Zapalnik polskiej bomby odpalony

Ktoś z moich bliskich i kilku znajomych i znajomych moich znajomych straciło dzisiaj w Polsce pracę. No cóż! Partia rządząca też od dzisiaj ma swoją „tarczę antykryzysową”, na której można wynosić moich bliskich i znajomych.

Niektórzy przedsiębiorcy w Polsce liczą jeszcze na cud, ale tak naprawdę zapalnik bomby zegarowej ruszył dzisiaj i nie widzę sapera, który mógłby go rozbroić. Spójrzmy prawdzie w oczy i odpowiedzmy sobie szczerze, jak widzimy polską gospodarkę po epidemii koronawirusa? Jak widzimy Polskę po epidemii koronawirusa? Ciemność widzę, że tak powiem cytatem z filmu, w którym motywem przewodnim była wielka mistyfikacja, służąca do zapanowania nad pewną społecznością ludzką. Hi, hi, hi … Skojarzenie może bardzo trafne, ale i z takich skojarzeń nic dobrego nie wynika poza ewentualnym przyspieszeniem pracy zapalnika. Hi, hi, hi …

Doszedłem ostatnio do przekonania, że w „czasach zarazy” wszyscy mogą być lewakami i wprowadzić ostatecznie na całym świecie komunizm. Hi, hi, hi … Jest bardzo dobra okazja, żeby drogą rewolucji zabrać wszystko bogatym i podzielić pomiędzy biednych. No właśnie. Jeśli moje żarty staną się rzeczywistością, to może nie będzie mi tak wesoło. W Polsce były już rewolucje i działali różni Janosikowie, ale nigdy nic dobrego z tego nie wynikło, bo po równo nie znaczy sprawiedliwie, a sprawiedliwie nie znaczy zawsze … po prostu przyzwoicie. Hi, hi, hi …

Rząd w Polsce musi szybko zejść na ziemię z propagandowych obłoków i zająć się realną pomocą dla obywateli, bo tylko w ten sposób można jeszcze tę bombę społecznych buntów rozbroić. Jeśli dalej będzie trwał ten chocholi taniec polityków, to za miesiąc najpóźniej nastąpi eksplozja.

Piotr Tomski

 

 

Wybierzmy przyszłość bez polityki

Kiedy czytałem różne przewidywania na temat „algokracji”, to miałem zawsze wątpliwości w kwestii pozbawienia ludzi „mocy decyzyjnych”, bo uważałem, że tylko ludzie mogą naprawdę zadbać o dobro ludzi. Kiedy przyszedł czas pandemii koronawirusa już tak nie uważam.

Komputery nie ulegają lękom i nie chorują na choroby wywoływane przez wirusy biologiczne. Jest wprawdzie zagrożenie wirusami wirtualnymi, ale zawsze urządzenia na najwyższym poziomie decyzyjnym można utrzymywać poza siecią ogólna i korzystać z nich tylko w zamkniętym, wyizolowanym na stałe systemie. Nie wiem, na ile należałoby łączyć urządzenia z ludźmi w procesie decyzyjnym, ale na pewno dałoby się stworzyć taki układ już dzisiaj i korzystać z niego ze skutkiem o wiele lepszym od skutków decyzji współczesnych polityków.

Politycy nawet w czasie pandemii chcą osiągać własne cele polityczne i realizować własne interesy. Dobro wspólne nie jest nigdy dla polityków czymś istotnym, a w czasie pandemii szczególnie mają okazję swoje działania nastawić jedynie na propagandę i otumanianie zarządzanych społeczeństw. Działania polityków w czasie pandemii nie wnoszą niczego pożytecznego do życia i najczęściej ograniczają się realnie tylko do finansów oraz gróźb wobec ludzi, bo wszystkie realne działania i tak podejmują służby państwowe niższego szczebla.

W Polsce politycy partii rządzącej pokazali najwyższą hipokryzję i własną bezużyteczność, kiedy uchwalili „tarczę antykryzysową” z poprawkami w Kodeksie Wyborczym, żeby na pewno dalej po majowych wyborach prezydentem był Andrzej Duda. Zadbali też przy błyskawicznych zmianach w ustawach o możliwość robienia takich biznesów, o jakich jeszcze nikomu się nie śniło. No, może o prywatyzacji szpitali śniła poseł Sawicka z agentem Tomkiem snem wspólnym, skorumpowanym. Hi, hi, hi … A tu teraz na „tarczy antykryzysowej” PiS sobie szpitale sprywatyzuje. Wyrzućcie ich, Polacy, na śmietnik historii. Wyrzućcie wszystkich polityków i już nie chodźcie na żadne wybory. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

Most zaopatrzeniowy z Chinami

Rząd zapewniał Polaków, że jest perfekcyjnie przygotowany do pandemii, a nagle okazało się po pojawieniu się tysiąca pierwszych chorych w Polsce, iż niezbędne jest zaopatrzenie w różne środki w Chinach. Nie było przygotowania? Czy zaopatrzenie jest niepotrzebne? Wypadałoby usłyszeć jakieś racjonalne wyjaśnienie tego dysonansu.

Informacje udzielane przez rząd polski w związku z pandemią od początku są grą propagandową, która ma zapewnić poparcie społeczne dla partii rządzącej i urzędującego prezydenta. Partia była przekonana i chyba się z tym pogodziła, że prezydent Duda przegra wybory. Pandemia jednak dała niebywałą okazję do zmiany sytuacji prezydenta, który może wykreować się szybko na męża stanu i najlepszego opiekuna narodu. Kreacja nie może trwać zbyt długo, bo czas ją zweryfikuje, dlatego wybory muszą odbyć się w maju, a po maju nastąpi „choćby potop”.

Śmieszne są gospodarskie wizyty prezydenta. Śmieszna była propagandowa akcja z rozmową z prezydentem Chin, po czym otworzył się most powietrzny między Polską a Chinami, którym lecą setki ton niezbędnych artykułów ochronnych dla medyków polskich. Nieważne jest to, że wizyty prezydenta tylko utrudniają pracę w wizytowanych miejscach i narażają uczestników tych spotkań na zarażenie wirusem. Nieważne jest też to, że zaopatrzenie z Chin jest po prostu normalnym biznesem, na którym Chińczycy z wielką chęcią i z wielkim zadowoleniem zarabiają, a Polacy naprawdę nie mają innego wyjścia, bo zaniedbali w tym względzie współpracę z Unią Europejską.

Najlepiej będzie, kiedy pan prezydent Duda przeniesie się na stałe do Częstochowy i będzie nieustannie modlił się za naród w czasach pandemii. Jeśli nawet modlitwy nie pomogą, to przynajmniej mniejsze będzie zagrożenie dla prezydenckiego otoczenia i szkody dla ewentualnych uczestników szerszych spotkań z prezydentem. Aha! I koszty propagandy spadną i przeniosą się głównie do mediów ojca dyrektora Rydzyka, którym dwa miliardy złotych dotacji nie były potrzebne do przetrwania. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

 

 

Jednak władza nie zabezpieczy się sama

Posiedzenie Sejmu bez posłów jednak się nie odbędzie w celu bezpośredniego złamania regulaminu, ale odbędzie się w celu złamania konstytucji po zmianie tego regulaminu. Hi, hi, hi … Co to jest obecność, każdy widzi. Hi, hi, hi …

Pogarda dla prawa we współczesnej, polskiej polityce staje się powszechną normą. Nie jestem tym zaskoczony, ale nie wiem w takim razie, na co w państwie zarządzanym przez PiS może jeszcze liczyć szary obywatel? Wszyscy zdają sobie sprawę z łamania konstytucji w Sejmie, tyle że dla sejmowej większości wspieranej przez opozycję z peerelowskiej przeszłości stan „niezwyczajny” pozwala na łamanie najważniejszego aktu prawnego w państwie, który właśnie był uchwalony po to, żeby chronić obywateli w każdej, najbardziej ekstremalnej sytuacji?

Nie zobaczymy zapewne dokładnie twarzy naszych tchórzliwych przedstawicieli w Sejmie i będziemy musieli podjąć pewien wysiłek, żeby dowiedzieć się, kto ma odwagę pełnić swoje obowiązki. Wiem już, że nie będzie w sejmie Korwina, bo sam napisał o tym na Twitterze. Niestety, to musi być ostatnia kadencja tego pana, jeśli wyżej ceni swoje lęki. Przykra to jest sprawa, ale jedynie choroba lub nie dająca się zweryfikować potrzeba kwarantanny mogą usprawiedliwiać nieobecność w takiej sytuacji. Niestety.

W zaistniałej sytuacji mam tylko nadzieję, że wszelkie prawo uchwalone drogą niekonstytucyjną przyniesie w polskich sądach ogromne odszkodowania dla obywateli krzywdzonych przez rząd i inne organy państwa pisowskiego. Mam nadzieję również, że po zakończeniu tego pandemicznego szaleństwa ktoś rozliczy to bezprawie.

Piotr Tomski

 

 

Obrady Sejmu bez posłów

Decyzja o zmianie przepisów pozwoli na obrady Sejmu bez posłów i bez budynku. Jesteśmy już w krainie absurdu, gdzie wszystko da się uzasadnić. Rozumiem zagrożenia, ale w przypadku kilkuset posłów i pracowników kancelarii niezbędnych do podjęcia jakichś czynności można wprowadzić ścisłą kwarantannę, przebadać ich i bez kontaktu za światem zewnętrznym wpuścić na salę obrad sejmu. Społeczeństwo po coś wybierało tych ludzi, dlatego dziesięć dni w kwarantannie i normalne obrady Sejmu są ich obowiązkiem.

Posiedzenie Sejmu w formie elektronicznej jest zwykłą, obrzydliwą ściemą. Nie będziemy mieli żadnej pewności, że głosowali w danym momencie uprawnieni posłowie. Nie będziemy wiedzieli, w jakim stanie psychicznym i fizycznym są ci posłowie, a zatem czy mogą wypełniać swoje obowiązki? Wielu innych rzeczy nie poznamy w tym głosowaniu i całym posiedzeniu, ale partii rządzącej chyba właśnie o to chodzi. Mamy po prostu stan ekstremalny, ale w żadnym wypadku nie jest to w sensie formalno-prawnym stan wyjątkowy czy nadzwyczajny stan klęski żywiołowej.

Wielki Strateg z Żoliborza chce wysyłać Polaków na wybory, ale sam boi się spotkać z posłami w Sejmie. Nie da się tego inaczej określić. To jest tchórz. Wie pan Kaczyński o zarażeniach posłów i panicznie boi się o siebie. Niestety. Tchórz rządzi tak odważnym narodem. Polacy, obudźcie się wreszcie.

Tchórzostwo posła Kaczyńskiego jest jednak tylko jednym powodem dla tej gigantycznej ściemy. Jestem przekonany, że PiS przy normalnych obradach stracił na dzisiaj większość w Sejmie, bo wielu posłów jest chorych lub objętych kwarantanną. No i „tarcza z tektury” nie przeszłaby w tym normalnym Sejmie, a jest konieczna dla finansowania jakichś biznesowo-mafijnych celów partii rządzącej.

Piotr Tomski

Test przed poważnym zagrożeniem

Usłyszałem bardzo „ciekawą” hipotezę na temat obecnej pandemii koronawirusa. Ktoś przypuszcza, że ta pandemia jest tylko testem – próbą generalną – przed wypuszczeniem na świat wirusa, który bezwzględnie będzie zabijał wszystkich zarażonych. No cóż! Jeśli tak jest, to jako ludzkość nie zaliczamy tego testu.

Najtrudniejsze dla współczesnych ludzi jest siedzenie we własnych domach. Taki mamy styl życia. Nie wiem w zasadzie, czym jest ten trend podyktowany, ale właśnie taki styl życia doprowadził do gwałtownego rozwoju pandemii w Europie Zachodniej. Młodzi ludzie szczególnie nie potrafili zatrzymać się w domach nawet na chwilę i zarażali innych.

Nie mamy też instynktu społecznego, bo tak naprawdę interesujemy się wyłącznie czubkiem własnego nosa, a potrzeby reszty ludzi nie interesują nas, chyba że mamy chęć rozerwać się, zabawić lub coś zyskać za to zainteresowanie. Tak. Możemy sobie poklaskać na balkonach blokowisk, bo to fajnie wygląda, ale pomóc bezinteresownie służbom medycznym potrafią nieliczni wolontariusze, bo po co podejmować ryzyko dla innych.

Wróciliśmy do granic państw narodowych i jednak nie wyobrażamy sobie prawdziwej federacji narodów w okresie kryzysu. Po co były propagowane te bajki o globalizacji, skoro pierwszy ból gardła i kaszel załatwił sprawę na długo. Hi, hi, hi … Pomyślmy teraz o prawdziwej broni biologicznej i reakcji zachodnioeuropejskich armii na jej użycie. Czy wszyscy żołnierze pójdą na zwolnienia lekarskie albo wezmą bezpłatne urlopy? W Polsce może wyślemy do walki Wojska Obrony Terytorialnej, których wyszkolenie pokazało się przy okazji spożywania kanapek z platformy towarowej samochodu ciężarowego, gdzie leżało obok tych kanapek coś w foliowych workach. Liczyliśmy znowu przy obronie Polski na sojusze, których nie ma.

Chiny być może straciły miliony obywateli w tej epidemii, ale starannie ukrywają dane. Nie wiem, jak sytuacja rozwinie się na całym świecie, ale na pewno nie jest świat gotowy do obrony przed … No właśnie. Czego możemy spodziewać się dalej? Miejmy nadzieję, że pandemia  nie jest testem i wygramy z tym koronawirusem już wkrótce.

Piotr Tomski

 

 

Orędzia i konferencje i wywiady

Prezydent i główni politycy pisowscy nie mają już żadnych hamulców moralnych w korzystaniu z okazji do kreowania siebie na zbawców narodu i może całej Europy, bo przecież polski przykład walki z koronawirusem służy całej Europie. Orędzie prezydenta wygłoszone na początku weekendu było kolejnym, żenującym występem propagandowym, po którym Andrzej Duda jako kandydat na prezydenta ma zyskać kilka punktów w wyborach i wygrać je w pierwszej turze.

Scenariusz jest prosty i przejrzysty: przez miesiąc będzie straszenie i kary, a po miesiącu zostaną ogłoszone sukcesy w walce z pandemią, ozdrowienia i koniec kwarantanny dla wszystkich, żeby do 10 maja Polacy byli gotowi na wybory bez zastrzeżeń formalnych ze ściśle określonym ustawieniem emocjonalnym. Scenariusz powyższy ma jednak słabe punkty. Pandemia w Europie i tym samym w Polsce może potrwać dłużej i kwarantanny nie da się zakończyć. Liczba chorych może do maja będzie rosła, a sytuacja ekonomiczna Polaków może znacznie się pogorszy. I co wtedy? Boję się teraz, że politycy PiS mogą niczego poza scenariuszem nie zauważać, a telewizja publiczna im stworzy „właściwą” rzeczywistość. Hi, hi, hi … Ludzie będą umierali, ale przecież ludzie zawsze umierają. Przykład chińskiego zwycięstwa z epidemią można jeszcze dopracować.

Dzisiejszy wywiad Wielkiego Stratega z Żoliborza osiągnął Himalaje hipokryzji. Duda najwięcej traci na zatrzymanych kampaniach. Hi, hi, hi … Ktoś dobrze to podsumował w Internecie, że dla tego Wielkiego Geniusza muszą drukować specjalne gazety i robić specjalne wiadomości w telewizji, bo całkowicie oderwał się od rzeczywistości, natomiast sam wywiad po prostu został dokładnie ustawiony, żeby tylko nie padło przypadkiem jakieś źle postawione pytanie.

Piotr Tomski

 

Testy i testy i jeszcze raz testy

WHO nie jest firmą z autorytetem w moich oczach, ale zalecenia na temat wykonywania możliwie największej liczby testów uważam za bardzo słuszne. Tylko w ten sposób można wprowadzić w pandemię pewien porządek, który pozwoli ją opanować, natomiast chaos jest czynnikiem wzmacniającym rozwój chorób i śmiertelność.

Polskie władze długo nie chciały wykonywać odpowiednio dużej liczby testów i chciały zastąpić je umieszczaniem w kwarantannie dużej liczby niezbadanych osób. Myślę, że dopiero zarażenie członków rządu i szybkie ich zbadanie trochę otrzeźwiło przedstawicieli władz, którzy nie mogą tak bezczelnie różnić się od reszty społeczeństwa. Prezydent Duda z żoną ujawnili fakt przeprowadzenia błyskawicznych badań dopiero po tygodniu, kiedy liczba testów wykonywanych dla „pospólstwa” znacznie wzrosła.

Jeszcze niedawno nie rozumiałem potrzeby przynależności Polski do Unii Europejskiej czy innych organizacji międzynarodowych typu ONZ czy Rada Europy. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę czystą głupotę polskich władz w ostatnim czasie pandemii, to nadzór nad tymi nieodpowiedzialnymi ludźmi jest zbawienny dla Polaków. Gdyby nie jednoznaczne stanowisko WHO, to pewnie do dzisiaj pisowscy politycy tłumaczyliby, że należy badać wyłącznie osoby o wysokim stopniu prawdopodobieństwa zakażenia wirusem. Gdyby nie interwencja władz unijnych, to w kolejkach na granicach do tej pory wjeżdżający do kraju Polacy staliby trzydzieści godzin.

Mam nadzieję, że wkrótce nastąpi interwencja którejś z wyżej wymienionych organizacji w sprawie majowych wyborów prezydenckich w Polsce. Te wybory naruszą prawo, jeśli odbędą się w okresie pandemii i obowiązywania specjalnej ustawy o zagrożeniach, bo narażą część ludzi na zarażenie i de facto pozbawią prawa wyborczego osoby objęte kwarantanną, które nie będą mogły pójść do wyborczych lokali.

Piotr Tomski

Kampanie bez kampanii

Czasy Edwarda Gierka wróciły po czterdziestu latach. Dobry gospodarz jeździ po Polsce i dziękuje Polakom za wsparcie władzy w czasach zarazy. No i prognozy są takie, że ten dobry gospodarz wygra wybory prezydenckie w pierwszej turze.

Polacy przetrwali zabory, sanację i komunę, przetrwają zatem rządy PiS. Polacy potrafią żyć poza państwem i mimo państwa. Niestety. Mamy co prawda dwudziesty pierwszy wiek i takie postawy antypaństwowe w Unii Europejskiej nie powinny się wydarzyć, ale nic przecież nie poradzimy na mechanizmy polityczne, które nie działają we właściwy sposób. Unia Europejska zresztą nie sprawdziła się i jej symboliczna władza działa li tylko w zakresie realizacji zysków przez odpowiednie grupy biznesowe za zgoda właśnie uwikłanych polityków z całej Europy. Pisowscy politycy doskonale opanowali te zasady uwikłania i podejmowania niezbędnych działań, które zapewnią im pełne błogosławieństwo unijnej administracji.

Pozostaje Polakom wziąć karabiny w dłonie i strzelać albo zgodnie z duchem innego patriotyzmu podjąć modernistyczną pracę u podstaw w celu uświadomienia większości obywateli w kwestii konieczności wyprowadzenia Polski z ciemnogrodu wpływów upadłej „sekty JPII”, z którą dogadany PiS chce zarządzać umysłami Polaków przez najbliższe dziesięciolecia. Papież Franciszek podjął już obronne działania w całym Kościele przed wpływami tej sekty, natomiast w Polsce jej wyznawcy razem z PiS nie poddają się żadnym naciskom i dobrowolnie władzy nie oddadzą. Niestety.

Pojawiły się promyczki nadziei w tej pandemicznej sytuacji. Po pierwsze, jeśli zrezygnują z udziału w wyborach wszyscy kandydaci z wyjątkiem Andrzeja Dudy, to wybory zostaną odwołane. Po drugie, wizja zarażenia się śmiertelnym dla osób starszych wirusem powstrzyma te osoby przed wyjściem do lokali wyborczych, jeśli będziemy głośno i powszechnie uświadamiać te osoby przed wyborami, a wiemy, że elektorat PiS w tych wyborach będzie się składał w większości z osób starszych. Nadzieja jest. Hi, hi, hi … Jak to było? Zabierz babci dowód! Hi, hi, hi … Teraz będzie: powiedz babci o koronawirusie przy urnie wyborczej.

Piotr Tomski

 

 

Prezes NBP ma nieprzebrane ilości gotówki

Dzisiejsza konferencja prasowa Premiera RP, Ministra Finansów i Prezesa NBP była farsą nad farsami. Rzucone tam hasła były żenującą próbą zaklęcia rzeczywistości, która nie wytrzymywała już wstępnej analizy. Jest mi bardzo przykro, że moich rodaków ci przedstawiciele najwyższych władz RP potraktowali tak, jak traktuje się bezmyślnych idiotów.

Kto może uwierzyć w stwierdzenie, że NBP ma nieprzebrane ilości gotówki? Rozumiem konieczność uspokojenia narodu w sytuacji rozprzestrzeniającej się pandemii, ale argumenty do takiego działania uspokajającego należy dobierać bardzo rozsądnie, żeby skutki nie były odwrotne od zamierzonych. Myślę, że panowie nikogo nie uspokoili.

Nie chcę tu analizować „Tarczy antykryzysowej”, bo w ogóle nie wierzę w takie zapowiedzi, chyba że płyną już pieniądze do konkretnych odbiorców. Może się okazać, że premier nie wspomniał o wielu warunkach do spełnienia w ramach wniosków o rządową pomoc, co znacznie utrudni jej otrzymanie. A może będą jakieś progi dochodowe lub maksymalne stany konta, które zblokują dopłaty dla obywateli? Nie wiem. Zobaczymy tę tarczę w pracy.

Nie widziałem na tej konferencji realnego planu wyjścia z długów państwa, jakie powstaną po uruchomieniu tarczy. Gospodarka nie wróci na odpowiednie tory wypracowywania zysków przez bardzo długi okres. Co zrobimy przez najbliższe lata? Drukarki NBP będą pracowały ciągle i dostarczały naprawdę nieprzebrane ilości gotówki przez te lata? Mrzonki na tej konferencji, które snuł premier Morawiecki w związku z publicznymi budowami z zakresu ochrony klimatu były dla mnie dowodem totalnego odlotu. Tak. Przypomniały mi się pomysły premiera o elektrycznych samochodach polskiej produkcji. Co z tego wyszło? Nic.

Piotr Tomski