Spotkało się dwóch wyznawców Chrystusa pod krzyżem. Krzyż połamali, po mordach się obili i trafili do aresztu, bo przecież w swojej gorliwej religijności nie mogli się zatrzymać, dopóki jeden drugiego nie zabije. Hi, hi, hi… Poszło o to, że jeden uznawał krzyż za narzędzie potwornej zbrodni na bogu, natomiast drugi do tego samego narzędzia modlił się całymi godzinami.

  Przy okazji świąt warto jest zastanowić się nad tym, jak obrażamy nasze uczucia religijne. Ja zastanawiam się nad tym każdego roku i, wobec totalnego braku uczuć religijnych, śmieszy mnie ten problem od wielu lat. Niedawno nawet kpiłem z jakiegoś gorliwego chrześcijanina, że mój ateistyczny gniew z powodu czyjejś wiary w boga jest też uczuciem religijny, które powinno być chronione przez prawo. Gniew jest przecież uczuciem. Hi, hi, hi…

  Penalizowanie problemu uczuć religijnych jest samo w sobie śmieszne i archaiczne. Przede wszystkim jednak takie rozwiązanie prawne pozwala krzywdzić ludzi niewierzących i karać ich za jakąkolwiek emanację przekonań, bo zawsze znajdzie się obrażony katol w Polsce, który doniesie katolowi policjantowi, a ten z kolei wspólnie z katolem prokuratorem pójdzie ze sprawą do katola sędziego. Niestety. Nikt na drodze takich doniesień nie zauważy, że sam stosunek do religii narusza bezstronność rozpatrywania religijnych problemów.

  Mamy zatem wyznaniowe państwo i już możemy sobie wielkanocne jajko wsadzić tam, gdzie kończy się u każdego proces trawienny takich jajek. Będzie przynajmniej śmiesznie i radośnie w sposób oczywisty. A potem polejemy się lodowatą wodą. Hi, hi, hi… Ale będą jaja.

  Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s