Kiedy Konfederacja złożyła wniosek o unieważnienie wyborów, to podniósł się wrzask ze strony wyznawców PiS, że ktoś śmie podważać wynik demokratycznych wyborów. No cóż! Już za kilka dni kierownictwo PiS uznało, że podważanie pewnych części tych wyborów jednak jest słuszne. Czy w tej sytuacji można poważnie traktować ludzi, którzy zmieniają zdanie w zależności od własnych potrzeb?

Konfederacja słusznie, moim zdaniem, uznała wybory za sfałszowane, ponieważ TVP prowadziła w zasadzie jawną kampanię wspierania jednej partii, czym naruszyła prawo wyborcze i wpłynęła na wynik wyborów poprzez wpłynięcie na wyborców. Nie trzeba tu dużej wyobraźni, żeby można było dostrzec powód do unieważnienia wyborów.

Powyższy problem jednak będzie rozpatrywany zgodnie z nowymi przepisami, które PiS wprowadził w czasie ostatniej kadencji Sejmu, dając uprawnienia do decydowania o wyborach nowej izbie w Sądzie Najwyższym. Zaznaczmy, że chodzi o izbę w całości wybraną już przez KRS po pisliftingu. Zobaczymy przy okazji, po co był potrzebny ten pislifting Sądu Najwyższego? Obawiam się teraz, że sędziowie będą przychylać się jedynie do wniosków PiS i odrzucać wszystkie inne wnioski w sprawach nieprawidłowości wyborczych.

Byłem gorącym zwolennikiem reformy sadownictwa od Sądu Najwyższego po każdy wydział w każdym Sądzie Rejonowy w Polsce. Byłem też naiwnym wyborcą PiS, czego nie mogę od kilku lat sam sobie wybaczyć. Zwolennikiem reformy sądownictwa jestem dalej, tyle że działania PiS trudno nazwać reformą. Nie chodziło mi o wymianę jednych oszustów na drugich oszustów przy pozostawieniu im immunitetów, przywilejów i możliwości swobodnego tworzenia rzeczywistości sądowej w krainie absurdu, gdzie wyobraźnia Franza Kafki nie sięgała. Mnie chodziło o kilka prostych rozwiązań, które przywrócą elementarną sprawiedliwość na sale rozpraw, a sędziowie zostaną zobowiązani do przestrzegania przepisów prawa i zdrowego rozsądku. Dostałem w pakiecie politycznych sędziów i farmę trolli z Ministerstwa Sprawiedliwości, z którą miałem częsty kontakt w Internecie.

Z mojej perspektywy sytuacja jest może nawet śmieszna, bo przecież PiS ma dość silną władzę już na podstawie liczby posłów w Sejmie i może sobie tworzyć rząd. Po co więc ta zabawa w liczenie głosów w wyborach do Senatu? Dowiemy się zapewne z opóźnieniem, że rozegrało się coś poważnego, w ciszy, w zupełnie odrębnym temacie biznesowo-politycznym.

Piotr Tomski

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s