Islandia sprzedała część udziałów w Íslandsbanki prywatnym inwestorom i tak zupełnie przypadkowo znaleźli się wśród nabywców ludzie zarządzający tym bankiem przed jego upadkiem podczas kryzysu w 2008 roku.

  No i wiadomość rodzynek: ukochany tatuś wicepremiera Bjarniego Benediktsona również znalazł się na liście oferentów, którą zatwierdzał osobiście sam pan wicepremier. Hi, hi, hi… To jest po prostru żart ze społeczeństwa islandzkiego, które w pocie czoła pracowało na spłatę długów po tych oszustach i złodziejach.

Na zdjęciu powyżej jest pan wicepremier Bjarni Benediktson, który jest szefem Partii Niepodległości, mającej największe poparcie Islandczyków, co de facto powoduje, że wicepremier rządzi koalicją i państwem. Szara eminencja Islandii jest w ogóle „dzieckiem szczęścia”, któremu zawsze udaje się wyjść na swoje i dobrze zarobić. Przed kryzysem w 2008 roku pozbył się razem z rodziną „trefnych” udziałów w bankach i spółkach upadających z powodu błędów w zarządzaniu właśnie takich ludzi jak on. I zawsze razem z tatusiem podejmują genialne decyzje inwestycyjne. Tak jest do dzisiaj. Jeden kupuje od drugiego, o czym ten drugi nie wie, chociaż się pod tym podpisuje.

  Po 2008 roku nie rozliczono sprawców największych przekrętów, a jedynie płotki z banków dostały wyroki, których nie wykonano albo wykonano w dobrych warunkach w więzieniu w willi w Rejkiawiku (środkowy budynek na zdjęciu powyżej jest więzieniem), gdzie skazańcy przybywali spędzić noc i każdego ranka wyjść na miasto. Teraz znowu te same lisy wpuszczono do kurnika i będzie płacz. I niech będzie. Skoro ten naród wybiera taką partię do władzy, to zasługuje na regularne dojenie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s