Sondażowe przepychanki i uliczne gry

Na tydzień przed wyborami publikowane są sondaże, które dają zwycięstwo z ogromną przewagą różnym ugrupowaniom. Fenomen sondażowy w Polsce jest na skalę światową wyjątkowy. W jednym z sondaży piętnaście procent przewagi było dla jednej partii i w innym sondażu też piętnaście procent przewagi było dla drugiej partii.

Podobnie jest z obliczaniem liczby demonstrantów przez organizatorów. W „marszu dla Europy” wzięło udział podobno czterdzieści tysięcy ludzi, ale policja już doliczyła się tylko siedmiu tysięcy i zdjęcia wykonane przez różnych obserwatorów pokazały „skromny” liczebnie obraz. Ciekawe to jest zjawisko tych ulicznych gier zwłaszcza w przypadku POKOmonów i lewaków, którzy od kilku lat liczą się w setkach tysięcy, ale z demonstracji na demonstrację jest ich coraz mniej. Tak bronili trybunału, wolnych mediów, konstytucji, sądów i tak teraz bronią Europy w Polsce.

W Polsce doszło do zawłaszczenia agencji sondażowych przez polityków z dwóch głównych ugrupowań. Podobnie zawłaszczono media, środowisko akademickie i artystyczne. Stopień tego wpływu polityków na wyżej wymienionych czasem mnie zaskakuje i w sumie śmieszy, bo często poważni ludzie na zlecenie polityczne robią z siebie głupków. Niestety. W Polsce nie można już ufać nikomu. Przeciętny obywatel musi po prostu wbić sobie do głowy, że nie wolno mu przyjmować żadnych informacji bezpośrednio – bez ich przemyślenia w kontekście ich pochodzenia.

Piotr Tomski

Rękę uniesioną na PiS odrąbiemy

Ręka uniesiona na Kościół, Polskę i PiS zostanie usunięta jako chora tkanka na zdrowym społeczeństwie.  Można mnożyć przywoływanie haseł z epoki słusznie minionej, bo i rozumowanie Srebrnego Prezesa zaczyna przypominać rozumowanie przywódców z epoki słusznie minionej. Niestety. „Zaufajcie, chociaż nie możemy wam wszystkiego powiedzieć. Zaufajcie, chociaż nie ma dzisiaj woli politycznej na uchwalenie czegoś, to w przyszłości do tego na pewno wrócimy. Zaufajcie, bo tylko my wstajemy z kolan i dumnie walczymy o Polskę.” Retoryka wyjęta żywcem z epoki słusznie minionej.

Jest jednak ogromna rzesza ludzi, którzy dalej gotowi są popierać Srebrnego Prezesa. Ja też głosowałem na PiS, ale robiłem to mimo prezesa Kaczyńskiego i robiłem to z nadzieją na jego zakończenie kariery politycznej w sposób pokojowy, godny i przyzwoity. Odbierałem wyraźne sygnały o „przywódczej roli” Beaty Szydło i wierzyłem w jej „moc”. I co się stało, że ja czuję oszustwo, a rzesza ludzi tego nie czuje? Musiałbym zapytać tę rzeszę ludzi, bo moje odczucia opieram przecież na wiedzy, a inni dostęp do tej wiedzy mają identyczny.

Układ zawarty przy tak zwanym okrągłym stole bez względu na kłótnie układających się stron trwa do dzisiaj i trwać będzie. I odrąbią każdą rękę uniesioną na ten układ, co robią skutecznie w Polsce od 1945 roku. Metody może lekko się modyfikuję, ale skazywanie na margines wrogów „rodziny magdalenkowej” jest rzeczywistym działaniem.

Piotr Tomski

Prawdziwa twarz PiS w sprawie 447

Nie trzeba było długo czekać na weryfikację stosunku PiS do żydowskich roszczeń i amerykańskiej „ustawy 447”. Wystarczyło złożyć w Sejmie projekt polskiej odpowiedzi na bezprawne działania żydostwa amerykańskiego i izraelskiego, żeby okazało się szybko, do jakiego stopnia oświadczenia polityków pisowskich są wiarygodne. Nie będzie ustawowej odpowiedzi, bo temat jest niedopracowany.

Który to już raz politycy mówią Polakom: pocałujcie nas w du…? Nie chce mi się nawet liczyć tych przypadków, ale robienie takiego „numeru” przed wyborami jest co najmniej głupie. No, chyba że PiS wcale nie chce tych wyborów do europarlamentu wygrać, a wystarczy im wprowadzenie kilkunastu posłów na ciepłe posadki. Po co w takim razie te grube miliony złotych na kampanię wyborczą? Po co w ogóle taki głupek Brudziński pokazywał Żydom w telewizji jakieś gesty „mocy”? Ot i mądrość Srebrnego Prezesa – krok do przodu i dwa skoki do tyłu.

Jako zdeklarowany wyborca Konfederacji mogę tylko napisać, że mieliśmy rację. Przykro jednak mieć rację w sprawie, której nie rozumie i nie docenia wielu rodaków. PiS być może zrobił badania, po których skalkulował, że nie opłaca się dalej narażać Żydom, a Polacy nie interesują się masowo „447”? Przyszedł być może z Izraela lub ze Stanów Zjednoczonych przykaz nieuchwalania żadnych dokumentów w tej sprawie i utrzymania jej w fazie słownych deklaracji? Nie wiem, ale może niedługo coś z rządowych czeluści ujrzy światło dzienne.

Piotr Tomski

Zaostrzanie kar

Pisałem niedawno, że jestem za przywróceniem kary śmierci dla prokuratorów w Polsce. Żart to miał być z tych czarnych żartów, ale ostatnie poczynania Prokuratora Generalnego wspólnie z Premierem Rzeczypospolitej Polskiej skłaniają mnie do poważnego potraktowania moich żartów. No i dodałbym rozszerzenie: kara śmierci powinna obejmować członków rządu.

Bracia Sekielscy oświecili pana Ziobro, pana Morawieckiego i przede wszystkim oświecili pana Kaczyńskiego, bo bez filmu problem pedofilii wyżej wymienionym, ślepym oraz głuchym nie był znany. A po tym oświeceniu dokona się zmiana ustawy Kodeks karny i pedofilia otrzyma w nim specjalny wymiar kary w wysokości trzydziestu lat. I to pomoże uleczyć problem. Pedofile tak się przestraszą, że zmienią upodobania. Ofiarom pedofilów będzie dużo lżej. No cóż! PiS najczęściej problemy przestępstw idiotycznie leczy formalnym podnoszeniem wymiaru kary i totalnym „olewaniem” pracy prokuratury z sądem. A zatem stosowanie kary pozbawienia wolności za przynależność do PiS nie byłoby pozbawione sensu. Inaczej napiszę: wprowadźmy natychmiast do Kodeksu karnego kary za bezproduktywną przynależność do PiS w wysokości czterdziestu lat pozbawienia wolności i do PO w wysokości pięćdziesięciu lat pozbawienia wolności. Co znaczy bezproduktywna przynależność do partii? To już ocenią niezależne sądy. Hi, hi …

Jestem ciekaw, ile spraw o pedofilię zostało umorzonych w prokuraturach bądź w ilu takich sprawach wycofano zarzuty? W ilu przypadkach bezpośrednio po zawiadomieniu „odpowiednie” kroki podjęła policja i do zarzutów w ogóle nie doszło? Temat, niestety, musi nabrać charakteru powszechnego i chyba trzeba go połączyć z prawdziwym rozliczeniem prokuratorskiej mafii, policji i innych służb, z którymi tak dobrze współpracowało się duchownym z Kościoła katolickiego.

Piotr Tomski

Dokąd idziesz Kościele

Kościół katolicki w Polsce chce utrzymać swoją dominującą pozycję za cenę kłamstw, które są powtarzane na wielu poziomach od wielu lat i doszły wreszcie do ściany. Nikt nie powie już, że czegoś nie wiedział o ludziach prowadzących Kościół katolicki w Polsce.

Film braci Sekielskich był bardzo mocnym dokumentem, który dodatkowo odebrałem osobiście, bo dość dobrze znałem kilka lat temu jednego z występujących tam księży. Mój znajomy nie był oskarżany o pedofilię, ale ukrywał jednego z księży pedofilów i upierał się przy swoim prawie do goszczenia we własnym domu tego, kogo chce gościć. No cóż! Mówienie o prawach wobec ludzi, którzy łamią wszelkie prawa, jest co najmniej głupie.

Nie jestem katolikiem. Jestem ateistą, który chciałby bardzo uwierzyć w prawdziwego Boga. Moja mocna reakcja na film w relacji z absurdalnymi wywodami wielu katolików czy hierarchów kościelnych była jednak przejawem przyzwoitości. I to jest właśnie podstawowy problem ludzi Kościoła w Polsce: oni stracili przyzwoitość.

Mówienie o roli Kościoła katolickiego w historii Polski jest teraz ważne. Dlatego trzeba mówić o roli Kościoła w niszczeniu Słowian z ich Bogami. Dlatego również trzeba mówić o roli Kościoła katolickiego w przeprowadzeniu rozbiorów Polski w osiemnastym wieku. Dlatego też trzeba mówić o roli Kościoła w tworzeniu agentury Służby Bezpieczeństwa zwłaszcza w kontekście obrad „okrągłego stołu”. Prawdziwa historia Kościoła w Polsce jest zatem dopiero do napisania, bo dalsze jej zakłamywanie nie ma najmniejszego uzasadnienia ani nie ma ku temu najmniejszej potrzeby.

Prawda Was wyzwoli, bracia katolicy.

Piotr Tomski

Ludzki pan Morawiecki

Przetoczyła się przez Polskę dyskusja na temat adoptowania dwojga dzieci z domu dziecka przez rodzinę „banksterską” Morawieckich. Ktoś ujawnił tajemnicę, która była znana całej rodzinie i większości znajomych premiera Morawieckiego. I o co w tym chodziło? Prawdopodobnie chodziło o efekt „ludzkiego pana”, który da czy pozwoli odzyskać trochę głosów w wyborach. I tyle.

Z historii życia pana premiera Morawieckiego interesują mnie inne problemy i o nich chciałbym poczytać. Interesują mnie związki premiera z panem Jackiem Kseniem, interesuje mnie wywód prawie naukowy Morawieckiego o „służbowych” bankach w Polsce i interesuje mnie opinia premiera o „zapierdalaniu” za miskę ryżu. Inne problemy już pominę, bo musiałbym napisać książkę o Morawieckich, a z kolei aż tak bardzo nie chcę angażować się w życie ludzi upadłych.

Uwikłanie premiera w związki ze środowiskiem wojskowych służb jest ewidentne i po dodaniu do tego tej cynicznej miski ryżu wychodzi moralny potwór. I takiego moralnego potwora następny moralny potwór – Srebrny Prezes – wybrał na następcę w rządzeniu Polską. Wniosek jest tylko jeden: Polską musi rządzić rodzina magdalenkowa z wojskowymi „wypierdkami” na czele. Tusk był w ręku tych służb dzięki niemieckim przyjaciołom i dzięki wielkiemu biznesmenowi Kubiakowi, natomiast Kaczyński wpadł w to środowisko rodzinnie i zapewne też dzięki własnym upodobaniom.

Mam jednak wrażenie, że nie jest źle na polskiej scenie politycznej z pozycją tych „służbowych” sługusów. Skoro wybrali Morawieckiego, który przed 2015 rokiem kręcił się wokół Tuska, to znaczy, że lista ludzi na służbie u „wojskowych” jest coraz krótsza i nie nadążają z produkcją „gwiazd” do wymiany rządów.

Piotr Tomski

Uniwersytety bez granic

Ostatnio Donald Tusk błysnął intelektem i stwierdził, że uniwersytety są miejscem, gdzie trzeba przekraczać granice. W czasie kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego dochodzi do coraz dziwniejszych wydarzeń, które rzeczywiście zaczynają przekraczać różne granice i dzieje się to też na uniwersytetach. A co będzie, kiedy kampania się zakończy? Zza przekroczonych granic może nie będzie powrotu do normalności, a zresztą kto powiedział panu Tuskowi, gdzie leży ta granica ostateczna, za którą jest tylko nicość ewentualnie piekło, niebo, raj czy wieczne dziewice? Może pan Tusk powinien tę ostateczną granicę przekroczyć na którymś z uniwersytetów najlepiej przy użyciu dużej ilości środków na „wilcze” oczy.

Po trzydziestu latach od teoretycznego wyzwolenia z radzieckiej niewoli Polacy muszą ciągle słuchać pouczeń polityków i naukowców o demokracji, prawach człowieka, wolnym rynku oraz zagrożonym klimacie, co podobno wymaga poświęceń i dalszego oczekiwania na normalność w Polsce. Polacy muszą też ciągle przystosowywać się do Europy, a ostatnio też spełniać moralne obowiązki związane z II Wojną Światową. Polacy nie mają szans zadbać o swoje bezpieczeństwo zdaniem tych polskich „elit” i mogą tylko liczyć na łaskę NATO, USA i jeszcze izraelskich firm zbrojeniowych. No cóż! Jeśli zdanie niektórych Polacy to wyłącznie katolicy, a siła Kościoła jest siłą Polski, to we współczesnym świecie zostaje nam do przekroczenia ostateczna granica – zbiorowa eutanazja – bo miejsca dla ciemnogrodu nie ma.

Co mają w Polsce robić ludzie, którzy po prostu chcą normalnie żyć? Mają wyjechać z Polski? Nie. Ludzie, którzy chcą normalnie żyć w Polsce, muszą chodzić na wybory i nie głosować na wariatów z POPiSu czy odmieńców z Wiosny. Nie dajmy się ogłupiać nowoczesnym przekraczaniem granic i nie dajmy się wciągnąć w feudalną przeszłość.

Piotr Tomski

Pan Schetyna jest debeściak

Dzisiaj odbyła się kolejna część farsy zwanej sejmową komisją do spraw VAT czy jakoś tak zwanej komicznej działalności politycznej. Dzisiaj główną rolę odegrał poseł Schetyna, który nic nie widział, nic nie słyszał i nawet niczego nie wywąchał. Taki był i jest poseł Schetyna. To zły Tusk wszystko widział, słyszał i wszystko wywąchał z kolegami. To zły Tusk podejmował wszystkie decyzje, kiedy poseł Schetyna siedział cicho pod biurkiem.

Poważnie rzecz ująwszy, to ja nie widzę żadnego sensu w prowadzeniu wyżej wymienionej, komicznej, politycznej działalności parlamentarnej. Działalnością przestępczą powinna zajmować się prokuratura, a jeśli ta systemowo nie wypełnia swoich obowiązków, to chyba należałoby ustawowo powołać instytucję, która doprowadzi do więzień ewentualnie przed plutony egzekucyjne tę największą mafię w historii Polski. Tak, to nie jest żart, dla prokuratorów akurat należałoby rozważyć przywrócenie kary śmierci. Skoro prokuratorzy lekką ręką zabierają życie po kawałku różnym ludziom, to za ich działalność przestępczą w typowych związkach przestępczych należałoby może stosować karę ostateczną.

Z całą pewnością w historii ludzkości były już trybunały ludowe, które załatwiały takich „sprawiedliwych” prokuratorów. Polska konstytucja przewiduje też udział społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Do dzieła zatem politycy PiS. Pokażcie, czy jesteście za porządkiem, czy – jak Srebrny Prezes powiedział – państwo prawa w Polsce to jest bajka.

PiS pokazał już swoją niemoc, a poseł Schetyna jest debeściak, bo może być debeściak i mieć wszystkich w d… I tak koło POPiSu będzie toczyło się dalej.

Piotr Tomski

PiS pokonał już 447

Jeśli ktoś uwierzył w potęgę PiS w relacjach z USA i żydowskimi roszczeniami, to chyba naprawdę nie ma o czym z nim rozmawiać. Wiara przecież musi opierać się na doświadczeniach, bo inaczej możemy zostać wyznawcami kościoła makaronowego albo czcić cesarza Japonii. Doświadczenia z PiS pokazują nowelizację nowelizacji ustawy o IPN i wiele innych zmian politycznych decyzji, które odbyły się wbrew zapewnieniom o ich niepodważalności.

Przełożona wajcha w deklaracjach PiS i wcześniejsze pomijanie tematu „447” zostało zastąpione twierdzeniem: nie wypłacimy Żydom odszkodowań. Co jednak jest uderzające w tej sytuacji? Środowiska żydowskie rzucały się na Polskę przy każdej okazji, a taka ostra deklaracja przechodzi u nich bez echa. Czy to nie jest zastanawiające? Czy nie jest zastanawiająca nagła zmiana narracji pani ambasador USA w Polsce? Nikt już nie chce w PiS pamiętać o wystąpieniu Mike’a Pompeo w Warszawie i wzywaniu do zaspokojenia roszczeń, a za to każdy pokazuje gest ministra Brudzińskiego wart dokładnie tyle, co ten gest pokazuje. Dlaczego w lutym pan Brudziński nie zareagował tak obrazowo na słowa sekretarza stanu?

Przekaz PiS w sprawie „447” jest wyłącznie reakcją na rosnące poparcie dla Konfederacji. Konfederacja może po prostu pozbawić PiS większości w polskim parlamencie w wyborach jesiennych i to jest prawdziwym problemem dla rządzących. Zrozumieli to również w Izraelu i w USA, dlatego milczą w sprawie roszczeń oraz pisowskich deklaracji „mocy”. Jakie z tego wnioski? Wnioski są oczywiste i tragiczne.

Piotr Tomski

Brudna kampania wyborcza

Tomasza Sakiewicza nigdy nie darzyłem sympatią, szacunkiem czy uznaniem. Nigdy też nie czytałem regularnie jego prasy, która po sporadycznych lekturach była dla mnie … nieakceptowalna, chociaż byłem wyborcą PiS. Wszelkie wystąpienia telewizyjne pana Sakiewicza były dla mnie niemiłym doświadczeniem i unikałem dłuższego oglądania jego popisów.

Po takim nastawieniu do osoby trudno oczekiwać czegokolwiek, ale nie byłem też przygotowany na tak spektakularny upadek tego pana. Upadek! Jeśli ktoś atakuje polityka z powodu miejsca pracy jego brata, to jest po prostu upadek. Cała seria ataków na Konfederację w wykonaniu pana Sakiewicza od kilku dni jest orgią pustego zła. A to ktoś służył w armii radzieckiej, ale nie mógł nie służyć, bo urodził się i wychował w Związku Radzieckim. A to ktoś spotykał się z Nocnym Wilkiem. A to ktoś jeździł do Moskwy i ma tam przyjaciół. A to Korwin mówił dobrze o Putinie. A to Trump przegra wybory przez protesty Polonii w USA. A to Kozlowska robiła u kogoś doktorat, ale go nie zrobiła. I tak jest od kilku dni ciągle. Do tego jeszcze grupa wiernych piesków pana Sakiewicza wyszczekuje te brednie wszędzie, gdzie tylko ich słuchają. Można, swoją drogą, dobrze tę grupę zidentyfikować dzięki stylowi ataków na Konfederację.

Wiele razy już przepraszałem, że głosowałem na PiS i przyczyniłem się do wzrostu znaczenia takich panów Sakiewiczów. Po tych podłych atakach na Konfederację jednak muszę jeszcze raz napisać: przepraszam, że głosowałem przez wiele lat na PiS. Na PiS już nigdy nie zagłosuję, a w 2019 roku wszystkie moje głosy ma Konfederacja albo jej inne wersje wyborcze. Acha, z racji przynależności do okręgu wyborczego będę głosował na Pana Bosaka.

Piotr Tomski