Rodzinny PiS

Zapomnieliśmy bardzo szybko o problemie rodzinnych uwikłań prezesa PiS w sprawie „Srebrnej”, którą opisywała Gazeta Wyborcza. Polacy mieli na dłoni wyłożone rodzinne układy prezesa Kaczyńskiego w partii i w fundacji. I co z tego wynikło? Zwycięstwo PiS w wyborach do europarlamentu. Hi, hi, hi … Obrzydliwy nepotyzm wokół prezesa Kaczyńskiego jest cnotą, bo prezes musi otaczać się ludźmi, którym może ufać, natomiast wrogowie prezesa bezpodstawnie go pomawiają. Hi, hi, hi …

Gdybym dalej był wyborcą PiS i dalej wierzył w wielkość prezesa, to może rodzinka Tomaszewskich nie przykuwałaby tak mocno mojej uwagi. Ja jednak już nie wierzę i nie ufam, a zatem rodzinka Tomaszewskich jest problemem poważnym, z którego należy Srebrnego Prezesa rozliczyć. Okazało się bowiem, że Srebrny Prezes wpływa na decyzje o wartości miliardów złotych, które podejmowane są w tym rodzinnym gronie. Do tego jeszcze te wpływy w gronie rodzinnym odbywały się w siedzibie PiS, gdzie zapadały jednocześnie najważniejsze decyzje dla Polski. Wszystko wymieszane w jednym szambie w gabinecie Srebrnego Prezesa. No i wielkie podsumowanie w ustach genialnego przywódcy: państwo prawa w Polsce to jest bajka.

W tym kontekście wobec aktualnych zjazdów pisowskich „wolontariuszy” chcę jeszcze tylko przypomnieć, że kluby „Gazety Polskiej” są też rodzinnym przedsięwzięciem Srebrnego Prezesa, bo wydawcą gazety organizującej te kluby zarządza Tomaszewski. No właśnie. Poprzez szereg spółek i fundacji i kuzynów i przyjaciół Srebrny Prezes z rodzinką ma kontrolę medialną nad wszystkim; krocza niektórych pracownic również służą do pracy informacyjnej dla Srebrnego Prezesa. Hi, hi, hi … Podziwiać tylko można oddanie i uznanie prezesa.

Na koniec napiszę za znajomym z Internetu: Kujda mać!

Piotr Tomski

  Kolejna przełomowa wizyta w USA

W Polsce dwa plemiona opanowały przestrzeń publiczną prawie bez reszty i zaczynają tworzyć dwie rzeczywistości nawet poza granicami Polski. Jedno z polskich mediów napisało o wizycie prezydenta Dudy w Waszyngtonie: czwartorzędna. Hi, hi, hi… Inne media mówią o przełomowej oraz historycznej wizycie, podczas której ustalone zostanie wprowadzenie do Polski większej liczby żołnierzy amerykańskich i Polska dokona zakupów w USA. Mnie osobiście te plemiona zaczynają po prostu irytować, a wizyta prezydenta Dudy zostanie przeze mnie oceniona najwcześniej za kilka dni, kiedy pojawi się więcej informacji na jej temat i to raczej w mediach zagranicznych – z naciskiem na izraelskie.

Nie chcę bagatelizować stosunków z USA, ale mam dobry przykład z Islandii. Islandia wiele zawdzięcza Amerykanom, bo dzięki stacjonującym tu amerykańskim wojskom cały kraj „stanął na nogi”. Przez wiele lat Islandczycy zarabiali miliony dolarów i budowali swój dobrobyt, a dzisiaj mówią politykom amerykańskim: spadajcie i zacznijcie dbać u siebie o prawa człowieka. Pani Premier Islandii zażądała wyjaśnień od Amerykanów na temat użytkowanych przez nich budynków obok lotniska w Keflaviku i odmówiła wizyty na wojennym statku amerykańskim, na który została zaproszona podczas ćwiczeń natowski wojsk blisko wybrzeży Islandii. Można?

PiS i prezydent Duda robią politykę zagraniczną na kolanach i byłoby to śmieszne, gdyby nie chodziło o miliardy dolarów strat na sprzęt wojskowy kupowany po zawyżonych cenach, drogi gaz skroplony i być może zaspokojenie w jakimś stopniu żydowskich roszczeń. Polacy zaślepieni wojną plemion nie chcą zobaczyć, o co w tej „kolanowej’ polityce chodzi, a media plemienne tylko zaciemniają obraz dla własnych korzyści.

Piotr Tomski

Telewizja partyjna

Prezes Kurski z TVP wczoraj znowu wyraził dumę z „piku” oglądalności w czasie meczu piłkarskiego reprezentacji Polski z reprezentacją Izraela. No cóż! Człowiek ograniczony umysłowo też by zrozumiał, że piłka nożna w wykonaniu narodowej reprezentacji ma ogromną publiczność. Dlaczego prezes TVP tego nie rozumie i cieszy się „pikiem”, który dotyczy reprezentacji narodowej? Nie rozumiem. Hi, hi …

Pamiętam lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku i osiągnięcia telewizji polskiej z tamtych czasów. Nie słuchałem jeszcze jako dziecko dobrych rad rodziców i siedziałem godzinami przed telewizorem, w którym widziałem Polskę wielką, wspaniałą i wspaniale zarządzaną. A ilu Polaków było zadowolonych z tego, że dostają wystarczającą ilość cukru na kartkowy przydział? A mięsa to jeszcze im zostawało dla sąsiadów z tego przydziału. Tak było w polskiej telewizji. Widziałem w telewizji te twarze szczęśliwych robotnic, prawie jak widzę dzisiaj w telewizji szczęśliwe twarze matek po wpłacie na konto pięciuset złotych lub twarze emerytów po otrzymaniu „jarkowej trzynastki”. Czterdzieści lat minęło i mamy dalej partyjną telewizję za nasze pieniądze.

Prezesowi Kurskiemu dalej będzie „pikowało” dla prezesa Kaczyńskiego, ale Polacy będą z tego mieli tylko dodatkowe koszty utrzymania telewizji, partii i całego tego towarzystwa wzajemnej adoracji pod znakiem … No właśnie. Ostatnio nie wiem już nawet, jakie idee łączą to towarzystwo? Zrobiło się jakoś tak pusto, niepatriotycznie, „onucowato” i … koszernie. I tylko pani Holecka jest niezmiennie z siebie zadowolona.

Piotr Tomski

Renegocjacje pakietu klimatycznego

Mówimy ciągle i słusznie o wielkich oszustwach Platformy Obywatelskiej z Tuskiem na czele. Polacy słuchali obietnic, z których musieli politycy PO rezygnować, bo zawsze pojawiły się jakieś obiektywne przeszkody albo obiektywne potrzeby ludzkości bądź innych narodów. No cóż! Kłamali, kłamali i kłamali.

Wierzyłem wiele lat, że politycy Prawa i Sprawiedliwości są inni w powyższym względzie, zwłaszcza kiedy premierem została pani Szydło. Wierzyłem, wierzyłem i przestałem wierzyć. Oni nie są bogami, żebym wierzył im do śmierci. W 2014 roku zapoznałem się z programem PiS i wierzyłem. Wczoraj sobie ten program poczytałem, żeby moją naiwność definitywnie wykazać.

Jednym z aktualnych problemów i pisowskich oszustw jest cena energii elektrycznej, która zależy od opłat za emisje CO2, co z kolei wynika z szeregu ustaleń tak zwanego pakietu klimatycznego. W 2014 roku na stronie 158 wspomnianego programu PiS zapewniał, że jednym z trzech głównych celów polityki wobec Unii Europejskiej będzie renegocjacja pakietu klimatycznego dla zabezpieczenia interesów polskiego przemysłu. I co z tego wyszło? Jako wróg Unii Europejskiej i wszelkich umów, które ograniczają możliwości rozwoju Polakom, liczyłem na realizację mądrych obietnic, natomiast PiS spowodował katastrofę. Ceny energii cofną Polaków o wiele lat.

Nie słyszałem, żeby ktoś z PiS mówił dzisiaj o wypowiedzeniu pakietu klimatycznego lub jego renegocjacji. Próby zrekompensowania podwyżek kosztów energii są po prostu niepoważną przepychanką, za którą i tak zapłacą Polacy w dowolnie narzucony sposób.

Piotr Tomski

  I znowu o studiu nagrań Falenty

Wydaje mi się, że pan Falenta skazał się na odbycie kary pozbawienia wolności w całości albo w znacznej części orzeczonego wymiaru. Jeśli dysponuje jeszcze jakimiś niepublikowanymi nagraniami, to powinien negocjować kwestię ułaskawienia w ciszy i spokoju. Jeśli negocjacje nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, to kolejno powinien publikować i czekać na rozwój wypadków w dobrze chronionej celi więziennej. Jestem pewien, że stać pana Falentę na kupienie sobie więziennej „przychylności” wszystkich wokół. Po co te wygłupy z listami do prezydenta? No właśnie.

Środowisko dotychczasowej działalności biznesowej pana Falenty wskazuje, że po „numerze” z nagrywaniem nie ma on wielkiego pola do działania. Kto chciałby ryzykować prowadzenie transakcji z facetem, który nagrywa i ujawnia, a przede wszystkim robi to w porozumieniu z pracownikami specsłużb? Nie znam takich szaleńców. Możemy zatem przyjąć, że pan Falenta jako biznesmen jest … emerytem. Emeryci nie mają dużych dochodów, natomiast oszczędności szybko się kończą. I co? „Przychylności” wszystkich wokół w więzieniu może nie być, a to już jest problem. No właśnie.

Wobec powyższego należy o sprawie pana Falenty zapomnieć, bo to tylko wypełniacz stron w gazetach, z którego już nic nie wyniknie. No, może jakaś działka Morawieckiego sprzedana w knajpie jakiemuś biskupowi, ale los Morawieckiego też nie ma większego znaczenia; nie Morawiecki w Polsce rozdaje karty. No właśnie.

Srebrny Prezes opowie Polakom nową bajkę i będzie fajnie. Bajkę o państwie prawa opowie.

Piotr Tomski

Parada oszustów politycznych

Dzisiejsza „Parada Równości” w Warszawie rodzi paradę politycznych oszustów, która rozgrzewa Polaków i dominuje polityczną debatę, chociaż tak naprawdę nie ma większego znaczenia dla ludzi na całym świecie. Ludzie na świecie przywykli już do wygłupów LGBT i traktują to jak kabaret, cyrk czy pokaz fajerwerków. Taki stosunkowo nowy rodzaj rozrywki bez znaczenia. Jeśli ludzie chcą się bawić, to niech się bawią i dadzą innym święty spokój.

Partia rządząca w Polsce stoi podobno na straży moralności i zasady, że Kościół to jest Polska. Jak zatem pogodzić dzisiejsze antykościelne wybryki z brakiem reakcji policji, czy nawet użyciem siły przez policję wobec narodowca, który te przejawy antykościelnej furii chciał zwalczać razem z policjantami? No właśnie. W takich okolicznościach najlepiej widać jakimi oszustami są osoby rządzące Polską. W deklaracjach są najwyższej próby chrześcijanami, natomiast w praktyce wspomagają w swojej telewizji działaczy partii LGBT i każą podległym im policjantom tolerować wszelkie wybryki lewaków na ulicach polskich miast.

Opozycja walczy o prawa LGBT w Polsce. Ha, ha, ha… Najlepszym przykładem tej walki jest pani Dulkiewicz z Gdańska, która popierała jednego dnia paradę antyklerykałów z LGBT, żeby następnego dnia pod wpływem mediów od niej się odciąć, bo uznano, że opozycja traci głosy wyborców.

Z mojej perspektywy miasta Rejkiawik cała sytuacja jest zabawna, bo na Islandii parada gejowska ma patronat wszystkich władz miejskich i państwowych, a przede wszystkich chyba wszyscy Islandczycy w niej biorą udział wspierający. Wielu Polaków tutaj ma chłodny dystans do tego święta, ale przecież nikt nie będzie „walczył z wiatrakami”. Niestety. Jeszcze kilka lat temu parada mnie irytowała, ale teraz osobiście mam po prostu ten temat w … obojętności, zwłaszcza że na Islandii podtekst polityczny parady nie istnieje.

Uczcie się Polacy! Olać ich!

Piotr Tomski

Koalicyjne podchody

Po wyborach do europarlamentu zaczęło się tak duże zamieszanie w polskich ugrupowaniach politycznych, że nie ma chyba żadnego, które byłoby gotowe na tak zwane sto procent powiedzieć, że pójdzie do jesiennych wyborów w składzie identycznym do składu z wyborów do europarlamentu; wyjąwszy jedynie europosłów z przyczyn oczywistych. PiS po zwycięstwie proponuje innym przyjęcie do koalicji, jeśli poprą program PiS. KE definitywnie się rozpadło. Konfederacja ledwie zipie. Kukiz szuka wrażeń i zaklina rzeczywistość. PSL jak zwykle nie wie, czego chce.

Byłem wyborcą Konfederacji i dlatego bardzo boli mnie trudna sytuacja tej formacji, którą powoduje głównie nieprzekroczenie progu w ostatnich wyborach i ciągłe, bezwzględne i kłamliwe ataki pisowskich aparatczyków. Niestety, Konfederacja może tego nie przetrzymać w składzie znanym dotychczas. Zobaczymy. Ja w każdym razie nie wycofuję swojego poparcia tej koalicji, w której będą przedstawiciele ugrupowań narodowych ze Stowarzyszeniem „Marsz Niepodległości” szczególnie. Mam po prostu zaufanie do ideowości pewnych ludzi i tyle.

PiS zapewne wygra następne wybory i już nic nie uratuje polskiej suwerenności, bo dla mnie w perspektywie trzydziestu lat od 1989 roku nie ma już szans na Polskę wolną w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. PiS oszukuje i prowadzi państwo do rozpuszczenia jego struktur w Unii Europejskiej przy bezpośrednim zabezpieczeniu interesów żydostwa całego świata. Kto się do tego przyłączy w koalicyjnej, zjednoczonej „prawicy”? PSL? Kukiz?

Czasy się zmieniły i w inny sposób musimy o Polskę „walczyć”. Akcja „447” musi trwać. Musimy rozliczać polityków z ich obietnic i ich stanu posiadania. Musi to robić silna i sprawna grupa polityczna, która ma już doświadczenia w tych działaniach. Marsze Niepodległości muszą iść.

Piotr Tomski

Półświęto dla pół…

Podobno w Polsce 4 czerwca 1989 roku skończył się komunizm, ale że komunizmu w Polsce nigdy nie było, zatem skończył się z naciskiem na podobno. Mógłbym napisać, że w Polsce rządziły władze okupacyjne, które w wyżej wymienionym dniu symbolicznie podzieliły się kompetencjami z wykreowaną przez siebie „opozycją”. I tyle.

Jeśli nawet uznać, że obywatele Polski wybrali w tamtym dniu ludzi, którzy autentycznie byli przeciwnikami reżimu, to i tak większość tych wybranych należała bezpośrednio do reżimu. Zgromadzenie Narodowe później bez problemu wybrało nowego prezydenta w osobie Jaruzelskiego, czyli wybrało na przywódcę dotychczasowego przywódcę reżimu. Co tu świętować?

Przedstawiciele reżimu do dzisiaj uczestniczą we władzach polskich różnego szczebla i nikt już tego nie chce widzieć. Najśmieszniejszym epizodem z najnowszej historii są ostatnie wybory do europarlamentu i udział w nich członków PZPR na pierwszych pozycjach list KE i PiS w Warszawie. Obaj panowie zostali europosłami. Czy tak upadł ten reżim, że jego przedstawiciele są dalej przy władzy? On nigdy nie upadł. Wystarczy popatrzeć na sądy, prokuratury, policję czy nawet urzędy samorządowe, żeby zobaczyć dziesiątki tysięcy ludzi poprzedniego systemu. Trzeba być półgłówkiem, żeby tego zrozumieć.

Przed Polakami jeszcze długa droga do przejścia, żeby żyć w wolnym kraju.

Piotr Tomski

Król Jarosław I Srebrny

Jesienne wybory mogą doprowadzić PiS do samodzielnej większości konstytucyjnej w polskim parlamencie. I co się stanie wtedy? Srebrny Prezes zostanie królem Polski?

Jeśli Polacy dostaną jeszcze czternastą emeryturę i 500+ na wybranego rodzica, to zapewne PiS będzie mógł przeprowadzić każdą zmianę w konstytucji z aprobatą większości Polaków. Królestwo w Polsce z katolicką religią panującą jest rozwiązaniem dla Polaków odpowiednim, zresztą i część opozycji z Konfederacji mogłaby wreszcie zgodzić się z PiS w kwestii likwidacji nieskutecznej demokracji, z której często drwi Korwin. Ustaliłoby się dynastię rodzinną Kaczyńskich i uznano, że kontynuujemy podstawowe założenia pierwszej konstytucji polskiej. Rewelacyjne rozwiązanie.

Wiara w wielkość i wyjątkowy talent polityczny Srebrnego Prezesa nabrała w kręgach wyborców PiS charakteru religijnego. Reakcje na każdą krytykę prezesa stały się chamskie, agresywne i zupełnie nieracjonalne. Najbliższe otoczenie prezesa jest posłuszne i nie powie nawet słowa nieprzychylnego prezesowi. Królestwo w drodze.

Unia Europejska może nie zareaguje, bo przecież w jej skład wchodzą inne królestwa, które idealnie wpisują się w funkcjonowanie Unii. Prezes może w zamian zrobi jakieś ukłony w stronę głównych rozgrywających w Unii i zgodzi się na przykład na dodatkowe opłaty za emisję CO2 albo zakupi dwieście śmigłowców wojskowych od Francji. Europa uzna nowego króla i wszyscy będą szczęśliwi.

Mieliśmy już królów, marszałków i namiestników czy sekretarzy, przetrwamy więc i te zmiany w konstytucji, ale przecież nie o przetrwanie chodzi. Nie będziemy trwać i czekać na normalność, kiedy inni żyją i się bawią często za nasze ciężko wypracowane pieniądze.

Piotr Tomski

 

 

 

Boli już głos na PiS

Osoby oddające głos w wyborach na PiS mają już pierwsze efekty zwycięstwa wyborczego z tak dużą przewagą, którą można trochę osłabić zdaniem kierownictwa partii, a i tak następne wybory wygrają w ich mniemaniu bez najmniejszych problemów. Czy kierownictwo PiS się nie przeliczy? Mam nadzieję, że wyborcy włączą myślenie.

Cena energii elektrycznej będzie podstawowym źródłem bólu. Od stycznia bieżącego roku cena jest przez państwo blokowana, ale okazało się zaraz po wyborach, że obiecane wstrzymanie podwyżek do 2020 roku nie obejmie większych przedsiębiorstw, które już od lipca zapłacą wyższą cenę. Spór z Unią Europejską o cenę energii przegrano? Ile znaczą obietnice premiera Morawieckiego? Ból może być duży dla „szarego” Polaka, bo przełożenie tej podwyżki na inne ceny może być ogromne.

Wieś poszła do wyborów i masowo głosowała na PiS. Srebrny Prezes ogłosił specjalne dopłaty na krowy i świnie w kampanii, co poruszyło specjalnie nauczycieli. Co się okazało? Nie będzie środków na krowie „500+”, bo w budżecie ich nie ma, natomiast nikt nie pomyślał o wystąpieniu do Unii o finansowanie tego programu. Rozpłynęły się kolejne obietnice i kolejne środki?

No i wróćmy do odłożonej przed wyborami kwestii ustawy blokującej nieuzasadnione roszczenia żydowskie, związane z Deklaracją Terezińską i amerykańską rezolucją „447” oraz wskazanym tam żydowskim mieniem pozostawionym bez spadkobierców. Temat wrócił medialnie za sprawą prawdopodobnych listów senatorskich z USA, które mają naciskać władze polskie przy okazji wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie 12 czerwca. I znowu milczenie w PiS? Milczenie nic nie pomoże.

Redaktor Gadowski radził, że musimy sprawdzać PiS. Co tu sprawdzać, kiedy wszystko staje się jasne?

Piotr Tomski