Przypomnę mój zapis z dziennika:

„Czwartek, 21 stycznia 2016 roku.

Na Islandię dotarli pierwsi imigranci. Gazeta, dla której pracuję, opublikowała dzisiaj zdjęcie arabskiej rodziny z jakimś uchachanym Islandczykiem w garniturze. Rodzina dotarła tu z Libanu, ale zapewne chodzi o Syryjczyków, którzy uciekali przez libańskie ziemie, a informacja prasowa jest efektem braku dziennikarskiej dociekliwości tutejszych. W każdym razie islandzkie kobiety już mogą się bać i raczej wieczorami nie powinny wychodzić z domu, żeby uszanować inność kultury przybyszów. Na razie uchodźcy trafili do ośrodka na dalekiej północy i w Reykjaviku będzie spokój.”

Dzisiaj widzę na ulicach Reykjaviku coraz więcej kobiet w chustach i coraz więcej facetów o semickich rysach twarzy, ale obawy sprzed roku i sześciu miesięcy się nie urzeczywistniły. Pomyliłem się i chyba mogę spać spokojnie. Islandia nie spełnia wygórowanych oczekiwań imigrantów zwanych uczodźcami. Tu nikt nikomu nie da niczego za nic, a na drzewach nie rosną banany.

Piotr Tomski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s