Na Islandii dojdzie pewnie niedługo do sprzedaży trzydziestu pięciu procent udziałów państwa w Islandsbanki, który w latach 2006-2008 nazywał się Glitnir Bank i jest znany na całym świecie, bo właśnie jego działalność prawie doprowadziła w 2008 roku całe islandzkie państwo do bankructwa. Na szczęście nie mam konta w tym banku. Hi, hi, hi …

  Bjarni Benediktsson z tatusiem i z wujkiem zarządzali tym bankiem, kiedy był prywatny, a teraz pan Benediktsson jako minister finansów będzie go reprywatyzował. Czy rodzinka znowu kupi ten bank? Hi, hi, hi …. Czy rząd sprzedaje może wydmuszkę, na której chce wykreować jeszcze miliardy koron na pokrycie swoich bezdennych długów? Nie wiem, ale na pewno sprawa śmierdzi na kilometry, a audyt tego banku może pokazać ciekawe rzeczy, na przykład na razie wiadomo o dwudziestu procentach niespłacanych kredytów z powodu pandemii.

  Prywatyzacje i nacjonalizacje są ciekawym sposobem na generowanie dużych przegrupowań kapitału. Wszelkie kryzysy ekonomiczne uzasadniają przed tak zwaną opinią publiczną takie rozwiązania i dalej można wcisnąć ludziom każdy kit. W Polsce przynajmniej dochodziło do zmian politycznych, żeby uzasadnić potrzebę zmian właścicielskich w sektorze bankowym, natomiast na Islandii robią te zabiegi ciągle dokładnie ci sami ludzie. Hi, hi, hi … Co jest uczciwsze? Skoro zarabiają zawsze ci sami, a traci zawsze społeczeństwo, to chyba uczciwsze jest ograniczenie liczby politycznych gęb do wypchania kasą.

  Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s