Nie opadł jeszcze kurz po bitwie wyborczej i nie wygasły emocje, a już wiadomo, że nie wiele się zmieni w rządzeniu Polską. Pierwsze deklaracje prezesa PiS nie pozostawiają złudzeń. Po co zatem zadaliśmy sobie trud głosowania? Nie wiem. Hi, hi, hi …

Mój wybór – Konfederacja – wszedł do Sejmu, ale po przeliczeniu głosów metodą D’Hondta otrzymała jedenaście mandatów poselskich. Niestety, metoda preferująca ugrupowania, które otrzymują więcej głosów, nie jest sprawiedliwym odzwierciedleniem poparcia społecznego. Konfederacja otrzymała ponad milion głosów i ma jedenastu posłów, a zatem PiS, które otrzymało siedem razy więcej głosów, powinno mieć siedemdziesięciu siedmiu posłów. Różnicę po przeliczeniu metodą D’Hondta znamy wszyscy. Nie jest to na pewno uczciwe, ale kto chciałby to teraz zmieniać, kiedy „rodzina magdalenkowa” rządzi Polską w najlepsze i dzięki tej metodzie resztę opozycji marginalizuje bardzo skutecznie.

Głosowałem ze świadomością, że oddaję głos na ludzi, którzy będą mieli po ewentualnym wejściu ograniczone możliwości działania, a w zasadzie ich głównym zadaniem będzie patrzenie władzy na ręce i mówienie o jej nadużyciach, błędach albo niekompetencji. Cel został osiągnięty. Sam Korwin zaraz po wyborach tak właśnie zdefiniował rolę Konfederacji w nowym Sejmie.

Na chwilę jeszcze wrócę do pierwszych deklaracji prezesa PiS i jego wywodów na temat ich wiarygodności. Otóż powiedział prezes, że w tej kadencji będą duże trudności z zachowaniem ich wiarygodności. Żałować należy, że prezes nie powiedział tego przed wyborami. A ja głupi narzekałem kiedyś na Tuska, który takie odkrycia o trudnościach robił po każdych wygranych przez Platformę wyborach.

Piotr Tomski

2 uwagi do wpisu “No i po wyborach

  1. Ja też głosowałem na Konfederację. Metoda D’Honta jest daleka od ideału, ale dzięki niej nie ma rozdrobnienia Sejmu i łatwiej utworzyć rząd. Taki jest jej cel. Gdyby była proporcjonalność taka jak w matematyce PiS musiałby wejść w koalicję z Konfederacją lub PSL. Według mnie lepszy byłby system mieszany jaki jest na Węgrzech. Konfederacji niewiele zabrakło, aby mieć o 10 posłów więcej. Wystarczyłoby im jakieś 0,5% więcej czyli ok. 90000 głosów. Np. Sławomirowi Mentzenowi zabrakło jakoś 1000 czy 1200 głosów do uzyskania mandatu, Tołwińskiemu kilkaset, kilku innym osobom podobnie. Cóż jest i tak nieźle. Propaganda o „ruskich agentach”, zamilczanie i manipulacje sondażami nie pomogły i weszli. Ja m.in. dlatego głosowałem na Konfederację – na przekór medialnym szczekaczkom z reżimowej telewizji. A poza tym nie ufam PiS w sprawie ustawy 447 i dobrze że Konfederacja będzie w Sejmie i będzie tą sprawę monitorować, co utrudni PiSowi knucie aby syjonistom zapłacić haracz.
    Kaczyński mówi o trudnościach z wiarygodnością? Czyli jak rozumiem tzw. repolonizacji mediów nie będzie i radykalnej reformy w sądach też. Jesli tak to trzeciej kadencji rządów PiSu też może nie być. Wiele osób dało im bowiem jeszcze kredyt zaufania licząc, że tym razem dokonają dużych reform. Jak się tak nie stanie to trzeci raz już raczej nie zaufają Kaczyńskiemu i PiS. Ile razy bowiem można się dawać robić w bambuko?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s