Franca z Europy

  Do Polski przyszła czy przyleciała Franca z Brukseli i chce polski rząd uczyć praworządności. Polaków ta Franca chce uczyć praworządności.

Druga Franca siedzi sobie w Watykanie i chce uchodźcami ubogacać cywilizowane społeczności chrześcijańskie. Polaków ta Franca też chciałaby ubogacić, a że Polacy to ludzie wierni Kościołowi , to może Franca narozrabiać.

Trzeba więc te France dwie wykreślić z polskiej przestrzeni i zapomnieć o nich raz na zawsze. Rozumiem, że boli polskie serce,  bo to tradycja, wielkie idee i wizje. Przede wszystkim jednak te France dwie to pozory, kłamstwa i wyzysk słabszych.

Francom mówimy stanowcze: nie!!!

Na żołdzie międzynarodowej finansjery

Dla jasności muszę napisać, że prezesa PSL nie lubię i uważam za wyjątkowego szkodnika społecznego. Jego słowa o premierze Morawieckim jednak były wspaniałym podsumowaniem upadku „dobrej zmiany” i w ogóle całego naprawiania Polski przez PiS. Jak może pouczać w kwestiach patriotyzmu kogokolwiek osoba jeszcze niedawno pracująca dla… „zagranicznych inwestorów”.

PiS szczyci się wykonywaniem obietnic wyborczych i realizacją programu. Czy przed wyborami w 2015 roku ktoś słyszał o panu Mateuszu Morawieckim? Jeśli ktoś o nim słyszał jako o przyszłym wicepremierze Polski z ramienia PiS, to proszę o informację. Starałem się pilnie śledzić polską politykę i ja wtedy o tym panu nie słyszałem. Pani Szydło miała zostać premierem i tak się stało, ale jej zastępca wyskoczył niczym królik z kapelusza.

Najbardziej obrzydliwym zjawiskiem była zmiana stosunku tego ”królika” do kredytów frankowych w czasie pracy dla banku i po wyborach. To już nie jest hipokryzja. To jest wcielone zło. Nie dajmy się oszukać. Ten pan jest wyjątkowo złym człowiekiem. Zarobił miliony złotych na udzielaniu kredytów frankowych Polakom i wyprowadzaniu zysków z tego procederu poza Polskę, a teraz udaje patriotę i socjalistę. Niech najpierw odda każdą zarobioną nieuczciwie złotówkę i przeprosi za błędy, a dopiero po tym może coś mówić do innych.

Piotr Tomski

 

 

Prezydenckie propozycje

Pojawiły się wreszcie oficjalne pytania prezydenckie do referendum konstytucyjnego, którego oprócz prezydenta i jego najbliższych współpracowników nikt nie chce. Pytania na pewno nie zmienią tego stanu rzeczy, a to jest dopiero początek drogi do ewentualnej zmiany konstytucji. Jaki jest więc sens tych prezydenckich działań? Żaden!

Od dawna jestem na siebie „obrażony” z powodu głosowania na urzędującego obecnie prezydenta. Już nigdy więcej tego błędu nie popełnię, ale muszę z tym żyć. W takim stanie psychicznym muszę teraz mieć dodatkowe pretensje do siebie o pewną formę współudziału w tym dziwnym maratonie referendalno-konstytucyjnym pozbawionym sensu.

Konstytucja w dzisiejszym kształcie nie jest doskonała, ale ja nie słyszałem o doskonałym akcie prawnym, który eliminowałby wszystkie wątpliwości czy nie rodził sporów interpretacyjnych. Polska konstytucja nie jest pod tym względem gorsza od innych i nie jest od innych lepsza. Myślę, że największym problemem polskiej konstytucji są jej interpretatorzy ze wszystkich stron, interpretatorzy wszystkich opcji politycznych i wszystkich najwspanialszych uczelni prawniczych oraz interpretatorzy nadzwyczajni z Trybunału Konstytucyjnego, którzy zdolni są do każdej interpretacji. No właśnie. Przy osobach pana Rzeplińskiego czy pani Przyłębskiej każda ocena prawa w relacji z konstytucją nawet zmienioną dziesięć razy będzie robiona zgodnie z duchem prawa lub z wyższą koniecznością, co chyba jasno pokazuje, że konstytucja nikogo nie obchodzi. Więcej napiszę: każdy uważa, że tylko jego adwersarze łamią konstytucję.

Odrębnym problemem jest zebranie większości konstytucyjnej w parlamencie. Prezydent nie ma chyba kontaktu z rzeczywistością, jeśli zauważył gdzieś możliwość zebrania większości w Sejmie.

Piotr Tomski

Historyczna błazenada

Spotkanie Trumpa z Kimem zostało okrzyknięte wydarzeniem historycznym przez media całego świata. Panowie może nawet dostaną pokojowego Nobla za to spotkanie. Mnie jednak wydaje się na granicy pewności, że to spotkanie i podpisane porozumienie nie mają najmniejszego znaczenia. Była to historyczna błazenada dwóch największych na świecie politycznych pajaców.

Boję się natomiast konsekwencji tego porozumienia dla rozwoju konfliktu irańskiego. Trump z politykami izraelskimi może teraz skupić całą energię na wojnie z Iranem, który z mitycznej nuklearyzacji nie chce się wycofać. Było wesoło, ale już niedługo może być strasznie.

Boję się o Polskę w tej chorej sytuacji, bo możemy liczyć tylko na siebie, a nasze siły są … albo sił nie ma. Polacy są podzielenie sporami o „wolne” sądy, o sformalizowanie użytkowania „dziurki” pana Rabieja i o kolano prezesa, który znikł. Polacy nie mają właściwego przywództwa, pod którym mogliby pójść na prawdziwą wojnę. Niestety. Kiedy widzę obecną uległość rządzących wobec ambasador izraelskiej po tym, co kilka miesięcy temu powiedziała w Auschwitz, to jestem pewien, że zgodzą się rządzący na każde żądanie Izraela i USA. Żądania mogą dotyczyć nie tylko mienia o wartości kilkuset miliardów dolarów. Żądania mogą dotyczyć udziału Polaków w walkach, które pochłoną wiele polskich istnień.

Kiedy pomyślę, że cieszyłem się zwycięstwem wyborczym Trumpa, to sam z siebie śmieję się do łez. Tak to się kończy wybieranie mniejszego zła.

 

Piotr Tomski

 

 

 

A jednak dyktatura

Usłyszałem ostatnio bardzo mądry wywód pana posła Grabowskiego z „antysystemowego” ugrupowania Kukiz’15 na temat urealnienia kosztów funkcjonowania polskiego parlamentu. Pan poseł uznał, że można do parlamentu wybrać jedynie liderów poszczególnych partii i dać im adekwatną do wyniku wyborczego liczbę głosów, uprawniającą do wszystkich sejmowych głosowań. Przy dyscyplinie w klubach parlamentarnych nie ma przecież najmniejszego znaczenia zdanie poszczególnych posłów. No właśnie. Pójdźmy zatem dalej. Po co cały parlament? Skoro większość parlamentarną ma PiS, to zostawmy jedynie pana posła Kaczyńskiego z uprawnieniami do wszystkich sejmowych głosowań. Będzie najprościej i najtaniej.

Partia rządząca przestała dbać o pozory demokratyczne i jej przedstawiciele po prostu mówią wprost o żenujących dla szarych obywateli kulisach podejmowania decyzji. Pani Mazurek wypaliła niedawno, że pan prezes Kaczyński nie dał jeszcze zielonego światła, więc parlament nie pracuje nad przygotowanym już projektem ustawy. Na dodatkowe pytanie pani rzecznik zirytowana odpowiedziała krócej: mówiłam, że prezes nie dał zielonego światła. Skróćmy w związku z powyższym drogę decyzyjną i pozostawmy wyłącznie prezesa.

Niech nie cieszą się teraz przeciwnicy PiS, bo w poprzednim rozdaniu parlamentarnym było identycznie, tyle że zielone światło dawał swoim „tłustym Grasiom” pan Tusk. Acha! Jest bardzo prawdopodobne, że w wielu przypadkach to zielone światło świeciło aż z Berlina, ale czy to zmienia jego barwę? Nie. W końcu to my nie wiemy dzisiaj, czy dzisiejsze zielone światło nie zapala się w Tel Awiwie albo Nowym Jorku.

Piotr Tomski

Podróż na wschód Islandii cz.2

Jedna z największych atrakcji turystycznych na Islandii leży przy południowej drodze na wschód. Chodzi oczywiście o lodową lagunę. Lód schodzi do morza z lodowca, który ma kilkadziesiąt tysięcy lat. Tak. Wystarczy chwilę poczekać i mamy bardzo świeżą wodę.

Piotr Tomski

Wschód Islandii cz.6

Najważniejsze było bezpośrednie spotkanie z reniferami. No i „polski” akcent na wschodzie – „kamienie Petru” czyli biznes na każdym kroku.

Miasteczka położone we wschodnich fiordach są piękne i zadbane. W połączeniu z morzem i widokiem otaczających je gór można te miejsca pokochać.

Piotr Tomski