Stosunki między Polską a Rosją są dość chłodne, chociaż żądnej wojny sobie nie wypowiedzieliśmy i nic nie wskazuje na jej wypowiedzenie w jakiejkolwiek wersji – handlowej, propagandowej czy militarnej. Rosja patrzy na Polskę z wysokości, natomiast Polska na Rosję wolałaby nie patrzeć, wyjąwszy oczywiście całkiem liczną grupę postkomunistycznego barachła, które dalej Rosję po prostu kocha. W tym podziale tkwi chyba główny problem polskiej niechęci wobec Rosji, bo barachło sympatii wzbudzać nie może, a nawołujące do normalizacji stosunków nieliczne głosy rozsądku przez barachło przebić się nie mogą. Osobiście należałem jeszcze niedawno do przeciwników choćby najmniejszego zbliżenia do Rosji.

Nikt nie zna prawdziwej skali rosyjskiego biznesu w Polsce. Myślę tu o biznesie powstałym też dzięki „służbom” polskim i rosyjskim, który to biznes działa metodami dalekimi od prawnych czy kulturowych norm cywilizowanego świata. Zysk jest jedynym celem, a środki do tego celu są dowolne i chodzi jedynie o to, żeby nie dać się złapać na przestępstwie i nie pozostawić dowodów, których nie da się usunąć. Ludzie do tego biznesu muszą zatem spełniać pewne wymogi, które predestynują ich raczej do „mafii” niż normalnej działalności. Tak działa też polityka rosyjska i wszystkie szczeble państwowej władzy w Rosji. Tak było w Polsce w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i chyba wracać do tego nie chcemy. No właśnie! I jak tu myśleć o rozsądnym zbliżeniu z Rosją?!

Wiemy już, że Unia Europejska pod wpływem Niemiec i jeszcze kilku krajów chce zbliżenia z Rosją. Tu pojawia się pierwszy krok do zrobienia, a raczej jest to krok do nierobienia. Tak. W sprawie Rosji po prostu nie róbmy nic. Utrzymajmy oczywiście dotychczasowe działania w związku z dekomunizacją Polski, czyli usuńmy radzieckie „pamiątki” z naszej przestrzeni, bo takie mamy dzisiaj przepisy prawa, ale mówmy o obecnej Rosji dobre, miłe i przyjemne słowa, na przykład chwalmy rosyjski wkład w obronę moralności chrześcijańskiej. No i nie upierajmy się przy sprawach przegranych, jaką jest sprawa gazociągu przez Bałtyk. Mówiąc innymi słowami, róbmy swoje z miłym uśmiechem na twarzy. Kupujmy gaz od Amerykanów i Norwegów, ale z Rosjanami prowadźmy negocjacje, które prawdopodobnie wygenerują bardzo korzystny dla nas kontrakt.

Jestem teraz przekonany, że mamy odpowiednich polityków do powyższych działań. Premier Morawiecki i minister Czaputowicz mogą się uśmiechać do Rosji do bólu, a Kaczafi z Błaszczakiem, Brudzińskim i Zbyniem Ziobro zrobią swoje. Hi, hi, hi…

Piotr Tomski

2 uwagi do wpisu “Rosja po polsku

  1. Nie doceniasz Rosjan. To nie są idioci. Ławrow jest jednym z najlepszych ministrów spraw zagranicznych na świecie i przyznają to także wrodzy Rosji politycy.
    Był taki moment przed katastrofą smoleńską, kiedy zbliżenie z Rosją mogło się udać. Mówiąc o zbliżeniu nie mam na myśli bratanie się rodem z okresu PRLu. Niestety, politycy dla swojej prywatnej potrzeby zaistnienia musieli to zepsuć, a z ust im nie schodzi „dobro ojczyzny”. Głupio, niepotrzebnie, egoistycznie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s