Nie wiem, czy przeciętny Europejczyk sobie zdaje z tego sprawę, ale Unia Europejska jest w całkiem dużej części rajem podatkowym. Jeśli dołożymy do tego dotychczasowy brak jawności w płaceniu podatków w poszczególnych krajach unijnych, to mamy w tej chwili chyba niebo w raju. Hi, hi, hi …

  Byłem zwolennikiem niskich podatków i naprawdę minimalnych, obowiązkowych ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych. Państwo musi, oczywiście, gwarantować obywatelom ochronę i bezpieczeństwo, ale nie może to być zabezpieczenie wszystkich potrzeb człowieka. Świat jednak poszedł w innym kierunku i teraz nie da się tego odwrócić. Niestety. Czy zatem można utrzymywać raje podatkowe? Jedni mają płacić połowę od wynagrodzenia za ciężką pracę, natomiast inni mają płacić drobne procenty od zysków z biznesów?

  Nie wierzę w przełom w Unii Europejskiej. Korporacje znajdą sposób na uniknięcie podatków. Nie jeden przełom zresztą już się odbył i było tylko gorzej dla pracujących szaraczków. Rosła przepaść pomiędzy społeczeństwami a najbogatszymi jednostkami, aż doszliśmy do powstania grupy kilkudziesięciu „właścicieli świata”, którzy zaczynają się bawić ludzkością. Nie widzę nawet żadnego realnego sposobu na odebrani im ich zabawek. Żyją w swoich „bańkach” uzbrojonych w najnowsze technologie pod ochroną całych armii prywatnych ochroniarzy i mają resztę ludzi za źródło dochodu, części zamiennych i rozrywki.

  Nowa rewolucja nie ma już szans, chyba że ludzie zupełnie zmienią swoje myślenie i hierarchię wartości. I nie myślę tu o tradycyjnych religiach, ideologiach, czy narodowych tradycjach, bo to wszystko służy właśnie tworzeniu tych materialnych przepaści. Chodzi mi o rewolucję rozsądku. Pragmatyczną eliminację z codziennego życia rewolucjonistów zbędnych obciążeń i zasad, które utrudniają realizowanie celów. Dostosowanie oczekiwań do niezbędnych potrzeb i osobistego rozwoju w zgodzie z naukowo potwierdzonymi standardami. Nierealne? No właśnie, już Budda mówił, że nie ma boga, i zrobili z niego boga, chociaż on chciał wszystkich skłonić do osobistego rozwoju. Podobnie było chyba z Chrystusem, z którego dzisiaj żyje na przykład Kościół katolicki, ale o powołaniu człowieka do osobistego rozwoju nie wspomni, chociaż Chrystus mówił, że ciało jest świątynia, i sam ciągle imprezował z grzesznikami. Hi, hi, hi …   

  Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s