Przyznać muszę, że pan Gliński od pierwszych moich spojrzeń na niego wzbudza moją wyjątkową niechęć. Na żywo czy z tabletu, moim skromnym zdaniem, nie powinien nigdy być kandydatem na premiera, a już na pewno nigdy nie powinien zostać wicepremierem. Niestety. Wiem, że po tej deklaracji moje dalsze słowa tracą wiarygodność, ale wobec hipokryzji i osobistego stosunku do problemów załatwianych przy zaangażowaniu publicznej funkcji pana Glińskiego to ja jestem wzorem cnót wszelkich.

Mam wrażenie, jak to mówią graniczące z pewnością, że pan Gliński zawdzięcza swoją karierę polityczną bezpośredniej i bliskiej znajomości z Panem prezesem Kaczyńskim. Nie mam nic przeciwko znajomościom, tyle że nie mogą one być głównym czynnikiem przy obsadzaniu państwowych stanowisk, a szczególnie nie mogą być siłą utrzymującą na tych stanowiskach ludzi pozbawionych osobistych cech koniecznych do pełnienia takich funkcji.

Pan Gliński jest źle wychowany i w chwilach, w których poziom jego emocji gwałtownie rośnie, staje się na poziomie werbalnym agresywnym chamem. W dwóch znanych mi przypadkach medialnych rzucił się na dziennikarzy, którzy zadawali mu niewygodne pytania, i zaczął ich pouczać (to przeszło granicę absurdu) o osobistej kulturze i zasadach pracy dziennikarskiej.  Pan Gliński walczył wtedy jak lwica o dobre imię i szacunek dla tak zwanych organizacji pozarządowych (czytaj: dla żony pana Glińskiego) i walczył też o usprawiedliwienie własnego nieróbstwa, którego skala jest niewyobrażalna.

Rozumiem, że świat szeroko pojmowanej kultury jest przesiąknięty ideologią lewicową czy, używszy starszego terminu, postępową, ale nie rozumiem poddania się tej ideologii w wykonaniu ludzi zapewniających o swoim konserwatyzmie, swojej prawicowości i prawości. Nie rozumiem postawy ugodowej wobec środowisk, które nie kryją pogardy dla PiS-u i demonstracyjnie pokazują swoją wyższość nawet przy okazji ich artystycznych występów. Myślę, że pan Gliński jako starszy mąż młodej żony dla dobra tego układu rodzinnego zachowuje się według reguły z porzekadła: świni pluć, a świnia powie, że deszcz pada.

Najgorszy w tych problemach pana Glińskiego jest w tej chwili brak działania wobec dyrektora muzeum Auschwitz. Nie wolno nam, Polakom, pozwolić na taką sytuację, w której tracimy kontrolę nad kawałkiem Polski, gdzie za nasze pieniądze robi się z nas podludzi, barbarzyńców i odbiera prawo do mówienia prawdy o zbrodniach popełnionych właśnie na Polakach. Pan Gliński musi teraz swoje problemy rozwiązać w jedyny honorowy sposób, czyli musi podać się do dymisji.

Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s