W moim przypadku podsumowanie kampanii wyborczej będzie identyczne z jej otwarciem, czyli głosuję na Bosaka. Dla dobra mojej ojczyzny w pierwszej turze wyborów nie widzę innego, właściwego rozwiązania, chociaż po całej kampanii wyborczej mam coraz więcej zastrzeżeń do mojego kandydata i szerokiego środowiska politycznego, które on reprezentuje. Niestety. Opowieści wyborcze pogubiły się nie tylko w Konfederacji i jest pewne, że wybór staje się jednoznacznie selekcją negatywną, po której zły kandydat obejmie urząd głowy polskiego państwa. Przykra to jest sprawa.

  Najbardziej pogubioną opowieścią tych wyborów jest w Polsce Kościół katolicki, który symbolicznie posunął się ustami jednego z biskupów do uznania premiera i ministra z PiS za ewangelistów i kontynuatorów dzieła Chrystusa. Do tego pogubienia doszło w jednym z najświętszych dla polskiej historii miejsc – na Jasnej Górze w Częstochowie – gdzie też wystąpiła wicepremier Emilewicz, głosząc z ambony jasnogórskiej pochwały dla PiS. Teraz dla mnie już każdy kandydat na prezydenta, który nie odciął się od Kościoła, jest w jakimś stopniu zły.

  Pogubiona opowieść o LGBT stała się dla mnie drugim symbolem tej chorej kampanii, w której właśnie nie chodzi o ludzi ani nawet o państwo prawa. Śmieszna to jest sprawa, że znowu wykorzystano taki temat do bicia politycznej piany i szerzenia nienawiści do innych ludzi. Innych ludzi!!! Na szczęście mój kandydat mało udzielał się w powyższej kwestii i podkreślał niestosowność jej poruszania, dlatego jeszcze ma mój głos. Hi, hi, hi …

  Pogubionych opowieści w tej kampanii było jeszcze kilka, ale takim trzecim symbolem jest system podatkowy w Polsce, który uderza w najbiedniejszych, o czym mówił ostatnio chyba tylko kandydat Konfederacji, natomiast prezydent Duda mógł jedynie przyznawać się do niezrealizowanych obietnic podatkowych z 2015 roku. No cóż! Socjalistyczne ochłapy dla Polaków nie zastąpią normalnych ulg podatkowych, o które nikt w normalnych państwach nie prosi. Kiedy policzymy 500+ z trzynastą emeryturą, to i tak nie doliczymy się tego, co może każdy Polak wypracować bez podatku i bez kosztów urzędniczych ingerencji w wypracowany dochód.

  Na koniec jeszcze o zagubionej opowieści, o której PiS kiedyś mówił. Chodzi mianowicie o oszczędne państwo, w którym redukuje się biurokrację i zatrudnienie w sferze budżetowej. Tak. Zapowiedzi PiS skończyły się rekordową liczbą ministrów i rekordowymi kosztami funkcjonowania państwa. Warto jest to przypominać.

  Piotr Tomski   

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s