Kasta sędziowska znowu grozi

W Fundacji Batorego zebrali się „wybrańcy” i debatowali nad przywróceniem w Polsce państwa prawa. Pominę teraz kwestię mieszania pojęć państwo prawa i państwo prawników, ale nie mogę pominąć gróźb karalnych wygłoszonych właśnie prze twórczynię pojęcia „kasta sędziów”, która myśli o zemście na legalnie utworzonej władzy w Polsce. Sędzia myśli o zemście na władzy i rozstrzyga w sądzie sprawy, które mogą dotyczyć tej władzy.

W normalnym świecie od następnego dnia pani sędzia byłaby odsunięta od orzekania. Nie jest możliwe, żeby w cywilizowanym świecie jakikolwiek sędzia chciał się zemścić na kimkolwiek. W sytuacji zaistniałej na tym spotkaniu wsparcie w zemście zdeklarowała jeszcze pani profesor prawa, która na Uniwersytecie Warszawskim uczy młode kadry prawnicze. Czego uczy? Zemsty? Od następnego dnia po wygłoszeniu tak prymitywnych oświadczeń pani profesor powinna mieć zakaz prowadzenia zajęć.

Żyjemy jednak w świecie nienormalnym. Panie w najlepsze sycą się swoją chęcią zemsty, a co najmniej połowa ludzkości nie zauważy w ich wypowiedziach niczego niestosownego, zwłaszcza że miejsce powstania tej przestępczej narracji „uświęca” ostatnio każdą głupotę w wykonaniu kilkudziesięciu polskich profesorów dublerów. Niestety. Muszę tu dodać jeszcze wywody mścicielki o naginaniu interpretacji konstytucji do realizacji szczegółów tej zemsty. Wyżej wymieniona po prostu pławiła się w mule na dnie prawniczego bagienka, a reszta towarzystwa jej kibicowała i kolejno wskakiwała w ten muł. Konstytucję trzeba wyinterpretować i zemścić się na władzy.

Piotr Tomski

Może nie będzie Nord Stream 2

Polityka amerykańska jest dość prosta i opiera się głównie na realizowaniu zysku z jej prowadzenia poza granicami USA. Jeśli ktoś liczy na sojusze z USA, to musi po prostu wziąć udział w realizacji zysków amerykańskich przedsiębiorstw. Czasem nawet bezpieczeństwo różnych państw może zależeć przez jakiś określony czas od realizacji tych zysków, ale złudna jest wiara w ciągłe trwanie takich układów, a budowanie na tym całej przyszłości państwa jest już zwykłą głupotą.

Amerykanie wkrótce mogą wprowadzić w życie sankcje wobec firm zaangażowanych w budowę Nord Stream 2 i tym samym bardzo niekorzystne dla Polski przedsięwzięcie będzie bardzo niekorzystne dla tych firm. Myślę, że budowa stanie, bo nikt nie będzie tracił miliardów realnych dolarów dla przewidywanych zysków.

Amerykanie chcą sprzedawać do Europy swój skroplony gaz i Rosjanie nie mogą rozwijać swojej sprzedaży. Ideologii do tego nie trzeba dorabiać. Podobna sytuacja niedawno była z chińską sprzedażą sprzętu telekomunikacyjnego. Powstaje tylko pytanie, co zyska na tym Polska, a dokładniej – co zyskają na tym Polacy? Boję się przy tym rządzie w Polsce, że odpowiedź na oba pytania brzmi: nic. Mityczna zależność od kaprysów Putina lub chińskich komunistów zostanie zastąpiona zależnością od żydowskiego lobby w Nowym Jorku. HI, hi, hi …

Ostatnio ktoś napisał, że Polacy mają tylko prawo wybierać mocarstwo nadzorcze, a USA jest wariantem najłagodniejszego zaborcy.

Piotr Tomski

 

Prezydent Adamowicz nie żyje

Kiedy umiera człowiek, którego nigdy nie darzyliśmy sympatią, jesteśmy w trudnej sytuacji, bo musimy przynajmniej na moment wznieść się ponad nasze uprzedzenia, nasze uczucia i przede wszystkim poglądy. Mówią krótko, musimy naszą osobistą prawdę schować na jakiś czas. No właśnie. Mogę teraz napisać, że odszedł w tragicznych okolicznościach Prezydent Paweł Adamowicz.

Uważam, że prawda o ludziach zmarłych nie powinna nam przysłaniać okoliczności śmierci i jej społecznego wydźwięku. Prawda o ludziach zmarłych musi, oczywiście, w przestrzeni publicznej funkcjonować, ale na chwilę żałoby i pogrzebu musimy … się zachować. I tyle. Nigdy nie powinniśmy dać się zwieść „ludowej mądrości”, że o zmarłych wolno mówić dobrze albo wcale nie mówić.

Z całą pewnością ta śmierć nastąpiła niespodziewanie i przerwała życie, które mogło jeszcze wiele przynieść. Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło na scenie, kiedy Prezydent wygłaszał radosne przemówienie. I tyle.

Na zakończenie chciałbym tylko przypomnieć wszystkim – zwłaszcza POKOmonom – że Pan Prezydent Paweł Adamowicz nie był już z Platformy Obywatelskiej. I tyle.

Piotr Tomski

Szpiegostwo po chińsku

Zatrzymanie w Polsce dwóch szpiegów chińskich było … szokujące. Hi, hi, hi… Polskie służby zaczęły działać? Chińczycy szpiegują? Chińskie produkty elektroniczne są niebezpieczne? Nic w tym odkrywczego nie ma, a polska uległość wobec USA też jest ogólnie znana i podziwiana, zatem zatrzymanie kogokolwiek „na zlecenie” amerykańskie nie jest niczym … szokującym.

Firma Huawei uczestniczy w różnych przedsięwzięciach gospodarczych na całym świecie. Wpływy tej firmy ciągle rosły, a jej produkty zawierały elementy uznane za „podejrzane”. Ale! Spójrzmy na działanie firmy Apple i jej związki z władzami USA. Powiemy, że Amerykanie mogą? Mnie taka odpowiedź po prostu śmieszy, a produkty amerykańskie działają równie niebezpiecznie, jak działają produkty chińskie.

Nie wiem tak naprawdę, czy zatrzymani byli szpiegami, czy może tylko prowadzili skorumpowane biznesy na poziomie międzynarodowym? Nie widzę tylko w tej sprawie żadnego interesu dla Polski. Budujemy podobno gigantyczny port lotniczy za kilkadziesiąt miliardów złotych do robienia wielkich interesów z Chinami, a z drugiej strony chronimy interesy amerykańskich firm elektronicznych, naftowych i finansowych. Nie widzę w tym sensu ani spójnej polityki polskiego rządu.

Boję się teraz, że koszty do poniesienia przez Polaków w tych amerykańskich rozgrywkach będą znowu ogromne. Chiny, Iran, Rosja czy nawet Unia Europejska nie podporządkują się łatwo dominacji USA, a Polska pójdzie na pierwszy ogień tej ewentualnej, wojennej rozgrywki. Kto nam zagwarantuje, że Amerykanie znowu nas nie sprzedadzą w jakichś traktatach powojennych?

Piotr Tomski

Dzik to wielki problem polityczny

Kto by przewidział, że z powodu odstrzału dzików będzie w Polsce nowa awantura polityczna? Nie działa już racjonalne myślenie, obowiązuje hasło: wszyscy jesteśmy dzikami. No i to zdziczenie części Polaków bardzo cieszy inne narody, które mogą już spokojnie myśleć o zwyczajowej dominacji ludzi nad zwierzętami.

Wszelkie granice człowieczeństwa przeszedł w tym zdziczeniu poseł Kukiz, który porównał dzikie lochy do mordowanych przez Ukraińców ciężarnych Polek w czasie wojny na Kresach. No cóż! Opowiadał ten osobnik różne rzeczy, ale po tych słowach nie wróżę mu wielkich sukcesów w przestrzeni publicznej, a nawet obawiam się o jego dalszy pobyt na tym ziemskim, zdziczałym padole pomiędzy prawdziwymi dzikami. I napiszę więcej: wcale mu dobrze nie życzę.

Nie jestem zwolennikiem rządów PiS, ale szukanie tak zwanej dziury w całym jest odrażające, bo partia rządząca na czele z posłem Kaczyńskim udowodniła miłość do zwierząt wielokrotnie. Zaskakiwały w tej kwestii wypowiedzi samego posła Kaczyńskiego i zaskakiwało jego wsparcie dla bratanicy, która podziwiała na łamach „Sieci” wstyd i inne uczucia zwierząt.

Nie wiem tak naprawdę, dlaczego problem dzików zdominował media w Polsce? Dowiemy się może wkrótce, co wydarzyło się istotnego w tym samym czasie, a może nigdy się nie dowiemy, bo ta zasłona dymna z odstrzeliwanych dzików będzie skuteczna. Może jednak chodzi o NBP? Nie wiem! Czuję się w każdym razie jak … dzik, do którego strzelają ślepakami.

Piotr Tomski

Gapa orła przygniecie

Wrócę znowu w czasy słusznie minionego PRL i przypomnę znane z czasu stanu wojennego powiedzenie o tym, że wrona orła nie pokona. No właśnie. Tak mi się to skojarzyło z sytuacją obecną w NBP, PiS i z polskim społeczeństwem. Gapą jest w tym skojarzeniu prezes Glapiński, a orłem oczywiście jest partia rządząca. Gapa orła przygniecie. Nie mam w tej sprawie najmniejszych wątpliwości.

Nie chcę tu kolejny raz omawiać informacji z życia intymnego posła Kaczyńskiego w trójkącie z prezesem Glapińskim i kapitanem Polaszczykiem z WSI (później bank w Wołominie) ale wydaje mi się tak na granicy ogrodzenia parku przy zakładzie psychiatrycznym, że ten trójkąt zawiązany podobno jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia ma niesamowite znaczenie do dzisiaj. Gapa może sobie robić różne rzeczy i nic. Gapa jest tak wybitnym specjalistą, że nikt go nie zastąpi „u stóp Wielkiego Stratega”.

Niestety, partia rządząca nigdy nie była dobra w analizie bieżącej sytuacji i dlatego przerżnęła kilka razy wybory, które były już wygrane. Tym razem geniusz posła Kaczyńskiego nie ogarnia, że Polacy nie znoszą marnotrawstwa pieniędzy i wynagrodzeń za nic. Bagatelizowanie siatki płac w NBP, którą podobno ustalił jeszcze prezes Belka w 2010 roku, to kolejne przyznanie się do nierobienia niczego bez nacisków i to ze strony Gazety Wyborczej. Dno.

Piotr Tomski

 

Polonizujmy media po niemiecku

Mamy jako zdominowane, zaszczute i upokorzone państwo w Unii Europejskiej niepowtarzalną okazję spolonizować media w Polsce, ponieważ Niemcy właśnie ustawowo ograniczyli do dziesięciu procent możliwość udziału obcego kapitału w firmach posiadających media. No i ta dojechana Polska może zrobić chociaż raz to, co robią wspaniałe Niemcy.

Strategiczne interesy państwa muszą być chronione. Media te interesy mogą naruszać na wielu poziomach, co doskonale widzimy codziennie w Polsce. Nie chodzi o krytykę partii, rządu czy politycznych poglądów, ale chodzi o działania szkodzące wizerunkowi Polski czy polskiej gospodarce, które są z kolei korzystne dla innych państw.

Repolonizacja mediów była zresztą jedną z obietnic wyborczych PiS. Temat ostatnio jest przemilczany, ale drugi raz takiej okazji nie będzie, żeby spełniać wyborcze obietnice wprowadzając rozwiązania ustawowe wzorowane na Niemcach.

Odrębnym i niezmiennie fascynującym pozostaje pytanie o rolę polskiego kapitału w polskich mediach. Komu ten kapitał służył, komu służy i komu będzie służył? Odpowiedź z całą pewnością nie brzmi: Polakom. Acha, czy ktoś zna precyzyjną definicję polskiego kapitału?

Piotr Tomski

Energetyczne zabawy polskich polityków

W słusznie minionej epoce PRL mój kuzyn pracował w ministerstwie energetyki i dość często słuchałem jego opowieści o znaczeniu produkcji energii elektrycznej dla funkcjonowania państwa, społeczeństwa, ludzkości i świata. Jako dziecko nie wiele z tego rozumiałem, a wujek był dla mnie i tak istotną postacią, ale znaczenie energii elektrycznej jakoś wbiło się w moją głowę. Dlaczego dla wszystkich polskich polityków od kilkudziesięciu lat to znaczenie jest niewielkie? Może nie mieli takich wujków do edukacyjnych opowieści dla dzieci.

Przerzucanie się odpowiedzialnością za niebezpieczny wzrost kosztów uzyskania energii elektrycznej w Polsce jest dziecinne w wykonaniu ludzi, którzy nie myśleli na przestrzeni ostatnich piętnastu lat o tym wzroście kosztów i jego konsekwencjach. Prawda w tym przypadku jest brutalna i krzyczy: PiS i PO to jedno zło. Niestety. Obrońcy jednych lub drugich mogą zaklinać rzeczywistość, ale w opłatach za emisje dwutlenku węgla umoczyli swoje łapki wszyscy. I po co? Nie była potrzebna duża wyobraźnia, żeby przewidzieć co się wydarzy po kilku latach od zawarcia umów zupełnie nieprzystosowanych do polskich warunków gospodarczych. Tacy genialni stratedzy i wizjonerzy, za jakich uchodzą bracia Kaczyńscy, popełnili taki błąd? Taki wytrawny polityka jak Tusk też nie przewidział efektów dekarbonizacji w Polsce? Myślę, że wszyscy wszystko wiedzieli.

Wspólnie i w porozumieniu zrobili Polakom źle. A teraz Polacy powinni im powiedzieć: wszyscy won! Unia Europejska nie dla Polski! Porozumienia klimatyczne nie dla Polski! Zejdźmy na ziemię z klimatycznych i neokomunistycznych obłoków. Zacznijmy prowadzić realną politykę dla dobra Polaków.

A tymczasem w Unii Europejskiej zajmą się niedozwoloną pomocą publiczną w ustawie o zniesieniu kosztów podwyżek cen energii elektrycznej. Pytanie tylko brzmi: kiedy ustawa zostanie zakwestionowana?

Piotr Tomski

Każde pokolenie ma swojego Kunia

Nominacja na wiceministra posła Andruszkiewicza wywołała mocne reakcje po obu stronach polskiej sceny politycznej. Dla prawicy jest on zdrajcą, natomiast dla lewicy i POKOmonów jest faszystą. Jedynie pelikany z PiS łyknęły nominację w ramach profesjonalizmu i gorliwości patriotycznej. A gdzie leży prawda? No właśnie. Prawda leży tam, gdzie każde pokolenie ma swojego Kunia.

Idee narodowe są piękne i nie ukrywam, że budzą moją sympatię. Deklaruję nawet oddanie głosu w najbliższych wyborach na koalicję narodową. Dlatego muszę osobiście potępić zachowanie posła Andruszkiewicza, mimo że wiele jego wypowiedzi publicznych często mi się po prostu podobało. Zdradził. Niestety. Zachował się prawie tak, jak zachował się Roman Giertych.

Z drugiej strony uważam jednak, że udział ludzi o narodowej proweniencji w rządzeniu Polską jest konieczny. Jeśli całe środowisko narodowców jest bardzo podzielone i nie może się porozumieć w kwestii wskazania swojej reprezentacji parlamentarnej, to może poszczególni ludzie właśnie powinni wchodzić bezpośrednio do rządu lub parlamentu inną drogą, zachowując idee, przekonania i podstawowe zasady. Nie wiem. Czy takie przejście w polityce nie wymaga porzucenia idei, przekonań i zasad?

Kiedy Giertych był grzecznym chłopcem Rydzyka i potulnym pracownikiem u Kaczafiego, to musiał wyzbyć się wszystkiego, a po przedwczesnym zakończeniu jego politycznej kariery u boku wyżej wymienionych pozostało mu już tylko robienie kasy na tym, co potrafi najlepiej – prezentowanie odmiennych punktów widzenia. Giertych miał jednak zawód, który pozwolił mu na osobiste przegrupowanie, a poseł Andruszkiewicz jest specjalistą od … stosunków międzynarodowych, czyli nie ma zawodu i życia poza polityką.

No cóż. Każde pokolenie ma Kunia, na jakiego sobie zasłużyło.

Piotr Tomski

Realna polityka … rodzinna.

Kończy się rok, muszę więc zgodnie ze świecką tradycją podsumować go uczciwie. Kluczowe jest tu słowo uczciwie, bo właśnie w minionym roku uczciwość wobec siebie zdeterminowała moje podstawowe działania. Niestety. Zbyt długo oszukiwałem nawet siebie i dlatego ten rok dopiero był w jakimś niepowtarzalnym sensie przełomowy.

Najważniejszym wydarzeniem minionego roku było formalne złożenie wniosku w wykreślenie mnie z Kościoła katolickiego, co też się stało po przyjęciu tego wniosku przez miejscowego księdza. No cóż. Powinienem to zrobić dawno temu, ale walczyłem, oszukiwałem się i udawałem ślepca, którego prowadzą kulawi. Oszukiwałem również moich bliskich i to jest dla mnie najbardziej przykre. Ale! Przeprosiłem wszystkich i mogę żyć w prawdzie.

Drugim w hierarchii ważności wydarzeniem, do którego dość długo dojrzewałem, było pożegnanie z PiS. Uczciwie napiszę, że jedynie wywalenie z PiS Jarosława Kaczyńskiego mogłoby mnie skłonić do ponownego głosowania na tę partię. W tym przypadku oszukiwałem się w zasadzie o początku mojego „mariażu” z PiS, bo o Kaczyńskich wiedziałem wszystko od Magdalenki począwszy. Miałem po prostu nadzieję, że partię przejmą ludzie uczciwi, którzy w niej są i pewnie liczą na jakiś realny wpływ na politykę. Głosowałem też na PiS na zasadzie mniejszego zła w wyborze. Niestety. To był błąd i wielokrotnie za niego przepraszałem – siebie również.

Trzecim wydarzeniem roku był wyjazd z żoną na Marsz Niepodległości do Warszawy. Po trzydziestu czterech latach wspólnego życia, zachowaliśmy się jak małolaci i polecieliśmy specjalnie z Rejkiawiku na marsz. Kilka dni spędziliśmy w Polsce. Spotkaliśmy się chyba z całą rodziną i wróciliśmy.

C8AECAF7-E03A-43EB-AD2F-00CEFB077C79

No bo najważniejsze w tym minionym roku było właśnie to, że tę realną politykę wobec Kościoła, partii rządzącej czy Ojczyzny prowadzimy we dwoje – razem.

Piotr Tomski