Po wyborach na Islandii liczyłem na zmiany w polityce wewnętrznej, ponieważ poprzedni rząd upadł z powodu kłamstw premiera i jego uwikłań rodzinnych, o których nie informowano tak zwanej opinii publicznej mimo pełnej wiedzy na poziomie rządowym. Rozpad koalicji rządzącej i nowe wybory miały zmienić wiele. Po wyborach na Islandii okazało się, że powstanie po tygodniowych targach rząd dziwnej koalicji partii, których programy nie miały ze sobą nic wspólnego, a w sferze ideologicznej śmiało można napisać o wykluczaniu wzajemnym idei prezentowanych przez te partie. W koalicji zielonej lewicy z konserwatystami i postępowcami będzie przede wszystkim premier-kłamca, czyli pierwszy konserwatysta Islandii.

Życie polityczne zeszło prawie oficjalnie na poziom tak niski, że dzięki powszechnemu dostępowi do informacji każdy może zobaczyć polityków ubabrany w „odchodach”. I co? I ktoś dalej na nich głosuje. Zastanawiam się często, że chyba politycy babrzą się w tych odchodach dla swoich wyborców, którzy marzą o podobnym stylu życia. Niestety. Chodzimy później po ulicach i wąchamy ten świat polityczny, płacąc do tego za te smrody spore pieniądze. Na Islandii oddajemy większość dochodów na tę menażerię i właściwie nie mamy nic po pokryciu podstawowych kosztów bytowych. Nie mówię tu jako Polak, bo moje słowa może powtórzyć wielu Islandczyków.

Mam jednak nadzieję, że obudzą się młodzi ludzie i odżyje wiara w możliwość wspólnych działań na bazie wspólnych wartości. Boję się tylko, że wielu będzie musiało umrzeć jako niewolnicy, żeby ludzkość się obudziła.

Jan Woliński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s