Dzisiaj dochodzi do paradoksalnych sytuacji, bo człowiek we współczesnym świecie został zupełnie sam. Doradcy wszelkiej maści działają wyłącznie dla siebie, politycy dbają wyłącznie o własny interes, a dziennikarze piszą wyłącznie dla pieniędzy i sławy.

  Błędy w czasie pandemii kompromitujące polityczne władze na całym świecie stały się przyczyną potężnego kryzysu ekonomicznego, który teraz próbuje się zwalić na wojnę na Ukrainie i do tego jeszcze przyłączyć mityczną ochronę klimatu poprzez inwestycje w sektor „zielonej” energii. Z tego współczesnego koktajlu Mołotowa może wyjść tylko bomba atomowa i ludzkość upadnie w tempie błyskawicy. Dopiero wtedy ci mędrcy od zarabiania na wszystkim zauważą, że ich pieniądze w jakiejkolwiek postaci już nie mają żadnego znaczenia, bo nie ma ludzi, którzy chcieliby je zarabiać, gromadzić czy wydawać – zwierzęta i tym bardziej rośliny nie będą tymi pieniędzmi zainteresowane.

  Obawiam się niestety, że współcześni ludzie nie są przystosowani do przetrwania w warunkach ekstremalnych, kiedy nie ma energii elektrycznej, paliwa czy sklepów spożywczych. Kiedy odbywały się w Europie ostatnie, masowe rewolucje, to świat wyglądał o wiele prościej. Dzisiaj przeciętny rewolucjonista potrzebowałby w czasie najcięższych walk przerw na pogrzebanie w smartfonie, wysłanie smsa lub maila i zamówienie pizzy, po czym mógłby powalczyć dalej.

  Jak więc dzisiaj walczyć o siebie? To jest prawdziwy problem. Znajomy na Twitterze zaproponował wszystkim ekowariatom używanie liści łopianu zamiast papieru toaletowego. Na pewno jest to właściwa droga. Polecam włączyć myślenie. I tym razem nie żartuję – minimalizujmy indywidualne oczekiwania. Oszczędzajmy i mądrze gromadźmy środki, żeby nie zarabiali na nas politycy czy uprzywilejowani biznesmeni polityczni. Racjonalnie gospodarujmy jedzeniem, żeby zminimalizować koszty i przygotować się na zbliżającą się drożyznę na światowym rynku żywności. Organizujmy się na dołach do protestów i blokowania ewidentnych przekrętów władz z ich biznesem. Nie ma innej drogi. My albo oni. Jeśli nie zaczniemy analizować politycznego otoczenia wokół nas, to umrzemy wkrótce w błogosławionej nieświadomości. Hi, hi, hi… Po analizie umrzemy świadomi własnych zaniedbań, bo prawdopodobnie sprawy zaszły już zbyt daleko, żeby można było uniknąć milionów ofiar.

Piotr Tomski    

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s