Awaria rury ściekowej w Warszawie znowu powstała z niczyjej winy, a jej efekty zatrują największą polską rzekę i pewnie jakiś kawałek polskiego morza. Politycy przerzucają się zarzutami i nie mają już żadnych, konkretnych propozycji na szybkie rozwiązanie problemu.

  Prezydent Trzaskowski uderzył w największą świętość „pisowskiej sekty” i powiedział, że odpowiedzialność za dzisiejszą sytuację z oczyszczaniem ścieków w Warszawie spada na Lecha Kaczyńskiego, bo to on w 2005 roku zdecydował o takiej formie budowy oczyszczalni „Czajka” i kolektora pod Wisłą. Następcy wyżej wymienionego jedynie nadzorowali wykonanie i pracę złego pomysłu. Niestety, obawiam się poważnie, że to uderzenie w Lecha Kaczyńskiego ma uzasadnione podstawy.

  Przeciwnicy prezydenta Trzaskowskiego z kolei mówią o jego bezczynności wobec zagrożenia spowodowanego źle zbudowanym kolektorem, o czym wiedział co najmniej od roku po poprzedniej poważnej awarii. Pomysły do działań Trzaskowskiego są bardzo dziwne, ale jest faktem bezspornym, że bezczynnością niczego się nie naprawi.

  Warszawy nikt na patyk nie zamknie i ludzi nie wygoni, a zatem ścieki będą płynąć do Bałtyku. W tej sprawie chyba tylko to jest pewne. Środowisko ucierpi na tej awarii znacznie, ale obrońcy tego środowiska i klimatu pewnie znowu zamilkną w Polsce, bo protesty dotknęłyby zaprzyjaźnione z ekologami elity rządzące Warszawą. Śmieszne to jest i straszne. Dwutlenek węgla jest obsesją tych obrońców Matki Ziemi, a realne trucie rzeki ich mało obchodzi.  

  Piotr Tomski    

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s