Należę, niestety, do Kościoła katolickiego, z którym nie mogę się identyfikować. Boli mnie serce z tego powodu bardzo i nie potrafię tego bólu w żaden sposób uleczyć. Odkładanie aktu apostazji może tylko ten ból wzmacnia, ale ciągle nie mam ostatecznej odwagi na zerwanie z całym dotychczasowym życiem duchowym i nie tylko duchowym. Kościół przecież zajmował w moim życiu naprawdę sporo miejsca. Zastanawiam się ostatnio, ilu ludzi myśli podobnie do mnie? Ilu też nie ma odwagi? Jak rozwiązać ten problem braku odwagi?

Na moich oczach historia nabrała niesamowitej prędkości. Kościół jako organizacja mająca dwa tysiące lat, wraca powoli do skali i wpływu na ludzkość sprzed dwóch tysięcy lat, kiedy Chrystusa za Boga uważała garstka ludzi. Kiedy się rodziłem, Kościół miał w Europie ogromne znaczenie, a wielu polityków szczyciło się swoją chadeckością. Po pięćdziesięciu latach życia widzę koniec Kościoła, a chadeckość polityków sprowadza się między innymi to permanentnego wspierania grzechów z homoseksualizmem na czele. Papież wyraża się z wyrozumiałością o homoseksualistach. I ja miałbym należeć do takiej organizacji religijnej?

Kiedy zobaczyłem kościoły w Edynburgu, w których prowadzi się działalność rozrywkową czy handlową z religią w ogóle nie związaną, pojąłem powagę sytuacji. Ktoś te budynki przeznaczył na ten cel. Ktoś nie zareagował we właściwy sposób i nie uratował „domów bożych”. W tym samym czasie na szczytach Watykanu hierarchowie gwałcili młodych chłopców. I ja mam ciągle problem z odwagą.

Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s