Prezydent Macron nie jest politykiem, z którego poglądami i deklaracjami wyborczymi zgadzałbym się w dużej części. W sferze deklaratywnej jest mi nawet bliżej do pani Le Pen, ale i tak cieszę się, że wygrał ten pierwszy. Hi, hi, hi…

  Niektórzy twierdzą, że Francja jest klinicznym przypadkiem końca podziału polityków na prawicowych i lewicowych. W ostatnich wyborach dwoje kandydatów można było określić jako centrystów, mimo że ich hasła i deklaracje trzymały się jeszcze tego archaicznego podziału prawicowo-lewicowego. Nie wiem, czy koniec starego porządku jest pewny, ale na pewno przeciętny obywatel w Europie już nie wierzy w prawicę, która chce przywrócić sposób rządzenia z dziewiętnastego wieku albo w lewicę, która społeczeństwa europejskie widziałaby najchętniej w komunach rodem z ksiąg Marksa i Lenina. W takim sensie lewica i prawica już umarły i może tylko w Polsce są jeszcze Korwin z Braunem, którym wydaje się, że świat zatrzymał się pod koniec wieku osiemnastego.

  Unia Europejska stała się wartością samą w sobie i dlatego należy ją chronić. Pani Le Pen nie kwestionowała potrzeby chronienia Unii, a jedynie inaczej widzi tę potrzebę, natomiast prezydent Macron Unię postawił na pierwszym planie swojej kampanii, stwierdziwszy przy tym, że wybory prezydenckie są formą referendum za przynależnością Francji do Unii. No i się udało. Francja jest w Unii i chyba zaczyna w niej odgrywać coraz większą rolę – przewodnią, kiedy Niemcy toną w sentymentach do Rosji.

  Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s