I znowu obudziliśmy się w Polin

Kolejny raz odrzucono w PiS pomysł ekshumacji w Jedwabnem. Prokuratura Krajowa podobno nie widzi podstaw do wznowienia badań.

Polacy są podzieleni w tej kwestii i właściwie nie można tu opierać się o oczekiwania społeczeństwa, które i tak nie obchodzą przedstawicieli władz państwowych. Podstawą do wznowienia ekshumacji powinna być potrzeba dokończenia badań naukowych w celu pełnego wyjaśnienia zbrodni w Jedwabnem. I tylko tyle.

Prezes Kaczyński kolejny raz po sprawie katastrofy smoleńskiej pokazał, że prawda dla niego nie ma większego znaczenia. Liczą się pozory i uległość na arenie międzynarodowej, gdzie prezes czuje się jak zwierzę na polowaniu z nagonką. Prezes z jakichś bliżej nieokreślonych powodów robi dokładnie to, co robił jego brat – spełnia życzenia Żydów.

Mamy więc jasny sygnał, że dalsze rządy PiS będą jedynie pogłębiały ten stan międzynarodowej uległości. PiS ulega na każdym kroku Unii Europejskiej, USA i Izraelowi. Zapewne zrealizuje PiS roszczenia określone ogólnie w amerykańskim dokumencie „447”, co doprowadzi Polaków do totalnego uzależnienia finansowego od środowisk żydowskich, które będą beneficjentami mienia bezspadkowego.

Ja czuję się w tej sytuacji bardzo źle, bo głosowałem na PiS, co znaczy, że pomogłem im przejąć władzę. Pomogłem w rozpętaniu spirali ograbienia Polaków na skalę niespotykaną w dotychczasowej historii.

Piotr Tomski

Granie na uczuciach religijnych jest podłe

Poszły informacje o wizycie prezesa Kaczyńskiego w klasztorze w Częstochowie i złożeniu kwiatów dla Matki Boskiej. Wszystko miało się odbyć w czasie powrotu z konwencji partyjnej w Katowicach i w ramach modlitwy o pomoc Matki Boskiej w wygraniu wyborów.

Z punktu widzenia Matki Boskiej nie wiem, czy warto pomagać komuś, kto nie dba o dzieci nienarodzone i nie zmienia prawa o aborcji w Polsce, mimo wcześniejszych obietnic. Czy warto pomagać komuś, kto zamilkł w temacie wyjaśnienia śmierci własnego brata, chociaż do wyborów szedł z hasłami przeciwnymi? Czy warto pomagać komuś, kto mówił o konieczności ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI, a teraz twierdzi, że obnażenie jednego z największych aparatów zła w historii Polski jest niepotrzebne?

Zastanówmy się nad hasłami i emocjami w przemówieniach prezesa Kaczyńskiego. Dzieci! Czy wiarygodny jest facet, który nie spłodził przez całe życie nawet jednego dziecka, ale mówi, że dzieci są najważniejsze? Mógł jeszcze powiedzieć, że obowiązkiem każdego człowieka jest prokreacja.

Mam wrażenie, że prezes żyje teraz w duchu Gazety Wyborczej i, jak dziennikarze tej gazety, prezes jest najlepszym znawcą spraw z życia katolików, obowiązków katolickich i grzechów najcięższych. Może uwierzyłbym w tę przemianę prezesa, ale wyżej wymienione aborcja, Smoleńsk i aneks jakoś stoją mi przed oczami.

Piotr Tomski

Chrońmy polskie dzieci

Jak to mówią? Wyszedł Rabiej z worka? Okazało się dzisiaj, że jednak chodzi w Polsce o adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Progres żądań ludzi LGBT jest wszędzie na świecie identyczny i brak mu końca. No, może końcem jest ostateczna przemiana wszystkich ludzi w … homoseksualnych lub transpłciowych, „efebofilów”, którzy lubią też czasem współżyć ze zwierzaczkami. Przemiana powinna zaczynać się w przedszkolach i udział w niej powinni brać wszyscy, żeby cała Ziemia stała się miejscem wielkiej oraz nieustającej orgii.

Marzenia pana Rabieja o adopcji dzieci przez LGBT staną się wkrótce normą prawną w Unii Europejskiej, a tym samym w Polsce trzeba będzie przystosować prawo do takich sytuacji. Nie pomoże zaklinanie rzeczywistości przez PiS. Śluby LGBT właściwie już stały się normą prawną w Unii i niedługo Polska będzie musiała te procedury dopuścić. Niestety. Czy ktoś postawi sprawę w prawdzie? Jedynie wyjście z Unii Europejskiej pozwoli Polakom na zachowanie swoich przekonań i obyczajów.

Polacy muszą sobie uświadomić fakty. Na tym musi teraz skupić się kampania do europarlamentu i to z naciskiem na okoliczność zakłamania PiS w tych kwestiach. Zobaczmy poniższy obrazek krążący w Internecie. Ci dwaj panowie z fotografii mogą mieć wspólne cele przynajmniej w kwestii homoseksualnych potrzeb.

E6AFAA5E-D8EA-4190-B86F-FECC0C9E12C6

Zdjęcie pochodzi z 1993 roku z Gazety Wyborczej.

Nie dajmy sobie wmówić, że ktoś jest uczciwy tylko dlatego, że nazywa się Kaczyński. Zastanówmy się lepiej, jak blisko siebie byli panowie Rabiej i Kaczyński?

Piotr Tomski

Rolnicy walczą o swoje

Dzisiaj w Warszawie odbyła się demonstracja, która wreszcie mogła zadziałać na wyobraźnię osób podejmujących w Polsce decyzje istotne dla polskich rolników. Zablokowano o ósmej rano duże ulice w centrum miasta i to w sposób dość drastyczny – rozrzuconymi świńskimi organami oraz jabłkami. No i się zaczęło ujadanie.

Rozumiałbym zastrzeżenia Żydów czy Arabów, bo wieprzowina ich prawie parzy, ale polscy politycy uchodzący za chrześcijan nie powinni tak szaleć. Hi, hi, hi… Każdy ma prawo protestować, a rozrzucanie zbędnych w końcu rzeczy nie powinno szokować, do tego chrześcijańskie poszanowanie żywności jest przeżytkiem nawet na wsi. Politycy mogą zatem pobudzonej dość mocno wyobraźni użyć teraz do opracowania takich rozwiązań systemowych, które zapewnią rolnikom godne i uczciwe dochody z ich pracy.

Rozumiem tych, którzy mówią rolnikom o ich urynkowieniu i o dostosowaniu się do ogólnych warunków biznesowych we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności. Problem jednak jest właśnie w tym, że w całej Europie rolnicy nie podlegają tym rynkowym zasadom. Problem jest w tym, że rolnicy niemieccy, francuscy, belgijscy czy duńscy dostają dużo większe dotacje unijne, a ich produkty (na przykład wieprzowina) przetwarzane są bez przeszkód w polskich przetwórniach i sprzedawane w polskich sklepach, kiedy w niejasnych okolicznościach polscy rolnicy nie mogą sprzedawać swoich produktów. Rynek dla rolników nie istnieje i w Unii Europejskiej jeszcze długo nie zaistnieje.

Jedynym wyjściem jest interwencja państwa i jego służb. Interwencja musi doprowadzić do prawdziwej pomocy polskim rolnikom, a osoby odpowiedzialne za wspieranie na terenie Polski zagranicznych rolników i zagranicznych firm muszą ponieść karę.

Piotr Tomski

Jajecznica komisarzy Bieńkowskiej

Komisarza Bieńkowska przeszła w stan wyjątkowego wyciszenia po objęciu funkcji komisarzy w KE i już nic więcej z jej wyczynów nie zostało na żadnych taśmach uwiecznione. A szkoda! Bo jaja pani Bieńkowskiej były niczego sobie. Tyle tych jaj było, że wreszcie wyszła z tego ogromna jajecznica.

Myślałem już, że nie usłyszę o pani komisarzy niczego istotnego, ale się pomyliłem. Przyszedł dzień, w którym program „cela+” uderzył bardzo blisko pani komisarzy. Tak blisko uderzył, że aż zafurczało w całej Europie. Hi, hi, hi… W Europie zapewne nikogo nie obchodzą problemy rodzinne czy stare powiązania zawodowe pani komisarzy, zwłaszcza że pani komisarza jest „niesamowicie aktywna” w Brukseli. No właśnie. Po co miałaby pani komisarza aktywnie działać i zwracać na siebie uwagę, skoro w spokoju i ciszy można więcej… Z ostrożności procesowej nie napiszę już niczego więcej.

Dodam tylko, że w kontekście sprawy ludzi bliskich pani Bieńkowskiej ważne stają się wydarzenia sprzed kilku dni związane z odmową składania dalszych zeznań przez panią komisarzę w sprawie taśm od Sowy. Dwa razy jaśnie pani komisarza pozwoliła się przesłuchać i nagle odmówiła. Dlaczego? Teraz jeszcze straszy procesami wszystkich, którzy łączą jej nazwisko z zatrzymaniami przestępców.

Mam nadzieję, że sprawa będzie medialnie nagłośniona i nawet kasta sędziowska nie pomoże w jej „ukręceniu”. A dobre imię pani komisarzy to przecież i tak jaja jak berety.

Piotr Tomski

Chaos Brexit

Dłuższy czas obserwuję sprawę Brexitu i mimo tak krótkiego czasu do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie jestem w stanie przewidzieć, jak to się odbędzie i jakie będą konsekwencje tego wyjścia. Mało tego – nie wiem nawet, czy do tego dojdzie. Totalny chaos. Regularnie czytam w „The Times” obszerne artykuły o Brexicie i na chwilę obecną jestem w sytuacji nowo narodzonego dziecka albo przybysza z kosmosu.

Pani premier May dokonała cudów finansowych na wzór prezesa Kaczyńskiego i znalazła dwadzieścia miliardów funtów na wydatki państwa, które pokryją potrzeby wskazane przez parlamentarzystów brytyjskich. Pospolite przekupstwo polityczne ma zapewnić premier May poparcie we wtorkowym głosowaniu nad przedłużeniem negocjacji brexitowych do czerwca tego roku. Wielka Brytania zatem pozostałaby w Unii dalej i prawdopodobnie musiałyby odbyć się tam wybory do europarlamentu. Czy ktoś tam jeszcze myśli? A może w tym zamieszaniu chodzi właśnie o definitywne zakończenie Brexitu bez Brexitu?

Europejczycy mają sobie spokojnie obserwować ten taniec pajaców politycznych wokół Brexitu i czekać na efekty, wśród których może będzie największy kryzys ekonomiczny w historii ludzkości. W pierwszej wersji miał być kryzys na wyspach, w drugiej miał się rozłożyć równo po krajach unijnych, a w trzeciej wersji może zmieść strefę euro. Co zresztą mogą Europejczycy? Mogą jedynie w nadchodzących wyborach pomyśleć o deklaracjach polityków i odpowiednio je potraktować przy urnach wyborczych. Trzeba po prostu przewietrzyć brukselskie korytarze i wpuścić świeże powietrze polityczne na przykład z konfederacji polskiej.

Piotr Tomski

Konfederacja sprzeczności

Koalicja środowisk wolnościowych, narodowych i patriotycznych zebrała w końcu przedstawicieli większości formalnych grup politycznych z prawej strony sceny politycznej w Polsce. Niestety, w momencie takiego zjednoczenia zaczęły się pojawiać silne sprzeczności zwłaszcza we wcześniejszych wypowiedziach „skonfederowanych” polityków prawicy. No cóż! Napiszę szczerze: straciłem rozeznanie w tych deklaracjach i programowych założeniach poszczególnych składników konfederacji. Czy wobec powyższego mogę oddać głos na kogokolwiek z tej konfederacji?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja muszę oddać głos na kogoś z tej konfederacji, bo dla mnie nie ma alternatywy w nadchodzących wyborach do europarlamentu. Muszę po prostu dobrze przyjrzeć się kandydatom konfederacji w moim okręgu wyborczym i wybrać tak zwane najmniejsze zło z konfederacji. Może będę miał szczęście i trafi się w Warszawie dobry kandydat z poglądami i propozycjami zgodnymi z moimi poglądami i oczekiwaniami.

Nie chcę być gołosłowny, dlatego napiszę o kilku konkretnych problemach, które mnie zniechęcają do konfederacji. Po pierwsze, przyjęto posła Marka Jakubiaka, który deklarował dotychczas pełne poparcie dla przynależności Polski do Unii, chociaż konfederacja programowo jest Unii przeciwna. Po drugie, pojawia się na horyzoncie kandydatura Mariana Kowalskiego, który jeszcze niedawno bardzo mocno atakował wielu polityków z konfederacji wspólnie z pastorem Chojeckim w sposób, delikatnie mówiąc, chamski i obrzydliwy, a teraz miałby „dać sobie z nimi buzi” i iść w jednym szeregu do wyborów. Po trzecie, toczy się spór o Jacka Bartyzela współtworzącego z Markiem Jakubiakiem Federację dla Rzeczpospolitej, który jeszcze niedawno chodził na tęczowe parady i występował w telewizji jako członek Nowoczesnej. I tyle.

Mam nadzieję, że konfederacja zostanie uporządkowana. Nie chciałbym zakończyć mojej przygody z konfederacją na wyborach do europarlamentu i myślę, że wielu Polaków myśli podobnie.

Piotr Tomski

Polskie prawdy w Gdańsku

W Gdańsku prezydentem miasta została osoba, która gwarantuje, że będzie tak, jak było. Przykra jest ta gwarancja, ale na naszych oczach tę gwarancję poparły wszystkie, główne siły polityczne w Polsce z wyjątkiem środowisk narodowych skupionych wokół Pana Brauna w gdańskich wyborach.

PiS wybrał na komisarza zastępczynię zamordowanego prezydenta, zamiast robić w Gdańsku porządki dzięki losowemu zdarzeniu, i nie wystawił w przedterminowych wyborach swojego kandydata, który mógłby użyć całej wiedzy o gdańskich układach na podstawie dokumentów błyskawicznie przejętych z biura prezydenckiego po wprowadzenie zarządu komisarycznego. PiS zachował się nieodpowiedzialnie i stchórzył. Tacy tchórze powinni odejść z polityki.

Środowiska narodowe stanęły na wysokości zadania i Pan Braun (w sferze światopoglądowej jestem o lata świetlne od tego pana) potrafił przekonać do swojej kandydatury 12% głosujących obywateli Gdańska. Jeśli ktoś nie docenia tego wyniku, to popełnia duży błąd. Sprawdzian idei narodowych w takim miejscu i takich okolicznościach został zdany celująco.

Zmowa głównych partii polskich i przeciwne jej jedynie organizacje narodowe to polska prawda polityczna. Prawda tragiczna to jest, bo dodany do tego brak ogólnej świadomości tej prawdy jest czynnikiem przesądzającym o losach Polaków w przyszłości tej bliskiej i tej dalszej. Tracimy powoli resztki suwerenności i mówimy, że tak trzeba, tak jest dobrze i nie ma alternatywy dla współczesnego niewolnictwa.

No właśnie. Rola środowisk narodowych jest zredukowana do przenoszenia prawd, których już nikt nie chce. Czy to jednak znaczy, że o polskich prawdach należy zapomnieć? Ja nie zapomnę.

Piotr Tomski

Kopanie się z koniem LGBT

Społeczność LGBT jest umowną zbiorowością ludzi, którzy mają w życiu konkretna hierarchię potrzeb i wypracowany zespół postaw wobec reszty ludzkości nie należącej do powyższej zbiorowości. Podstawą tej zbiorowości z mojego punktu widzenia jest autopromocja w różnych postaciach, która ma być tak głośna, żeby cały świat jej uległ. Jedni mają tę zbiorowość kochać, inni mają ją tolerować, natomiast ci niekochający i nietolerujący mają się po prostu bać tego wrzasku. Chodzi o to, że wszelki opór przeciw społeczności LGBT otoczonej ludźmi jej przychylnymi ma być działaniem podobnym do kopania się z koniem.

Postęp w realizacji potrzeb ludzi z LGBT jest niesamowity. W historii ludzkości chyba żadna ideologia nie rozwijała się tak szybko i w takim zakresie. Fenomen?! Jeśli przyjrzeć się dokładnie zjawisku i czynnikom wspierającym ten postęp, to wszystko zaczyna robić się jedynie zabawne. Światowa Organizacja Zdrowia zaczyna promować naukę masturbacji dla dzieci i jednocześnie orientowania tych dzieci w seksualnych preferencjach. Zapewne zajmą się tym ludzie z LGBT jako wybitni znawcy. Opór zakazany.

Co mogą robić przeciętni mieszkańcy Ziemi, którzy nie zgadzają się zostać przyjaciółmi LGBT? Poddać się eutanazji? Nie. Mamy takie same narzędzia prawne, z jakich korzystają wariaci z LGBT. Możemy zawiadamiać prokuratury o przestępstwach popełnianych przez ludzi LGBT i konsekwentnie demaskować ich chore intencje w kontaktach z naszymi dziećmi.

Piotr Tomski

Faszyści z Izraela według ONZ

ONZ opublikowała raport na temat ludobójstwa w Izraelu. Jasno z tego raportu wynika, że Izraelczycy mordują Palestyńczyków. Giną nawet palestyńskie dzieci. Niczym nie da się uzasadnić strzelania przez snajperów izraelskich do dzieci, które podchodzą do granicznego ogrodzenia. Bajki o żywych bombach i opasywaniu się materiałami wybuchowymi mogą działać na terenach zamieszkałych, ale strzelanie na gołym polu jest zwykłą zbrodnią ludobójstwa.

Izraelski rząd twierdzi, że korzysta tylko z prawa do obrony własnych granic, natomiast ONZ jest oskarżany o lewackie odchylenia i prześladowanie praworządnego państwa, które zapewnia swoim obywatelom bezpieczeństwo i dobrobyt. Podważa się nawet oczywiste dowody w postaci filmów z pasa granicznego, a zeznania świadków nazywa się manipulacjami wrogów Izraela. No cóż! Żydom w propagandzie mogli dorównać tylko Żydzi z III Rzeszy Hitlera.

Powyższy raport może nie zainteresowałby mnie, bo zbrodnicza działalność tego faszystowskiego państewka pożydowskiego jest mi doskonale znana od wielu lat, ale obecne obelżywe wystąpienia izraelskich polityków po niedawnej konferencji w Warszawie w relacji z tym raportem pozwalają Polakom na odpowiednie potraktowanie państwa Izrael. Reakcja Polski powinna polegać na całkowitym zerwaniu stosunków dyplomatycznych z faszystowskim Izraelem. I tyle.

Wiem oczywiście, że do takiej reakcji Polski potrzebni są politycy z … jajami. A mamy posła Kaczyńskiego z towarzystwem wzajemnej adoracji.

Piotr Tomski