Szczytujący pajac

Określić Donalda Trumpa powyższymi dwoma słowami jest skomplementowaniem go po wydarzeniach z ostatniego tygodnia. Niestety. Lewactwo całego świata może teraz powiedzieć: a nie mówiliśmy. I będą mieli rację. Jeśli ten pajac publicznie uznał Putina za bardziej wiarygodnego od państwowych instytucji amerykańskich, to sam jest … małym, szczytującym pajacem.

Miniony tydzień wykazał ponad wszelką wątpliwość, że dla Trumpa liczą się tylko pieniądze. W NATO chodziło mu o pieniądze, w handlu chodziło mu o pieniądze i w relacjach z Rosją poszło zapewne o pieniądze, dlatego nie określono niczego konkretnego. Po zakupach i przelewach te konkrety poznamy. W każdym razie polscy politycy mogą już sobie gratulować doboru sojusznika, który pewnie niedługo zmusi ich do podpisania deklaracji o przyjaźni z Putinem.

Mam to nieszczęście, że czytam wpisy Trumpa w Internecie. Facet, który zmienia zdanie codziennie, jest … szczytującym pajacem. Ludzie poważni w ogóle nie powinni z nim rozmawiać. Zapomnijmy o tym osobniku z nadzieją, że amerykański system wkrótce sobie z nim poradzi, jak już radził sobie skutecznie z takimi indywiduami.

Piotr Tomski

Nowe rozdanie w świecie

Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do poważnych zmian w układzie sił na świecie. Amerykanie nie chcą już dalej utrzymywać fikcji militarnej w NATO, a do tego zaczynają na poważnie rozmawiać z Rosjanami. Nie wiem, do czego jest zdolny prezydent Trump, ale razem z Putinem na pewno są zdolni do wszystkiego. Padły już słowa o konieczności płacenia za bezpieczeństwo. Padną może słowa o podziale świata na strefy, z których te opłaty będą pobierać Rosjanie albo Amerykanie.

Gdzie znajdzie się Polska i komu będzie musiała płacić? Pozostaje nam Polakom w tym tygodniu modlić się o opiekę boską, wszystko jedno którego Boga, żeby nie ponieść jakichś kosztów dodatkowych do tego haraczu.

Piotr Tomski

Jedność polskich narodowców

Przyznam się szczerze, że jednym z moich marzeń jest zjednoczenie wszystkich partii, ruchów i stowarzyszeń narodowych w Polsce i na emigracji w jedną, wielką organizację narodową. Utopia?! Możliwe. Marzyć jednak każdy może. Marzę więc o tym, że będę wreszcie miał na kogo oddać liczący się głos w wyborach. Marzę o tym, że skończy się panowanie okrągłego stołu. Marzę o tym, że będzie sprawiedliwie i uczciwie rządzone państwo.

Grupa przestępcza Jaruzelskiego ze swoimi współpracownikami stworzyła układ idealny, skoro trwa trzydzieści lat i nie można go rozbić. Każdy współpracownik tej grupy do dzisiaj w mniejszym lub większym stopniu ponosi odpowiedzialność za zły stan Polski i powinien za to zostać ukarany. Utopia?! Możliwe. Zestawienie moich marzeń czy utopi pokazuje jednak, jak daleko Polska jest od normalności i jak bardzo obecna partia rządząca oszukała wyborców. Niestety.

Nie wiem tak naprawdę, czy zjednoczeni narodowcy kiedykolwiek uzyskaliby niezbędną do objęcia rządów większość parlamentarną albo chociaż większość pozwalającą na tworzenie koalicji rządzącej, ale ich większa obecność w Sejmie i tym samym silniejszy wpływ na debaty sejmowe byłyby dużym krokiem w kierunku normalności. Co zrobić, żeby narodowcy poszli razem do wyborów? No właśnie. Mam teraz tylko jedną radę: pozbyć się wszystkich dotychczasowych przywódców i autorytetów, a zacząć służyć ideom. Na początek na pewno wystarczy, a po kilku latach pełnej demokracji w ideowych szeregach organizacji będą efekty.

Piotr Tomski

Żydów też można ograć

Opublikowanie deklaracji premierów Polski i Izraela w formie płatnych ogłoszeń w wielu gazetach na całym świecie było posunięciem genialnym. Nie podobała mi się nowelizacja nowelizacji ustawy o IPN, ale ogłoszenia były próbą zachowania „twarzy” polskich władz, władze Izraela natomiast zostały nimi ośmieszone. Ogólnie Izraelczycy wyszli na idiotów, którzy nie bardzo wiedzą, o co im chodzi.

Śmieszni okazali się Izraelczycy, którzy liczyli na wyciszenie tej deklaracji. Po jej podpisaniu wypowiadali się pozytywnie o zbliżeniu obu państw i narodów, a po publikacji nagle stwierdzili, że Polacy znowu się źle zachowali, znowu kłamią i chcą uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie. Kabaret. Naukowcy Izraelscy, którzy opiniowali treść dokumentu, po publikacji zaczęli go podważać. Amerykanie podobno znowu zagrozili odwołaniem wszelkich spotkań z polskimi władzami, bo Polacy nie potrafili siedzieć cicho.

Izrael jest w trudnej sytuacji i musi redukować konflikty, jeśli w ogóle chce przetrwać. Izrael ma mało przyjaciół, a polityka Trumpa tych przyjaciół Izraelowi nie przysporzy. Zięć Trumpa przygotowywał podobno epokowe porozumienie Izraela z Palestyną, ale niewiele z tego wyszło, bo Izrael nie przestrzega podstawowych zobowiązań. Wojna z Iranem, która właściwie już się zaczęła, w tej sytuacji bez odpowiedniego zaplecza może być katastrofą.

Polacy zachowali się godnie. Przyznali się do błędu, wycofali się z błędu i ogłosili to całemu światu. A Żydom jak zawsze nic nie pasuje. Świat ma okazję ocenić ten … układ.

Piotr Tomski

Naiwny Kaczafi

Po długiej przerwie pokazał się na konferencji prasowej pan Kaczyński zwany Kaczafim. Zaczął od wysokiego poziomu ogłupiania prostych obywateli uczciwością jego partii wobec ludzi zatrudnionych w spółkach państwowych z bardzo wysokim wynagrodzeniem. Otóż ci ludzie nie wejdą do samorządów. No wielka to sprawiedliwość będzie. Turlam się ze śmiechu. Kaczafi chyba myślał nad tym genialnym ruchem przez kilka tygodni odosobnienia w chorobie.

Jeśli Kaczafi uważa, że propaganda sukcesu i obietnic totalnego egalitaryzmu spowodują wzrost poparcia dla jego partii w nadchodzących wyborach, to wzrósł znacznie poziom jego naiwności. Do pewnego momentu ludzie dadzą się oszukiwać, zwłaszcza że poprzednia PO oszukiwała jeszcze więcej, ale przyjdzie taki dzień, w którym podsumują Kaczafiego za wszystkie krętactwa. Jest tego sporo: aneks WSI, ustawa degradacyjna, kwota wolna od podatku, reparacje od Niemiec, modernizacja służby dyplomatycznej, polityka historyczna, rozliczenie złodziejstw PO, dekomunizacja, społeczna kontrola nad wymiarem sprawiedliwości, efektywność prokuratury i reforma służby zdrowia. Mało?! To dołóżmy sprzedaż firmy „Solaris”, kiedy ciągle mówią o budowie silnego, polskiego biznesu. Dołóżmy powolny wzrost płacy minimalnej, który blokuje cały rozwój społeczeństwa, bo Kaczafi woli równanie wynagrodzeń w dół niż w górę i wpuszczanie imigrantów ze wschodu dla obniżenia kosztów pracy.

Naiwnością jest też przekonanie, że wyborcy nie myślą i nie analizują. Jestem pewien, że Polacy szczególnie rozważają oddanie swojego głosu, a zmiana ich upodobań właśnie to potwierdza. Czekam więc na „dobrą zmianę” upodobań wyborców.

Piotr Tomski

 

Pouczanie Europy

Uważam, że premier Morawiecki dobrze wystąpił w parlamencie europejskim. Premier nie jest bohaterem mojej bajki i uważam ogólnie tego pana za szkodnika, który nie dba o dobro Polaków, ale w przypadku jego „pouczania” Europy muszę się z nim zgodzić. Europa jest wspólnotą narodów, które tworzą suwerenne byty państwowe. Unia i Rada Europy są ciągle tylko związkami tych państwowych bytów, a silniejsza integracja przez ich niszczenie jest błędem, natomiast wzmocnienie poszczególnych państw wzmacnia całość z zastrzeżeniem, że wszyscy współpracują ze sobą – nigdy przeciwko sobie.

Europa Zachodnia od szesnastego wieku czuje się panem świata i uzurpuje sobie wyłączne prawo do udzielania lekcji innym. Jeśli uznamy, że dopiero dwudziesty wiek przyniósł koniec kolonializmu, to daje nam ponad czterysta lat europejskiego nauczycielstwa. Przez taki okres weszło to w geny Europejczyków i teraz nie można takiego sposobu myślenia wyłączyć. Wydaje mi się nawet, że przyjmowanie imigrantów i mówienie o ich przystosowaniu do Europy może mieć podobne przyczyny. Wieczni edukatorzy nie będą słuchać o swoich błędach, a już na pewno do tych błędów się nie przyznają.

Czy wobec powyższego wystąpienie polskiego premiera było potrzebne? Czy nie lepiej jest w Europie nic nie mówić i robić swoje? No właśnie. Polska awantura w parlamencie europejskim zbiegła się z hucznym przejściem sędziów na emeryturę. Specyfiki polskiej polityki nie rozumie nikt w Europie Zachodniej, ale zrozumienie komunistycznej przeszłości obecnych sędziów z Sądu Najwyższego jest czynnością po prostu nadludzką. Ograniczmy się zatem do pouczania Europejczyków w kwestiach, które mogą ogarnąć. Do ogarnięcia dla Francuzów było na przykład poznane w Polsce w wieku szesnastym jedzenie widelcem.

Piotr Tomski

Sądne dni

Grupa kilku tysięcy osób wspierana przez kilka tysięcy innych osób próbuje zachwiać Polską. Większość sędziów, większość adwokatów i radców, ale też duża część prokuratorów próbują podważyć podstawy prawne państwa. Rząd i parlament wykonują swoją pracę, natomiast prawnicy wchodzą bezwzględnie w rolę tych organów i nie uznają sprzeciwu. Czy zatem rząd lub Sejm mają zacząć wydawać wyroki w różnych sprawach karnych lub cywilnych? Nie wiem. Może to jest właśnie jakieś rozwiązanie.

Przez długi okres peerelu o życiu i śmierci człowieka decydowały jego znajomości. Bez znajomości ludzie nie mieli co jeść, nie mieli gdzie mieszkać, a często po prostu trafiali do więzienia albo ginęli bez śladu lub ze śladem śmierci samobójczej, nagłego wylewu czy zawału. Znajomości były podstawą egzystencji, a zwłaszcza decydowały o jakości tej egzystencji. Można było zostać szarą myszką, ale każde wyjście z norki bez odpowiednich znajomych było wtedy zagrożeniem życia. Można było też zostać wypasionym kocurem i zjadać myszki, ale do tego poziom znajomości musiał sięgać wysoko. PRL!

Po „przemianach” z okrągłego stołu mieliśmy zacząć normalność, tyle że cała sieć znajomości przecież nie zniknęła. Wspomniana grupa kilku tysięcy bardzo dobrze znających się ludzi nie uległa żadnym zmianom, a to jest przecież jądro tych „przemian”. A żeby było jeszcze śmieszniej, to dzisiaj ta grupa wspólnie z zarządzającymi Unią Europejską czci Karola Marksa, jak czciła go czterdzieści lat temu przed chwilowym przechyłem „solidarnościowym”, i utrwala swoje europejskie dobre znajomości, zawiązane mocno przez różnych Safianów czy innych Rzeplińskich wspieranych przez Michników.

Nadejdą sądne dni dla tej grupy i już nic im nie pomoże. Proces erozji NATO i samej Unii Europejskiej jest chyba czynnikiem oczyszczającym, którego nikt nie brał pod uwagę. Niestety. Stare pryki z prawniczych koterii nie będą na wojnie nikomu potrzebne.

Piotr Tomski

Gersdorf na króla Polski

Proponuję wybrać Małgośkę Gersdorf na króla Polski. Nie ma co zawracać sobie głowy utrzymywaniem jej przez dwa lata na stanowisku prezesa jakiegoś sądu, bo to tylko ogranicza jej horyzont intelektualny, który rozwinęłaby będąc królem. Wzięłaby do ręki berło, a nie jakieś tam przypadkowe świeczki, i rządziłaby wreszcie absolutnie.

Powaga państwa i Unii Europejskiej została poważnie nadszarpnięta, bo zaczęła się obrona personalna, czyli zaczęła się obrona „układu”, który gwarantował od wielu lat zapadanie odpowiednich wyroków. Politycy mogą robić różne miny, pozy i używać różnych haseł, ale to w sądach decyduje się o życiu ludzi, o pieniądzach i chyba o faktycznej władzy przekładanej na prokuraturę i policję. Stracić takie gwarancje bez walki? Nigdy! Bolek będzie pierwszy strzelał za króla Małgośkę.

Król Małgośka byłby królem idealnym. Nie buntowałby się przeciwko Safianom, Rzeplińskim czy innym Stępniom z Bodnarami i Płatkami, a wykonywałby siłą ostatnich szarych komórek każde polecenie „towarzystwa”. No cóż! Towarzystwo takiego króla by kochało do bólu. Myślę nawet, że duża liczba Polek i Polaków pokochałaby króla Małgośkę, bo przecież po latach ucisku król pozwoliłby na drobne wykroczenia, drobne kradzieże i przymykałby oczka w zasadzie na wszystko pod warunkiem wniesienia przez sprawcę stosownej opłaty w gotówce w kwocie adekwatnej do własnych zysków.

Taki król to miałby uznanie. I Europa by nas wreszcie szanowała. Europejczycy mogliby spokojnie znowu wyprowadzać każde pieniądze i nie obawiać się niczego. Polska byłaby królestwem płynący mlekiem i miodem do Europy.

Mam nadzieję, ująwszy problem poważnie, że Pani Małgorzata Gersdorf zachowa resztki godności i przejdzie na emeryturę. Zobaczymy.

Piotr Tomski

 

Dobrowolnie zamiast przymusowo

Relokacja imigrantów stała się faktem. Sukces przeciwników relokacji jest też sukcesem jej zwolenników, a zatem rozsądnie myślący ludzie nie powinni czytać i słuchać opowieści polityków z różnych rejonów Europy, bo podawane są wykluczające się wersje uzgodnień. Relokacja będzie dobrowolna, a zatem będzie relokacja. Nie będzie relokacji przymusowej, to nie znaczy, że relokacji nie będzie w ogóle.

W Polsce pojawia się coraz więcej ludzi obcych rasowo na ulicach dużych miast. Zaklinanie rzeczywistości i mówienie, że taka obserwacja jest już rasizmem, niczego nie zmieni. Ludzie różniący się od Polaków wyglądem i zachowaniem są, a oficjalnie mówi się, że ich nie ma albo nie powinno ich być. W ciągu ostatniego roku byłem dwa razy w Warszawie i widziałem ogromny progres tego zjawiska.

Polski premier ogłosił sukces i zakończenie problemu relokacji w sposób, o jaki zabiegał polski rząd przez dwa lata. Wszystko byłoby jasne, gdybym słuchał tylko premiera Morawieckiego. No może gdybym jeszcze słuchał premiera Orbana. Jest jednak Internet i swobodny dostęp do informacji z całego świata. A świat mówi o porozumieniu i stworzeniu całego systemu do relokacji poprzez regionalne ośrodki do weryfikacji imigrantów. Włosi są zadowoleni, bo cała Europa pomoże im w relokacji imigrantów. Grecy są podobnie zadowoleni. Wszyscy mówią o uruchomieniu relokacji. Jeśli rzeczywistość nie biegnie w kilku wersjach obok siebie, to wkrótce do Polski przyjadą pierwsi imigranci relokowani. Dobrowolnie!!!

Sukcesy premiera Morawieckiego powalają. W jednym tygodniu Żydzi napisali mu ustawę o IPN i Europa wreszcie wcisnęła mu imigrantów. Jest super!!! Jeżeli w tym samym tygodniu dodać jeszcze bunt sędziów z Sądu Najwyższego, to sytuacja robi się bardzo „wesoła”. A mamy przecież wakacje.

 

Piotr Tomski

Tajne u Kaczyńskiego

Jeśli partia idzie w wyborach z hasłami jawności, a po wyborach oczekuje zaufania przy niejawnych przyczynach roszad personalnych na najwyższych stanowiskach państwowych, to rodzi mój niesmak. Kiedy przywódca tej partii mówi o tajności szczegółów negocjacji zmiany polskiej ustawy z władzami Izraela, to po prostu rodzi obrzydzenie i podstawowe pytanie; co tam negocjowano jeszcze?

Sprawa nowelizacji ustawy o IPN i nowelizacji tej nowelizacji przeprowadzonej tak szybko, że chyba powstał legislacyjny rekord Polski, jest dowodem na całkowitą degenerację polskiej polityki. Nie mogę już szanować któregokolwiek polityka PiS, bo wszyscy podporządkowali się woli jednego pana, który zrobił z nich stado bezwolnych baranów, idących dosłownie na rzeź koszerną. Jak do tego doszło? Dlaczego do tego doszło? Po co do tego doszło? Odpowiedzi nawet nie oczekuję, bo przecież wiarygodność samego poganiacza stada i jego baranków jest zerowa.

Myślę, że za jakiś krótki czas pojawi się nowa narracja w Polsce, oparta na konieczności zwrócenia potomkom Żydów ich mienia z pominięciem wszelkich norm prawnych, wyjąwszy amerykańską „ustawę 447”, bo to zapewni Polsce bezpieczeństwo najwyższe, dlatego że Izrael i USA będą bronić własności swoich obywateli. Nie mogę jeszcze w to uwierzyć, ale już wiem, że Kaczyńskim jest do tego zdolny. Wszystko odbędzie się w wielkiej tajemnicy, oczywiście, którą Sejm RP z Senatem RP i Prezydentem RP w ciągu jednej godziny uchwalą.

Od trzydziestu lat Kaczyński miesza w polskiej polityce i końca nie widać. Przykro mi jest, że w tym jego zamieszaniu dołożyłem do tego mój głos na jego stado baranów.

Piotr Tomski