Niemieckie złudzenia

Kiedy Niemcy się jednoczyły prawie trzydzieści lat temu, byłem przekonany, że Niemcy Zachodnie przejmują kontrolę na Niemcami Wschodnimi. No właśnie. Po trzydziestu latach okazało się to moje przekonanie kolejną, wielką pomyłką, bo to Niemcy Wschodnie w sferze politycznej przejęły kontrolę nad Niemcami Zachodnimi z ich kapitałem, przemysłem i „skomplikowanym” moralnie społeczeństwem. Dzięki agenturze wschodnioniemieckich i radzieckich służb specjalnych powiązanych z biznesem, finansjerą i bezpośrednio z polityką wystarczyło kilka lat, żeby pełna kontrola nad zjednoczonymi Niemcami znalazła się w rękach ludzi podporządkowanych Rosji powstałej po Związku Radzieckim.

Zastanawia mnie teraz stanowisko USA. Dlaczego Amerykanie pozwolili na ten proces? Nie sądzę, że nie widzieli, co się dzieje. Wydaje mi się zatem, że Amerykanom zasłoniły oczy pieniądze a raczej perspektywy ich zarobienia. Zapewne też swoją rolę odegrały manipulacje niemieckich sojuszników z NATO, którzy chyba od zawsze byli uwikłani po obu stronach, a grali role najwspanialszych demokratów i największych obrońców praw człowieka. Nie wiem w każdym razie, dlaczego Amerykanie ponoszą do dzisiaj realne koszty na obronę de facto rosyjskich interesów w Europie Zachodniej, mimo że już głośno mówią o tym fenomenie.

Wobec powyższego zjawiska nasz „okrągły stół” jest pryszczem. Niemcy mieli być idealni, oczyszczeni i wspaniali, okazało się natomiast, że rządzą u nich politycy skorumpowani, uzależnieni od Kremla i uzależniający od Kremla resztę Europy.

Piotr Tomski

Sądowy feudalizm kwitnie cz. 5

Premier Morawiecki pojechał do byłej prezes Sądu Najwyższego i rozmawiał z nią o czymś w tajemnicy. Żarcik?! Niestety, jest to prawda, którą potwierdziły już obie strony tej potajemnej dyskusji. Dla dodania smaku sprawie należy zauważyć, że spotkanie odbyło się w gmachu Sądu Najwyższego w gabinecie prezesa.

W polskojęzycznych mediach niemieckich ukazała się dzień po spotkaniu dziwna informacja, że Małgośka Gersdorf zostanie dalej prezesem, ale walczy również o powrót do orzekania wszystkich sędziów przeniesionych w stan spoczynku w ramach ostatniej reformy. Wiadomość zmodyfikowały media polskie, ale ciągle było to podawane w kontekście ustaleń z premierem i ujawnione przez Małgośkę jako osobę niedotrzymującą słowa. Potwierdził tę umowę częściowo sam premier, pisząc właśnie na temat nieujawniania treści rozmów. Taki to pisowski żarcik?! Niestety, boję się teraz, że to jest prawda. Utwierdziła mnie dodatkowo w tym przekonaniu przecząca wypowiedź pani poseł Pawłowicz, która ostatnio bardzo się rozmija z praktykami PiS.

Gersdorf w chwili mianowania do Sądu Najwyższego była podobno człowiekiem Kaczyńskich i może powrócić na „właściwe” tory, czyli może zostać człowiekiem Kaczyńskiego. W końcu ona bierze do ręki, co tam jej włożą. Hi, hi, hi… PiS natomiast bierze wszystkich ze wszystkich stron, żeby tylko uznali wielkość, przenikliwość polityczną i dalekowzroczność dożywotniego prezesa. To pisowskie branie ma podobno rozszerzyć elektorat, co podobno już pokazują sondaże, a wszystkie wybory mają potwierdzić. No właśnie. Wyborcy na szczęście swój rozum mają i patrzą i słuchają.

Piotr Tomski

Kompromitacja za kompromitacją

Wydawało mi się kiedyś, że mamy normalnego prezydenta, który normalnie wygląda i normalnie może się komunikować na całym świecie. Uwierzyłem nawet, że Polacy w postaci nowego rządu wstają z kolan przed całym światem. I co wyszło? Rząd wstający z kolan padł przed światem na twarz, a prezydent zaczął się po wyborach programowo nadymać i pozwolił sobą pomiatać. Teraz pozwolił sobą pomiatać w gabinecie owalnym w Waszyngtonie, wcześniej natomiast temu samemu „środowisku” pozwolił ustawić się w drugim szeregu do zdjęć z Żydami w Auschwitz. Katastrofa!

Nie wiem, co spowodowało wykonanie tego zdjęcia ze stojącym pajacem obok siedzącego Trumpa, ale było to na pewno coś nieprzyzwoicie złego. Jedni twierdzą, że była to „buraczana” chęć zademonstrowania swojej wyższości przez Trumpa. Inni mówią, że to był błąd polskich dyplomatów popełniony w związku ze zmianami w organizacji wizyty i nieustalonymi, dodatkowymi punktami spotkania. Jeszcze inni wciskają „kit”, że nic złego się nie stało. Stało się coś bardzo złego. W osobie tego pajaca został poniżony cały naród i całe państwo, a poniżającym był pajac co najmniej równy temu poniżonemu.

Tak dla porządku przypomnę tylko tym zachwyconym wizytą Dudy w USA, że Polacy dalej muszą załatwiać wizy wjeżdżając do USA, że kupujemy znowu droższy gaz, że zostaliśmy oszukani w kwestii offsetu za F-16 i że Amerykanie nigdy nie szanowali swoich sojuszników (zwłaszcza biednych) zostawiając ich samych po pertraktacjach z ich wrogami.

Piotr Tomski

Nowa wolność w Internecie

Dla naszego dobra, dla naszego bezpieczeństwa i dla naszego bogactwa urzędnicy Unii Europejskiej wprowadzą kontrolę Internetu z możliwością zablokowania każdego, kto publikuje cokolwiek. Propozycje przepisów ujęte w unijnej dyrektywie dotyczą ochrony praw autorskich, ale ta ochrona z kolei dotyczy już całej rzeczywistości i na całą rzeczywistość w sieci może wpływać.

Jest takie powiedzenie: nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Tu pasuje idealnie to powiedzenie. Dla każdego jest przecież jasne, że do ochrony praw autorski jest wymiar sprawiedliwości i odpowiednie organy państw, na terenie których doszło do naruszenia tych praw. Adwokaci ustawiają się w kolejce do prowadzenia takich spraw. I to nie wystarczy? Czy potrzeba jeszcze jakichś prewencyjnych filtrów w Internecie? Czy może wkrótce potrzebne będą filtry na telewizory i gazety? A może kina i teatry też trzeba będzie filtrować? Zastanówmy się dobrze, dokąd zmierzamy, bo do krainy absurdu weszliśmy już na pewno.

Jest w kodeksach karnych w Europie tak wiele zapisów służących do zamykania ludziom ust, że nie jest potrzebne następne narzędzie do tego celu. Wydaje mi się dzisiaj, że ta dyrektywa ma inny cel. Chodzi po prostu o zniszczenie pewnej grupy internetowych wydawców i danie nowych możliwości innej grupie wydawców, którzy mają stosowne środki na realizację nowych wymogów prawnych. I tyle.

Internet się obroni i tego jestem pewien, natomiast ludzie zaangażowani obecnie w przegłosowanie tej dyrektywy w parlamencie europejskim już się nie obronią przed utratą honoru, twarzy i poparcia wyborców czy w przypadku artystów przed utratą tak zwanych fanów. Internauci poradzą sobie z nadzorem na wiele sposobów, a zyski artystów i tak będą coraz mniejsze.

Piotr Tomski

Multikulti w Polsce

Sprawa sprowadzania do Polski obcokrajowców chyba najbardziej podzieliła prawicową stronę polskiego Internetu. Nie wiem tak naprawdę, co w tej kwestii kombinuje obecnie polski rząd, ale wiarygodność rządzących jest już na dnie i chyba dlatego ludzie o prawicowym światopoglądzie zaczynają ich oskarżać o wspieranie imigracji i w ogóle wspieranie multikulti w Polsce.

W parlamencie europejskim za to oskarża się Węgry o naruszanie europejskich wartości przez odmowę przyjmowania imigrantów. Premier Orban nie ustępuje nawet na krok i zapewnił dzisiaj, że Węgry będą zamykać swoje granice przed obcymi. Polscy politycy związani z PiS deklarują wsparcie dla Węgrów, ale z drugiej strony sam premier Morawiecki często mówił o potrzebie zatrudniania obcokrajowców w Polsce, bo nie ma komu pracować. Czy Węgrzy nie mają problemu z brakiem rąk do pracy? Czy może w PiS gubią się w „przekazach dnia”? Nie wiem, a wiedzieć bym chciał. Mam dość tych sprzecznych wypowiedzi, kluczenia i zmiany zdania w tak istotnych sprawach. Jednoznaczne stanowiska posła Tarczyńskiego czy posłanki Sobeckiej nie wystarczą, bo do tego pojawiają się głosy, że Kaczyński oszukuje i poniżą totalną niewiedzą również posłów PiS.

Chciałbym mieć nadzieję, że prawicowi internauci mylą się, kiedy stwierdzają wielkie oszustwo PiS w kwestii imigracji, ale z kolei dzisiejsza decyzja o podniesieniu płacy minimalnej w Polsce o jakieś grosze tej nadziei mnie pozbawia. Niskie pensje w Polsce rodzą konieczność wpuszczania na rynek pracy obcych i koniec.

Piotr Tomski

Szwedom na razie się nie udało

Wybory w Szwecji nie przyniosły zasadniczej zmiany władzy, chociaż ich wynik jest dowodem na siłę idei narodowych. Nie wiadomo przy tym, czy te wybory odbyły się uczciwie, czy zupełnie nie przypadkiem jacyś ludzie pomogli partii rządzącej, usuwając karty z głosami na Szwedzkich Demokratów. Pierwsze doniesienia medialne o tych fałszerstwach są zastanawiające, bo po Szwedach tak prymitywnych „numerów” się nie spodziewałem. Do czego jednak są zdolni ludzie dla utrzymania władzy? Do wszystkiego!

Trzecią siłą w parlamencie szwedzkim będzie zatem partia o wyraźnym charakterze narodowym. Łza się kręci w oku i ciśnie się pytanie, dlaczego w Polsce taki układ nie jest możliwy? Dlaczego nasze organizacje narodowe są tak mocno podzielone i nie potrafią się porozumieć dla dobra sprawy?

Przykro mi jest szczególnie teraz, kiedy zawiodłem się na partii rządzącej i nie mam na kogo oddać mojego głosu. Przykro mi jest, kiedy czytam na Twiterze obelgi, chamskie komentarze czy złośliwe uwagi wymieniane przez ludzi o zbliżonych poglądach, wyznających podobne wartości, ale podzielonych na „atomy” społeczne nie zdolne do współpracy poza zakłamanymi, partyjnymi stadami. Przykro mi jest, kiedy prawda zdewaluowała się do zera, a liczy się bezalternatywne popieranie przekazu poganiaczy stad.

No cóż! Pozostaje czekać na rozsądek Polaków i modlić się o ten rozsądek. Cuda się zdarzają. Na razie dla mnie przynajmniej w Rejkiawiku pozostaje wymuszony bojkot wyborów samorządowych.

Piotr Tomski

Francuska prostytutka Putina

Kłócą się wszyscy ze wszystkimi w Polsce, w Europie i na świeci. Może nie ma w tym nic dziwnego, bo ludzie zawsze się kłócili, ale ostatnio mam wrażenie, że te kłótnie stają się celem samym w sobie. Kiedy już dochodzi do jakichś porozumień, lekkich kompromisów czy nawet negocjacji, to pojawia się ktoś, kto roznieca nowy ogień niezgody.

W minionym tygodniu wystąpił w roli jedynego sprawiedliwego od praworządności w Europie prezydent Francji, który stwierdził, że kończy się pobłażliwość Europy dla łamania praworządności w Polsce i na Węgrzech. Facet, który spotyka się z Putinem, kiedy ten wydaje wyrok śmierci na nieistotnego i zapomnianego szpiega w Wielkiej Brytanii, mówi ciągle o praworządności. Rosjanie użyli przecież zakazanej broni chemicznej na terytorium kraju zaprzyjaźnionego z Francją.

Wypowiedź prezydenta Macron’a przypadkowo zbiega się z buntem polskich sędziów. Ha! Zupełny to jest przypadek. Europa definitywnie chce przejąć kontrolę nad Polską i trzeba do tego dorobić usprawiedliwienie. Polska znowu idzie w złym kierunku z punktu widzenia Europy, dlatego trzeba podjąć szybkie działania. No właśnie. Prostytutki Putina mogą narobić międzynarodowego bałaganu.

Piotr Tomski

Konwencja pobożnych życzeń

Wczorajsza konwencja partii rządzącej odbyła się zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki politycznej, a występy polityków były tak gładkie, że mucha nie siada. I co z tego wynikło? Nic!

Wybory samorządowe sterowane centralnie to jest poroniony pomysł. Promowanie mechanizmu finansowego wsparcia rządu PiS dla samorządu PiS jest do tego poronionego pomysłu próbą reanimacji, co u każdego rozsądnego człowieka budzi wyłącznie zażenowanie, bo natychmiast widzi taki człowiek brak wsparcia finansowego w sytuacji odwrotnej, a przecież rząd dysponuje środkami publicznymi i koniec. Samorządy funkcjonują samodzielnie, mają indywidualne potrzeby i muszą mieć pieniądze bez względu na ich polityczny skład. Nic nie może być ustalane centralnie. Czasy takich centralnych sterowań dawno się skończyły.

Wobec powyższego wczorajsze rzucanie haseł przez prezesa czy przez premiera było głoszeniem życzeń i niczym więcej. Stwierdzenie wywiązywania się z obietnic wyborczych przez prezesa, który nawet osobę premiera już z tych obietnic zamienił, było kpiną z inteligencji słuchaczy. Niestety. Wyraz twarzy pani Szydło na tej konwencji wyrażał wszystko w temacie obietnic.

Przykro mi jest to wszystko pisać, bo głosowałem wiele razy na PiS w różnych wyborach. Nikt jednak nie oszukał mnie w polityce tak bardzo, jak zrobił to PiS. Trzy lata mojego „leczenia” złudzeń było bolesne, ale teraz spokojnie mogę rzucić prezesowi w kontrze kilka prostych haseł pisowskich: aneks WSI, porządki w wojsku, porządki w prokuraturze, reforma służby zdrowia, reforma sądów w obiecanej wersji, kredyty frankowe, kwota wolna od podatku na rozsądnym poziomie powyżej siedmiu tysięcy złotych, płaca minimalna (po uwzględnieniu wzrostu cen i upływu czasu) na poziomie dwudziestu złotych za godzinę i prawdziwe ułatwienia dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

Wywiązanie się z części obietnic nie znaczy ogólnego wywiązania się z obietnic i o tym prezes powinien pamiętać. Acha! Zaskoczyło mnie, że nie powiedział: ufajcie.

Piotr Tomski

 

 

Moje dwa tygodnie w Polsce

Wróciłem wczoraj do Rejkiawiku po dwóch tygodniach i już tęsknię za ojczyzną. Ktoś może się śmiać i drwić ze mnie, bo na własne życzenie tę ojczyznę opuszczam, ale to jest zbieg wielu różnych czynników, natomiast tęsknota jest jedna i bardzo trudna. Podzielona Polska między dwa główne obozy polityczne ciągle jest piękna i ciągle chce mi się do niej wracać.

Odwiedziłem tym razem kilka miast w środkowej i południowej części Polski głównie dla odświeżenia wspomnień jeszcze z czasów szkolnych, w których te miasta odwiedzałem. Po trzydziestu czterech latach na przykład mieszkałem przez dwa dni w Ojcowie pod Krakowem w tym samym pensjonacie i w tym samym pokoju. Niesamowite wrażenia miałem, bo Ojców i jego otoczenie były kiedyś piękne, a dzisiaj są po prostu jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Niesamowite. Wieczorne dźwięki świerszczy do tych obrazów powalały.

Odwiedziłem też Kielce, Tarnów, Busko Zdrój, Kraków, Tyniec, Żywiec, Pszczynę i Rybnik. Polska jest piękna. Jeśli teraz usłyszałbym od kogokolwiek, że Polska jest w ruinie, to chyba upadłbym ze śmiechu. Starówki w tych miastach, muzea, pałace i kościoły są w stanie idealnym nawet w porównaniu z najbogatszymi krajami Europy Zachodniej. Patrzyłem i podziwiałem.

Piotr Tomski