Wczorajsze wybory do islandzkiego parlamentu pokazały, że Islandia dalej śni o bogactwie, którego pochodzenie nie musi być jasne i uczciwe. Ważne jest bogactwo.

Wybory znowu wygrała partia kierowana przez faceta, który wspólnie ze swoim ojcem potrafił na tydzień przed kryzysem w 2008 roku odciążyć się od dużego długu i jeszcze uniknąć za to odpowiedzialności, a nawet potrafił być po tych machinacjach najpierw ministrem finansów Islandii, natomiast przed obecnymi wyborami był już premierem Islandii. Takich Himalajów hipokryzji nie ma więcej na świecie. Sen czy raczej amok Islandczyków dla przeciętnego obywatela świata jest nie do ogarnięcia, używając prostego języka. Nie wynika ten stan Islandczyków z braku wiedzy w powyższej kwestii, bo przez media islandzkie i światowe przeszła fala dokładnych informacji o tym panu i jego rodzince, wspierającej też miejscowych pedofili. No i żeby było śmieszniej, to napiszę, że ten pan kieruje partią konserwatywną.

Kiedy patrzyłem na sondaże przed wyborami, to miałem nadzieję, że to manipulacje opłaconych agencji. Jak jednak wytłumaczyć takie wyniki?

Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s