa na zasadzie: my kradniemy i wam pozwalamy kraść. Podstawowy powód jest w tym, że musi być coś do kradzieży. Platforma Obywatelska w Polsce wcieliła w życie podobny model państwa liberalnego i wiemy, czym to się skończyło. PiS przynajmniej kradnie i nie pozwala kraść innym. Hi, hi, hi …

  Turystyka na Islandii została mocno poturbowana przez pandemię i nie wiem, czy podniesie się z popiołów w przyszłym roku. Wyprzedaż strategicznych dóbr narodowych (sieć światłowodowa, firmy finansowe obsługujące płatności kartami i zakupy ratalne) też nie wróży niczego dobrego. A ja tak mocno pokochałem Islandię. Hi, hi, hi … Czy znowu czeka nas emigracja?

  Piotr Tomski

I znowu komunii nie będzie

  Koronawirus puka do drzwi setek tysięcy Polaków, a rząd polski wprowadza pod koniec listopada ograniczenie liczby gości na komunii organizowanej dla dzieci. Ten ponury żart w obliczu śmierci setek moich rodaków codziennie, zwłaszcza wobec poważnych zakażeń w mojej rodzinie, nie jest śmieszny.

  Nie jestem zwolennikiem obowiązkowych szczepień, chociaż sam przyjąłem już trzecią dawkę i uważam, że wszyscy powinni się zaszczepić z zachowaniem ostrożności w przypadkach jakichkolwiek zagrożeń powikłaniami. Nie jestem zwolennikiem noszenia maseczek, ale całkowita ich eliminacja z pomieszczeń zamkniętych jest nielogiczna. Nie jestem zwolennikiem lockdownów, ale swoboda ruchu ludzi musi być ograniczana i przede wszystkim kontrolowana. Higiena, odkażanie i dystans między ludźmi wspieram w całości.

  Przy propagowaniu powyższych przekonań mielibyśmy w Polsce zapewne inną sytuację epidemiczną, ale mamy, niestety, problem ogólnonarodowy. Jak teraz z niego wyjść? Obawiam się, że ograniczanie liczby gości na imprezach już w niczym nie pomoże. Obawiam się, że na dzisiaj jedynie najtwardszy z dotychczasowych lockdown mógłby zatrzymać rozwój pandemii w Polsce.

  Służba zdrowia znowu została oparta o najgłupszą metodę, którą można sprowadzić do podstawowej zasady: liczy się tylko covid. Znowu umrą setki tysięcy Polaków chorych na inne choroby, a następne setki tysięcy zostaną skazane na niepotrzebne cierpienia. Ktokolwiek, kto jeszcze wspiera politykę PiS, powinien natychmiast zmienić lekarza i pójść do psychiatry.

  Piotr Tomski

Podzielić się odpowiedzialnością

  Propozycja marszałek Witek złożona opozycyjnym partiom jest zagrywką bardzo ciekawą i oryginalną, bo pierwszy raz PiS chce wysłuchać pomysłów na ograniczenie skutków pandemii w Polsce, których samo nie wymyśliło. Ta koncyliacyjna postawa pani marszałek budzi moje najgorsze podejrzenia. Hi, hi, hi …

  PiS odpowiada za śmierć „nadliczbowych” dziesiątek tysięcy Polaków. Wiemy już, że znowu umrą tysiące ludzi, którzy po prostu nie otrzymają odpowiedniej pomocy medycznej, ponieważ z powodu pandemii nie będzie działała zwykła służba zdrowia. System, który nie sprawdził się rok temu, działa do dzisiaj, a odpowiedzialność za ten stan rzeczy miałaby ponieść również opozycja. Po proponowanym spotkaniu pisowskie media miałyby jeden przekaz: opozycja nie ma pomysłu na pandemię.

  Często powtarzane są słowa marszałka Grodzkiego o zmianach strukturalnych w szpitalach, które doprowadzą do likwidacji wielu łóżek szpitalnych w Polsce. Tak. Brzmi to dziwnie w kontekście pandemii, ale służba zdrowia się zmienia, zmieniają się technologie medyczne w leczeniu, diagnozowaniu i wykonywaniu zabiegów. Nie ma potrzeby utrzymywania tylu łóżek szpitalnych przy tych zmianach, ale jest to tendencja światowa. Na Islandii na przykład w ciągu czterdziestu ostatnich lat statystyczna liczba łóżek szpitalnych spadła o sześćdziesiąt pięć procent.

  Wszelkie rozmowy z PiS nie mogą się odbywać, jeśli nie będą się zaczynały od żądania wyjaśnień tego, co już PiS zepsuło bezpowrotnie w kilku obszarach działalności państwa. I żadnych pomysłów opozycji nie należy im podawać poza jednym: dymisja i przedterminowe wybory.

  Piotr Tomski

Złapali i zabrali

  Weekend został zrobiony przez jedną wiadomość i ja dlatego nie mogę przejść obok niej obojętnie. Donald Tusk stracił prawo jazdy za przekroczenie szybkości w terenie zabudowanym. Stracił. Postąpił źle i został przykładnie ukarany.

  Nie będę hipokrytą i nie napiszę, że nigdy prawa jazdy nie straciłem. Hi, hi, hi … Ostatni mandat za przekroczenie szybkości zapłaciłem pięć lat temu (dwa tysiące złotych po przeliczeniu, a nie jakieś tam pięćset złotych) i mam nadzieję, że to był ostatni mandat. Hi, hi, hi … Za kierownicą wstępował we mnie demon. Przypuszczam, że połowa kierowców na świecie mogłaby napisać podobne słowa, po czym mogłaby posypać głowę popiołem i wyrazić ubolewanie.

  Przekraczanie dozwolonej szybkości jest złe i to nie ulega wątpliwości, zwłaszcza kiedy dochodzi do tego w terenie zabudowanym przy dość intensywnym ruchu. Jest w tym przypadku kilka dodatkowych czynników, które wpływają na ocenę rzeczywistego zagrożenia, ale wszelkie usprawiedliwianie kierowcy w tej sprawie jest błędem. Musimy zrozumieć, że zabawę i ryzyko powinniśmy przenieść na wyznaczone do tego miejsca: tory wyścigowe i niemieckie autostrady.

  Przy przełożeniu tej sprawy na polską politykę nie mogę jednak zachować powagi. Rządzi Polską facet, który nigdy nie miał prawa jazdy i do tego bez uprawnień niedawno sterował łodzią, a podobno nie może rządzić Polską ten, który przekroczył dozwoloną szybkość i stracił chwilowo prawo jazdy. Polski cyrk.

  Piotr Tomski

Granica opustoszała i co dalej

  Pojawiło się podstawowe pytanie wobec odejścia migrantów z granicy: dlaczego? Czy pomogły armatki wodne i ewentualne zbiorowe przeziębienie? Czy może rozmowy przywódców europejskich? Ja nie mam pojęcia. Hi, hi, hi …

  Nie wiem, ile jeszcze można udawać, że polityka polskiego rządu w sprawie imigrantów na polsko-białoruskiej granicy jest właściwa, skuteczna i prowadzi do jakiegoś racjonalnego rozwiązania. Budowa muru jako panaceum na nieszczelność granicy jest dowodem kompletnego odjazdu władz. Nigdzie nie pomogły takie zabezpieczenia i nie zapobiegły ruchom migracyjnym, które po prostu przystosowują się do nowych warunków i taki mur z łatwością pokonają, ponosząc ewentualnie jakieś większe ryzyko czy wysiłek.

  Koszty tego, co robi i planuje polski rząd w związku z tą sytuacją, są tak wysokie, że Polacy powinni szybko rozpocząć obywatelskie działania zapobiegawcze. Procedury postępowania z migrantami muszą być stosowane i przy ich przyspieszeniu będą o wiele tańsze od samego muru. Jeśli nawet opłacimy loty tych ludzi do krajów pochodzenia, to wydamy na to kilka milionów w sakli roku, natomiast mur i jego obsługa będzie kosztował wiele miliardów złotych. Polska musi tylko działać szybko i w majestacie prawa.

  Rozumiem, że polskie władze nie chcą rozmawiać z Łukaszenką, bo go nie uznają. I co z tego wynika? Nic. Jeśli nie uznajemy Łukaszenki, to już powinny być złożone odpowiednie zawiadomienia do trybunału w Hadze. Czy polski rząd i cała Europa nie stoi przypadkiem w jakimś rozkroku? Dogadanie się z dyktatorem było konieczne, jeśli pozwalamy mu spokojnie robić interesy z całym światem. Było również konieczne, bo zimy nikt by nie przeżył.

 Co będzie dalej? Rząd straci resztki sondażowej przewagi i upadnie. Hi, hi, hi … Wielki Guru z Żoliborza straci resztki sił i przyjdzie wolność.

  Piotr Tomski

Rozmowy o Polsce

 Kanclerz Niemiec i prezydent Francji podjęli w ostatnim czasie rozmowy z prezydentem Putinem i prezydentem Łukaszenko na temat problemów z imigrantami na granicach unijnych. Tak zupełnie przypadkiem dotyczy to Polski, o której znowu mówi się bez udziału Polaków. Wstaliśmy z kolan i leżymy pod stołem. Hi, hi, hi …

 Fundamentaliści religijni ustawiają prawo w Polsce, pseudo nacjonaliści atakują inaczej myślących a rząd wspiera i finansuje te ekstrema, żeby podtrzymać poparcie najtwardszego elektoratu. Odpowiednia propaganda medialna ma zagospodarować to większościowe stado bez mózgów, któremu wystarczą ochłapy z pańskich stołów, żeby walczyć z każdą formą zmian. Niestety. Ciemnota religijna pozwala doskonale zarządzać stadem baranów, które zniszczy każdy zalążek postępu. 

 Polskie państwo stało się właściwie jawną organizacją przestępczą, której nikt nie ściga, bo hierarchiczną prokuraturą kieruje jeden z szefów tej organizacji. Nie wiem, do czego Polska dojdzie dalej, ale już w obecnym punkcie jest na poziomie – zero. Kolejne wyroki w sprawie polskich sędziów pokazują, że doszliśmy do ściany. Nie możemy dalej udawać, że jesteśmy elementem międzynarodowych organizacji, których prawa nie przestrzegamy. To nie Polacy przecież będą określać, co ich obowiązuje, a co nie obowiązuje. 

 Proponuję wobec powyższego wniosek do Watykanu o połączenie państw. Może przejdzie i upiecze się dwie pieczenie przy jednym ogniu: będziemy w Europie i nie będziemy musieli przestrzegać żadnych przepisów prawa. Papież załatwi resztę. Hi, hi, hi … Zapomniałem, że papieżem już nie jest Polak. 

 Jan Woliński  

No i ponieśli krużganek oświaty

  Miało być dzisiaj w Warszawie niebezpiecznie, a wyszło tylko śmiesznie. Dzięki bogu Perunowi! Udało się uniknąć nieszczęść.

  Spędziłem dzisiaj dużo czasu przed telewizorem, bo fascynuje mnie sytuacja, w której władze państwowe przy państwowym święcie oddają główną imprezę w stolicy państwa w ręce nieuka, prostaka i szowinisty. Takie zdarzenia są możliwe tylko w Polsce. Policja tym razem dobrze współdziałała z organizatorem i na szczęście nie było większych problemów, ale i tak w świat pójdzie „krużganek oświaty” i ziejąca nienawiść. Przykry to efekt pisowskich gierek i manipulacji.

  Występ posła Winnickiego pod stadionem pokazał przy okazji, że Konfederacja stoi murem przy Bąkiewiczu i przy PiS. Nie słyszałem od polityków Konfederacji przez cały dzień nawet słowa krytyki pod adresem organizatora za wsparcie rządu dla marszu i marszu dla rządu. Czy to już koalicja czy dopiero współpraca? Niestety. Hasło „*****  *** i Konfederację” nabiera wymiaru objawienia. Hi, hi, hi …

  Tłumaczenia o marszu rodzin i wesołym świętowaniu w Warszawie bez zwracania uwagi na organizatora marszu mogę jedynie porównać do bezmyślnego spędu stada owiec prowadzonego przez barana. Czy przemówienie Bąkiewicza przed marszem nie zapaliło lampki kontrolnej u tych wesołych rodzin? To był wielki krzyk nienawiści i nic więcej.

  W świat pójdzie też spalenie flagi niemieckiej i portretu Tuska. Czy na paleniu czegokolwiek polega świętowanie? Nie rozumiem tego krużganka narodowców według PiS.

  Piotr Tomski

Ogolić Bosaka jak kolaborantkę

  Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem z ust posła na Sejm RP – Krzysztofa Bosaka. Zaznaczę od razu, że byłem wyborcą Konfederacji od chwili jej powstania przez wszystkie wybory i tym samym głosowałem właśnie na pana Bosaka w wyborach prezydenckich, a zatem mój szok był bardzo osobisty. Zapowiedź ogolenia komuś głowy mieści się w normach debaty publicznej zdaniem Pana Bosaka. Ręce opadają.

  Wobec powyższego i informacji, że jutro pan Bosak idzie w marszu kolaborującym z reżimem pisowskim, to ja nawołuję do ogolenia głowy tej „bosej kolaborantce”, jak nazwał posła Bosaka pewien mój znajomy, kiedy dowiedział się o jego „wolnościowym” poparciu stanu wyjątkowego w Polsce. W czym pomógł ten stan wyjątkowy? W lepszym przygotowaniu koczowisk migrantów przy polskiej granicy?

  Za kolaborację Konfederacji z PiS-em przy sprawie aborcji nabrałem dużego dystansu do tej grupy polityków. Nie można nazywać się „wolnościowcem” i wnioskować o jakiekolwiek formy zniewalania ludzi – w inkryminowanym przypadku pozbawiać wolności kobiety. Po roku od zamieszania aborcyjnego kolaborację części polityków Konfederacji z PiS-em można nazwać już programową. 

  Jeśli jeszcze dołożyłbym do oceny działalności pana Bosaka jego coraz bardziej fundamentalistyczny katolicyzm związany rodzinnie z Ordo Iuris, to golenie główki byłoby dla mnie czystą przyjemnością. Ordo Iuris jest sponsorowane ze źródeł „wiadomo jakich” i chyba już więcej nie muszę pisać. 

  Piot Tomski 

Robi się poważnie na granicy 

  Robi się poważnie na granicy Polski z Białorusią, ale chyba nikt tej sytuacji nie potrafi albo nawet nie chce rozwiązać. Wszyscy politycy zwołują pospiesznie konferencje i snują swoje magiczne opowieści o tym, jak powinno być, ale nie jest i nie będzie. Sejm obraduje w trybie specjalnym i nic poza rządową propagandą z tego nie wynika.

  Na granicy z Białorusią jest tak poważnie, że polscy żołnierze – głodni – muszą robić zakupy w wiejskich sklepach. Nie wiem, czy to nowy sposób utrzymania armii, czy wróg sparaliżował jej zaopatrzenie. Jest poważnie, bo za chwilę miejscowa ludność nie będzie miała żywności. Hi, hi, hi …

  Jest tak poważnie, że tę samą granicę w kilku miejscach przejeżdża codziennie kilka tysięcy samochodów ciężarowych, w których w obie strony jadą tysiące ton towarów, będących przedmiotem wymiany handlowej Unii Europejskiej z Białorusią, Rosją i Chinami. Z powodu masowych, nielegalnych przekroczeń przez granicę należy po prostu ją zamknąć, jeśli prawo międzynarodowe nie jest zbiorem żartów.

  Powaga sytuacji doszła do tego, że poseł Kaczyński nie przyszedł na obrady Sejmu w tej kwestii. Podobno jest chory, ale podobno on też nigdy nie jest zdrowy. W tej powadze spał przecież niedawno na konferencji prasowej i pewnie śpi dalej.

  Jest tak poważnie, że o rozwiązaniu problemu na naszej granicy mówił dzisiaj rosyjski minister Siergiej Ławrow, który zaproponował błyskawiczne rozwiązanie finansowe. Wystarczy, że Unia Europejska zapłaci. Poważne to jest? Wystarczy zapłacić? Hi, hi, hi …

  Dla przypomnienia i dodania powagi sprawie wspomnę miasteczko migrantów przy przejściu granicznym w Calais z Francji do Wielkiej Brytanii. Poważne państwo francuskie dopuściło do ataków na ciężarówki i wielu innych przestępstw, których nikt nie chciał widzieć przez lata. Poważne to było? Hi, hi, hi …

  Jan Woliński