Banaś się odwinął i już

NIK zajął się wreszcie na poważnie problemem więziennictwa w Polsce i bardzo słusznie. Problem traktowany był dotychczas po macoszemu, bo przecież zajmowanie się potrzebami więźniów jest bardzo niepoprawne politycznie w naszym wspaniałym kraju ludzi wyrozumiałych, tolerancyjnych i przede wszystkim kraju przebaczających katolików. Banaś miał pierwszą okazję, żeby się odwinąć i się odwinął, a prosto w twarz dostał wspaniały „pracoholik” Patryk Jaki.

Kiedy ktoś robi wszystko jednocześnie, to nic nie zrobi. Jaki reformował więziennictwo i jednocześnie prowadził komisję reprywatyzacyjną, robił doktorat, startował w wyborach na prezydenta Warszawy oraz nowelizował ustawę o IPN – i to dwa razy nowelizował ustawę o IPN. I co z tego wyszło? Został europosłem. Czy to znaczy, że zepsuł wszystko i za karę wysłali go za granicę? Hi, hi, hi … A może zastąpili go ludźmi, którzy po nim posprzątają?

Polskie więzienia wymagają reformy i to w podstawowym zakresie celu ich istnienia. Chodzi o resocjalizację, której polscy więziennicy nie prowadzą nawet w najmniejszym zakresie. Królująca w więzieniach grypsera „ułożona” z więziennymi strażnikami prowadzi w najlepsze biznesy narkotykowe i układa wszystkim więzienne życie, a politycy mówią o sukcesach programów naprawczych i nie mają pojęcia o tym, co się dzieje za murami więziennymi. Finansowe nadużycia w więzieniach są normą ich funkcjonowania, a dyrektorzy razem z kierownictwem zarabiają na wszystkim. Niestety. Na biedzie zarabia się zawsze najlepiej. Więźnia żywi się za kilka złotych dziennie i na tym dyrekcja też musi zarobić.

Zawiadomienia NIK są tylko czubkiem lodowej góry. Prokuratura, oczywiście, nie zrobi z zawiadomieniami nic. Pan Zbyszek nie pozwoli skrzywdzić swoich, a zatem duże zadanie do wykonania przed mediami. Trzeba o więzieniach pisać, pisać i pisać, żeby nie wychodzili z nich tak niezresocjalizowani, „jebiący” osobnicy jak Frasyniuk. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Nobel i co dalej

Niezmiennie uważam, że nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk jest zjawiskiem pozytywnym dla Polaków i dla Polski. Nie chcę się chwalić, ale czytałem Tokarczuk już od dawna i przeczytałem chyba dużą większość jej produktów literackich, chociaż światopoglądy mamy skrajnie różne i wyznajemy inne wartości. No i teraz już nie wiem, czy oboje jesteśmy Polakami, czy pani Tokarczuk jest tylko polskojęzycznym literatem i to przypadkowo, bo zbyt późno poznała inne języki, co pozwoliło jej poznać je tylko w stopniu komunikacyjnym? Przykre to jest spostrzeżenie po ostatnich jej wystąpieniach, ale pani Tokarczuk nas, Polaków nienawidzi.

Działalność pani Tokarczuk na Twitterze już przekonała mnie, że wypowiedzi pisarki znacznie odstają od czystych moralnie postaw. Pani pisarka zablokowała chyba cały prawicowy Twitter. Hi, hi, hi … Rozumiem blokowanie po chamskich wypowiedziach, ale ja wysłałem do niej tylko jedną, kulturalną odpowiedź na jej wpis o organizowaniu demonstracji w obronie sędziów i natychmiast dostałem blokadę. Czy pisarz ma prawo zamykać się na dyskusję? Czy poważny pisarz ma prawo pozbawiać ludzi dostępu do własnych wypowiedzi? A może chodzi tylko o kasę? Płaćcie frajerzy za moje książki i spadajcie, a ja pozostanę w przestrzeni publicznej otoczona wyłącznie klakierami.

Zawiodłem się bardzo na pani pisarce, bo nawet w przypadku prowadzenia jej konta przez wyznaczoną osobę, stosowanie takich metod jest … słabe. Blokowanie ludzi za poglądy na określone sprawy jest zaprzeczeniem idei, o które ci wolnościowi lewacy tak walczą od dwustu lat. Pani pisarka zatem nie ma pojęcia, o czym pisze, jeśli sama zamyka usta głoszące zdania przeciwne.

Nobel i co dalej z panią Tokarczuk? Jeśli pani pisarka nie zmieni stosunku do ludzi, to wkrótce zostanie pierwszą pisarka, którą będą czytały jedynie zwierzęta, bo one nie zadają niewygodnych pytań i nie piszą niewygodnych uwag. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Macierewicz poszedł w ośmiorniczki

Ujawnienie przez Onet informacji na temat wyczynów Tośka Macierewicza z jego młodym przyjacielem jest kolejnym dowodem na tezę, że PiS i PO stanowią jedno zło. Tym razem chodzi o zło marnotrawienia publicznych pieniędzy na indywidualne przyjemności.

Nie chcę użyć słów: dewot efebofil. Nie chcę nikogo obrażać, ale całość zachowania Tośka budzić zaczyna moje obrzydzenie, zwłaszcza że kiedyś tego faceta szanowałem. Jego twitterowa odpowiedź na zarzuty zawarte w publikacji Onetu była po prostu infantylna i żenująca. Dorośli i dojrzali ludzie tak się nie zachowują, chyba że mają wewnętrzne kłopoty ze swoim organizmem.

Wypady Tośka z przyjacielem finansowała fundacja, która miała promować Polskę na świecie. Tak. Ta sama fundacja promowała Polskę za pomocą upowszechniania informacji o kradzieżach sklepowych polskich sędziów. Hi, hi, hi … Wyszukane metody finansowania podróży Macierewicza wskazują, że bardzo uważano na zachowanie pozorów i chyba tajemnic. Niestety, na świecie coraz trudniej ukryć polityków, którzy chcą zaszaleć. Ośmiorniczki u Sowy zgubiły Platformę, a teraz rozrzutność Tośka zgubi PiS.

Przy sprawie Misiewicza Tosiek postępował co najmniej dziwnie, ale wtedy myślałem jeszcze, że młody i zupełnie niezależny desperat może jest potrzebny do oczyszczenia wojska. Nie wiedziałem jednak, że to są tylko rozgrywki personalne między bandami wojskowych, którzy o Polsce myślą wyłącznie w kategoriach prywatnych ambicji. Podobnie zresztą było z cywilnym nadzorem nad wojskiem, który miał być źródłem pieniędzy z biznesu zbrojeniowego. Wszystko okryte ładnymi hasłami patriotycznymi i cuchnące fałszem, bo tak naprawdę chodziło o wyprowadzenie bez przeszkód ogromnych środków do USA.

Może Tosiek przeniesie się do USA. Może za jego proamerykańską postawę zostanie doceniony i odpowiednio nagrodzony. Może my po prostu o czymś nie wiemy, a Tosiek śmieje się z nas do łez i pisze wierszyki na Twitterze.

Piotr Tomski

Głos sądu głosem boga

Nie musieliśmy długo czekać na reakcję polskich sędziów na wyrok TSUE, który przekazał w ich ręce moc decyzyjną. Nikt już nie zatrzyma tego bałaganu i nikt chyba nie ma koncepcji rozwiązania tego zakleszczenia władzy sądowniczej z władzą ustawodawczą przy udziale władzy wykonawczej.

Sędziowie Sądu Najwyższego podważyli prawo KRS do opiniowania kandydatów na sędziów i uznali Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego za twór, który nie jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego. I co dalej? I tego nie wie nikt. Hi, hi, hi … Orzeczenie Sądu Najwyższego byłoby przełomowe, gdyby miało wpływ na parlament, który natychmiast zacząłby przystosowanie przepisów prawa do tego orzeczenia. Parlament nie zrobi zapewne nic w kierunku zmian, a zatem powstanie dwugłos orzeczniczy i chaos prawny na skale nieprzewidywalną. Za kilka miesięcy kwestionowane mogą być tysiące wyroków sądowych w całej Polsce, a wszelkie czynności dyscyplinarne wobec sędziów będą ignorowane jako prowadzone nie przez sąd.

Przypuszczam, że do tego bałaganu wkroczy po pewnym czasie Unia Europejska i zaprowadzi porządek europejski albo zażąda kar finansowych, co naprawdę zaboli partię rządzącą. Dlatego nie widzę sensu w działaniach PiS i sensu oporu wobec jednoznacznych zaleceń TSUE czy innych władz europejskich. Do porażki trzeba umieć się przyznać i koniec. PiS miał czas na działanie i go przespał.

PiS ma za to inne możliwości zmiany przepisów prawa, które zmusiłyby sędziów do pożądanych postaw wobec obywateli. Można uchwalić tyle nowych obowiązków procesowych dla sędziów, że … towarzystwu odechce się polityki. Hi, hi, hi … Wszystko odbyłoby się w majestacie prawa europejskiego, a sędzia na przykład nie mógłby opuszczać budynku sądu od chwili rozpoczęcia rozprawy do chwili wydania wyroku. Żadnych wyjątków! Hi, hi, hi … Immunitet sędziowski powinien działać tylko w budynku sądu. Sędziowie nie powinni mieć nic wspólnego z zarządzaniem sądami czy w ogóle z funkcjami administracyjnymi. No i podstawową sprawą na dzisiaj jest zdelegalizowanie stowarzyszeń sędziowskich jako tworów niezgodnych z obowiązującą konstytucją.

Głos sądu nie jest głosem boga i nigdy nim nie będzie, natomiast przeciwny głos polityków jest tylko piskiem wygłodniałych szczurów. Wyciszmy po prostu wszystkich i zacznijmy od początku. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

 

Turek się zgodził na plany NATO

Odetchnąłem. Moja ojczyzna jest bezpieczna, bo NATO rozbuduje wschodnią flankę i ochroni Polskę. Hi, hi, hi …

Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której bezpieczeństwo kilku państw – członków NATO – zależało od zgody Turcji. Turcja nie kryła swoich żądań i dlatego dzisiaj jestem pewien, że te żądania zostały zrealizowane, skoro Turek się zgodził.

Przy okazji ogromnej przemianie uległo stanowisko polskiego prezydenta wobec Rosji. Rosja nie jest już wrogiem Polski, a jest sąsiadem, z którym – jak zrozumiałem prezydenta Dudę – Polska będzie prowadziła normalną politykę. No i NATO już w ogóle nie jest potrzebne i wojska amerykańskie w Polsce są zbędne. Może nawet w ramach stosunków dobrosąsiedzkich wrócą do pomocy wojska rosyjskie do swoich dawnych baz na terenie Polski. Hi, hi, hi …

Oficjalne wypowiedzi na szczycie NATO nie dały nam wiele jasności, zwłaszcza że prezydent Trump podobno znowu się obraził na tym spotkaniu na kilku polityków, którzy sobie żartowali z niego. Obrażony Trump jest nieprzewidywalny i znowu nie wiadomo, co napisze na Twitterze, a przede wszystkim nie wiadomo, co zrobi.

NATO traci wiarygodność i tym samym traci siłę. Po takich rozmowach i dziwnych targach między sojusznikami wrogowie NATO, którzy podobno już wrogami nie są, mogą się pośmiać do bólu.

Piotr Tomski

Każdy chciałby Banasiem być

Postawa prezesa Banasia jest wspaniałym dowodem na jedno: jeśli człowiek ma odrobinę tak zwanego charakteru, to może cały PiS mieć w środkowym otworze tylnej części ciała. A Kaczafi może go w ten otwór … Hi, hi, hi …

Miałem do dzisiaj wątpliwości co do dymisji Banasia, ale jego dzisiejsze oświadczenie rozwiało wszelkie wątpliwości. Banaś będzie trwał, jak trwa telewizja ojca dyrektora w Toruniu. My, szarzy obywatele, możemy tylko pomarzyć o takiej karierze i sławie, bo dotychczas chyba żaden prezes NIK nie skupił na sobie uwagi całej Polski i połowy Europy na tak długo. Słyszałem nawet o propozycjach z Hollywood dla Banasia. Karate też zna, a wzrost pod kamerę skorygują. Hi, hi, hi …

Przy okazji sprawy Banasia ojca okazało się ostatecznie, na jakiej zasadzie zatrudnia się różnych wybitnych specjalistów w państwowych bankach w Polsce i na jakiej zasadzie się ich zwalnia z pracy, co dotyczyło Banasia syna. Syn podobno zostałby w pracy w banku, gdyby ojciec złożył dymisję w odpowiedni sposób. Kiedy doszło do pertraktacji, któraś ze stron sporu nie wytrzymała ciśnienia sytuacji i rozmowy zostały zerwane z oboma Banasiami jednocześnie. Młody pracę stracił, ale stary w pracy został. Cyrk!

Przy okazji sprawy Banasia, moim zdaniem, wyszło jeszcze coś ciekawego o dawnych agentach WSI. Otóż to towarzystwo wzajemnej asekuracji traci moc. Nie wiem czemu, ale Banaś zawału lub udaru nie dostał, samobójstwa nie popełnił, a jednak wsiokom się w jakimś sensie postawił i ich cudowne dziecko poniżył. Hi, hi, hi … A może jest inaczej i wszystko zostało w … towarzystwie, tyle że ja coś przegapiłem.

Banaś udowodnił już wcześniej, że pieniądze dla niego są bardzo ważne, bo inaczej nie dopuściłby do funkcjonowania burdelu we własnej kamienicy. Dlaczego miałby teraz zrezygnować z poważnych dochodów wiążących się z funkcją prezesa NIK? Jego możliwości zarobkowe po rezygnacji nie są zbyt wielkie i chyba dlatego poszedł na zwarcie z PiS. Kalkulacja. Prymitywne przeliczenie zysków i strat. A później się rozchoruje i tak do emerytury za rok dojedzie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Bogowie i święci klimatyzmu

Klimatyzm opanował umysły ludzi na całym świecie, jak robiły to typowe religie. Klimatyzm ma swoich wyznawców, ma swoich kapłanów i ma swoich bogów oraz świętych. No i przy tym podstawy naukowe klimatyzmu zbliżają się do podstaw każdej religii, czyli podstawy klimatyzmu mają nikłe dowody naukowe dla poparcia swoich głównych założeń.

Zastrzegę od razu, że całym sercem jestem za dbaniem o czystość powietrza, wody czy ogólnie przestrzeni wokół ludzi. Uważam, że należy dbać o przyrodę i jej naturalny charakter. Kocham zwierzęta. Dlaczego nie jestem wyznawcą klimatyzmu? Nie wiem. Jestem ateistą i może dlatego każda forma działalności religijnej jest dla mnie odpychająca. Hi, hi, hi …

Rozśmieszyła mnie niedawno pani premier Islandii, która zadeklarował na jakimś spotkaniu klimatystów, że na Islandii do któregoś roku zlikwiduje się samochody spalinowe, a do któregoś innego roku Islandia osiągnie neutralność klimatyczną – cokolwiek to znaczy. Pani premier chyba nie uzgodniła tego z osobami rządzącymi Islandią, bo istniejący tu model biznesowy nie potrzebuje do realizacji zysków klimatyzmu. Islandia może już dzisiaj zarabiać na sprzedaży swoich uprawnień do emisji CO2, ale nie musi inwestować w przedsięwzięcia, które z racji warunków klimatycznych Islandii są nie do zrealizowania albo powodują zagrożenie życia mieszkańców i turystów.

Na Islandii zmiany klimatyczne ostatnich kilkunastu lat widać gołym okiem i to chyba stanowi największy problem. Zmniejszające się lodowce budzą grozę na równi z „tykającymi” wulkanami. Szybkość tych zmian klimatycznych jest rzeczywiście duża, ale stosowanie obecnych, prymitywnych metod zapobiegawczych niczego nie zmieni. Ludzie w ogóle mają nikły wpływ na ocieplanie klimatu i tym bardziej nikły wpływ na jego chłodzenie. Niestety. Jedyne, co możemy zrobić, to próbować się przystosować do nowych warunków i to na przystosowanie powinny iść te bilionowe środki.

Zejdźmy zatem z klimatycznych chmur na ziemię i spróbujmy racjonalnie przystosowywać ludzkość do nowej, cieplejszej i groźniejszej Ziemi. Im szybciej pokonamy bogów i świętych klimatyzmu, tym więcej zrobimy dla żywych ludzi na całym globie.

Piotr Tomski

Osądzenie sędziów jest niezbędne

Mamy dzisiaj w Polsce demonstracje w obronie wolnych sędziów albo wolnych sądów. Nie wiem, bo osobiście się pogubiłem. Nie wiem nawet, po której stronie tego sporu mam teraz stanąć. Hi, hi, hi …

Brzydzę się feudalizmem sądowym, który sędziowie całego świata chcieliby wprowadzić ludzkości, ale brzydzę się również polityką PiS w jej chaosie, nepotycznym obsadzaniu stanowisk w sądach i psuciu przepisów prawa dla celów własnych. Nie widzę pozytywnych bohaterów w tej sytuacji i nie widzę w tym układzie pozytywnego rozwiązania, bo „chciejstwo” którejkolwiek ze stron sporu wokół sądów nie zmieni niczego poza wzrostem poziomu obrzydzenia do obu stron.

W czasach totalnego upadku autorytetów i wiedzy powszechnej o słabości ludzkiej natury nie można utrzymywać grupy ludzi stojącej ponad innymi. Sędziowie muszą podlegać takim samym prawom i obowiązkom, jakim podlegają pozostali obywatele świata. Osądzanie sędziów powinno być normalną procedurą prawną. Osądzanie polityków powinno również być normalną procedurą prawną. Zróbmy może referendum w sprawie zniesienia immunitetów dla sędziów i polityków? Może trzeba będzie powołać do ich sądzenia specjalne trybunały ludowe? Hi, hi, hi …

Utrzymywanie poprzez immunitety kast wybranych i nietykalnych w relacji do podstawowych praw człowieka oraz zasady równości wszystkich ludzi wobec prawa jest jakimś archaizmem – mega przeżytkiem rodem z epoki kamienia łupanego. Ludzie demonstrujący pod sądami w Polsce powinni mieć świadomość udziału w wybitnym ciemnogrodzie.

Piotr Tomski

Banasiowe trzeba zapłacić cz.2

Pancerny Marian przynajmniej dzisiaj pokazał „wielkiemu” strategowi z Żoliborza środkowy palec. Nie znam treści przedwczorajszej rozmowy w sześć oczu w siedzibie partii, ale dzień wczorajszy pokazał, że pozycja poszczególnych osób partią zarządzających została zachwiana.

CBA złożyło nawet zawiadomienie na temat Banasia, a on trwa. Poniedziałek może przyniesie dymisję Banasia, a może Banaś będzie nieugięty i będzie trwał dalej na stanowisku. Gdyby Banaś trwał dalej na stanowisku, to ma moje całkowite poparcie. Hi, hi, hi … Niewiele moje poparcie znaczy w zaistniałej sytuacji, ale zawsze niech facet wie, że naród w mojej osobie go wspiera. Hi, hi, hi …

Wydaje mi się po sprawie Banasia, że PiS ulega wewnętrznemu rozkładowi. Porównałem kiedyś sprawę Banasia do sprawy Rywina dla SLD i myślę, że te sprawy są bardzo do siebie podobne, chociaż dotyczą zupełnie innych działań przestępczych. W SLD doszło przy sprawie Rywina do wojny frakcji partyjnych o podział „łupów” i podobna sytuacja jest teraz w PiS. Frakcje w PiS zjedzą się nawzajem, co w przyrodzie rzadko się zdarza. Polacy mogą na tym tylko zyskać, a na scenie politycznej może dojść do przełomowych zmian, bo duopol POPiS-u przez ostatnich piętnaście lat zraził do siebie zbyt wielu ludzi, żeby utrzymać władzę w rękach. Młodzi ludzie do tego nienawidzą bezczelnych kłamstw i oczywistego cynizmu, a to właśnie zżera POPiS.

Rozmarzyłem się znowu o normalnej Polsce, ale każdy człowiek na świecie ma czasami prawo do marzeń o normalnej ojczyźnie. Pytanie tylko jest następujące: dlaczego Niemcy, Francuzi czy Anglicy mogą realizować swoje marzenia, natomiast Polacy z tych marzeń zawsze muszą rezygnować na rzecz kryzysów, reform i koniecznych ustępstw? Dlaczego?!

Piotr Tomski

 

 

 

 

Ile znaczy NATO

Właśnie dowiedzieliśmy się po zapewnieniach wszelkich ze wszystkich gabinetów partii rządzącej, że nasze bezpieczeństwo znaczy tyle, ile znaczy podpis jednego Turka. Hi, hi, hi … Wszyscy wiedzą, że podpis Turka nic nie znaczy.

Po wyjściu z Układu Warszawskiego Polacy znowu wpadli w pułapkę sojuszu z narodami Europy Zachodniej i Ameryki Północnej (ten podział geograficzny zresztą tu nie ma znaczenia przy kategoriach pochodzenia narodowego) stawiając już drugi raz w ostatnich dziejach na kosztowną przyjaźń bez wzajemności. Polacy uwierzyli w gwarancje, które nic nie znaczą. Rozumiem, że trudno jest powiedzieć dzisiaj wprost o błędnych podstawach naszej polityki obronnej, ale brnięcie w ten układ nie ma najmniejszego sensu.

Chwaliłem Turków za prowadzenie racjonalnej polityki w przypadku zakupu rakiet od Rosjan. Okazało się wkrótce, że to był tylko jeden z elementów szerszego planu politycznego i teraz Turcy blokują plany obronne Polski i krajów bałtyckich w ramach realizacji swoich planów wobec Kurdów. Jest to poważna i twarda polityka. A może w odpowiedzi powinniśmy kupić rakiety od Rosjan i skierować je w kierunku Turcji? Sytuacja jest na tyle złożona, że moje pytanie nie jest absurdem, problem natomiast jest w tym, iż Rosjanie nie będą prowadzić rozmów z „amerykańskimi pachołkami”. Przykre! Amerykanie zdradzili Kurdów, a teraz zdradzą Polaków, oczywiście po otrzymaniu naszych przelewów za samoloty, gaz, rakiety i nie wiem, co tam jeszcze zaplanowano nabyć w celach nieznanych. Acha! Musimy jeszcze przed ostatecznym pożegnaniem z NATO i Ameryką zaspokoić żydowskie roszczenia. Hi, hi, hi …

Naiwność polska jest już chyba legendarna na świecie. Jak wyleczyć się z tej przypadłości? Może trzeba uczyć się od najlepszych narodów wybranych i nie liczyć się z niczym, a przede wszystkim nie słuchać obcych.

Piotr Tomski